NeuroWonderland
W jakiejś szopie czy innym ciemnym pomieszczeniu piwnicznym poprzewracały się różne rzeczy, deski, ramy, a na koniec drewniana rama od drzwi z zaokrągloną górą w kształcie łuku. Wskoczyła do niej jakaś dziewczynka, a potem ja. Przypominało to króliczą norę, tyle, że to był pionowy tunel w kształcie zaokrąglonych drzwi, miał szare betonowe ściany. Spadałem i spadałem. Co jakiś czas widziałem wejścia do bocznych tuneli, ale się bałem tam wchodzić, bo mógłbym nie wrócić, a chciałem dotrzeć na sam dół. W końcu się zatrzymałem. Była to kartka z narysowanymi ołówkiem konturami tej zaokrąglonej ramy od drzwi, trochę wyglądało to jak mapa. Doszedłem do wniosku, że to była gra. Wszedłem wtedy na i-sen. Na głównej stronie były tam senno-naukowe artykuły. Szybko je przewijałem, poprzeglądałem tytuły, ale nie zapamiętałem. Tylko pamiętam, że jeden był napisany w stylu Isabeli, nawet słyszałem jej wyobrażony głos. Po myślnikach coś było napisane o neuronach, sennych połączeniach w mózgu i neuronowych błogościach.
Śnieg spada rapidly from the future into the teraźniejszości na nas.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Lubię motyw króliczej nory. Kojarzy mi się z odkrywaniem prawdy. Przypomina mi film, w którym należało zażyć pigułkę, aby dowiedzieć się, dokąd taka nora prowadzi.
Piwnica jest natomiast powszechnie uważana za symbol izolacji od świata zewnętrznego, odcięcia się od bodźców zmysłowych, utraty kontaktu z otoczeniem. W piwnicy gromadzi się też różne niepotrzebne rzeczy, czyli niechciane treści wyparte ze świadomego umysłu. Odkryłeś w niej portal do nieświadomości, zyskałeś szansę na nawiązanie głębszego kontaktu z samym sobą.

Podoba mi się ostatnie zdanie. Ostatnio rozmyślałam o neuronalnych korelatach błogości i homeostazie układu nerwowego.
404 body not found
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Słoneczne lato, siedzimy na kocach na skraju lasu (piknik?). Postanowiłem pójść stamtąd. Zachciało mi się siku i szukam budynku, gdzie znajdę łazienkę. Doszedłem do szkoły podstawowej. Szybko przechodzę trawnik, bo tam na ogrodzeniu siedziały hieny i już prawie zeskakiwały. Wchodzę do szkoły i chodzę po korytarzach. Jest chyba połączenie z przychodnią lub szpitalem, ludzie siedzą przy ścianach i na środku korytarza, że ciężko przejść. Uważam, aby nikogo nie nadepnąć, niektórzy się przesuwają. Przechodzę wokół kolumny. Dochodzę w końcu do części szkolnej. Dziwię się, że trzeba tyle iść, przecież tam nigdy nie było tak długich korytarzy. Jest zapewne przerwa, ponieważ uczniowie sobie chodzą. Nie wiem czemu trochę się wstydzę, że chodzę wśród dzieci z podstawówki. Niektórzy biorą mnie za nauczyciela. Dwie dziewczyny pytały się mnie o coś. Uśmiecham się tylko i idę dalej. Znajduję w końcu łazienkę, ale nie wchodzę, bo jest napis, że to dla małych chłopców, innej nie znajduję. Docieram do rozległego holu, możliwe, że jest tam stołówka. Rozglądając się, zauważam, że duża część uczniów jest animacjami 3D, są różnobarwni, ich ubrania i włosy mają psychodeliczne kolory i wzory. Chcę już wyjść z tego budynku, ale nie będę przecież chodził znowu tak daleko, a poza tym nie wiem czy bym znowu znalazł wyjście. W połowie korytarza zauważam inne schody prowadzące w dół do szatni, idę tam. Schody są dziwne, jakieś ściśnięte. Przychodzi nauczycielka i kilku uczniów i mówią o co chodzi. Już sam załapałem jak się idzie tymi schodami. Trzeba je rozłożyć. Odciągam jedną poręcz od drugiej i się rozszerzają. Trzeba to robić z każdą częścią, poziomem osobno. Jeden z uczniów schodzi pierwszy i przechodzi czy wręcz spada prawie pionowymi i ciasnymi schodami. Coś tam krzyczy. Schodzimy za nim, jest ciemno. Chyba nic mu się nie stało, poobijał się trochę, a światło z jego latarki oślepiła go przez chwilę. Pokazuje mi monety leżące na podłodze. Ledwie je widać, bo jest tam tak ciemno, ale w końcu je zauważam. Zbieram przez chwilę. Widzę jednak, że są to jakieś stare pieniądze, na jednej z monet widzę 1000zł. I tak nie chciałem ich zabierać ze sobą, kładę je na mały stolik stojący przy ścianie. Oni poszli dalszą częścią korytarza, lepiej oświetlonego. Idę za nimi.
