Po Tamtej Stronie
#1
Wcześniejszy notatnik

Coraz częściej mi się śni, że biegam długodystansowo po nieznanych albo po mniej znanych mi terenach sennych lokacji. Dzisiaj biegałem ale nie wiem dokąd, chciałem gdzieś dotrzeć, zgubiłem się jednym słowem. Postanowiłem się zawrócić, robiąc kolejne kilometry po asfaltowej drodze przez lasy, pola i wioski. Podbiegając po stromą górę doznałem przebłysku świadomości, zatrzymałem się postanowiłem zrobić test rzeczywistości w celu wyostrzenia świadomości. Zatkałem więc nos i zacząłem dmuchać powietrze niestety powietrze nie chciało uchodzić, mocno się już uodporniłem na ten zabieg. Zrobiłem go w drugą stronę wciągając powietrze, zadziałało nawet jeśli by nie wyszedł pozytywnie mam jeszcze dużo takich weryfikacji w zanadrzu. Standardowo w takiej sytuacji skupiłem się na otoczeniu uzmysławiając sobie, że jestem we śnie. Ujrzałem stromą górę na której się znalazłem z jakiegoś powodu na tym pustkowiu otoczonego lasem i polami. Postanowiłem nigdzie nie odchodzić i skupić się na sobie i otoczeniu jak to robił Castaneda podczas nauki śnienia. Usiadłem po turecku na ziemi nie zwracając uwagi na znaczną pochyłość oraz na niezbyt przyjemne podłoże żwirowo-piaskowe obrośnięte w pojedyncze kępy traw i chwastów. Zacząłem medytacje, zdziwiony byłem z jaką łatwością od razu się skupiłem, niestety prawie po chwili straciłem obraz i w mojej głowie zaczęło wrzeć od głosów i dźwięków. Efektem tego było wybudzenie się i cały czar prysł szybciej niż się zaczął.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Relaksowałem się przed snem jak to zwykle ja w celu wyjścia z ciała. Długo leżałem na wznak afirmując tym razem paraliż na różne sposoby szukając odpowiedniego zwrotu. W końcu udało mi się wpaść w głębszy paraliż ale automatycznie wpadłem w "wahadło" tak to nazywam, jednak tym razem wyglądało to inaczej niż zwykle. Próbowało mnie obrócić wokół własnej osi, drżenie serca było znośne jednak nic z tego nie wynikło. Paraliż z czasem opadł i wpadłem potem w stan który można określić mianem letarg, brak dalszych chęci oraz postępów w pogłębianiu stanu. Wstałem na 4+1, miałem jakaś pamieć senną ale jej nie przeanalizowałem czego wynikiem jest brak pamięci o snach. Jak zwykle przy takich wstawaniach nic nie wynika nie mogę pogłębić stanu ani nie mam tyle zaparcia, żeby długo to ciągnąć. Muszę spróbować z kawą, może to coś zmieni w moim WILDzie.
Sen toczy się na dwóch polach wirtualnym i bardziej fizycznym. Prowadzę rozgrywkę w jakieś grze która mógłbym nazywać Stronghold tylko jest w 3D, obserwuję wirtualny światy z różnych perspektyw jakbym w nim latał, a nie tylko grał przy pomocy myszki. Prowadzę w niej obrony, rozbudowy twierdzy oraz ataki na innych sąsiadów ale mam również kontakt osobisty z przeciwnikami i sojusznikami z którymi rozmawiam. Drugi sen też jest dosyć dziwny zaczyna się oglądaniem różnych scen pornograficznych po czym trafiam w jakieś miejsce. Jestem obserwatorem, a jednocześnie wcielam się w role hosta nad którym nie mam do końca kontroli albo po prostu nie chcę kontroli nad nim. Zaczyna się dosyć nie smacznie inny członek domu dostaje potrawkę z banana z dodatkiem już nie powiem czego którą bohater/ja przygotował wcześniej dla tej śpiącej osoby która się własnie obudziła. Osobnik ją pochłania ze smakiem na moich oczach mi natomiast robi się nie dobrze czuję niewyobrażalny niesmak i obrzydzenie. Dziwne jest to, że raz jestem w tym ciele, a za chwilę obok i obserwuje z różnych perspektyw otoczenie i akcje snu. Akcja snu przybiera nieco bardziej erotyczny wymiar i na tym zakończę.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
To spróbuj przesunąć WBTB o godzinę lub pół wcześniej ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Zbieram owoce nie w swoim sadzie, zjawia się właściciel, nie ma problemu. Jadę gdzieś na pogrzeb całą rodziną, w samochodzie, autobusie, pociągu zmienia się rodzaj transportu pomimo, że nie wysiadam. Trasa ciągnie się w nieskończoność, cały czas nie wiemy gdzie jechać, jesteśmy w innym mieście. Udaje się nam dotrzeć na miejsce, autem trzeba wjechać do budynku, zaparkować obok innych aut ale nie jest to parking, brak miejsca do parkowania. Okazuje się, że dotarliśmy na egzamin z prawa jazdy.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Odzyskuję świadomość, z trudem wstaje ociężałe ruchy świadczą tylko o jednym, że to fałszywe przebudzenie. Udaje mi się podnieść, totalna ciemność, wciągam powietrze w zatkany nos, odzyskuje władzę nad ciałem. Czekam w ciemności, rozjaśnia się, przechodzę przez ścianę na zewnątrz, okien już wole unikać. Jestem u siebie, szara pogoda jakby po deszczu, coś przykuwa moją uwagę, doganiam osobnika, zamieniam po jednym słowie, budzę się.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
W całym mieście zmienili ruch, jakby wszystkie ulice były w przebudowie. Jeżdżę po całym mieście łamiąc obowiązujące przepisy. Ruszam w daleką podróż do jakiś miast w końcu jednak wracam aby znowu tam pojechać pksem. Docieramy do miasta w którym byłem wcześniej, robimy przerwę, wszyscy wysiadają. Jednak zostaję z jakiegoś powodu zapominam o transporcie, zwiedzam okolicę. Przypominam sobie, że zostawiłem rzeczy i laptopa. Mam numer do kierowcy, dzwonię do niego mówi mi, że zawróci. Długo go oczekuję, ktoś mnie zaprasza do siebie. Siadamy przy stole, rozmawiamy, konsumujemy jakiś dziwny bigos. Jedna osoba też ma się zabrać tym transportem, zjawia się kierowca. Wsiadamy do środka który jest pełny po brzegi od japonek, wszystkie moje rzeczy są na miejscu. Dogaduję się po angielsku, siadam na końcu. Budzę się i wracam do tego autobusu parokrotnie nie mogąc odzyskać świadomości.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Wróciłem do starej pracy, gdzie kiedyś gdzieś pracowałem. Szybko zacząłem prace na nowo, odnajdując się w tych akcesoriach bardzo szybko pomagając innym pracownikom. Dzisiaj byłem w sprawie pracy w podobnych charakterze i czuję jakąś wewnętrzną pewność, że tą prace dostanę z powodu snu.

