Sen
#11
Sen z 02.08.2017
(śniony kilka razy)

Byłam w pustce, aksamitna gładka ciemność mnie otaczała ze wszystkich stron. Gdy skupiłam wzrok zaczynałam widzieć gwiazdy i niebiesko-fioletowe mgły jak w kosmosie. Coś kapnęło mi na ramię, było ciężkie, lepkie. Gdy uniosłam głowę do góry zobaczyłam ogromnego, ciemniejszego od otaczającego mnie mroku wilka. Uśmiechał się drapieżnie, odsłaniając wszystkie wielkie zęby. Ślina kapała mu z pyska. Oczy świeciły, niby konstelacja gwiazd. Ruszył się, mięśnie pod futrem imponująco poruszały się jak gładka fala. Wydawało mi się, że on wypełnia całe sklepienie. Stałam nieruchomo pod nim, bałam się zrobić jakikolwiek ruch. Wilk cofnął się do tyłu powoli i nagłym ruchem spłynął w dół z otwartym pyskiem chcąc mnie połknąć w całości. Gdy ruszał na mnie zamiast paniki poczułam błogi spokój..

Jest nas dwóch takich samych 
Brutalnych, niespełna rozumu..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
Propsuje za dołączony obrazek :)
Życie to sen.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
(02-08-2017, 12:26 )Skipper napisał(a): Propsuje za dołączony obrazek :)

Dzięki :)
Jest nas dwóch takich samych 
Brutalnych, niespełna rozumu..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
Sen z 03.08.2017

Byłam w hotelu, który zamiast ścian miał szkło. Przybyli do hotelu goście, starając się nie rzucić w oczy przemykałam przy samej ścianie. Jakiś ciemnowłosy mężczyzna, typ który nie lubi odmów i ma wszystko, zauważył mnie i stwierdził, że chce mnie za swoją żonę. Sprzeciwiałam się temu ze wszystkich sił i uciekłam na samą górę budynku. Przechodząc od dywanu do dywanu i patrząc przez szklane podłogi unikałam pogoni. Udało mi się wymknąć z budynku, przy końcu schodów przepychając się przez grupę ludzi. Zbiegłam po niskich schodach, była ciepła noc, słyszałam krzyki za sobą każące mi wrócić. Gdy się odwróciłam nad hotelem leciały dwa, jeden mniejszy od drugiego, pół przezroczyste wieloryby na tle ciemnego nieba i fioletowej łuny. Ten widok mnie zadziwił, patrząc na latające wieloryby przystanęłam. Uznałam ten widok za wyjątkowy. Pogoń się zbliżyła. Mężczyzna zbliżał się do mnie, chciał mnie chwycić i zawlec do budynku. Krzyczałam by się nie zbliżał. Nie słuchał, więc użyłam mocy. Poczułam energię, która odrętwiała mi dłonie, gorąc i elektryczność buzowały w mojej krwi. Uniosłam się nad ziemię, pulsacyjne fale energii odchodziły ode mnie i odrzucały zbliżających się ludzi. Wiatr uniósł mi włosy, które szalały niekontrolowanie nad głową. Ostatni raz uniosłam głos krzycząc by się odsunęli ode mnie. Zerknęłam na wieloryby, poczułam tęsknotę patrząc na nie. Obraz mi się zamazywał na czerwono, wiedziałam, że moje oczy zaszły mgłą mocy i wybuchłam falami theta (do momentu tego snu nie wiedziałam o ich istnieniu, potem sprawdziłam nazwę w internecie - to naprawdę istnieje).

Jest nas dwóch takich samych 
Brutalnych, niespełna rozumu..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Musiałaś zasłyszeć, albo nawet zobaczyć na tym forum i o tym zapomnieć :)
Chociaż mi też się zdarza usłyszeć skomplikowaną nazwę we śnie i przekonać się, że ona istnieje, jakkolwiek pozostaje to bez związku z treścią snu :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
Mam pamięć do nietypowych nazw. Nie mogłabym zapomnieć o takiej, która dodatkowo wygodnie leży na języku :p
Jest nas dwóch takich samych 
Brutalnych, niespełna rozumu..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
Sen z 04.08.2017

