Ostateczna Krucjata przeciwko Bogu, czyli Robaczkowa Księga Nalewy
#91
Dzisiaj nie zapamiętałem jakichś snów z randomowo złożonych wspomnień bądź skojarzeń, jednak jest pewna rzecz, która mnie konsternuje. Nie robię odruchowo testów rzeczywistości po obudzeniu czy otworzeniu oczu i to jest chyba dłoń. Położyłem się na plecach relaksując ciągle i trwając w skupieniu na uczuciu błogości. Po chwili moje ciało przestało przesyłać do świadomści bodźce, znajdowałem się w zmysłowej pustce. Po chwili wysztko wracało do normy i budziłem się po całej fazie, 90 minutach. Subiektywnie trwało to może z 10 minut. Napisałem do Skipperka na FB, po czym powtórzyłem czynności. Tym razem w jeszcze krótszym czasie przespałem kolejne 90 minut. Ponownie napisałem Skipperowi na FB i zacząłem WILDować.

Podczas tego procesu działy się dziwne rzeczy. Co chwila traciłem poczucie zmysłów, a co powrót do ciała, znajdowało się ono w zupełnie innej pozycji, a oświetlenie pokoju było kompletnie inne. Myślałem, że się obudziłem w środku nocy i znowu próbowałem wejść do snu. Raz było jasno, raz ciemno, ciało ciągle zmieniało pozycje. Trwało to może z jakieś 60 minut w głowie, 6 godzin w rzeczywistości. Przez mój brak nawyk TRów nie wiem, czy przez przypadek nie było snów o WILD, czy nie było fałszywych pobudek. Gdy nadeszła pora wstawania, obudzilem się na plecach, tak jak na początku. 

Morał z tego taki, żeby robić testy rzeczywistości po obudzeniu, bo nie wiesz czy nie znajdziesz się we śnie, czy nie zmieniałeś nieświadomie pozycji podczas snu i będziesz się zagwozdkował tak jak teraz ja.
Psajczarnia - discord dla ludzi (nie)świadomie śniących
oceniam użytkownika, nie post
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#92
Leżąc i relaksując się jak co noc, trwając w błogim spokoju próbowałem wejść bezpośrednio w sen. Już zaczynałem czuć brak fizycznego ciała, kiedy jedna z moich kończyn wybuchła. Bach. Od epicentrum wybuchu po całym moim ciele przeszła fala uderzeniowa i zaczęło ono wibrować na kolor żółty. Tak, zacząłem wibrować na żółto. Był to specyficzny rodzaj hipnagogii, połączonych z synestezją. Kolejne części ciała zaczęły również wybuchać i kolor wibracji się zmieniał. Potrwałem tak trochę minut, potem położyłem się na boku i usnąłem.
Psajczarnia - discord dla ludzi (nie)świadomie śniących
oceniam użytkownika, nie post
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#93
Dzisiaj po 12 godzinach snu postanowiłem spróbować WILDa. Leżąc tak w relaksie doświadczyłem... Niczego. Po prostu leżałem odprężony, moje ciało odmawiało wejścia w sen. Leżałem na plecach, rozluźniony i nic. Pojawiały się myśli, nawet jak intencjonalnie dałem się im ponieść były to normalne myśli jak za dnia, nie traciłem przy tym świadomości. Przerzucając się na bok aby wymusić sen, także niczego nie doświadczyłem, świadomość równie nie znikała, a zmysły działały jak na czuwaniu. Najprawdopodobniej 12 godzin (8 faz snu) to granica, ile mogę spać w jednym ciągu. Niby byłem nadal śpiący, ale musiałem wstać i zacząć żyć.

