Od zera do Dominika Cobba
#31
15-16.05.2K18
Czas snu ok. 5h

Krotki sen.

2)Znalazłem się na małej piaszczystej wyspie pośrodku oceanu. Mniej więcej 5 na 50 metrów. Miała ona dwa poziomy wysokosci. Pierwszy przy samej wodzie a drugi jakieś 4 metry nad nim. Podparty był na piaskowych kolumnach lecz cały piasek na wyspie był sypki więc coś takiego w realu nie mogłoby mieć miejsca. Jakieś sto metrów od wysepki na której się znajdowałem była druga troszkę większa ,okragła ,także piaszczysta jednakże z kilkoma palmami. Nie robiłem wiele podczas snu. Przechadzałem się po moim odludziu oraz patrzyłem na pewien mały fragment wyspy ,który był cyklicznie ostrzeliwywany z dział przez jakiś rosyjski okręt wojenny. Po kilku salwach spostrzegłem za sobą na drugim końcu wyspy ,drewnianą łódkę z kilkoma osobami w środku ,która odpływała w stronę wysepki obok. Szybko do niej podbiegłem i dosłownie w ostatniej chwili udało mi się na nią wskoczyć...

Przez kilkanaście sekund po przebudzeniu ,pamietałem urywki z pierwszegi snu ale te szybko wypadły z mojej pamięci. Paradoksem jest to ,że zrobiły to w momencie gdy próbowałem przypomnieć sobie coś wiecej.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
18-19.05.2K18
Czas snu ok. X+Y=7,5h + ok. 1h

Otóż tak. Miałem kulturalnie pójść spać o normalnej dla mnie porze ,mieć wspaniały sen ,wyspać się ,wstać do WBTB następnie LD itd. Jednakże jak to zwykle bywa ,co jeden człowiek zaplanuje inny pokrzyżuje czy jakoś tak. Zostałem podstępnie zachęcony do zagrania "jednego" meczyku a ,bo weekend i tak się wyśpię ... no i tym oto sposobem poszedłem spać po drugiej w nocy ,od razu po tym jak wstałem od komputera. To nie mogło się dobrze skończyć. Cytując klasyka "i cały misterny plan w pi...''. Jednakże po co ja to piszę ? Otóż postanowiłem się nie poddawać i dzielnie się afirmowałem licząc na cud. I moje afirmacje zostały wysłuchane ,zdarzył się cud i miałem wspaniałe sny ... szkoda ,że ich nie zapamiętałem  ...  no może oprócz kilku mglistych urywków. Nie zapamiętałem także bym obudził się do WBTB ,lecz po przeprowadzeniu wnikliwego śledztwa okazało się ,że musiałem w nocy wstać gdyż mój telefon leżał w innym miejscu niż w tym w którym go położyłem ,a stopery znajdowały się na szafce równiutko ułożone. Podobną sytuację miałem kilka dni temu gdy także położyłem się późno spać (tym razem nie z mojej winy ,no połowicznie nie z mojej...) wtedy również telefon rano znajdował się w innym miejscu niż wieczorem. Wracając do głównego wątku po obudzeniu się postanowiłem ponownie położyć się i spróbować wejść w objęcia Morfeusza. Uprzednio oczywiście odwiedziłem świątynię do której król chodzi piechotą. Przez dość długi czas nie mogłem zasnąć i myślałem ,że taki stań rzeczy utrzyma się dopóki nie postanowię ruszyć swojego leniwego zadka z mojego mięciutkiego legowiska. Lecz ku mojemu zdziwieniu nagle zasnąłem...