Byłam pod wodą, w podwodnym poprawczaku. Zasłyszałam legendę od jednego z dzieciaków, który był najdłużej w tym miejscu o prochu syreny. Miał mieć on właściwości niezwykłe o tyle, że gdy oblepi się nim mały drucik i zanurzy w wodzie opuszczonej łazienki da on moc oddychania pod wodą i zmiany w syrenę. Wyśmiałam, nie tyle co chłopaka, a samą wizję kogoś z rybim ogonem, ale przez własną ciekawość zaczęłam szukać. Przechodząc przez korytarze zrobione z bardzo grubego szkła odnalazłam pomieszczenie całkowicie nie pasujące do reszty. Stare, spróchniałe drewno porośnięte glonami i mchem, drzwi mimo swojego stanu były bardzo mocne i siłowałam się z gałką od drzwi trochę zanim zdołałam je otworzyć. Pomieszczenie było malutkie, ale nie klaustrofobiczne, jedyne co miało jako umeblowanie to podniszczony zbiornik wodny na podwyższeniu. Podeszłam do zbiornika, woda była czysta, ale krawędzie porcelanowego zbiornika zardzewiałe, zarośnięte minerałami i metalowymi grudkami. Uniosłam brwi patrząc na to nietypowe źródełko. Kierując się do wyjścia kątem oka zauważyłam, schowany przy krawędzi podwyższenia, cienki drucik z końcówką zagiętą tak by mogła utrzymać coś, jakąś drobnicę.. Proszek. Wymknęłam się z tego miejsca, starannie je zamykając za sobą. Teraz był czas na burzę mózgu. Skoro znalazłam to o czym mówił chłopak, który najdłużej tu siedział, to reszta też może być prawdą.. Ale potrzebowałam źródła, skąd ten chłopak mógł się dowiedzieć o tym, kto był tu dłużej od niego poza klawiszami.. W tym samym momencie usłyszałam kasłanie. No tak! Ścierwojad, tak nazywany był emerytowany, schorowany dozorca. Wiedziałam, że tyle lat przebywał pod wodą, ze nie mógł wyjść na powierzchnię, więc władze dały mu osobny pokój dla własnego użytku. Bardzo rzadko go opuszczał, a dzieciaki trzymały się od niego z dala, miał też szacunek za swoją pracę i uratowanie jakiegoś chłopaka od klawiszy. Ruszyłam do jego pomieszczenia, zastałam go w jego łóżku, okrytego jakimś brunatnym pledem. Pytałam czy zna legendy o druciku. Śmiał się mówiąc, że wszystkie rzeczy są na miejscu, o ile się znajdzie miejsce. Mówił, że to nie jest łatwe. W milczeniu wskazałam kciukiem kierunek do jego skarbu. Zamarł i chciał szybko wstać ale ani wiek ani choroba mu na to tak łatwo nie pozwoliły. Wybiegłam z pokoju i kierowałam się do drewnianego pokoju, zamykając drzwi przestraszyłam się nagłej ręki oznaczonej plamami choroby. Wypchnęłam dozorce nogą przez uchylenie drzwi i zatrzasnęłam je. Słyszałam jak on skrobał wpierw po bokach drzwi, potem po gałce od nich. Co mnie zastanawiało, dlaczego ruszał gałkę skoro ona i tak nie działa? Zanim odpowiedziałam sobie na to w głowie rzuciłam się do gałki i zauważyłam ruchomy element na niej. Otworzyłam ją, patrząc do środka widziałam gruby palec dozorcy próbujący wyciągnąć małą buteleczkę z proszkiem z drugiej strony, ale była ona za daleko dla niego. Chwyciłam ją, dozorca wściekły wrzeszczał co sił. Ruszyłam do źródełka, w tym momencie wszystko nagle ucichło. Wzięłam drucik, oblepiłam go proszkiem i z wahaniem zanurzyłam go w wodzie trzymając go nieruchomo. Nic się nie działo, z rozczarowaniem przesunęłam nim po wodzie wyjmując go. Coś zaczęło się na nim dziać gdy się poruszał w wodzie. Zanurzyłam go z powrotem i przesuwałam w jedną to w drugą stronę, patrząc jak czerwone kryształy rosną na końcu drucika. Kryształ urósł do rozmiarów ludzkiego serca i kształt był taki sam. Kryształ po wyjęciu z wody był od razu suchy, gdy go dotknęłam dłonią czułam ciepło i uderzyła mnie wtedy myśl, że to jest serce syreny.. Obudził mnie telefon od klienta, ech praca..