Śnieg spada rapidly from the future into the teraźniejszości na nas.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Plusik za:
- psychodeliczne wzory i kolory
- dziwne schody
- senną monetę.
404 body not found
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ciemna noc, leżę w łóżku. Były trzy nieznane dziewczyny, chciały uciec niezauważone. Poszedłem z nimi do ubikacji, bo miały się z kimś skomunikować przez internet i coś tam poustawiać w pralce (może się łączyły poprzez tą pralkę?). Ja miałem zostać i odwrócić uwagę, one wyszły drzwiami. Niby jedna z nich to była moja siostra, ale wiem że nie. Rano tata do nich dzwonił, odstawił słuchawkę i skierował w moją stronę, słychać było mocne szumy i jakby urywane zdania. Powiedziałem, że pewnie złapało ich tornado i udałem się na ich poszukiwania. Chyba ich nie znalazłem i już wracałem. Byłem po drugiej stronie ulicy z tatą lub kimś innym. Przypatrywałem się okolicy, było jakoś jaśniej i kolorowo. Moją uwagę zwróciły drzewa iglaste. Każdy poziom każdego drzewa był cieniutki i powiedziałem, że teraz wyglądają jak japońskie parasolki. Wróciłem do domu, przeszedłem mieszkanie i wyszedłem balkonem na trawnik. Okazało, że była akcja przycinania drzewek iglastych i nadawania innego stylu, gałęzie miały być cieńsze i równe, nie podobało mi się to, ale już nic nie mogłem zrobić. Zauważyłem, że kwiatki turki (pomarańczowe) padły, a stokrotki były w doniczce wkopane w ziemię chociaż nigdy nikt nie wkopywał kwiatków w doniczce na trawniku, a tu już zima, pada deszcz czy tam śnieg, więc trzeba wyjąć je z tej doniczki i normalnie wkopać bezpośrednio do ziemi. No tak, zapomniałem łopatki. Poszedłem do piwnicy po metalową łopatkę. Moje pójście wyglądało tak, że znalazłem się od razu w jakimś szarym pomieszczeniu, nawet nie zauważyłem, że tak nie wygląda nasza piwnica. Stało tam pełno niskich szafeczek z szufladami, w jednej szukałem łopatki. Otworzyłem szufladę i wyjąłem coś, nie pamiętam co, było mi nieprzydatne odłożyłem to, chciałem przeszukać pozostałe szuflady, jednak moje poszukiwania przerwały mi dwie bardzo ładne panie. Podeszły do mnie i w tym samym momencie znaleźliśmy się w zupełnie innym pomieszczeniu, było całe białe i jasne. Chwilę się rozglądam i stwierdzam, że to nie moja piwnica, wychodzę stąd, bo przecież przyszedłem po tą łopatkę. Gdy już chcę wychodzić, ta pani z blond włosami zagradza mi drogę i zamyka zasuwane metalowe drzwi, przesuwa poziomy pasek na ekranie drzwi symbolizujący blokadę. Na drzwiach pojawia się napis "SEKCJA C". Od razu wydaje mi się, że coś jest nie tak, ale udaję, że nic nie wiem, że nadal chcę iść po tą łopatkę. Ta druga, która miała ciemno brązowe włosy, siedziała w głębi pokoju, powiedziała, że jeszcze mu pozwólmy wyjść. Blondynka mi otworzyła. Wyszedłem. Nie odszedłem jednak zbyt daleko. Znów mnie złapały. Znowu biały pokój. Sam zacząłem otwierać te drzwi, przesuwałem ten pasek na dotykowym ekranie, który znajdował się na całej powierzchni drzwi, niecierpliwiłem się czemu tak powoli. Chciały mnie zatrzymać. Nie udało im się. Ponadto wiedziałem, że to wszystko jest iluzją przez nie kontrolowaną, ten biały pokój nie istnieje, drzwi także tam nie ma. Wybiegłem na korytarz piwniczny, rozleglejszy, większy niż w rzeczywistości. Wyszedłem z ciemnego tunelu. Był on jakoś wkomponowany w trawnik. Na ławeczce przy nim siedział starszy pan ubrany na pomarańczowo, wiedziałem, że to tybetański mnich. Chciałem wejść znowu tam, a on wstał i zagrodził mi drogę, powiedział, że lepiej nie. W tle widziałem balkon, z którego wyglądała kotka, na balkonie było lato. Ten wylot tunelu był podobny do tego, z któregoś z wcześniejszych snów, gdzie stał ktoś i coś mamrotał. Teraz, gdzieś mnie przeniosło na zewnątrz. Przed drzwiami do lotniska siedział na ławce ten mnich ubrany na pomarańczowo. Wykrzyknął do mnie "zagęszczaj przestrzeń" i wyjaśnił jak to robić. Nie do końca zrozumiałem, wiem jednak że chodziło bardziej o zagęszczanie uwagi. Miałem obserwować co się wokół mnie dzieje i