Świadomy Sen a depresja
#1
     Na potrzeby uczelniane przyjrzałam się badaniu przeprowadzonemu nad świadomym snem. Nie wiem czy ktoś z Was się z nim spotkał, jednakże zachęcam do wgłębienia się w temat i wyciągnięcia własnych wniosków. 

        W 2011 roku Isaac Taitz opublikował wyniki badania, dotyczącego świadomego śnienia, przeprowadzonego na grupie studentów (175 osób). W swoim badaniu Taitz chciał sprawdzić dwie hipotezy, a mianowicie: 
1) Nauka świadomego śnienia może być efektywnie przeprowadzona za pośrednictwem Internetu 
2) Praktykowanie świadomego śnienia może wiązać się z depresją w korelacji z LOC (poczuciem umiejscowienia kontroli). 

W pierwszym etapie, badani mieli za zadanie zapisywać swoje sny w dzienniku snów, co stanowiło wstęp do nauki LD. Po dwóch tygodniach mieli zacząć stosować różne techniki dla osiągnięcia świadomego śnienia, między innymi Testy Rzeczywistości. Po kolejnych dwóch tygodniach, uczestnicy wypełnili kwestionariusze, dzięki którym autor badania mógł zweryfikować słuszność postawionych hipotez. Co do pierwszego twierdzenia, okazało się, iż jest to teza fałszywa, gdyż występowanie LD u uczestników eksperymentu nie wzrosło w znaczący sposób. Co interesujące, co do drugiej teorii, Taitz odkrył, iż świadome śnienie jest w pewien sposób skorelowane z występowaniem depresji, a bardziej szczegółowo: jednostki mające objawy depresji mają więcej świadomych snów.
 
        Na tym etapie, według mnie, należałoby postawić pytanie co do kierunku korelacji, tzn. czy to świadome sny mają wpływ na występowanie depresji, czy też odwrotnie? Z tego co widzimy wyżej, badania pokazują odwrotną korelację, jednak mimo to, autor nie stawia sprawy jasno. Taitz stwierdził, że depresja łączy się z lepszą jakością snu w fazie REM, czyli w fazie, w której występują sny. Jednostka depresyjna albo śpi dłużej, i dlatego też ma większe szanse na uzyskanie LD, albo też w wyniku bezsenności, zaraz po zapadnięciu w sen, wchodzi w fazę REM, gdzie jest w stanie świadomie śnić. Po tych słowach, autor wraca znów do teorii, że to świadome śnienie jest powodem depresji. Sugeruje, iż sama nauka świadomego śnienia mogła być stresująca dla studentów i wywołać gorsze samopoczucie. Sugeruje również, że być może umysł ludzki potrzebuje "przypadkowości", utraty kontroli i podążania za snem równie beztrosko jak "biały królik, beztrosko wskakujący do dziury" (autor dokładnie tak się wyraził), a jeśli tego w snach brakuje, to w efekcie pojawia się depresja. Nie poparł tego jakimkolwiek wynikiem swoich badań, żadne dane wynikające z eksperymentu nawet w przybliżeniu nie potwierdzają słuszności owej tezy.

    Czytając te słowa, zaczęłam się zastanawiać, na ile jego przemyślenia są oparte na rzetelnej wiedzy i niezaprzeczalnych faktach, a na ile jest to efekt tego, że autorowi bardzo zależało na potwierdzeniu swojej teorii. Na koniec Taitz dodaje zdanie mówiące, że nie ma jednoczesnego dowodu, iż świadome śnienie powoduje depresję. Przyznaje też, że aby taki związek udowodnić, należałoby przeprowadzić dalsze badania. Jednakże wydźwięk tekstu, a nawet tytuł: " Świadomy sen i jego wpływ na depresję" sugeruje co innego. Znalazłam kilka opracowań, w których posłużono się badaniami Taitza i w większości z nich powiedziane zostało, że świadome śnienie ma wpływ na pojawienie się depresji! W jednej ze znalezionych przeze mnie prezentacji, jej autor odradza praktykowanie LD, ze względu właśnie na wyniku eksperymentu Taitza. Jego opinia została wygłoszona na podstawie nieprawdziwej i przeinaczanej informacji. Jednakże bez szczegółowego wgłębiania się w tekst, taki właśnie wniosek można wyciągnąć z badań Isaaca Taitza. Zastanawiam się, czy nie o to właśnie autorowi chodziło. 