(skala między obiektami nie została uwzględniona, buteleczka była jak mały palec u ręki, a serce jak serce)
Jest nas dwóch takich samych 
Brutalnych, niespełna rozumu..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
Sen z 05.08.2017

Pobór na studia. Zwiedzałam szkołę do której chciałam się zapisać - zdziwiło mnie, że mieściła się na moim ogródku ale co tam. Po krótkiej rozmowie z przypadkowym wykładowcą ruszyłam w stronę garażu na wykład. Jak tylko się znalazłam w środku wiedziałam, że się nie polubimy. Bogate duże dzieciaki, które uznają się za lśniący cenny metal, nie widząc że pokrywają się rdzą od środka. Po bardzo ciekawym wykładzie na temat żył tektonicznych wyszliśmy na przerwę, mając następne zajęcia w tym samym miejscu zostawiłam swoje rzeczy na wierzchu. Po powrocie do sali zauważyłam brak mojego telefonu. Paskudni złodzieje. Po wyjściu rozmawiałam znów z nauczycielem, tym razem wdaliśmy się w dyskusję o trzęsieniach ziemi. Po wymianie zdań uznałam, że czas wracać do domu. Mając we śnie mały domek na dość stromym wzgórzu babcia poprosiła mnie o pomoc, by ją zawieść do lekarza. Nie mam prawa jazdy, a i tak samochód został zabrany przez mamę, więc pomyślałam, że koń to będzie dobra opcja. Sprowadzając ostrożnie brązowego konia z drobną przyczepką z górki w głowie utknęła mi myśl "to nie jest zły koń, tylko przestraszony". Tuż po tym widziałam jak babcia wsiada z ogromnym plecakiem do samochodu z jakimiś obcymi i odjeżdża. Puściłam konia i biegiem do samochodu, chcąc zdążyć zanim odjadą z babcią. Nie udało się. Pojawił się za to pijany ojciec, który uznał że musi zaprowadzić porządek bo się nie słucham go i nie mam do niego szacunku, chciał siłą mnie zaciągnąć do domu. Uciekałam i chowałam się za drzewami, nie udawało się więc ostatecznie uciekłam w stronę szkoły. Wykładowca, z którym rozmawiałam na temat trzęsień, ucieszył się na mój widok i zaprowadził na wykład. Publika jak zwykle "szalała" na mój widok. Zauważyłam że jeden z mężczyzn używa mojego telefonu. Odzyskałam go prosząc o udowodnienie, że to jego - nie wyszło mu odgadnięcie jaki jest dzwonek (Bon Jovi It's my life! Od tego momentu we śnie towarzyszyła mi muzyka przez resztę nocy). Pobudka w środku ciemności.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kolejny sen zaczął się od ucieczki przed ojcem z poprzedniego, ale zamiast uciec do szkoły wsiadłam na malutki samochodzik lego i ruszyłam przed siebie. Dołączyłam do wyścigu, byliśmy wszyscy na taśmie, która sama nas przemieszczała. Zmiana miejsca i wyprzedzanie polegała na zniszczeniu wozu z przodu i użyciu jego części do ulepszenia swojego auta. W którymś momencie, pod koniec wyścigu zamiast części poległych na taśmie pojawiały się monety z najróżniejszych krajów. Rozpoznałam angielką walutę i euro, zaczęłam zbierać i chować po kieszeniach, potem zauważyłam polskie monety. Na mecie, która zbliżyła się szybko wszyscy chodzili między sobą i porównywali ile zebrali. Jakiś chłopak patrząc ile mi się udało zebrać chciał mi podebrać monety. Oddaliłam go mało delikatnie, chciałam monety dać mamie. Moje rozczarowanie po obudzeniu, gdy dotarło do mnie, że nie mam żadnych monet dla mamuśki było ogromne.

Jest nas dwóch takich samych 
Brutalnych, niespełna rozumu..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
Sen z 06.08.2017

