Nocny Narrator Opowiada
#1
Nocny
                     Narrator
Opowiada


8->


   
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Karawana:

Szedłem w konwoju z grupą ludzi mi nieznajomych, odczuwałem w ich obecności niepokój.
Moim zadaniem było ich chronić przed niebezpieczeństwami typu bandyci/koczownicy,
jak na złość musieli pojawić się jacyś delikwenci i o dziwo nie odczułem żadnego zdenerwowania
wręcz przeciwnie, gdy tylko się pojawili zacząłem się ekscytować.

Teraz opis miejsca żeby było jaśniej:

Akcja dzieje się na pustyni, karawana z tego co się orientuje z początku snu przemieszczała się
po ruinach pustynnych i główna akcja działa się w takich właśnie ruinach.
Wyglądały one jak zawalone mury od zamku tylko, że z piasku postrzępione i o dziwo,
że zawalone to można było po nich chodzić, tak fortunnie się piaskowce ułożyły (wow xd).
Wnętrze tego "zamku" było na wpół zasypane piaskiem i nieco wystający bruk
zrobiony z piaskowca. Z jednej strony muru były podniszczone schody prowadzące nań
oraz kawałek obok brama z lekko przysypanym piaskiem wejściem.
Prawdopodobnie naprzeciwko tej bramy i schodów był zawalony budynek lecz
pamięć o tym miejscu jest zbyt rozmazana bym to mógł stwierdzić ale pewny jestem,
że obok tego czegoś była brama przez którą wjeżdżała ta karawana.
Warunki panujące to trochę o pogodzie to było czuć takie uczucie ciepła lecz nie gorąco
jak to na pustyni bywa chyba(nigdy na takowej nie byłem xd) wszystko to wyglądało
nie wiem jak to ująć :p "atmosfera była z leksza pomarańczowa, a raczej grejpfrutowa xd".
Wiał lekki wiatr prawie, że nieodczuwalny, a i niebo jeszcze było takie grejpfrutowe.

No to kontynuujemy..:

Byłem podekscytowany lecz nie za bardzo raczej coś w stylu lew czający się na kulawą gazelę,
której los jest już przesądzony, stanąłem w takim lekkim rozkroku jakim się staje gotowym do
walki po czym z lekkim uśmiechem wyciągnąłem katanę.. ..::i znów stop::..

Przejdźmy teraz do mojego wyglądu tu będzie nieco krócej :p

Mianowicie wyglądałem jak pustynny samuraj,
słomiany kapelusz ze średnicą 1 metra xd,
poszarpana szata koloru szaro pomarańczowego z czerwonymi przewijanymi
wokół torsu i pasa pasami. Jeśli o obuwie chodzi to nie jestem w stanie do końca stwierdzić,
bo sytuacja jak z tym tajemniczym budynkiem dwa opisy wyżej ale podejrzewam, iż to mogły
być sandały dobra tyle z wyglądu, wyżej pisałem już że mam katanę xd.

..Którą wyciągnąłem z pochwy i ruszyłem do walki i tu taki zbieg okoliczności,
że samego dokładnego przebiegu walki nie pamiętam tylko urywki oraz uczucie towarzyszące
podczas walki to tak.. najpierw pierwszy przeciwnik to zeskoczył z muru na mnie
po czym przerżnąłem go na pół i zaczęli schodzić się kolejni i jak mówiłem samego przebiegu
nie pamiętam, kolejny urywek był na murze jak przeciwnik klęczał przede mną i błagał
w jakimś języku o litość ze złożonymi rękami pamiętam że chyba mu odpowiedziałem w iście
filmowym stylu "wyczerpała się"(chodzi o litość xd) lecz również pewności nie mam.
Kolejny ogół sprawy jaka się tam działa, który zapamiętałem to, że wpadłem w amok i
zacząłem zrzynać wszystkich jak świnie ciąłem każdego po kolei jak leciało.
Gdy została ich garstka i zaczęli już uciekać jeden z moich ludzi z karawany próbował
mnie powstrzymać wybiegł zza mnie gdy byłem w amoku i się nie kontrolowałem
stanął przede mną i gdy zaczął mi mi mówić już żebym przestał zabijać przekułem go
kataną na wylot po czym wyciągnąłem z niego miecz i rzuciłem go na ziemię(piaskowiec
znaczy się bo to się działo na murze w tym momencie hehe) zbiegłem z muru i położyłem się
przy murze obok bramy skulony w poczuciu winy.

Więcej nie pamiętam żałuję za to i pragnę się poprawić.

