Rdzeń ludzkiej motywacji
#11
@Neurocosmic to zależy czy ktoś ma bojler na brzuchu hehe :D Tylko tak dla przykładu dałem, nie każdy jest morsem ;) Mi dłuższe stanie niż 1-2min sprawia dyskomfort na tyle że muszę wyjść :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
No nie wiem czy te dwa sposoby prowadzą w tą samą stronę :) Lęk wolnopłynący najczęściej szuka treści w ego - " boję się, bo jestem w tyle. Za innymi. Muszę coś ze sobą zrobić, coś osiągnąć ". Może też osiągać wymiar kompensacyjny - " powinienem być lepszy od innych ludzi, marnuję talent, muszę cał czas okazywać swoją wyższość bo inaczej mnie zdepczą ". Taki człowiek jak w fight clubie mierzy w cele stereotypowe dla społeczeństwa - wysoka pozycja, władza, wielodzietna rodzina, bogactwo, szpan, uwielbienie, sława. Z kolei droga dopaminowa dąży do subiektywnego rozwoju osobowości i doświadczenia życiowego. Jak już wiesz jeden i ten sam bodziec nie prowadzi do ciągłego wyrzutu tego przekaźnika, taki człowiek ma potrzebę wiecznych zmian. To z kolei nie kojarzy się z wytrwałością konieczną do wyćwiczenia do perfekcji jakiegoś zachowania, np dokonania odkrycia w danej dziedzinie wiedzy.

Napisałeś, że oni czują się żywi i to ich motywuje do dalszego działania i osiągania kolejnych celów. Nie wydaje mi się. Tylko nuda motywuje ten typ ludzi, i to do krótkosiężnych celów, takich jak przelecenie mulatki. Jeżeli masz tu na myśli rajcujących się ryzykantów giełdowych osiągających duży szmal lub zapalonych sportowców szaleńczo podejmujących nieludzkie wyzwania - to nie dopamina, tylko kolejny wyraz ambicji, domeny ego. Muszę zwyciężyć, pokazać im, niech mnie wielbią, poświęcę za to wiele. Dopamina jest tu tylko przy okazji. Nawet tych, którzy nie przejmują się porażką nosi motywacja - jestem wojownikiem, czerpię z porażek na poczet zwycięstwa, ale muszę zwyciężyć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
Kurde piszesz post pod postem :)
W tym poprzednim strasznie generalizujesz. Przecież skupienie na teraźniejszości, wyłączenie dialogu wewnętrznego, skupienie na odczuwaniu nie mają nic wspólnego ani z adrenaliną, ani z pasją ( sercem ), są wręcz domeną rozumu. Racjonalizujesz sobie w taki pseudoobraozowy sposób potwierdzenie twojej teorii, automanipulacja :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
@incestus nie pisałem o tym przecież, nie wspominałem o tym w moim poście, nie o takich ludzi mi chodzi. Tylko o takich, którzy czerpią przyjemność z samego działania wbrew opinii ludzi i mają w dupie osiągi pod publiczkę. Zastanawia mnie natomiast fakt, że wyrażasz się o tego typu ludziach w sposób pejoratywny, jakoby byli płytcy albo upośledzeni w jakiś sposób. Niby jest to krok w tył patrząc na ewolucję, ale z perspektywy jednostki jest to sposób na obejście systemu. Przelecieć mulatkę? Czemu nie, bawić się po prostu i mieć resztę w dupie. Bo tak. Nie ma tu magicznego sposobu na nirwanę, jest tylko zwykły, szary "Mati" ze swoim audi s4 grzejący kapciora pod kaufem. Myślę, że jest o niebo szczęśliwszy od magisterka co goni za karierą.

ad2. Nie patrz też na to tylko z jednej strony, nie ma ludzi tylko dopaminowych czy tylko endorfinowych. Mi chodzi jedynie o przeniesienie balansu z endo na dopę, bo czuję, że jestem trochę zbyt /ciepłe kluchy/ot co i mi to przeszkadza.

EDIT: Zresztą jest różnica między szpanowaniem jazdą 200km/h po głównej drodze aby się popisać przed dziewczyną, a siedzeniem w domciu i skręcaniem się z leku bo czujesz że musisz napisać jeszcze 3 doktoraty aby poczuć się kimś ważnym etc. Nie ma ludzi bez duszy, ale można ją stępić, stać się trochę bardziej "skurczybykiem" ;) :P Zauważam jedynie że można brać to trochę mniej na poważnie.

