Świadomy sen ale nie do końca
#1
W lipcu miałam swój pierwszy świadomy sen. Nie starałam się o niego. Czytałam o zjawisku świadomych snu, zaciekawiło mnie, ale nie próbowałam takowego snu wywołać. Przyszedł sam. 

Ostatnio w nocy śniło mi się, że jechałam skuterem. Nie wiedziałam, że jestem we śnie. Nagle krajobraz zmienił się, znalazłam się na polu. Tak jakby przeskoczyłam do innego snu albo akcja tamtego zaczęła toczyć się kilka godzin później, będąc na tym polu, pamiętałam,że jeszcze przed chwilą jechałam skuterem i bez żadnego "ostrzeżenia" przeskoczyłam w inną sytuację. Ale nie zdziwiło mnie to w ogóle, zaakceptowałam to jako normalne. Zaczęłam iść przez to pole w celu wyjścia na drogę, jednak wtedy zobaczyłam 2 węże. Weżę są "rzeczą", której boję się najbardziej, od dzieciństwa mam traumę właśnie z nimi. Zaczęłam biec w przeciwną stronę, ale wtedy pomyślałam, że one mogą być wszędzie. Jeszcze raz dodam, że przez cały ten czas do mojej świadomości nie dochodziło, że jestem we śnie. W tym momencie pomyślałam "muszę się obudzić!!!" i dosłownie sekundę później się przebudziłam, wszystko pamiętajac i będąc trochę zdziwioną, że się udało. Jak można wytłumaczyć takie zjawisko? 

Czy to było tak, że w podświadomości cały czas wiedziałam, że jestem we śnie, ale nie dopuszczałam tego do siebie, dopuściłam dopiero pod wpływem silniejszych emocji, widząc rzeczy których się boję?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Tak. We śnie, szczególnie tym poprzedzającym wybudzenie, wspaniale można obserwować rzadkie zjawisko psychopatologiczne jakim jest ambiwalencja. Podzielony umysł wtedy wierzy, że dwie przeciwstawne teorie są prawdziwe, nie dostrzegając sprzeczności. W tym przypadku ideą było przebywanie we śnie i w realności. Twoja senna osoba była przekonana, że to co się dzieje zarówno jest rzeczywiste, oraz że jest tylko snem. Nie był to oczywiście sen świadomy, ale gdyby sen trwał dłużej to logiczniejsza jaźń mogłaby zdołać zadać kłam tej sennej i doszło by do zorientowania się w swoim stanie, a co za tym idzie - do snu świadomego.
Same silne emocje spłycają sen i ułatwiają taką sytuację.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
(02-09-2017, 18:08 )incestus napisał(a): Tak. We śnie, szczególnie tym poprzedzającym wybudzenie, wspaniale można obserwować rzadkie zjawisko psychopatologiczne jakim jest ambiwalencja. Podzielony umysł wtedy wierzy, że dwie przeciwstawne teorie są prawdziwe, nie dostrzegając sprzeczności. W tym przypadku ideą było przebywanie we śnie i w realności. Twoja senna osoba była przekonana, że to co się dzieje zarówno jest rzeczywiste, oraz że jest tylko snem. Nie był to oczywiście sen świadomy, ale gdyby sen trwał dłużej to logiczniejsza jaźń mogłaby zdołać zadać kłam tej sennej i doszło by do zorientowania się w swoim stanie, a co za tym idzie - do snu świadomego.
Same silne emocje spłycają sen i  ułatwiają taką sytuację.

Rozumiem, dzięki. Czym jednak było to krzykniecie do siebie w umyśle dosłownie sekundę przed obudzeniem "muszę się obudzić!!!"?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
No twoją myślą, tej części umysłu, która zdawała sobie sprawę, że śni.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1