Odpowiedz 
Płytkość i głębokość snu
#1
Stopień głębokości snu z uproszczeniem można określić jako poziom deprywacji bodźców z jawy oraz poziom wyłączenia funkcji mózgu jako całości. Im płytszy sen, tym łatwiej odzyskać w nim świadomość, ponieważ funkcjonowanie umysłu zbliża się do tego z jawy. Dlatego też poziom głębokości/płytkości snu pośrednio koreluje z świadomością we śnie i pamięcią snów.

We śnie głębokim jesteśmy zbliżeni do stanu nieprzytomności, bazowo zarówno podświadomość jak i większość warstw nieświadomości są odizolowane od informacji o prawdziwym położeniu organizmu, czyli od informacji, że śnimy. W snach głębokich więc podświadomość nie podpowie nam, że znajdujemy się we śnie. Cały umysł jest zdezorientowany i i rozproszony, pamięć staje się zbitkiem nieposzeregowanych informacji, traci swoją liniowość, wydarzenia nie są kojarzone według czasu w którym nastąpiły. Dlatego uświadomienie się w śnie głębokim związane jest z głęboką dezorientacją w czasie. Co więcej świeższe warstwy pamięci w ogóle nie uczestniczą w śnie głębokim, tej pamięci jest mniej proporcjonalnie do głębokości snu - zapamiętany sen głęboki poznamy właśnie po tym, że jego fabuła toczy się w przeszłości, nierzadko odległej do okresu dzieciństwa, w której nie pojawia się ani jeden motyw zapamiętany po tym okresie. Rozpamiętując najgłębsze sny możemy ponownie przekonać się jak to było czuć, myśleć i bać się jak dziecko, poznać perspektywę z której wtedy obserwowaliśmy świat. Próg natężenia bodźca, który musi zadziałać na śpiące ciało, żeby spłycić sen jest podczas snu głębokiego ogromna. Człowieka w trakcie snu głębokiego bardzo trudno obudzić, w tej części snu najpowszechniejsze jest chrapanie. W końcu - sen głęboki jest najtrudniejszym podkładem pod sen świadomy. LD przy pełnej głębokości jest najwyższą umiejętnością, ale charakteryzuje się najintensywniejszą percepcją i jakością odbioru, oraz stabilnością - senne otoczenie nie zmienia się, lokacje pozostają takie same nawet po powrocie do nich po kilku minutach.