AD3. Jeśli myślisz, że takich ludzi pobudza do działania jedynie nuda, to mało wiesz synu :P Ludzie z wielkimi sukcesami, prawdziwe grube ryby bazują swój sukces prawie wyłącznie na przyjemności z dopaminy. Są bezwzględnie pazerni, brutalni i nieugięci, zero półśrodków. Tacy ludzie przeważnie rządzą sobie za kurtyną, bo nie potrzebują rozgłosu :)

Myślisz, że taki boss mafii robi to bo potrzebuje poklasku? Rispekt na dzielni to tylko dodatkowy plus, robi to bo go jara władza, to jego sposób na życie.

Może nigdy tego nie czułeś dlatego nie umiesz się wczuć w sytuację.

AD 4. Już mi próbujesz wmówić, że sobie tworzę teorię pod siebie i sam sobie ją zatwierdzam. Wiem, wiem bronisz się bo w gruncie rzeczy mam rację, każdy chce tak żyć ale nie każdy może, dlatego hejt bo pewnie nigdy nie zrobisz czegoś "na wyjebce". Dopa FTW. Endo sux.

W ogóle endorfinki są dla cieniasów, sprawiają, że człowiek staje się słaby, wystarczy spojrzeć co robi z ludźmi hera.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Temat super, ale weźcie edytujcie te posty, zamiast pisać jeden pod drugim :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
Piszę o nich w taki sposób, bo takich ludzi nie ma :) Tak zachowywali by się i myśleli ludzie, którym zależałoby wyłącznie na pobudzaniu receptorów dopaminowych. Złoty medal w narciarstwie daje tyle samo dopaminy co ciągnąca się krówka. Chodzi mi o to, że nie można sprowadzać typów osobowości i tłumaczyć ogółu ludzkich dążeń receptorami.
Skoro taka gruba ryba bazuje swój sukces na dopaminie, dlaczego nie siedzi w domu i cały czas się masturbuje? Takie same pobudzenia. Władza to potrzeba i WYMYSŁ ego. To ego właśnie determinuje, co uważamy za przyjemniejsze i bardziej podniecające, co jest ważniejsze a co nie. Dopiero działania zgodne z tymi zasadami powodują wyrzut dopaminy lub endorfin.
Rozróżnienie ludzi, które wprowadzasz - impulsywni ryzykanci i ciepłe kluchy - teraz dopiero widzę, że faktycznie może mieć coś wspólnego z preferencją do jednego z tych przekaźników :)

W końcu nie wiem do czego się odnosisz, mówiąc " każdy chciałby tak żyć ". Pisząc do tego o wyjebce, odnoszę wrażenie, że uważasz, że pędząc za głosem dopaminy ustąpi nagle lęk. Lęk nie tylko ten zdrowy wolnopłynący, ale ten paraliżujący i ten każący unikać - dotyczą przecież każdego typu człowieka.

Edyt na edyt...
A amfetamina jest bardzo zdrowa i ludzie są po niej fantastyczni :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
(03-06-2016, 17:39 )incestus napisał(a): Piszę o nich w taki sposób, bo takich ludzi nie ma :)
Jak to nie ma, ja znam co najmniej kilku takich.

(03-06-2016, 17:39 )incestus napisał(a): Tak zachowywali by się i myśleli ludzie, którym zależałoby wyłącznie na pobudzaniu receptorów dopaminowych. Złoty medal w narciarstwie daje tyle samo dopaminy co ciągnąca się krówka. Chodzi mi o to, że nie można sprowadzać typów osobowości i tłumaczyć ogółu ludzkich dążeń receptorami.
A ludzie to co innego jak zbiór receptorów i impulsów?

(03-06-2016, 17:39 )incestus napisał(a): Skoro taka gruba ryba bazuje swój sukces na dopaminie, dlaczego nie siedzi w domu i cały czas się masturbuje? Takie same pobudzenia.
Orgazm powoduje ogromny wyrzut prolaktyny, która blokuje możliwość ponownego dojścia przez pewien czas, wtf podstawy biologi. Jest to naturalny bezpiecznik natury, po prostu gdyby nie to to wszystkie organizmy na świecie cały czas by się pieprzyły :v U dziewczyn to trochę inaczej wygląda jak chcesz to Ci opowiem ;)

Właśnie o to mi chodzi zajęcie się rzeczami które mają pokrycie w rzeczywistości i które mają swoje naturalne zakończenie w postaci ulgi, nagrody np, sex, jedzenie, ćwiczenia fizyczne czy zarabianie kasy (pradawne polowanie); przecież nie możesz w nieskończoność jeść czy też ćwiczyć w końcu osiągasz pewien poziom zadowolenia. Natomiast w przypadku endo - zawsze Ci mało, herka niszczy. Dlatego taki Einstein był świrem nauki, tak sobie ubzdurał, że musi poznać naturę świata, że dostawał euforii na sam widok paraboli.