zbadać jak wygląda wzór na podłodze i ściany. Na ścianach zobaczyłem pełno porozwieszanych wycinanek z białego papieru. Poza tym miałem skupić się w myślach na wybranym przedmiocie tak, aby obraz nie został zastąpiony przez wrogie postacie. Wybrałem kryształ, który noszę zawsze w kieszeni. Podziękowałem mu i wszedłem w korytarz z liceum połączony z rozległym korytarzem piwnicznym. Zawołałem do wszystkich znajdujących się tam uczniów, że mędrzec kazał zagęszczać przestrzeń, w ten sposób się obronimy. Ktoś chciał, abym pokazał mu mój kamień, nie chciało mi się jednak odwijać go z chusteczki. On jednak pokazał mi swój, chyba niebieski. Ktoś inny też, ale to się okazało, że była okrągła czekoladka albo muffinka. Poszedłem na koniec korytarza, tam gdzie poprzednio. Ktoś wchodził do piwnicy obok, poszedłem za nim. To było to pomieszczenie mieszkalne, gdzie palili papierosy we wcześniejszym śnie. Tym razem wszedłem i usiadłem z nimi. Kazałem im się pośpieszyć i zwiększyć uwagę, inaczej zostaną schwytani przez te dwie czarownice. Było już za późno. Wszyscy zaczęli zasypiać i wstawać. Śpiący szli za tymi dwiema kobietami czarownicami prowadzącymi ich do tego białego pokoju znajdującego się niedaleko. Chciały pożywić się ich energią. Zacząłem ich potrząsać, aby się obudzili i kierować z powrotem. Ci jednak z nowy zasypiali i szli zwabiani do pułapki. Nie wiem czy ktoś się uratował. Dwie czarownice wysłały za mną ochronę. Uciekłem z kimś na sam koniec korytarza. Był tam olbrzymi podziemny hangar. Na środku stała wysoka konstrukcja przypominająca rusztowania w połączeniu z windą. Stanęliśmy na platformie i szybko podniosła nas na dwa piętra, za wysoko i chyba winda nie miała celu. Nie było przycisku i musiałem zejść po tym rusztowaniu. Znalazłem na dole i ten starszy pan co tam był ze mną zjechał niżej. Ochroniarze chcieli nam przeszkodzić w ucieczce. Jeden (ciemnoskóry) stał na drugiej platformie windy, przycisnąłem strzałkę do góry i go szybko podniosło na wyższy poziom. Wkurzył się i zeskoczył, zaczął biec w moją stronę i skoczył na mnie w celu pobicia. Gdy już prawie na mnie opadał, przerzuciłem go za siebie. Wstał i znowu biegnie i skacze na mnie. I znowu przerzucam go za siebie. Chyba tak z dziesięć razy się powtarzał. Wtedy wyciągnął dwa pistolety, myślałem, że chce we mnie strzelać, ale nie rzucił mi je, jednak wiedziałem, że wybuchną i odrzuciłem je w trawę. Rzucił jeszcze jeden, wiedziałem, że ten by nie wybuchnął, ale nie chciałem go. Był jakoś częściowo otworzony, widać było paluszkowe bateryjki. Przebiegłem znowu cały tunelo-korytarz. Do tej piwniczki, w której siedzieli wcześniej ci palący wchodził dawny kolega. Spytałem się go czy nie chciał by kogoś zabić, myśląc o tych dwóch czarownicach, ale nie, tylko zamknął za sobą drzwi. Tak na prawdę to nie chciałem walczyć z tymi paniami, podobały mi się. Sam wróciłem do tego białym pokoju, ale patrzę a tam one otoczone przez kilku mężczyzn miały orgię czy co, a na dodatek ten czarnuch, co go wstawił Rebeliusz w swoim poście ostatnio, stoi na środku i się szczerzy. Wyszedłem stamtąd i zatrzasnąłem za sobą drzwi.
Śnieg spada rapidly from the future into the teraźniejszości na nas.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Plus za mnicha tybetańskiego oraz padłe pomarańczowe kwiaty - z tą nazwą zetknęłam się pierwszy raz, ale ponieważ podałeś kolor, domyśliłam się, że chodzi prawdopodobnie o byczki.

Widzę, żeś zafascynowany piwnicą.
404 body not found
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Piwnica to końcówka (ta ciemniejsza) spektrum uniwersalnego sennego korytarza. Tam się nakładają wszystkie korytarze, szkolne, przychodniane, jest szatnia, korytarze z teatru, kina, dworzec może być nawet, sklepy itd. Na końcu jest wyjście prowadzące w różne miejsca zależnie od snu. Zapewne jest więcej wyjść i więcej poziomów podziemnych zmieniających się za każdym razem.
Śnieg spada rapidly from the future into the teraźniejszości na nas.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1