Ostatnie pożegnanie
#1
Witam was, trochę czasu minęło od mojej ostatniej wizyty na forum. Ostatnio bardzo rzadko pamiętam swoje sny, co mnie nie szczególnie dziwi. Nie są dla mnie aż tak istotne jak kiedyś.

Dzisiaj jednak miałam bardzo specyficzny, jak na mnie, sen. Był on w pewnym sensie o mojej śmierci.
Wiedziałam, że na koniec tego dnia zostanę uśmiercona. Nie miała być to egzekucja, gdyż to słowo kojarzy mi się z zabójstwem z konkretnego powodu. Uśmiercona bez wyraźnej przyczyny, albo jej nie zapamiętałam. Początek snu miał miejsce u moich dziadków (jest to zresztą jeden z moich znaków sennych). Nastrój wśród rodziny był raczej ponury, wszyscy wiedzieli co mnie czeka. Mama zostawiła mi do ubrania czarne spodnie i białą koszulę. Zauważyłam, że nie jest to tradycyjny strój do pochowania młodej kobiety (suknia ślubna). Ubrałam się, po czym wydaje mi się że stojąc przed lustrem uroniłam lekko łzę. To, że miałam umrzeć nie powodowało u mnie jakiś wielkich emocji. Przyjełam to ze spokojem, jedyne co czułam to lekki strach. Widziałam, że podadzą mi jakaś substancję, po której zasnę. Bałam się jednej rzeczy - że obudzę się jak będę już leżała w trumnie, w zamkniętym grobie.

Z rodziną pojechaliśmy do jakiejś placówki. Skojarzyło mi się to z dużą salą gimnastyczną, na której odbywały się też różnego rodzaju apele. Wszyscy zebrani ludzie byli aby mnie pożegnać. Przeszłam przez środek sali na jej koniec. Były team schody, które prowadziły do jakiś podziemi - grot. Tam też były osoby, które miały być świadkami ostatniego pożegnania. Zeszłam nimi na sam dół, gdzie spotkałam dwie koleżanki - jedną z ważniejszych dla mnie, drugą znałam mniej. Siedziałam z nimi aż przeszedł ktoś z góry po mnie, bym była obecna przy mowach. Poszłam na górę, usiadłam gdzieś pi środku. Zauważyłam kilka znajomych osób, reszty nie kojarzyłam. Pierwsze rzędy były puste, jak to zazwyczaj bywa na wszelakich apelach - uczniowie zawsze zajmują ostatnie ławki. Ktoś coś sobie gadał na środku, A na koniec miałam przemawiać ja sama. Pamiętam, że układałam sobie w głowie różne scenariusze mowy. W pewnym momencie podeszła do mnie koleżanka ze studiów. Zaczęła coś mówić o kolosach czy czymś takim. (po przebudzeniu się zrozumiałam że faktycznie, zawsze z nią rozmawiam tylko i wyłącznie o studiach).

Tyle pamiętam. Wiem, że przez cały sen obawiałam się by nie obudzić się w tej trumnie. Nawet zastanawiałam się czy nie wziąć jakiegoś scyzoryka czy innego narzędzia.
Czasami zdarza mi się myśleć o śmieci, natomiast zawsze w jednym kontekście - obawiam się, że gdybym teraz umarła nikt by nie przyszedł na mój pogrzeb.

Co o tym sądzicie?
Wiem, że trudno to oceniać jak się nie kogoś nie zna i jednak analizy trzeba dokonywać samemu. Natomiast zdziwił mnie mój stan emocjonalny - a w zasadzie jego brak. Zazwyczaj jestem z tych poddenerwowanych osób a tu byłam jakby pogodzona z tym co ma się wydarzyć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Pięknie i drobiazogowo opisany sen, dzięki temu da się podjąć próbę interpretacji pomimo braku znajomości samego śniącego :)
Szczerze mówiąc dość silnie wydaje mi się, że przez ten sen przemawia rezygnacja. Niemal zawsze bagatelizuje takie rzeczy, ale w tym przypadku podejrzewam, że możesz być poważnie przygnębiona. Piszesz, że myślisz o śmierci w kontekście znajomych na pogrzebie, ale robisz to chyba często i co ważniejsze - z przeświadczeniem, że " nie było by tak źle gdybym umarła ". We śnie bowiem widzimy jeden główny motyw - celebrację własnej śmierci, który przeżywasz jak nudny szkolny apel. Gdyby był tam jakiś smutek, to sen nie miał by takiego samobójczego wydźwięku.
Sugeruję, żebyś popracowała nad swoim nastrojem, najlepiej ( co zresztą też sen wskazuje ) przez poznanie jakichś nowych ludzi lub pogłębienie niesatysfakcjonujących znajomości ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Dzięki za odpowiedź, dzięki niej dostrzegłam element apelu (wcześniej jakoś nie zwróciłam na to zbytniej uwagi),
Ale samobójczego charakteru tam nie widzę. Co najwyżej za dużo rozkmin o sensie życia, przyjaźni i czasie.
Ale pogłębić/odnowić kilka znajomości by mi się przydało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1