       Co do przebiegu samego badania, również posiadam liczne wątpliwości. Spójrzmy przede wszystkim na to, iż na naukę śnienia potrzeba o wiele więcej czasu i praktyki niż miesiąc. Ma to swój wydźwięk w tym, iż pierwsza hipoteza w badaniu została obalona. Nie wiemy, na ile rzetelnie uczestnicy badania prowadzili dzienniki snów i wykonywali techniki, mające doprowadzić do wywołania świadomego śnienia. Ponadto kwestionariusz, jaki otrzymali uczestnicy po przeprowadzonym badaniu, zawierał pytania, moim zdaniem, z góry sugerujące odpowiedź. Przykładowo, w pierwszym punkcie kwestionariusza, uczestnik miał określić, jak bardzo czuje się smutny. Tylko jedna odpowiedź mówiła "Nie czuję się smutny", zaś trzy pozostałe były wyraźnie tendencyjne "Czuję się smutny cały czas", "Jestem smutny cały czas", "Jestem tak smutny i nieszczęśliwy, że nie mogę tego wytrzymać". Każdy z nas czasem czuje się smutny, jednak może to wynikać z przykrości, jakie spotykają nas w ciągu dnia, a więc "czuję się czasem/ często smutny". Takiej pośredniej opcji odpowiedzi nie było. Wszystkie kolejne pytania zbudowane były w identycznej proporcji 1:3, gdzie jedna odpowiedź była neutralna, a trzy pozostałe zdecydowanie negatywne. 
        
     Podsumowując, myślę, że całe badanie, jak i jego wyniki, pozostawiają wiele wątpliwości. Sądzę, że jest to ciekawy eksperyment, pragnęłabym jednak, aby został przeprowadzony w ciągu dłuższego czasu i w zdecydowanie bardziej rzetelny sposób. Często czytając/słysząc słowa: "Przeprowadzono badania nad danym zjawiskiem i okazało się, że...", bierzemy coś za pewnik i niepodważalny fakt naukowy. O tym, że badania przeprowadzono nierzetelnie, w zbyt krótkim czasie, a wyniki odbiegają diametralnie od przyjętej hipotezy, niewielu zdaje się pamiętać w momencie, kiedy opinia staje się rozpowszechniona i powtarzana przez coraz większą liczbę osób. 
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Nie wiem, czego potrzebuje ludzki umysł, aczkolwiek z całą pewnością mogę stwierdzić, iż świadome śnienie w dużej mierze opiera się na zaspokajaniu zachcianek ego, co na dłuższą metę nie może zapewnić stanu trwałego szczęścia, zwłaszcza, jeśli są to zachcianki niemożliwe do spełnienia w realnym świecie. Przyzwyczajenie się do braku ograniczeń podczas snu może powodować przygnębienie w świecie fizycznym, w którym rządzą całkiem odmienne prawa. Narasta też przez to egoistyczne podejście do życia i nadmierne skupienie się wyłącznie na własnych potrzebach.
Całkowite panowanie nad zawartością snu przez świadome Ja człowieka sprawia, iż w takim śnie nie może przydarzyć się nic nieprzewidywalnego, żadna "miła niespodzianka" (ani też niemiła). Brakuje zatem wspomnianego w badaniu elementu zaskoczenia. Do tego dochodzi poczucie samotności, zamknięcia się we własnym umyśle.
Według mnie wszystkie te czynniki mogą odpowiadać za występowanie stanów depresyjnych u osób praktykujących świadome śnienie. Dlatego też odchodzę od LD na rzecz "witnessing dreaming" (WD), określanego również jako "passive lucidity", w którym poczucie kontroli jest znikome.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Izabela to o czym piszesz wydaje się bardzo skrajnym podejściem. Żeby wszystko to wstąpiło u danej osoby, ktoś musiałby mieć LD bardzo regularnie, ze zdecydowaną przewagą LD a mniejszą ilością snów zwykłych. A to raczej bardzo rzadkie przypadki. Więc owszem, zgodzę się, że jeśli ktoś całkowicie zatraci się w świecie LD i nie jest w stanie normalnie funkcjonować w normalnym życiu, to nie wyniknie z tego nic dobrego i mogą pojawić się stany depresyjne. Ale równie dobrze, można by to odnieść analogicznie do każdego rodzaju uzależnień, nie tylko do samego LD. Jakiekolwiek popadanie w skrajności nie jest dobre, na przykład gdy ktoś tak zatraci się w grach i możliwości kontrolowania postaci, że nie jest w stanie cieszyć się z realnego życia.

