Sny Isabeli
11 grudnia 2018

Godziny spania: 22.40 - 6.00

Sen 1. Miałam dosyć mojego ojca, tak mocno, że aż chciałam się zabić, ale stwierdziłam, że to nie pomoże. Irytowało mnie niesłychanie jego nieustające zadowolenie niezależne od okoliczności, ten wieczny uśmiech, nieważne, co bym robiła, mogę nawet go zwyzywać, pobić i skopać, a on pozostanie nadal tak samo niewzruszenie wesolutki. Szkoda gadać. Poczucie wielkiej rezygnacji ogarnęło mnie. Nie mogłam się przebić przez tą barierę roześmianej obojętności, czułam się jak w pudełku szklanym. Zero reakcji na moje cierpienie. To znaczy reakcja jakaś niby jest, ale zawsze taka sama, stała, niepowiązana z żadnym konkretnym bodźcem, niezróżnicowana. Ech...

Sen 2. Pod mój blok zajechało pogotowie. Byłam na dworze z rodzicami, pobiegli, aby otworzyć drzwi, zgodnie z logiką snu. Ja zostałam gdzieś w tyle. Wiadomo, jak się we śnie biega. Ratownicy medyczni chcieli dostać się na trzecie piętro. Na klatce schodowej jakiś starszy pan zwrócił się do mnie na ty, pytał, jak stąd wyjechać, gdyż teren był ogrodzony taśmą.


12 grudnia 2018

Godziny spania: 23.40 - 6.15

Tym razem matka mi się śniła. Niewiele pamiętam, budziłam się kilka razy. Jakość snu wyjątkowo kiepska.
Jestem wściekła.

O snach nie mam nic więcej do powiedzenia, dlatego przejdźmy teraz do rozważań w stanie jawy.
Pragnę zniweczyć przywiązanie do rodziny. Przeszkadza mi w życiu. Jestem zdania, że o "bliskich" trzeba dbać, ale nie kleić się do nich. To emocjonalne uzależnienie. Co ja mam z tym ludźmi wspólnego??? Czym byłam, zanim się urodziłam?
Wizualizuję moją zmarłą babcię jako dojrzałą kobietę, moją mamę jako małą dziewczynkę, mojego ojca jako młodego chłopaka i na koniec mnie jako bezkształtną, galaretowatą, czerwonawą masę. Głaszczę wyobrażony nagrobek rodziców. Próbuję sobie wyobrazić np. trzech synów zamiast mnie, jakąś alternatywną historię. Mnie nie ma, nigdy się nie urodziłam, nie powstałam, nie zstąpiłam na Ziemię. Moją prawdziwą rodzicielką jest niepoznawalna Pustka. Wszystko inne to zmyłka.

Nadal nie wiem, kim jestem.


Napotkałam gdzieś następującą afirmację: Wszystko, co widzę, jest snem.
Według mnie jest zbyt ograniczona. Postanowiłam dostosować ją do swoich potrzeb.

Wszystko, co smakuję, jest snem. Wszystko, co słyszę, jest snem. Wszystko, co czuję (węch, dotyk, temperatura, czucie głębokie, zmysł równowagi) jest snem. Wszystko, co czuję (emocje - zadowolenie, smutek, złość, pobudzenie seksualne, głód, senność, zmęczenie) jest snem.
Wszystko, co myślę, jest snem. Wszystko, co sobie wyobrażam, jest snem.
Te elementy składają się na mój obraz rzeczywistości. Ale niech no tylko któregoś zabraknie, wtedy natychmiast moja wizja świata traci spójność.

Moje sny są żałosne, zdecydowanie za mało fantastyczne. Inni śnią o smokach, jednorożcach, elfach, wampirach, mówiących zwierzakach, o byciu zwierzęciem, drzewem albo osobą innej płci, bobasem lub starcem, potrafią udać się w kosmos, używają telekinezy, miewają cudowne wizje, oglądają grę różnobarwnych świateł pozbawionych formy, gadają z aniołami i demonami, wcielają się w postać książkową albo z filmu, na swoich oczach kreują rzeczywistość. Mam z tym ogromny problem.  

Postanowiłam się wyhuśtać. Dokonałam tego w pozycji leżącej, w ciemności. Po zmroku udałam się na huśtawkę koło bloku, wyprostowałam nogi, zamknęłam oczy i skupiłam się na swoim wnętrzu. Liczyłam na to, że bodźce tego typu przenikną potem do snu albo chociaż pojawią się pod postacią hipnagogów. Czytałam, że dzięki hipnagogicznemu huśtaniu Incestus wchodzi w sen (tzn. osiaga WILDa), więc próbuję sztucznie je wywołać. Na razie jednak metoda ta nie przyniosła żadnych efektów. Być może zbyt krótko ją jeszcze stosuję.
404 body not found
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
13 grudnia 2018

Godziny spania: 23.00 - 6.20

W śnie nr 1 miałam robione badanie EEG. Najwięcej było fal alfa. Byłam z tego bardzo dumna.