Co do snów to śniło mi się, że cofnąłem czas. Była to bardzo piękna perspektywamojego życia, gdzie wszystko szło tak jak chciałem, gdzie byłem szczęśliwy i nie miałem problemów, które popełniłem zanim czas poszedł do tyłu.
Psajczarnia - discord dla ludzi (nie)świadomie śniących
oceniam użytkownika, nie post
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#94
Pierwszy sukces. Obudziłem się po pierwszej fazie snu, sprawdziłem godzinę i leniwie zacząłem wykonywać WILDa. Straciłem przy tym sporo świadomości, ale miałem jej na tyle by później doprowadzić do jasności umysłu. Gdy leżałem pogrążony w losowych myślach, nagle moje ciało przebiegły silne wibracje, czułem, że każdy atom mojego ciała został pobudzony w niewyobrażalny ruch. Przeraziło mnie to, chciałem krzyknąć, lecz z mojego gardła nic się nie wydobyło, jednak wibracje lekko ustały. Pomyślałem, że byłem głupi i wchodziłem w sen i to zmarnowałem, ale postanowiłem dalej leżeć. Znowu pojawiły się dziwne myśli, znowu pojawiły się wibracje i bach. Po tym jak zakrzyknąłem w duszy "SUPER MEGA HIPER WEJŚCIE W OOBE NUMER M10" otworzyłem oczy. Wstałem wrośnięty od pasa w dół w ziemię i łózko. Ciało od pasa w górę wystawało ponad pierzynę. Rozejrzałem się po pokoju, było strasznie ciemno, jak na noc zresztą. Zrobiłem test rzeczywistości, powietrze przeszło bez jak najmniejszego oporu. Jednak od początku w duszy czułem, że ktoś mnie obserwuje i przeszedł mnie strach. Na półce stało jakieś radio w którym leciały "astralne wiadomości". "Grupa 8 obenautów, w tym jedna kobieta, zaginęła po ostatnim wyjściu z ciała". "Grupowa zniżka do OoBE tylko do poniedziałku". Pierwsza wiadomość przeraziła mnie doszczętnie, pewnie uczucie że ktoś mnie obserwuje było instynktowne i ktoś będzie próbował mnie zabić. Wolałem nie ryzykować i postanowiłem się wybudzić. Lubię strach, ale czułem, że dzisiaj nie jest mój dzień i pomyślałem, że po prostu wrócę spowrotem do ciała. Tak też uczyniłem. Otworzyłem oczy. Na suficie ujrzałem dwa żyrandole. WTF. Czyżbym dalej był we śnie? Zrobiłem test rzeczywistości, byłem w świecie fizycznym. Okazało się potem, gdy mi się wyostrzył wzrok, że ten drugi żyrandol to po prostu odbite światło księżyca, które przybrało kształt podobny do mojego żyrandola. Póżniej postanowiłem, że nie będę próbował dalej WILDować, by nie mieć podobnych koszmarów, nie miałem na nie siły i zacząłem inkubować sobie przyjemne sny.
Psajczarnia - discord dla ludzi (nie)świadomie śniących
oceniam użytkownika, nie post
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#95
Niesamowite przeżycie moim zdaniem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#96
Hehe no brawo, szkoda tylko, że wierzysz w takie głupoty, to cię będzie zawsze hamowało :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#97
Jasne... a świat fizyczny jest iluzją i na jezdni też nie ma się czego bać.

Wszystko jest Świadomością, pozbądźmy się wszelkich lęków, one tylko nas hamują!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#98
Haha rozumiem, że twoja filozofia z kolei zakłada, że jeżeli się czegoś boimy, to na pewno oznacza to zagrożenie :)
Jak pobędziesz trochę w snach, to zobaczysz, że w tym świecie jest na odwrót - zagrożenie jest powodowane przez strach ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#99
W snach najbardziej boję się dwóch rzeczy:
- tego, że się obudzę
- tego, że się nie obudzę.
A Ty, Nalewo?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
W snach śmierć zawsze rodziła strach oraz strach rodził śmierć. Wszelkie koszmary oscylowały wokół motywu ucieczki przed śmiercią.

Podczas tego WILDa gdy odzyskałem świadomość przed wibracjami strach już był i z nim wszedłem do snu. Zrodził on nieciekawą atmosferę, której nie potrafiłem znieść pomimo wiedzy, że wszystko co mnie otacza było tylko wytworem mojego umysłu. Tak więc postanowiłem się obudzić i zasnąć w spokoju, bo siły i humoru na koszmary nie miałem. Potem przeanalizowałem co zrobiłem źle i już przy następnej okazji nie powinienem się bać, a nawet jak się bać będę, to raczej sobie z tym poradzę.
Psajczarnia - discord dla ludzi (nie)świadomie śniących
oceniam użytkownika, nie post
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik Zmorą Żyjący czyli Przygody Freskum w świecie snów i paraliżu Freskum 50 8,689 10-09-2018, 17:52
Ostatni post: Onejronauta

Skocz do:

UA-88656808-1