Sen płytki, jako przeciwieństwo głębokiego, to taki w którym próg bodźców z jawy potrzebnych do odczucia przez śniącego jest bardzo niski. Typowo w snach płytkich odbieramy jednocześnie senne otoczenie, oraz zmodyfikowane, częściowe lub oryginalne bodźce z rzeczywistości otaczającej prawdziwe ciało. Przede wszystkim dotyczy to bodźców położenia ciała i czucia podłoża. Ponieważ realne bodźce stają się coraz bardziej dostępne, fałszywe senne bodźce ulegają stępieniu - stąd wrażenie niskiej jakości lub " płaskości " snu, niekoniecznie świadomego. Analogicznie do snu głębokiego, w śnie płytkim funkcje umysłowe stają się bardziej zwarte, do fałszywej sennej orientacji dołączają się informacje z pamięci świeżej, zdarzenia szeregują się zgodnie z czasem - w treści snu pojawiają się ostatnie informacje, fabuła często toczy się wokół rzeczy, o których myśleliśmy bezpośrednio przed zaśnięciem. Między innymi dlatego w trakcie czuwania po WBTB wskazane są afirmacje i przygotowywanie się na LD. Bardzo często zdarza się, że pamięć fałśzywa jawnie koliduje z pamięcią realną, co naturalnie prowadzi do uświadomienia się ( " zaraz, dlaczego ja wypasam owce w średniowieczu, skoro wczoraj pracowałem w banku w Zgorzelcu? " ). Nieświadoma i podświadoma część jaźni w śnie płytkim może zdawać sobie sprawę ze stanu w którym się znajdujemy, dlatego w treści takiego snu często pojawiają się pojedyncze motywy związane ze snem lub zachowanie typowe dla śnienia świadomego, przy braku faktycznego rozeznania, że śnimy - tak najpewniej powstają sny o LD oraz sny kontroli. Sny płytkie są najłatwiejsze do zapamiętania i do osiągnięcia w nich snu świadomego, jednak takie LD charakteryzują się krótkim okresem trwania oraz nasilającymi się w czasie zaburzeniami jakości oraz kontroli snu. Im więcej bodźców z jawy, tym więcej dzieje się we śnie, realne informacje przechodzą do snu wyolbrzymione tworząc otoczenie niesprzyjające sterowaniu snem - najczęściej jest to rwący wiatr, lagi, pijaczy chód, zlewające się ciało, ogromna grawitacja, kilkanaście kończyn, mgła, ciemność, zasłona na oczach, tunelowe widzenie, usta pełne gumy do żucia, pikseloza lub kreskówkowe obszary, wszędobylne zadaszenie, zaciskające się ściany itp. Powszechne w snach płytkich jest też okresowe nagłe utracanie czucia ciała i w efekcie bezruch, trwający kilka sekund. Im płytszy sen, tym jest niestabilniejszy - z powodu natłoku bodźców otoczenie stale zmienia się, nierzadko na naszych oczach.Dlatego TRy z zegarem i tekstem działają tylko w snach płytszych. Groteskowym przykładem snu płytkiego jest półsen, w którym mamy pełne odczucie śpiącego ciała, a fabuła snu toczy się tylko na bazie myśli i wyobrażeń.

Tak jak dało się zauważyć w tekście, rozróżnianie poziomu głębokości snu jest istotne ze względu na jakość LD. Żeby jak najlepiej odbierać radość ze snu świadomego, trzeba nauczyć się go uzyskiwać w jak najgłębszym śnie.
Głębokość zależy:
1 Przede wszystkim od czasu snu. Każda kolejna faza REM jest coraz płytsza.
2.Od zewnętrznych bodźców. Każda informacja która działa na śpiące ciało i przenika próg deprywacji, spłyca sen. Na tej zasadzie opierają się wszelkie kotwice - można stosować niewygodne łóżko, blokadę kończyny, muzykę, szum, światło, zimną lub gorącą temperaturę i wiele innych.
3.Od używek. Kawa i stymulanty spłycają sen, alkohol i leki nasenne pogłębiają go. Substancje nie działają jednak przez okres całego wypoczynku, więc ich ostateczny efekt jest trudny do przewidzenia i mało użyteczny. ( Poza alkoholem, któremu się przyjrzałem - patrz " technika farmakologiczna " )
4. Od świadomych ruchów we śnie. Po uświadomieniu każda akcja wiąże się z wysłaniem impulsu ruchowego do mięśni, co nie przebija paraliżu, ale spłyca sen. Dlatego LD już od początku zmierza do pobudki, nie oznacza to jednak, że nie może trwać ponad godziny. Opisane mechanizmy da się zauważyć, kiedy budzimy się z LD lub snu o LD gorący i spoceni.
5. Od innych, też istotnych rzeczy, m.in stanu zmęczenia, aktywności poprzedniego dnia i ilości bezsennych nocy.

Kluczową techniką umożliwiającą osiąganie LD w coraz głębszych snach, a co za tym idzie - coraz dłuższych, jest ustabilizowanie pór pobudek. Zauważyłem, że długo ustalony alfa-budzik na jedną godzinę, po czasie modyfikuje całą fazę REM poprzedzającą obudzenie się. Na początku użytkowania alfa-budzika po prostu zrywamy się w środku snu kilka minut przed planową pobudką. W miarę gdy budzik " przyzwyczaja się ", zamiast budzić w punkcie, spłyca sen pewien okres przed godziną zero. W tym czasie możliwe jest uświadomienie, sen stopniowo się spłyca tracąc jakość dalej aż przejdzie łagodnie w pobudkę w punkcie na nią przeznaczonym. Da się osiągnąć taki stan alfa-budzika, w którym spłyca on sen ponad pół godziny przed obudzeniem, dzięki czemu LD pozostaje większość tego okresu w miarę stabilny i dobrej jakości. Nie jest to jednak technika ułatwiająca uzyskiwanie LD w naprawdę głębokich snach, takich jak sny pierwszej i drugiej fazy - do tych celów lepiej nadają się pracochłonne ADA i joga śnienia.