Z grupą rówieśników, których twarzy nawet nie widziałam, przedarliśmy się przez ogrodzenia do lasu w którym mieściły się ruiny spalonego domu jakiegoś przestępcy. Ruiny były białe, mało wykruszone i w dobrym stanie. Gdy się ściemniało wraz z rodzicami i psem jechaliśmy do motelu (oczywiście zamieszonym w naszym domu). Ojciec był pijany, otwierając drzwi od samochodu nie przypilnował psa, który uciekł. Udało mi się go przywołać z wielką ulgą i namówić do wejścia do samochodu. Ojciec podszedł do bramy i zaczął ją otwierać do połowy i zamykać bez większego sensu. Z motelo-domu na balkon wyszedł mój brat w samym ręczniku, mówił że nas usłyszał i stał tam do momentu w którym nie weszłam do budynku. Mama trzymała koperty z napisem "dla p. Przestępcy" i pieniędzmi w środku. Kazała położyć to na stoliku tuż przy drzwiach, na wypadek gdyby się włamał i chciał nas skrzywdzić. Mówiła, że zamiast nam zrobić krzywdę to weźmie to i wyjdzie. Po wielu namowach, by rodzice wrócili do domu zamiast spać w motelu pożegnałam ich i ruszyłam do pokoju. Miejsce było obskurne, przechodząc przez pomieszczenie restauracyjno-stołówkowe poczułam zapach "p.Przestępcy". Słony, brudny zapach zmieszany z rdzą i wilgocią. W pokoju odłożyłam kopertę i nie spałam pół nocy nasłuchując czy ktoś się zbliża.

Jest nas dwóch takich samych 
Brutalnych, niespełna rozumu..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
Sen z 07.08.2017

Przygotowania do wyjścia do klubu, koleżanka mnie namówiła na wyjście do sklepu po ubrania, bo "nie miała się w co ubrać", ghh.. Stoję przy wejściu do sklepu, nawet nie mam zamiaru tam wchodzić, koleżanka w kilku susach znalazła się w stercie ubrań pytając co sądzę o czym i czy w tym jej lepiej czy w tamtym. Odpowiadając dość obojętnie zerknęłam na stojak z drobnicą. Niektóre ozdoby wyglądały nawet ładnie, uznałam, że zapamiętam wzór i spróbuję odtworzyć w domu. Wychodząc zauważam przystojnego kasjera, który się uśmiecha i szybko odwraca wzrok od nas. Śmiałam się cicho pod nosem, mijając drzwi zerknęłam jeszcze w jego stronę. Wciąż się patrzył. Poprawiło mi to humor po znienawidzonych zakupach. Koleżanka gdzieś wyparowała a ja sama znalazłam się w klubie, mnóstwo osób a ja w ubraniach typowo roboczych. Nie lubiąc zwracać na siebie uwagi postanowiłam się przebrać na typowo klubowe ubrania. Poszłam do łazienki, która znajdowała się na środku klubu, kabiny nie były połączone z sufitem. Przebierając się, mój kolega ze szkoły i dwóch innych facetów patrzyło z góry, rozmawialiśmy normalnie. Nie czułam wstydu przebierając się przy nich. Wychodząc z kabiny znalazłam się w bardzo niskim, małym domku gdzie zobaczyłam swojego byłego chłopaka budującego otoczenie z minecraft'owych sześcianów. Zapytałam czy u niego wszystko w porządku, ponarzekał jak w codziennym życiu. Chciałam się stamtąd wyrwać, wyobraziłam sobie pokój z kanapą, po chwili się w nim znalazłam. W moim telefonie był włączony facebook i wiadomości, po chwili zdziwienia bo usunęłam to dawno temu, zobaczyłam wiadomości na jakiejś grupie w której była moja pierwsza miłość. Pisała o chęci kontaktu, odrzuciłam telefon i wyszłam do kuchni coś wziąć do picia. Naprzeciw kuchni był salon, a w salonie ojciec z jakąś ogromną, paskudną, krótko strzyżoną, czerwonowłosą babą. Mama mnie minęła bez słowa i wyszła, zostawiając mnie w domu z jakąś obcą babą i ojcem. Starałam się nie patrzeć w jej stronę, od bardzo dawna nie czułam takiego obrzydzenia, jak gdyby ona była jego chodzącym źródłem. W międzyczasie gdy skupiałam się na nalewaniu sobie wody, kobieta.. herod-baba przyszła do kuchni i opowiadała mi o swoich katastrofach życiowych, o 5 synach, o ciężkim życiu i jakimś pożarze. Słuchając jej głosu narastała we mnie wściekłość. W którymś momencie jej 'historii cudownego życia' przerwałam jej słowotok, uznając, że skoro mojego ojca to kręci to niech on tego słucha. Wyszłam z kuchni i obudziłam się będąc w połowie holu.

(brak obrazka, bo wyrwano mnie siłą z łóżka i nie miałam jak rysować od razu po przebudzeniu, a czerwonej herod-baby nie mam zamiaru szkicować)
Jest nas dwóch takich samych 
Brutalnych, niespełna rozumu..
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1