(03-06-2016, 17:39 )incestus napisał(a): Władza to potrzeba i WYMYSŁ ego.
Nom ale wyzwala dopke i to dużo dużo i nie jest zależna od superego. Nie chodzi mi o kompulsywne wmawianie sobie że jesteś lepszy od innych, tylko naturalne pokazanie panowania nad innymi. Zdrowa dominacja. Taka jak król lew w stadzie.

(03-06-2016, 17:39 )incestus napisał(a): W końcu nie wiem do czego się odnosisz, mówiąc " każdy chciałby tak żyć ". Pisząc do tego o wyjebce, odnoszę wrażenie, że uważasz, że pędząc za głosem dopaminy ustąpi nagle lęk. Lęk nie tylko ten zdrowy wolnopłynący, ale ten paraliżujący i ten każący unikać - dotyczą przecież każdego typu człowieka.
Po prostu każdy chciałby żyć jak pieprzony alonso w hiszpanii popijając driny i banglając polki i czeszki gdzieś na boku. Haj lajf. Widziałeś wilka z wallstreet? Każdy chce tak żyć. A jak nie chce to kłamie. Przed samym sobą.

(03-06-2016, 17:39 )incestus napisał(a): Edyt na edyt...
A amfetamina jest bardzo zdrowa i ludzie są po niej fantastyczni :)
O, dobry przykład. Kto ma większe sukcesy, ćpuny herki czy Ci co pałaszują stymulanty? Wiadomo, są przegrańcy w obu grupach, ale ta druga wg moich nieoficjalnych info ma znacznie większy odsetek sukcesów. Stary, połowa ludzi na topowych stanowiskach wciąga jakieś fetki czy inne węgorze. Wiem bo wiem :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
Ludzie to nie bezmyślna sterta neuronów i chemii, tylko mechanizm którego nie ogarniesz :) To, że słyszeliśmy o neuronalnym układzie nagrody i kary nie daje nam nawet oglądu w oprogramowanie tej całości.Sprowadzić człowieka do tego układu, to tak jak stwierdzić, że w sztuce kulinarnej chodzi tylko o stężenie soli.

Nie chodzi o orgazm, tylko o przyjemność. Mógłby masturbować się co godzinę przez kilka lat z przerwami na posiłki, zamiast czerpać tą samą przyjemność z poszerzania kręgu wpływów. Pierwsza przyjemność jest prymitywna, druga skomplikowana, ale w ten sam sposób pobudzają te nieszczęsne receptory. Jedynie opiaty egzogenne pobudzają je mocniej, dlatego efekt narkotyczny jest zawsze wybierany ponad inne przyjemności. To nie wina receptorów endorfinowych tylko hery :)

Heh ta zdrowa dominacja objawia się przede wszystkim w więzieniach...

Nikt nie pogardzi takim życiem, ale dla wielu równie satysfakcjonujące życie można osiągnąć skromniejszym kosztem i w mniejszym rozpychu. Bo generalnie wilk z wall street miał po prostu - towarzystwo, komfort finansowy, wikt, opierunek, estetykę, bezpieczeństwo, czas, rozrywkę. Niektórzy woleli by np rodzinę ;)

Ale z tymi narkotykami to przesadziłeś :) Daj temu twojemu wilkowi na fecie co osiąga sukcesy trochę hery, to mu się znudzi energia i ryzyko. Hera jest potężniejszym narkotykiem, nie da się porównać receptorów tym sposobem. Aczkolwiek oczywiście, społeczeństwo na fecie rozwijało by się prężnie, na herze by tylko gniło.

Ale gdzieś w tym wszystkim zgubiłem wątek oryginalnej dyskusji :D Mówisz, że chcesz przeforsować u siebie zmianę nawyków, żeby stymulowały na świeżo dopaminę. Czy to, że chcesz taki być wystarczy, żeby to osiągnąć? ;) A może jesteś też typem komfortu i raczej zalegniesz w nowych nawykach?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
(03-06-2016, 18:45 )incestus napisał(a): Ludzie to nie bezmyślna sterta neuronów i chemii, tylko mechanizm którego nie ogarniesz :) To, że słyszeliśmy o neuronalnym układzie nagrody i kary nie daje nam nawet oglądu w oprogramowanie tej całości.Sprowadzić człowieka do tego układu,  to tak jak stwierdzić, że w sztuce kulinarnej chodzi tylko o stężenie soli.
Nie znamy całego systemu i nawet nie chciałbym znać, straciłoby to swój wdzięk, jednak znam na tyle, że mogę wyciągnąć pewne wnioski i wprowadzić je w życie. A nawet jeśli, to zawsze warto spróbować, bądź co bądź to tylko zmiana nawyków, nic niezwykłego, ludzie tak codziennie zmieniają swoje życia na lepsze, a Ty się trochę zachowujesz jak janusz, co innym zazdrości, bo sam nie ogarnie tej zmiany.