sen) Szedłem wraz ze słowiańskimi rodzimowiercami (sen o tej tematyce na sto procentiko dlatego ,bo wczoraj dowiedziałem się iż w ogóle coś takiego istnieje i trochę o tym poczytałem) gdzieś na leśną polanę. Robiło się już ciemno.  Ogólnie byłem szpiegiem w ich szeregach ,miałem ukrytą kamerę i zlewałem wszystko co mówią skupiając się jedynie żeby wszystko dobrze nagrać i nie zostać wykrytym. Doszliśmy do ogniska siedliśmy wokoło niego. Nastała noc ,ciemno jak w du... jedynie ognisko dawało jakieś światło. Ktoś zaczął odprawiać jakiś słowiański obrządek natomiast inna osoba poczęła opowiadać jakąś legendę. Nagle w oddali pojawił się ogromny niedźwiedź idący w naszym kierunku. Wszyscy się obsrali ,ja też. Tylko ,że ja od razu zacząłem myśleć jak wybrnąć z takiej sytuacji natomiast rodzimowiercy z którymi byłem okazali się kompletnymi ciotami (nie ,że gejami tylko zapłakanymi, strachliwymi osobami które dałyby się zjeść temu przerośniętemu ,włochatemu bydlakowi bez jakiejkolwiek próby walki czy też ucieczki) ,takie określenie mi wtedy przyszło do głowy. Nie mogłem liczyć na moich "towarzyszy" ,ucieczka też nie wchodziła w grę ,bo wiedziałem ,że niedźwiedzie biegają dużo szybciej od ludzi. Pozostało walczyć. Znalazłem nieopodal grubego ,mocnego drągala. Zacząłem krzyczeć i warczeć żeby odstraszyć przeciwnika. Gdy podbiegł na odległość może dwóch metrów zaczął ze mną walkę kto mocniej warknie. Nie odpuszczałem i darłem się najmocniej jak mogłem jednocześnie wymachując badylem. Zrozumiał ,że ze mną nie będzie miał lekko więc postanowił obiec mnie i zaatakować jednego z cieniasów za mną ,lecz gdziekolwiek nie próbował pobiec zastępowałem mu drogę. Wkurzyło go to niezmiernie. W końcu rzucił się na mnie lecz przywaliłem mu swoją prowizoryczną maczugą prosto w gębę tak mocno ,ze wypadły mu niektóre zęby. Po tym ciosie nie był już skory do walki i zaczął uciekać. Dla pewności goniłem go do skraju lasu. Gdy wróciłem do grupki ludzi z którą tu przybyłem wszyscy zaczęli mi dziękować i rzucać się na szyję. Zaczynało już świtać. Powiedziałem wszystkim zebrany ,że trzeba jak najszybciej opuścić to miejsce ponieważ nadal jest tu niebezpiecznie ,lecz oni nadal mi dziękowali. W pewnym momencie zacząłem się wpatrywać w jedyną dziewczynę która mi nie dziękowała za uratowanie życia. Piękna blondynka ubrana w białą ludową suknię ,na głowie miała zaś wianek z kwiatów ,była boso. Za nią świeciło słońce które zdążyło wzejść już dość wysoko. Ona także patrzyła się prosto na mnie. Pomyślałem sobie ,że coś mi tu nie pasuje ,po chwili stagnacji głos w mojej głowie powiedział "TO JEST SEN" a ja już na głos "no tak to jest sen". Pierwszą moją wyćwiczoną myślą było to żeby nie obudzić się z wrażenia oraz to ,żeby zrobić TR. Już sięgałem ręką do nosa kiedy sen się skończył ...

Wydaje mi się ,że nie obudziłem się dlatego bo LD i WoW nie wytrzymałem napięcia i wynikło to z wrażenia świadomego śnienia. Tylko sen i tak by się zakończył w tym miejscu czy bym się uświadomił czy nie. Przynajmniej takie mam odczucie.

Miałem tu coś jeszcze napisać ale widzę ,że i tak sporo zapisałem poza tym jest już późno więc idę spać ... nie chcę powtórzyć wczorajszego błędu. Dobranoc
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
Faktycznie, na podstawie motywu uświadomienia się można wnioskować, że tamten sen i tak by się w tym momencie skończył. Jeżeli jednak wypadłbyś ze snu z powodu emocji, to jest potem duża szansa, że wrócisz do tego snu od razu starając się zasnąć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1