Jak coś jest nie tak to proszę pisać :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Old Friends:

Wstęp:
  • Sen ten nawiązuje do pewnych snów, których już nie pamiętam na tyle szczegółowo żeby w ogóle cokolwiek o nich napisać, łączą się one pod względem jednej sceny ze snu(potem wyjaśnię której 8-> )
No i rozwijamy :D


Całość snu pamiętam ogólnie mgliście ale coś mi się udało wychwycić.
        Zaczęło się wokół zniekształconej dzielnicy mieszkalnej mojego starego kumpla na tyle zniekształconej, że zamiast budynków w okół jego domu było pełno trawy oraz jakieś jeziorko mniejsze, bar z naprzeciwka zniknął nawet Oesu.
Te jeziorko znajdowało się w miejscu starej bramy przed gołębnikiem który był naprzeciwko wjazdu do tego zarośniętego już trawą i trzciną miejscu.
Na samym środku gdzie było podwórko była najwyższa trawa i tam właśnie działa się scena z serii snów z podobnymi wydarzeniami mianowicie sen zaczynał się tak,
że nie pamiętam skąd się tam wzięło ale auto zaczęło się turlać przez tę wysoką trawę a tuż przed budynkiem wylądował na kołach tylko,
że w jakiś dziwny sposób od razu po tym auto te nagle z impetem wjechało w te budynki które moja podświadomość raczyła zachować nie wiedzieć czemu w stylu drewnianym ale tylko w połowie
po czym scena się urywa i nagle zaczyna się rozmowa z siostrą starego kumpla.
Była to taka dziwna rozmowa, bo wyglądało to jak by moje czoło było połączone niewidzialnym prętem z jej czołem xD,
to coś w stylu jak kamera go-pro na kasku ustawiona w stronę twarzy tylko, że to ja byłem tą kamerą.
Jej słowa były bezdźwięczne, a usta poruszały się powoli lecz dźwięk się nie wydobywał żaden,
oczy rozszerzone, uśmiech jak rekin....
Podczas tej rozmowy, twarz była zniekształcona jak by do niej nie podobna ale wiedziałem,
że to była ona.
Nagle scena przenosi się do pokoju ziomka gdzie też była jego siostra i tam prowadziła się dyskusja między nimi, ja siedziałem na łóżku obok nich i się wsłuchiwałem w ich "argumenty".
Kłótnia była na temat tego, że (i tu teraz zwrot akcji xD) to mój ziomek jechał tym autem i koziołkował nim po czym wjechał w dom.
Scena przeniosła się do tego pokoju gdzie dyskusja jest prowadzona.
W tym momencie dom już nie był zniszczony. Nie wiadomo czemu moja podświadomość go potem naprawiła a mimo to dyskusja była prowadzona na ten temat tego czemu takie coś odjebał,
pamiętam też, że mówiła do niego coś o burdelu gdzie wpadł po tym jak się wbił w dom po turlaniu. Ziomka słów nie pamiętam, tylko to co ona mówiła.
  • Ta scena z turlającym się autem powtarzała się w jakichś poprzednich snach i nie pamiętam z nimi fabularnego powiązania. Sen ten był chaotyczny, aczkolwiek starałem się zapamiętać i zapisać jak najwięcej szczegółów
  • Warunków pogodowych też nie do końca pamiętam, jedyne co pamiętam to kolor powietrza był czarny, nie mglisty ale taki czarno szary... kurde ciężko mi to opisać xd
  • Tego co odczuwałem podczas snu, emocji również nie mogę określić oprócz dyskomfortu w trakcie sceny w której byłem go-pro xD. Nie wiem... w niektórych snach nie potrafię bliżej określić emocji, które mi w nich towarzyszą.
Cytat:Everybody wants to go to heaven but nobody wants to die

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
U ciotki w domu:

Wstęp:
  • więcej w tym opisu niżeli akcji można pominąć ten sen, zapis tylko dla polepszenia pamięci snów
  • na serio, tak nudny, że nie wiem :/

