Sny Niespecjalne
Ciekawa symulacja i doświadczenie :)
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
LD z drzemki o 17 :)

Sen był dziwnie absurdalny, że uświadomiłem się bez TR.
Oczywiście gdy już wiedziałem co jest na rzeczy, zrobiłem kilka testów dla stabilizacji, bo stabilność pozostawiała wiele do życzenia. Brak efektów.
Z jeszcze "nieświadomej" scenerii, wskoczyłem w najbliższe drzwi. Znalazłem się w swoim salonie. Czułem, że coś mnie goni (już świadomy), więc wyskoczyłem przez okno na otwarty świat. Całe moje podwórko jak i rzeszta otoczenia znajdowała się pod wodą :)
Ot... zwyczajny widok z mojego okna wraz z zachodzącym słońcem zalany był wodą. Efekt rozmazania i rozbłyski światła od falującej wody :)
Próbowałem wydostać się na powierzchnię ale woda zalała całą powierzchnię, więc nie było sensu. SKOK!
Leżę w swoim łóżku. Wiem, że sen jest strasznie spłycony, bo słyszę wiatrak odpalonej konsoli i wiem, że to nie jest halucynacja. Bark kontroli... tylko leżę jak drewno wpatrzony w framugę drzwi.
Pierwszy raz w życiu tak miałem, że moje senne ciało było w danej pozycji, w danym pokoju i w danym środowisku, a gdy się przebudziłem znajdowałem się w identycznej sytuacji jak ze snu. Wzrok był skierowany w identyczny punkt :)

PS. Wszelkie błedy znikną jutro, bo teraz mi się nie chce ;)
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Wczorajszy poranny sen był strasznie spłycony przez gorąc w pokoju. Po przebudzeniu już o piątej rano miałem kłopoty z dalszym snem mimo zmęczenia ale nie dawałem z wygraną i próbowałem dalej. Wpadły dwa LD, ale opiszę jeden.

Uświadomiłem się spontanicznie idąc za swoimi kolegami na nieznanym mi osiedlu. Od wpadła myśl: "to jest sen". Ładna słoneczna pogoda. Nic specjalnego.
Gdy tylko zrobiłem TR projekcje znajomych obróciły się do mnie i stały mi się wrogie. Było widać to po ich twarzach :D
Zatrzymałem się, bo wiedziałem co zaraz będzie się święcić. Zacząłem cofać się do tyłu, a brat automatycznie i agresywnie złapał mnie za rękę. Reszta próbowała mnie zagadać:
-"chodź z nami", "nie zatrzymuj się" itp...
Odgoniłem się od nich, a oni ruszyli za mną całą grupą. Od początku chodzenie sprawiało mi pewne problemy, więc ruszałem się ślamazarnie i czułem, że projekcje mnie doganiają. W biegu robiłem TR'y i krzyczałem "wszystko jest okej"...''wszystko jest okej" oczywiście słowa wypowiadałem z wiarą i dobrym nastawieniem.
Pomogło :)
Sen zyskał na jakości, a ja na mobilności.
Bieg okazał się nieskuteczny, więc musiałem ratować się lotem. Udało się za pierwszym razem ale projekcje poleciały za mną. Wyleciałem wysoko zostawiając osiedle daleko za sobą tak, że że stało się niewidoczne. Po chwili widzę, że znajomi odpuszczają i zostaję sam wśród tak gęstych chmur, że nie widać słońca tylko pomarańczowe refleksy.
Poleciałem dalej ale ten lot był chyba połączony z teleportem, bo znalazłem się w strasznie dziwnym miejscu.