Natomiast sedno badania polegało na tym, czy "zwykłe" praktykowanie LD, bez popadania w skrajności, może prowadzić do depresji. Jeśli na przykład komuś uda się osiągnąć LD raz w miesiącu, a we wszystkich pozostałych snach człowiek nie ma świadomości ani kontroli, to nie sądzę, żeby miało to w jakikolwiek sposób zaszkodzić.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Niemniej jednak takie przypadki zdarzają się, co jasno obrazuje utwór J. Fallenlifa "Przez eldeki".

Ukazana w badaniu korelacja może być zależnością czysto przypadkową. Równie dobrze można by wysnuć wniosek, że bycie studentem powoduje depresję.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
(03-01-2018, 14:18 )Isabela napisał(a): Ukazana w badaniu korelacja może być zależnością czysto przypadkową. Równie dobrze można by wysnuć wniosek, że bycie studentem powoduje depresję.

No tak, właśnie o to mi chodziło ;)
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Wampia słusznie zwraca uwagę, że uznawanie jakiejś tezy za prawdziwą na podstawie konkretnego badania naukowego nie ma nic wspólnego z rzeczywistym stanem rzeczy. Pojedyncze prace badawcze nigdy nie stanowią odpowiedzi na stawiane przez siebie pytanie, a mogą co najwyżej podsuwać hipotezy, proponować rozwiązania, czy sugerować dalszy kierunek poszukiwań. Dopiero zbiór wielu prac z obiektywną oceną metod badawczych pozwala zbliżyć się do prawdziwego wniosku. W środowisku naukowców taką praktykę nazywa się Evidence Based Science i w annałach czasopism pod jej szyldem można znaleźć ostateczne i najobiektywniejsze wnioski badanych zjawisk. Każdy samowolny amator nauki powinien więc wiedzieć, że znalezienie jednego artykułu na poparcie jakiejś tezy nie jest wystarczające, żeby podzielić się faktycznym, naukowym stanowiskiem.

Przytoczone badanie jest prawdopodobnie badaniem pilotowym - na mało istotnej statystycznie ilości osób, pochodzącej ze zbyt jednorodnej kulturowo grupy. Co więcej, najwyraźniej do metodyki tego badania posłużono się skalą samego przygnębienia, która nie jest adekwatna do rozpoznania depresji, ta przecież ma znacznie więcej objawów niż smutek. Niemniej ten cień podejrzenia, że LD ma coś z depresją wspólnego - jest wartościowym owocem tego badania, bo pozwoli przyszłym badaczom przyjrzeć się temu rzetelniej.

Sam szczerze wątpię, że LD i depresja pozostają w bezpośrednim stosunku przyczynowo-skutkowym. Ma to sens, że jednostki depresyjne skupiają się na śnie w tendencji do eskapizmu. Jest też możliwe, że wynika to ze spłycenia snu w zaburzeniach nastroju. Wykluczyłbym jednak hipotezę, że przygnębienie jest wynikiem frustracji, wynikającej z różnicy własnej sprawczości we śnie świadomym a na jawie :) Faktycznie gry komputerowe dają użytkownikowi większą kontrolę niż można ją uzyskać w świadomym śnie. Przecież w LD ciągle coś idzie nie tak :) Gdyby sen świadomy był podległy kontroli jak wyobraźnia, to dawno bym się nim znudził. To właśnie treść LD niezależna od woli jest najbardziej fascynująca, to nią głównie dzielimy się w dziennikach snów, inaczej czytalibyśmy tu tylko o perfekcyjnych fantazjach seksualnych :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Depresja a LD Fallen Leaf 4 2,252 31-12-2015, 18:43
Ostatni post: incestus

Skocz do:

UA-88656808-1