Rebeliusz
#31
Dzień 18

20-21.8.2017
Czas snu ok. 9 godzin

Pomimo zatyczek do uszu i związanej z tym ciszy przez ponad dwie godziny nie mogłem zasnąć nie pamiętam żadnego snu ani nawet czy obudziłem się do WBTB ...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Zmiany w nawykach sennych też wprowadzają pewien zamęt, do wszystkiego się trzeba przyzwyczaić ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
Dzień 19

21-22.8.2017
Czas snu ok. 9-10 godzin

Z głównego snu nie zapamiętałem nic ale gdy wstałem już w godzinach porannych (nie do WBTB) to nadal byłem trochę zmęczony więc położyłem się zdrzemnąć i przez te pół godziny miałem sen który zapamiętałem bardzo dobrze

Graliśmy w piłkę halową . Gdy skończyliśmy zacząłem poprawiać buty zagadałem do przechodzącego koło mnie kolegi gdyż zdziwiło mnie ,że gra z nami ponieważ mieszka na stałe w Anglii a sala na której byliśmy znajduje się w Polsce. Przez chwilę miałem przebłyski świadomości gdyż przypomniało mi się , że przyjechał tu na wakacje jak w realu ale nie uświadomiłem się. Pogadaliśmy jeszcze chwilę , następnie doszedł do rozmowy mój kolejny kolega i razem spytaliśmy się czy możemy jutro do niego wbić na chatę ...


Przypomniało mi się coś jeszcze:
SEN 2 
ok. 19 wiek . Byłem z jakimś przyjacielem w górach prawdopodobnie uciekaliśmy przed wymiarem sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych. Pierwszą część pamiętam bardzo mgliście więc opiszę od razu drugą .
Obudziliśmy się na jakiejś kamienistej przełęczy bardzo głodni. Usłyszeliśmy po drugiej stronie góry jakieś zwierzęta ja myślałem ,że to coś co można upichcić natomiast kolega był bardziej sceptyczny mówiąc ,że to pewnie niedźwiedź , ale iż byliśmy głodni poszliśmy sprawdzić . Niestety żaden z nas nie miał racji. Okazało się ,że było tam całe stado niedźwiedzi do tego wytresowane przez jakiegoś indiańca. Próbowaliśmy powoli się wycofać jednak pies myśliwski tego gościa nas wyczuł. Biegliśmy tak szybko po tym kamienistym zboczu , że w realu już dawno połamalibyśmy sobie nogi. Trafiliśmy w ślepy zaułek. W akcie desperacji wspięliśmy się na prawie stromą ścianę. Na szczyt nie udało nam się wejść gdyż ściana była prawie płaska. Tam gdzie staliśmy ci na dole dosięgali nam tylko do stóp. Niedźwiedzie pies i Indianin próbowali nas ściągnąć z tej półki skalnej różnymi sposobami lecz w raz z kolegą nie poddawaliśmy się i ledwo unikaliśmy spadnięcia w dół , oskalpowania i brutalnej śmierci. W końcu po wielu próbach Indianiec rzucił mi dużą kwadratową wyrzutnię fajerwerków którą jak się raz podpali to wystrzeliwuje kilkanaście pocisków. Kazał mi ją podpalić więc to zrobiłem z braku miejsca gdzie mógłbym ją ułożyć odpaliłem ją z ręki. Po ognistym występie nasz prześladowca odszedł mówiąc ,że daruje nam życie za naszą odwagę i walkę do końca. Na 90 % słyszałem wtedy cicho jakąś podniosłą muzykę. Wspięliśmy się na szczyt ściany na której staliśmy i poszliśmy w swoją stronę.

Podczas pisania przypomniał mi się mgliście jeszcze jeden sen coś o bazie. Kontury snu pamiętam ale to za mało żeby go opisać ...

