Sny Isabeli
#41
14 czerwca 2018

Byłam w rodzinnej wiosce ojca. Czekałam na pociąg. Jeżdżą stamtąd dość rzadko, więc przed odjazdem postanowiłam pójść do miejscowej pizzerii. Rodzice mieli później do mnie dołączyć.
Zastanawiałam się, jakim cudem ten lokal ma jakieś obroty. Zamówiłam jak zwykle dużą pizzę z szynką i ananasem, ale pracujące tam dwie kobiety zaproponowały mi dwie - dużą i małą, z pomidorem, kurczakiem i parówkami. Zamiast kurczaka użyły czarnych i piaskowych szczeniaczków labradora, widziałam je jeszcze żywe. Jakoś dało się zjeść, ale towarzyszące temu uczucie było very disturbing.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1