W śnie nr 2 była możliwość stoczenia walki z wampirem. Znajdował się on w drewnianej budce wielkości przenośnej toalety. Należało go przywołać poprzez pstryknięcie palcami. Zebrało się kilka chętnych osób. Pierwsze starcie wyglądało całkiem legitnie, jednak przy następnym okazało się, że wampir to tak naprawdę zwykły człowiek, udawała go jakaś dziewczyna. Poczułam rozczarowanie.

W tym miejscu pragnę pozdrowić kolegę, który śnił o elfie.

W śnie nr 3 spotkałam koleżankę z podstawówki. Posiada wykształcenie polonistyczno-logopedyczne, więc miała zapewne do czynienia z zaburzeniami rozwoju. Zaczęła mi zadawać pytania dotyczące mojej przypadłości. Uznałam, że dzięki zdobytej wiedzy odkryła przyczynę mojego dziwnego zachowania w dzieciństwie. Zawstydziłam się. Były przy mnie moja mama i babcia, która za życia nie miała pojęcia o mojej chorobie i nie chciałam, żeby dowiedziała się o niej w taki sposób. Było mi okropnie głupio, że doszło do takiej sytuacji. Koleżanka rozmawiała potem z moją mamą o swoim ciężkim życiu, o trudnych dojazdach do pracy, nie bardzo chciało mi się tego słuchać.
404 body not found
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
14 grudnia 2018

Godziny spania: 22.30 - 6.15

Czytam sobie przed snem.
Cytat:Merge the senses in the space of the heart, until joy bursts forth.
Pierre Bonnasse, Yoga Nidra Meditation: The Sleep of the Sages

Brzmi pysznie.
Pratyahara mnie fascynuje.

Udałam się do łóżka i ułożyłam się wygodnie w pozycji trupa. Ale coś przeszkodziło mi w głębokim relaksie i usnęłam w pomieszaniu.
Dominowały sny samsaryczne. W jednym z nich wpatrywałam się w datę ważności masła i zastanawiałam się, ile kostek opłaca mi się kupić. Śniłam też o szkoleniu bhp, które odbyło się parę miesięcy temu.
Po przebudzeniu czułam ogromny niedosyt, jakiś brak, niespełnienie. Może chodziło o niedobór snu, a może o coś innego.

Chciałabym móc przesypiać tyle godzin, żeby mieć już tego dosyć, żeby spanie mi się znudziło do tego stopnia, że z radością będę powracać do nudnego ziemskiego żywota. Niestety doba jest na to za krótka (albo jakość snu zbyt niska).

Manta bez trudu oczyszcza przed snem umysł z wrażeń minionego dnia. Lecz co zrobić, gdy nagromadziły się wrażenia z wielu tygodni, miesięcy, lat? Z całego życia? Jak uwolnić z siebie traumy z dzieciństwa?
Zastanawiam się, jakie praktyki z joganidry można wykonywać podczas zwykłych czynności dnia codziennego. Które z ćwiczeń nie wymagają ciszy i odosobnienia oraz pozycji leżącej czy lotosowej? Z tego co wiem, oddychanie jest jedyną praktyką duchową, którą można wykonywać 24 godziny na dobę.

Tonight my dreams will be 20% lucider.
404 body not found
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
15 grudnia 2018

Godziny spania: 23.30 - 9.00

Znalazłam się w domu na wsi. Wyszłam na podwórko i ujrzałam tory kolejowe, wykolejony pociąg Kolei Mazowieckich i zejście do podziemia. Zachwycił mnie ten widok. Natrafiłam na senną projekcję mojego ojca. Powiedział coś, co sprawiło, że uznałam, że jest bardziej świadomy niż ja, że to sen. Wokół było też mnóstwo elementów, które skojarzyły mi się z jego pracą.

Potem chodziłam dość długo po podziemnych korytarzach. Zwiedzałam okoliczne sklepy. Patrzyłam na produkty spożywcze. Na jednym stoisku nabyłam sporą walizkę plastikową. Kosztowała 100 złotych, ale skontaktowałam się z mamą i zgodziła się na zakup.

Dostałam wiadomość, w której Kys zagroził, że roześle wszystkim moje kompromitujące zdjęcia, jeśli nie oddam mu swojego drugiego telefonu, tego nowego. Musiałam się go pozbyć. W starym telefonie natomiast rozładowała mi się bateria. Zostałam pozbawiona możliwości kontaktu ze światem, a to oznaczało, że mama zacznie przeszukiwać moje rzeczy w domu, taka była umowa, jeśli nie będę odbierać połączeń od niej. Nie wiem, jak opisać to, co się wydarzyło, ogarnęło mnie jakieś splątanie umysłowe. Mam jakąś lukę we wspomnieniach i nie jestem w stanie wyjaśnić, o co chodziło.