*Sen 2 i 3 były przed snem 1
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
Dzień 20 
22-23.8.2017
Czas snu ok. 7 godzin

Po wielu niezbyt udanych próbach z alfa budzikiem który chyba zbyt łagodnie mnie budził do WBTB (inaczej nie mogę gdyż nie mieszkam w domu sam i dźwięk normalnego budzika na pewno nie umiliłby nocy domownikom). Postanowiłem skorzystać z pomocy matki która spisała się wyśmienicie. Poszedłem później spać ,żeby nie być zbyt wypoczętym po wstawaniu. Pamiętam ,że o czymś śniłem ale sen szybko uleciał gdy matka brutalnie i pomimo mojego sprzeciwu doskonale zrzuciła mnie z łóżka. Po kilku minutach oczekiwania jeszcze mocno zmęczony rozpocząłem afirmację i
 MILD-a . Chciałem rozpocząć sen na plaży następnie wskoczyć i pochodzić po chmurach skoczyć z Burju Khalifa a potem się zobaczy co dalej (w uproszczeniu) . Miałem pewne problemy z zaśnięciem a to zmęczyłem się leżąc w jednej pozycji a to światło przeszkadza a to ktoś za oknem przerzuca złom ale ostatecznie udało mi się z trudem zasnąć.

SEN 1 Układałem puzzle na jakichś schodach z bratem i siostrą cioteczną. Nagle brat wziął część puzzli i odszedł kilka przecznic dalej gdy skończyliśmy układać swoją część zobaczyłem małego pająka na ścianie gonionego przez drugiego dużego. Następnie doszliśmy szybko do brata i dokończyliśmy razem puzzle. Przedstawiały chyba jakiegoś lwa .

SEN 2 
Tak jak chciałem w afirmacjach pojawiłem się na plaży. Na tej samej plaży o której marzyłem. Od razu wiedziałem ,że to świadomy sen. Wszystko było tak jak to stworzyłem w myślach molo , miasto , słońce. Przed zaśnięciem myślałem o tym co będę odczuwał i to tu było chłodna woda, piasek pod stopami i wiele innych drobnostek chyba tylko szumu morza nie słyszałem. To był jeden z najbardziej realistycznych snów jakie miałem wszystko było niesamowicie realistyczne.   Zrobiłem TR-a z nosem dla pewności który wyszedł pozytywnie. Jedyne zmiany były takie ,że miałem być na plaży z dziewczyną oraz na początku snu miał do mnie podejść kolega i powiedzieć mi iż znajduję się we śnie. Jednak nie przejąłem się tym zbytnio i rozpocząłem wesołe bieganie po plaży. Przypomniałem sobie ,że miałem wskoczyć w chmury i po nich polatać dlatego spróbowałem podskoczyć jednak nie wiem czemu nie poszybowałem w górę tylko upadłem jak w realu ... Ale kto by się tym przejmował,pobiegłem w stronę miasta i gdy zszedłem z plaży obudziłem się. A przynajmniej tak mi się wydawało , bo nadal byłem w śnie tym razem nieświadomym ale myślałem ,że to real. Tak więc obudziłem się na krześle za to głowa moja leżała na podstawce do spania która leżała na stole , jeszcze przez chwilę ruszałem nogami i rękami jakbym biegł. Postanowiłem jednak wrócić w objęcia Morfeusza dlatego położyłem się ponownie spać w śnie i znowu pojawiłem się na tej samej plaży w tym samym miejscu. Albo ta scena trwała bardzo krótko albo jej nie pamiętam. Jednakże obudziłem się znowu w śnie tym razem usłyszałem głos matki która powiedziała ,że mamy gości , ciocia z synem przyjechała a po chwili do mojego pokoju wszedł bobas. Lecz ja ponownie chciałem znaleźć się w śnie dlatego znowu zasnąłem. I znowu znalazłem się na tej samej plaży jednak była już trochę inna. Była noc ale z tym sobie poradziłem zmieniając księżyc na słońce. Zamiast morza był dywan i ogólne nie było tak realistycznie jak za pierwszym razem. Pochodziłem chwilę i obudziłem się już naprawdę ...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35
Gratulacje ! :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
Dzień 21
23-24.8.2017
Czas snu -

Z powodu wrodzonego ogromnego lenistwa ,pomimo ,że zapamiętałem dwa sny to nie chciało mi się ich zapisywać gdy wstałem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#37
Dzień 22
24-25.8.2017
Czas snu -

Lenistwo i zmęczenie. Nie afirmowałem się ,nawet nie miałem ochoty na żadne sny...
Jednak ten dwudniowy okres lenistwa i zmęczenia oraz niechęci do czegokolwiek już miną i dzisiaj na poważnie biorę się za sny
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#38
Dzień 23,24
25-26-27.8.2017
Czas snu -

Nie udawało mi się robić WBTB zapewne z powodu zmęczenia ale zapamiętywałem dobrze zwykłe sny lecz nie chciało mi się ich zapisywać z lenistwa ...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#39
Dzień 25 
27-28.8.2017
Czas snu ok 5,5 + 5-6 godzin

Zrobiłem WBTB. Znowu obudziła mnie matka a raczej ja wstałem od zamieszania które wytworzyła. Próbowałem zrobić MILD-a ale byłem zbyt zmęczony i szybko zasnąłem. Zapamiętany sen był bardzo ale to bardzo długi. Czułem podczas niego wiele różnych uczuć. Powiem jeszcze ,że przynajmniej w dwóch wątkach łączył się ze snem który miałem poprzedniej nocy. Nie będę opisywał każdego szczegółu bo musiałbym pisać kilka godzin.

