Starcie światopoglądowe
#1
Pierwszy raz chyba miałam sen tak dziwny i jednocześnie taki realistyczny, dlatego tu piszę.

Z jakiegoś powodu kręciłam się po szpitalu. Przyjechał tam facet z żoną w zaawansowanej ciąży. Domyśliłam się, że pewnie niedługo będzie rodzić, potem zresztą ktoś powiedział, że termin następnego dnia czy coś. Jak potem widziałam tę kobietę na łóżku w sali, płakała, kiedy mąż przyniósł jej kwiaty. Potem położył na jej brzuchu jakąś kartkę. Zobaczyłam później z bliska, że to nekrolog. Dziecko miało urodzić się martwe, właściwie już nie żyło i ci ludzie o tym wiedzieli.
Potem jakoś wiedziałam, że facet jest miłośnikiem rekonstrukcji historycznej i gość z organizacji robiącej rekwizyty, z którym ten facet współpracował, wysłał mu kondolencje. Widziałam te wiadomości jakby naklejone na coś w rodzaju takiej skrzynki pocztowej jak na klatkach schodowych w blokach, jednocześnie było to coś jak komentarze z Facebooka. Wtedy wypowiedział się tam inny człowiek od rekwizytów, z konkurencyjnej firmy i oburzał się, że jak ten pierwszy śmie pisać do niedoszłego ojca wiadomości, skoro to taki drań i jest za aborcją. Wkurzyło mnie to, pomyślałam, że to przecież nie ma nic do rzeczy i dlaczego te oszołomy "pro-life" muszą skorzystać z każdej okazji żeby kogoś zaatakować. I trochę czułam, że to jakaś chęć wyeliminowania konkurencji, bo pojawiały się wątki, że może czas zakończyć współpracę z tym pierwszym i zacząć korzystać z usług tego drugiego. Potem jeszcze ten drugi robił głównemu bohaterowi wodę z mózgu a ja zastanawiałam się, kto i jak to wszystko odkręci. Jakoś bardzo mi zależało, żeby nie szerzyły się nieprawdziwe oszczerstwa o ruchach pro-choice, czułam, że mam jakiś obowiązek wobec prawdy, logiki, czy coś w tym stylu.
No i w międzyczasie okazało się, że ktoś się pomylił i podczas porodu dziecko było jednak żywe. Stało się to jakoś w czasie największych wojen w wiadomościach między dwoma facetami od rekwizytów.
...potencjalnie każdy z nas może nabrać głębokiego przekonania, że coś ma sens tylko dlatego, że mamy akurat wyższy poziom dopaminy...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Pójdę na początek najlżejszą linią oporu. Masz silne poglądy, ale nie masz możliwości/okazji/chęci/odwagi, by je w jakiś sposób wyrazić. A jednak czujesz (być może spychasz to z pierwszego planu), że te kwestie obchodzą i dotyczą Cię na tyle, że czujesz się w obowiązku "coś" z tym zrobić.
Jak się czujesz z taką interpretacją? Być może jakiś inny element, niż poglądy, był równie ważny/ważniejszy w tym śnie?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Że czuję się w obowiązku to prawda. Odwagę może bym miała, ale mam coraz silniejsze wrażenie, że jestem bezsilna, że nie mam żadnego wpływu na obecną rzeczywistość. Zdecydowanie za dużo wiadomości politycznych czytałam w ostatnim czasie. I bardzo żałowałam, że ze względu na zdrowie nie mogłam być na proteście.
Bardzo silne w tym śnie było przekonanie, że argumenty stosowane przez drugiego człowieka od rekwizytów są skrajnie nielogiczne, bezsensowne a oprócz tego to chwyty niedozwolone. I to mnie wkurzało, że on tak bezczelnie próbował forsować swoją ideologię dla osiągnięcia przewagi i korzyści. I że uparcie próbowałam skłócić że sobą mężczyzn, którzy wcześniej długo ze sobą współpracowali.
...potencjalnie każdy z nas może nabrać głębokiego przekonania, że coś ma sens tylko dlatego, że mamy akurat wyższy poziom dopaminy...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Czyli w tym śnie wyraziła się chęć działania z jednoczesną frustracją związana z poczuciem braku środków i możliwości? Do tego dochodziłoby silne poczucie niesprawiedliwości, jak wnoszę po Twoim stosunku do jednego z mężczyzn.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Możliwe. Poczucie niesprawiedliwości miałam, owszem.
...potencjalnie każdy z nas może nabrać głębokiego przekonania, że coś ma sens tylko dlatego, że mamy akurat wyższy poziom dopaminy...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
A co na końcu ? Pomyślałaś sobie, że cała ta dyskusja była niepotrzebna ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Dyskusja sprowokowana przez tego drugiego faceta? Owszem, niepotrzebna. I niesmaczna, biorąc pod uwagę wykorzystanie ludzkiej tragedii do rozpoczęcia krucjaty ideologicznej. O, jeszcze jeden wątek wobec tego widzę - niezgoda na to, żeby ideologia, jakakolwiek, była ważniejsza od drugiego człowieka, od empatii i zrozumienia.
Te końcowe myśli i odczucia trudno mi przywołać, bo wtedy sen się rozmywał, powoli się budziłam.
...potencjalnie każdy z nas może nabrać głębokiego przekonania, że coś ma sens tylko dlatego, że mamy akurat wyższy poziom dopaminy...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Chciałem bardziej zapytać o reakcję na moment, kiedy okazało się, że dziecko i tak przeżyło. Wojna, która toczy się bez źródła.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Czułam, że to właściwie nie miało znaczenia. Że dla tego prowokatora się nie liczyło, że niezależnie czy to dziecko byłoby martwe, otarło się o śmierć, czy zmarło po narodzinach. Dyskusja była zbędna, ale i tak by nastąpiła. 
Silniejsza była moja inna myśl w tamtym momencie - że lekarze mimo lat doświadczenia popełniają takie błędy i co może być tego przyczyną. I że w tak ważnych kwestiach to niedopuszczalne. Przy wątku z żywym dzieckiem jakoś bardziej moje odczucia skupiły się na tym aspekcie.
...potencjalnie każdy z nas może nabrać głębokiego przekonania, że coś ma sens tylko dlatego, że mamy akurat wyższy poziom dopaminy...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Aha, czyli generalnie cały sen to był jeden wielki bulwers :P Faktycznie zwraca uwagę przy tym twoja bierna rola. Bierność plus irytacja kojarzy mi się właśnie z oglądaniem wiadomości, moje zdanie jest więc takie, że sen przedstawia lustrzane emocje z ostatnich czasów, w których oglądałaś wiadomości, albo słuchałaś skądś o problemach, które bezpośrednio cię nie dotyczą.
Teraz jak o tym myślę, to ty w ogóle często wchodzisz na fora o poglądach odwrotnych do twoich ( jak te wszystkie ezo ), chyba tylko po to, żeby się wzburzać :P Może to rodzaj masochizmu :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1