Podczas zakupu roślin do ogródka natknąłem się na werbenę która z resztą kupiłem w celach wiadomych świadomośniących. Miałem w planach także podziałać coś z przebiśniegami ale jednak odpuściłem. Zakupię na dniach też inne rośliny o bardziej psychodelicznym charakterze zobaczę co mi się uda dostać na pewno kupię dziędzierzawę w której atropina jest bardziej niebezpieczna. Na amanitki trzeba jeszcze sporo zaczekać niestety, a ich wygląd też budzi duże obawy.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Jezu, dobrze, że przeczytałem uważnie...
Nie bierz bielunia, lulecznicy, wilczej jagody, ani niczego co zawiera pochodne atropiny ! Ta substancja nie ma najmniejszego działania psychodelicznego, nawet jeden owoc czy sama pestka zawierają jej tak toksyczną ilość, że wywołuje zaburzenia świadomości. To chyba najczęstszy powód hospitalizacji nastolatków na toksykologii, praktycznie nie da się przyjąć tych roślin w bezpieczny sposób, dlatego też na internecie nie istnieją skuteczne przewodniki. W ogóle narkotyzowanie się roślinami to poroniony pomysł bo zawierają chaotyczne ilości substancji.
Chyba, że to był tylko opis snu :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
No tych na pewno nie jest bezpiecznie, murowany bad trip. Bardziej sam bieluń by mnie interesował roślina ta potrafi nawet wystrzelić na trzy dni i można za przeproszeniem utknąć tam na dobre. Bardziej enteogeny mnie interesują więc spokojnie wiem co to atropina. Werbena jest na świadomy sen kwiatek ogrodowy taki, przebiśnieg zawiera galantaminę ale reszta jest znacząco trująca. Podobno nalewkę można na tym zrobić w jakiś bezpieczniejszy sposób do spożycia.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Nie można nazwać badtripem stanu, który nie ma nic wspólnego z halucynogennym. Równie dobrze możesz nazwać bad-tripem majaki gorączkowe, wstrząs mózgu albo stan agonalny. Atropina nie ma wpływu psychotropowego, żadnych receptorów w mózgu, wpływa tylko na somatykę.
Dziwie się, że nie piszesz nic o najbardziej znanym enteogenie na świadomość snów - calea zacatechichi. Proponuję dać temu szansę ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Po drugiej stronie lustra Neurocosmic 105 6,941 Wczoraj, 17:22
Ostatni post: Neurocosmic

Skocz do:

UA-88656808-1