Sen zacząłem chyba od tego ,że jechałem z dwoma kolegami do półkolistego centrum handlowego w którym byłem już w poprzednim śnie i kupowałem tam różne rzeczy. Także dzisiaj robiliśmy tu różne rzeczy a to coś kupowaliśmy śmialiśmy się i inne jak to koledzy. Następnie zamiast wrócić autobusem tak jak przyjechaliśmy poszliśmy gdzieś na polanę i uciekaliśmy nie wiem dlaczego i przed kim. Był zachód słońca , zostałem w tyle, nagle drogę zastąpiło mi jakieś ok. 7 letnie dziecko i zaczęło podpalać tą suchą polanę nie mogłem uciekać bo wszystko płonęło a smarkacz jeszcze się złowrogo śmiał. Uciekłem wraz z kolegami przez płomienie za jakiś most nad rzeką. Wstaliśmy rano moi kompani myśleli ,że nie żyję i zostałem w tyle jednak zaskoczyłem ich swoją obecnością. W rzece pływało dużo ryb dlatego rzucaliśmy im jedzenie i patrzyliśmy jak się na nie rzucają. Nagle pojawił się ogromny Żarłacz Biały i kilka innych typów rekinów. Okazało się ,że w okolicy był ich treser. Pogadałem z nim i zaprzyjaźniłem. Zabrał nas do jakiegoś wraku statku pod wodą gdzie uzupełniliśmy zapasy i ruszyliśmy w drogę. Zapomniałem dodać ,że jak siedziałem na moście i gadałem z przyjaciółmi oraz oglądałem wyskakujące z wody rekiny naszła mnie myśl albo któryś mi powiedział żebym zrobił TR-a no i zrobiłem tylko zamiast pełnego zwykłego oddychania mogłem to jedynie robić z wielkim trudem jakby przez małą dziurkę. Sprawdziłem jeszcze dwa razy i uznałem ,że to nie sen. 

Następnie był to chyba kolejny sen gdyż czułem się jakbym przechodził ostatnią misję w Call of Duty przynajmniej na początku , bo byłem jednym z członków elitarnych antyterrorystów a wrogiem był Makarov. Wbiliśmy do jego siedziby zabiliśmy kilku najemników i gdy dostaliśmy się do głównego Złoczyńcy zaczęła się iście filmowa scena rozmowy dobra ze złem. Próbowaliśmy przekonać jego oraz jego naukowca którego znałem z poprzedniego snu(pomogliśmy mu wtedy znaleźć żonę) do nie niszczenia świata. W tym momenie było bardzo dużo skomplikowanych wątków gdy czegoś się dowiadywaliśmy albo próbowaliśmy zrobić coś niebezpiecznego normalnie byłby z tego film na Oscara. W końcu dowiedzieliśmy się gdzie znajduje się owa machina śmierci i zniszczenia. Poszliśmy tam ominęliśmy pole siłowe. W środku wieży był tylko ten naukowiec oraz już włączona maszyna do unicestwienia ziemi. Usiadłem koło niego i ze spokojem zacząłem mu mówić różne piękne bzdety i chyba udało mi się go przekonać do nieunicestwiania ziemi jednak zanim to zrobił obudziłem się ...

Dzisiejszy sen był bardzo długi i skomplikowany naprawdę dużo się działo. Nie dało się wszystkiego opisać. Tak więc wydaje mi się , że wszystko idzie w chyba dobrym kierunku.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#40
Żaden TR nie będzie działał prawidłowo, jak nie pojawi się przed nim przekonanie, że możemy teraz śnić. Podczas snu wykonałeś go formalnie, namówiony przez projekcje, bez takich wątpliwości. TR z nosem trzeba wykonywać powoli i uważnie, obserwować czy doznajemy uczucia braku tchu, nawet jeżeli powietrza nie czujemy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1