Zaczęło się tak, że wchodziłem do domu od ciotki we Włodzieninie(taka miejscowość rodzinna) tam zmierzałem na urodziny do babci lecz nie mam pewności, gdyż nie pamiętam dokładnego celu w tym śnie. Klimat był iście świąteczny, dom się nie do końca zgadzał ze skąpą(no dobra może nie aż tak skąpą ale fajnie brzmi) rzeczywistością jaka tam panuje.
Atmosfera snu(he he teraz tak będę nazywał to(zjawisko koloru powietrza) czego nie mogłem opisać w 2 poprzednich snach) była ciemno szaro czerwona, ściany budynku były nie do końca wyraźne.
Był tam mix kafelek i kamieni ozdobnych zmieszanych z ciemnością,
podłoga była zaskakująca, bo zarazem co na nią patrzyłem to była albo z paneli albo z kafelków.
Na wprost od ganku z którego wchodziłem do domu(bo co było wcześniej nie pamiętam, bo tak się sen zaczynał) było lustro w odbiciu, którym widziałem tylko zamazane sylwetki rodziców i siostry,
ramka choć na prawdę nie była czerwona to taka się wydawała.. może to prze atmosferę snu? xd
Nad lustrem była półka z kapeluszami których też nie było w tym domu,
a nad lustrem nie było wieszaków na kurtki co również się nie zgadzało,bo zawsze wisiał ich tam stos. Zaraz 30cm na prawo od lustra była futryna do kuchni co się zgadzało..
oprócz tego że wyglądała jak z obrazka, tylko takiego 3D.
Było na tym obrazie 3D jasno, kompletnie niezgadzał się z otoczeniem ten obraz kuchni ale za to kompletnie zgadzające się z rzeczywistością wtf?
Na rogu na prawo od tej futryny powinna być lodówka ale.. pustka w głowie,
nie przypominam sobie żeby tam była, ani żeby jej tam nie było.
Zwiedzając ten przedsionek xd odczuwałem bliżej nieokreśloną radość.
No więc znowu idąc w prawo, według rzeczywistości to znajduje się tam pokój gościnny
i tam dzieje się cała "AKCJA XD". ten sen był nudny że hej, serio..
Po tym jak spoglądałem na tę kuchnię 3D to moja świadomość przeniosła mnie natychmiastowo do tego pokoju obok rzekomej lodówki robiąc mi urywek w czasie tak,
że nie pamiętam tego przejścia z przed kuchni do pokoju, choć to było tylko półtora metra od siebie w rzeczywistości.
No to lecim z tematem dalej..
Zostałem "teleportowany" do tego pokoju.. idąc na wprost przez pokój po lewej stał telewizor,
wszystko okej, idę dalej, obok półka lecz na niej jakiś szklany DZBAN,
a nie to co pamiętam z rzeczywistości(bliżej nieokreślone przedmioty ble ble).
Ruszam więc dalej i dalej hmm i dalej nic!
Pokój był znacznie dłuższy niż w rzeczywistości, druga połowa przypominała stołówkę z gimnazjum w sensie, że tam gdzie się stół podłużny kończył, który mi towarzyszył całą drogę aż do połowy tego pokoju, zaczynały się ławki i stoliki z mojej gimnazjalnej stołówki xd.
Po prawej od wejścia do pokoju były drzwi otwarte na oścież,
za drzwiami stała na wpół ustrojona choinka, na prawo od choinki był fotel lecz pewny nie jestem,
bo zlewał się z "ciemnością snu" tą samą co na początku snu, która była na ścianie.
Na przeciwko tego rzekomego fotelu było krzesło, a na nim siedział chłopak mojej siostry
i wokół niego się działa cała "XD AKCJA".
Podczas wchodzenia do pokoju siostra za mną szła i mówiła mi żebym mu dał 50 albo 20 zł,
bo mi dał wódkę na urodziny(0,5 krupnik dla ścisłości xd, więc 50zł to trochę za dużo).
Podeszliśmy do niego, a on grał na gitarze, wyciągnąłem zgniecionego twixa,
jakiś nieco dłuższy niż zwykły tłiks :/ i dałem mu go w zęby wtf?,
potem była jakaś krótka kłótnia z siostrą, a po tej kłótni sen się urwał.

Mówiłem, że mało akcji ale jak dotrwałeś do końca i ci się to chciało to czytać to gratulacje :p
Cytat:Everybody wants to go to heaven but nobody wants to die

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Dobra robota :)
Myślę, że większość tutaj woli psychodelę niż akcję ;)
Cokolwiek zrobiłeś, żeby tak dobrze zapamiętać sen - kontynuuj to
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
(11-07-2018, 10:01 )incestus napisał(a): Dobra robota :)
Myślę, że większość tutaj woli psychodelę niż akcję ;)
Cokolwiek zrobiłeś, żeby tak dobrze zapamiętać sen - kontynuuj to

Dzięki, moim celem zawsze jest osiągnięcie spowolnionego tempa we śnie i większość snów właśnie w takim tempie u mnie przebiega(no mniej-więcej) więc teoretycznie tak jak by mam więcej czasu na zapamiętanie większej ilości szczegółów.
Po przebudzeniu pamiętam jak te obrazy senne mi się przesuwają w wolniejszym tempie przed oczami.


Zedytowałem post by był czytelniejszy.
Cytat:Everybody wants to go to heaven but nobody wants to die

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1