Musiałam jak najszybciej wrócić do domu. Udałam się na peron. Spotkałam tam kotka o niezwykle życzliwym usposobieniu, bardzo przytulaśnego. Spędziłam z nim bardzo miłe chwile.

Oczekując na przyjazd pociągu penetrowałam palcami miejsce na wysokości serca w moim ciele subtelnym. Było to niesamowicie przyjemne uczucie. Zastanawiałam się, jak można w ogóle coś pchać w dolne strefy ciała, brudne, nieczyste, niskowibracyjne. Szczególnie odrażające wydało mi się wkładanie czegoś w męskiego anusa, które mi przyszło wtedy na myśl. Ohyda.

W końcu dotarłam do celu. Mama czekała na mnie na stacji. Była zła, gdy zobaczyła moją walizkę, okazało się, że była wykonana nie z plastiku, lecz z jakiegoś skóropodobnego materiału. Nie wiedziałam, jak to się stało, że nagle się przemieniła.
Zgodnie z moimi przypuszczeniami mama dowiedziała się o wszystkim, co przed nią ukrywałam, ale nie chciała o tym ze mną rozmawiać, pozostała przedziwnie spokojna, chłodna i obojętna. Spodziewałam się większego szoku. Jej reakcja zaskoczyła mnie.

Przy wyjściu z dworca napotkałam kilka niewielkich budynków. Na jednym z nich znajdował się napis "Tylko 3 rupie!", ale urzędował w nim białas. W kolejnym lokalu dostrzegłam natomiast sympatyczną ciemnoskórą mordeczkę. Widziałam tam też hinduską czcionkę. Zaczęłam w tym momencie tracić świadomość śnienia, za bardzo się cieszyłam, uwierzyłam, że to miejsce fizycznie istnieje, tak samo jak widziany chwilę później staw, którego w realu nie ma. Po obudzeniu ogarnęło mnie natychmiast uczucie nostalgicznego rozczarowania.

Kiedy rankiem rozpamiętuję sny, często pojawiają się wspomnienia ze świata fizycznego, mieszają się z sennymi, często dłuższą chwilę zastanawiam się, co wydarzyło się NAPRAWDĘ. Miał ktoś coś takiego? Chodzi o to, że wspomnienia z materialnej rzeczywistości nabierają takiej jakby sennej jakości.
404 body not found
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
[quote pid='34930' dateline='1544820391']
Lecz co zrobić, gdy nagromadziły się wrażenia z wielu tygodni, miesięcy, lat? Z całego życia? Jak uwolnić z siebie traumy z dzieciństwa?
[/quote]

Najlepiej spokojnie i po kolei. Mistrz Tenzin Wangyal Rinpocze mówi, że oczyścić możemy tylko to co się aktualnie przejawia tu i teraz w tej chwili. Więc np. kiedy ktoś mnie wkurzy i jestem wściekły, czy mam do kogoś żal to to jest najlepszy czas aby to oczyścić i uwolnić od tego nasz umysł. To co się teraz przejawia jest wyrazem napięć, problemów i karmy z całego życia czy też z wielu żywotów a kiedy manifestuje się możemy to oczyścić. Jesli coś się nie manifestuje tu i teraz to nie ma problemu ani nie ma czego oczyszczać ;) 

Ten sam Mistrz naucza, że to co mamy oczyszczać manifestuje się na trzech poziomach:
- na poziomie napięć w ciele
- na poziomie emocji
- na poziomie umysłu
Tak więc oczyszczać możemy na każdym z tych poziomów poprzez odpowiednie praktyki tak jak nam łatwiej i jak jest dla mnie bardziej konkretnie. Czyli kiedy wieczorem kładę się spać również odczuwam problemy na tych trzech płaszczyznach, mogą to być napięcia poziomie ciała więc wówczas najłatwiej może to być oczyścić poprzez ćwiczenia na poziomie ciała np. tsalung, może pojawiać się wiele myśli więc może to wówczas być łatwiej oczyścić przez zmianę spojrzenia i nastawienia, przekierowanie umysłu itd. Tak samo jest z medytacją kiedy siadamy do medytacji musimy zrelaksować ciało, oddech - emocje i umysł. Nie musimy przejmować się całym życiem, tygodniem czy miesiącem. Ważne jest tylko to co jest tu i teraz i to możemy oczyścić. Dragon na swoim forum, które już niestety od dawna nie istnieje udostępnił pdf z prostymi  ćwiczeniami pozwalającymi rozluźnić ciało przed snem i przedsennym automasażem. Te proste ćwiczenia pozwalały rozluźnić ciało w kilka minut a kiedy ciało jest rozluźnione za nim podąża umysł i emocje. Można też nauczyć się ćwiczeń Tasalung z książki Tenzina Wangyala Rinpocze - wystarczy jeden ten który zaleca przed snem aby w kilka minut uwolnić ciało od napięć a potem idzie z górki - polecam :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1