Przyjmuje się, że najlepszym okresem, w którym należy starać się o uświadomienie, jest przedostatnia faza REM. Czasowo sen jest wtedy na tyle płytki, że świeża pamięć ułatwia uświadomienie, oraz na tyle głęboki, że bodźce z zewnątrz muszą się natrudzić, żeby zaburzyć jakość. W tej fazie REM jak najbardziej można spodziewać się snów o absolutnej przejrzystości wszystkich zmysłów, jednak ta jakość nie będzie trwała tak długo jak w śnie głębszym.

Wydawało by się, że osiągnięcie stuprocentowej kontroli frekwencji LD i kontroli snu jest wszystkim, czego może nauczyć się adept, jednak jak widać, zawsze da się mierzyć w coś więcej. Szczerze zachęcam do prób uzyskiwania świadomości w coraz głębszych snach i przesuwania granic WBTB, spełnianie starego planu na LD w snach stabilnych, usłużnych, o nieskazitelnej jakości gwarantuje o wiele większą satysfakcję i ponowne odkrycie majestatu zjawiska snu świadomego :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#2
A jak ma się do tego hormon odpowiedzialny za sen ?
Sny stają się rzeczywistością
Rzeczywistość staje się snem
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#3
Być może melatonina ma na to jakiś wpływ, jej wydzielanie jest największe w początkowych fazach snu, czyli teoretycznie w tych najgłębszych, ja bym się jednak szczególnego związku nie doszukiwał :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#4
(19-06-2014, 21:58 )incestus napisał(a): 4. Od świadomych ruchów we śnie. Po uświadomieniu każda akcja wiąże się z wysłaniem impulsu ruchowego do mięśni, co nie przebija paraliżu, ale spłyca sen. Dlatego LD już od początku zmierza do pobudki, nie oznacza to jednak, że nie może trwać ponad godziny. Opisane mechanizmy da się zauważyć, kiedy budzimy się z LD lub snu o LD gorący i spoceni.

Zastanawia mnie czy gdybym nauczył się nie używać mięśni we śnie, to sen trwałby dłużej? We śnie chodzimy, biegamy, skaczemy tak jak na jawie i podobnie mózg wysyła impulsy ruchowe, co spłyca sen. Ograniczając ruch, ograniczyłbym ilość impulsów i tym samym spłycanie snu. Zastąpiłbym poruszanie się "fizyczne", poruszaniem "mentalnym/wyobrażeniowym/telekinetycznym". Zamiast biegać latałbym, nie poruszając mięśniami. Czy takim zabiegiem można ograniczyć postępowanie spłycenia snu?
Sny stają się rzeczywistością
Rzeczywistość staje się snem
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#5
Zdecydowanie tak. Wielokrotnie udało mi się zapobiec dalszemu spłyceniu snu przez próby poruszania się myślami, lub poruszania otoczeniem względem mnie, np z wykorzystaniem biernego ruchu jakimś pojazdem. Odbija się to jednak na jakości odczucia prędkości, ale to zapewne jest do poprawienia w inny sposób ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#6
Dokładnie tak. Wykorzystując ,,autopolota'' posługując się tylko myślami wydłużałem swoje LD kilkukrotnie. I zdecydowanie taki sposób poruszanie ułatwia przemieszczanie się po sennej krainie:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz 


Skocz do:

UA-88656808-1