(03-06-2016, 18:45 )incestus napisał(a): Nie chodzi o orgazm, tylko o przyjemność. Mógłby masturbować się co godzinę przez kilka lat z przerwami na posiłki,
Nie mógłby bo by mu zabrakło kasy, jesteśmy w real life a nie w symulatorze beng. Zresztą każdy zdrowo myślący człowiek w końcu by się ogarnął i wziął sobie odwyk bo ileż można sobie trzepać kapucyna. Zresztą lepsze doznania są z partnerką, więc... to jakiś przykład z dupy jest.


(03-06-2016, 18:45 )incestus napisał(a): Heh ta zdrowa dominacja objawia się przede wszystkim w więzieniach...
ale takie jest prawdziwe życie, brutalne

(03-06-2016, 18:45 )incestus napisał(a): Nikt nie pogardzi takim życiem, ale dla wielu równie satysfakcjonujące życie można osiągnąć skromniejszym kosztem i w mniejszym rozpychu. Bo generalnie wilk z wall street miał po prostu - towarzystwo, komfort finansowy, wikt, opierunek, estetykę, bezpieczeństwo, czas, rozrywkę. Niektórzy woleli by np rodzinę ;)
No są różne typy ludzi, są misie, są wilki i są owieczki ;)

(03-06-2016, 18:45 )incestus napisał(a): Ale z tymi narkotykami to przesadziłeś :) Daj temu twojemu wilkowi na fecie co osiąga sukcesy trochę hery, to mu się znudzi energia i ryzyko. Hera jest potężniejszym narkotykiem, nie da się porównać receptorów tym sposobem. Aczkolwiek oczywiście, społeczeństwo na fecie rozwijało by się prężnie, na herze by tylko gniło.
Chciałem tylko zauważyć jakie są skutki podążania za superego vs ego. W ogóle uważam, że rozwijanie się w ten pierwszy sposób jest infantylne. Wiesz kto tak robi? Dzieci. Dzieci łechtają się jak ich rodzice pochwalą za to że na rowerku już jeżdzą, że sami kupkę robią itp dziecko dostanie za to że było posłuszne batonika i jest całe happy. Wg mnie to po prostu przeniesienie tego systemu do życia dorosłego tylko że taki osobnik przenosi medium z rodziców na inny obiekt i z niego czerpie energię. Wiesz kto tak robi? Pasożyty. Wg mnie ten cały system jest po prostu niezakończonym etapem dorastania.

(03-06-2016, 18:45 )incestus napisał(a): Ale gdzieś w tym wszystkim zgubiłem wątek oryginalnej dyskusji :D Mówisz, że chcesz przeforsować u siebie zmianę nawyków, żeby stymulowały na świeżo dopaminę. Czy to, że chcesz taki być wystarczy, żeby to osiągnąć? ;) A może jesteś też typem komfortu i raczej zalegniesz w nowych nawykach?
Jestem typem komfortu i pragnę zmienić mój typ :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
Według pierwszych postów szukasz stanu umysłu, który zapewni motywację do dobrobytu. Twierdzisz, że chcesz się rozwinąć, posunąć o krok naprzód w kierunku tego stanu. Ja tu jednak tylko widzę prostą fascynację wolnymi ptakami, rodem z filmów akcji czy pokroju wilk z wall street, blow, fight club. Wszystko podciągasz ( w tym ten przykład z dziećmi i pasożytami - to nie ma nic do superego ) pod swoją teorię, że ten typ człowieka jest po prostu lepszy pod każdym względem tylko wymagający, a reszta to cipy. Zmiana nawyków jest ok, każda próba wyjścia ze strefy komfortu wniesie rozwój dla jednostki, ale nie jeżeli stoi za tym fantazja bycia jakąś gwiazdą rocka.
Sorry za taki ton, ale z twoich postów jedzie wielkościowością. Ludzie nie dzielą się na lepszych i gorszych.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1