Przypominało to ogromny, pusty pokój zabaw, który sięgał daleko po horyzont. Dzieci często mają takie spore gumowe maty z różnymi kolorami i wzorami, które da się składać jak puzzle. To miejsce było właśnie z nich zrobione. Stałem na jakiejś platformie i rozglądałem się dookoła. Wszędzie te maty o rozmaitych kolorach i kształtach. Kuło to aż w oczy i ciężko się było połapać w terenie, bo wszystko się zlewało. To miejsce jest przyciemnione, ponieważ niebo było ciemnopurpurowe z dziwnymi wyładowaniami elektrycznymi i czarnymi chmurami. Zresztą w tym miejscu jest coś dziwnego i mrocznego podobnie jak w przypadku klaunów :)
Wszędzie te maty i platformy. Zero ludzi czy roślinności.
Zleciałem na dół, rozejrzałem się wokół. Zobaczyłem kilka korytarzy i wleciałem w pierwszy lepszy. Nic szczególnego nie napotkałem, więc się zatrzymałem. Zobaczyłem stolik. Oczywiście wykonany z mat, którego barwa komponowała się ze ścianą, więc był ledwie dostrzegalny. Uwagę moją skupił piórnik który na nim był. Chodzi mi o taki dziecinny piórnik-jeżyk w który wpinało się flamastry, kredki i długopisy. Podszedłem bliżej i wpatrywałem się przez dłuższy czas, aż obraz po bokach zaczą się rozmazywać a piórnik "wsysać" mnie do środka :)
To mu się udało. Znalazłem się w środku tego piórnika tylko, że ten piórnik stał się miastem, a ja stałem po środku alejki która była zwyczajnie przerwą między igiełkami. Flamastry, kredki i reszta zaś były ogromnymi drapaczami chmur różnych wielkości. Coś w stylu Nowego Jorku tylko wywalić wszystkie wieżowce, budynki i powstawiać przybory szkolne rozmaitych kolorów. Z barw dominował róż, a niebo zaś było identyczne jak w poprzedniej lokacji :)

Tyle...niedługo później się wybudziłem. Wpadło jeszcze jedno LD po fałszywym przebudzeniu, ale nic szczególnego w nim nie było. Strasznie chaotyczne, bez kontroli i płytkie.
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Kurczę....
Ostatnio wpadają mi tak regularne LDeki, że sam się dziwę...bez żadnych technik i TR.
Wszystko przez paraliż z którego wychodzę z uśmiechem, lub przez ogromne spłycenie snu.
Dzisiaj miałem świadomy sen właśnie dzięki spłaceniu...dość ciekawy. Dużo latałem, ale końcówka jest tak żałosna, że aż wstyd opisać na forum.....żałosna tak, że jak się obudziłem pomyślałem......... "co ja odjeb*łem?" ;)
Temu postaram się czymś ciekawym odświeżyć ten sennik :)
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Opisuj, nic nie jest ciekawsze od czyjegoś upokorzenia :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Nie, zdecydowanie...nie :)
W tym tygodniu już i tak za dużo tego było.
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Miałem tu nigdy nie wracać ale....
Kilka miesięcy temu miałem piękny wizyjny sen. Byłem ze znajomymi w jakiejś górskiej miejscowości. Niby Zakopane...chu*j wie co...ogólnie górska miejscowość. Zwiedzaliśmy wszystkie ulice, antykwariaty, butiki i na jednym wzniesieniu był ładny, stary, drewniany kościół. Sen szedł swoją fabułą.....wtedy w dupie miałem "co, co, gdzie i jak". Zwyczajnie szedłem z biegiem "fabuły" (cała sceneria była zimową porą. Wszędzie roztopy i woda w butach. Przejazd każdego samochodu stanowił wyzwanie).
Lecz wczoraj...
Odzyskałem ciut więcej świadomości...
Szedłem z kolegami po Krakowskich przedmieściach...pogoda identyczna jak ze snu który jest wyżej...kij w to, że przyśnił się kilka miesięcy wcześniej....ale doskonale wiedziałem, że idąc daną ulicą dojdę do kościoła który ukazał mi się w zupełnie innym śnie... śnie z wyżej. Byłem w pewnej dzielnicy, ale doskonale wiedziałem, że idąc tą ulicą
dojdę do miejsca z poprzedniego snu....snu z przed roku. Wiedziałem co...gdzie i jak! Znałem te miasto z poprzednich snów chociaż było zmyślone. Widziałem, że przechodząc przez pewien budynek zobaczę dany obiekt.
W chwili zwiększonej świadomości wszelkie projekcje stały się wrogie. Będąc w autobusie musiałem uciekać z kumplami jak w incepcji. Wbiegliśmy do pewnego baru, gdzie właścicielką była Polka...potem sen stał się bardzo emocjonalny ;)
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
To cieszymy się, że chciałeś się nim podzielić tutaj :)
W swojej wizji doznałeś sławnych sennych konfabulacji. Cały plan snu, jego otoczka fabularna, przeszłość i przyszłość jest w całości zapisana w pamięci śniącego od samego początku takiego snu, samo przeżywanie snu w czasie jest już tylko jakby ubocznym wynikiem tej obszernej informacji pamięciowej. Po przebudzeniu pamięta się tylko ten przeżywany w czasie etap, cała konfabulacja zostaje rozproszona. W kolejnym śnie pojawi się inna, nowa, choć w trakcie snu będziesz przekonany, że to wiąż ta sama znana ci senna lokacja :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1