NeuroWonderland
Na i-senie mieliśmy dawać sobie prezenty. Przyszła wampia i przyniosła własnoręcznie wykonaną broszurkę, miała około stu stron, okładka w oliwkowo złotym odcieniu, na okładce lub jej wewnętrznej stronie, zdjęcie wampii, słoneczna sceneria. Powiedziała, że na 50-którejś stronie zrobiła listę prezentów, aby nikt nie kupował takich samych. Otworzyłem tą książeczkę. Kilka pierwszych stron było ręcznie zapisanych niebieskim długopisem na kartkach w kratkę. Część przeczytałem, niestety nic nie zapamiętałem. Dalej tekst był wydrukowany i mnóstwo zdjęć wampii. W przed ostatniej był kawałek pustej kartki włożonej do kieszonki, a na ostatniej jeszcze jedna kartka zapisana odręcznie. Przeglądałem te zdjęcia. Na początku było kilka dużych na całe strony. Raz pokazała się inna dziewczyna. Dalej wampia w wannie schowana za pianą, uśmiecha się. Dużo jej zdjęć także w wannie z kimś innym. Mógł być to Lajkonik, ale chyba nie, bo wyglądał zbyt kobieco. Patrzyli się z tych zdjęć jakby mnie widzieli.
“Dreams are shores where the ocean of spirit meets the land of matter. Dreams are beaches where the yet-to-be, the once-were, the will-never-be may walk awhile with the still are.”
― David Mitchell, number9dream
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Miałem, gdzieś lecieć samolotem. Na początku były problemy ze znalezieniem dla mnie miejsca, wszyscy siadali, gdzie chcieli. Przy moim miejscu siedziało dwóch wielkich kryminalistów. Swoje siedzenia ustawili zbyt blisko tych za nimi i nie dało się tam wejść. Jednak, gdy tam przyszedłem przestawili swoje krzesła i sobie poszli. Usiadłem i zapiąłem pasy. Trochę się rozejrzałem. Samolot był wielkim szarym pomieszczeniem, okna były umieszczone wysoko, tak że nie było widać co jest za nimi. Na środku przed nami był ekran pokazujący ogień i wybuch. Wtedy, gdy samolot zaczął się wznosić ten ekran schodził w dół. Spodziewałem się przeciążenia, ale nic nie poczułem.

Wracałem do domu (przed tym było więcej akcji, ale zapomniałem). Ulica przed wejściem była zablokowana, strażacy odgrodzili kilka metrów zasłaniając wszystko szarą folią. Wchodząc pod tą folię zauważyłem jak dwoje małych dzieci zostało wyniesionych i położonych na trawie przy krawężniku, twarze ich były owinięte folią, były martwe. Spytałem się jednego strażaka czy był pożar. Potwierdził i dodał, że najpierw musieli zburzyć mieszkanie sąsiadów. Nie wiedziałem o co chodzi. Wyszedłem spod folii. Próbowałem się przedrzeć z drugiej strony. Tam też przejście było pilnowane. Inni też chcieli przejść. Nie udało mi się i nie dotarłem do drzwi. Wtedy się obudziłem.
“Dreams are shores where the ocean of spirit meets the land of matter. Dreams are beaches where the yet-to-be, the once-were, the will-never-be may walk awhile with the still are.”
― David Mitchell, number9dream
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dawno u Ciebie w Dzienniku nie byłam, ale za to pojawiam się w snach, więc równowaga zachowana :P
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Spotkałem stojącą przed domem ładną dziewczynę (albo chciałem tak ją widzieć, bo wszystko było zamazane). Przytuliłem ją i znalazłem się w łóżku. Ona leży obok mnie. Jest bez twarzy! Przestraszyłem się i obudziłem się.

Szedłem obok wzdłuż ulicy. Nagle po drugiej stronie, zaczęły biec jakieś trzy dzikie zwierzaki. Dwa mniejsze, możliwe, że koty i trzeci większy to był łoś. Łoś przeszedł na moją stronę ulicy, złapał w zęby jakieś nieżywe zwierzę i pobiegł dalej. Uciekałem, bo myślałem, że mnie zaatakują. One chyba raczej nawet mnie nie zauważyły, uciekały przed czymś większym, groźniejszym.

Zacząłem się unosić w pozycji leżącej. Chociaż nie byłem pewny czy się unoszę do nieba czy powoli opadam w stronę wody. Nagle z nieba (lub z wody) zaczęły spadać żółte świetliste krople energii. Unosząc się tak chciałem jak najwięcej ich nałapać.
“Dreams are shores where the ocean of spirit meets the land of matter. Dreams are beaches where the yet-to-be, the once-were, the will-never-be may walk awhile with the still are.”
― David Mitchell, number9dream
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Trwa ponowna misja na Księżyc. Astronauci lecą właśnie swoim statkiem kosmicznym. Jest to misja ratunkowa dla Rosjan (albo to ci astronauci lecą tam zamieszkać). Księżyc już dawno został skolonizowany przez Rosjan. Zbudowali swoją Moskwę 2.0. Od wielu lat nie było od nich kontaktu. Teraz właśnie przyleciał jakiś obiekt z kosmosu i wszedł w elektryczną interakcję z Księżycem, przez to ten zaczął się bardzo szybko obracać wokół własnej osi. Jako, że były tam pobudowane niskie budynki, zostały w nienaruszonym stanie (wysokie drapacze chmur mogłyby się poprzewracać). Jedynie w centrum Moskwy, pobudowane były wysokie kolorowe budynki Cerkwi. Nic im się nie stało, ponieważ akurat tam przechodziła ta oś obrotu, takie "oko cyklonu", dzięki czemu uzyskana została stabilność terenu. Na około było widać rozmazujący się obraz obracających się budynków. Po wylądowaniu, przybysze zobaczyli, że jest tam normalna atmosfera i dużo zieleni.
“Dreams are shores where the ocean of spirit meets the land of matter. Dreams are beaches where the yet-to-be, the once-were, the will-never-be may walk awhile with the still are.”
― David Mitchell, number9dream
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
@Skipper, juz wiadomo co sie dzieje na ksiezycu w astralu, Ruskie NightStalkery zajeli
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Hahaha, ja w swoim najblizszym LDku też planuje sprawdzic co się tam dzieje XDD
Sen jest to skracanie sobie życia w tym celu, aby je wydłużyć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dwóch agentów CIA stało na balkonie i sprawdzało śnieg na płocie. Jeden z nich dotknął śnieg gołą ręką i coś go ugryzło albo raczej poraziło prądem. Wiedzieli już, że w śniegu żyją mikroorganizmy, jakieś robale (pewnie zmutowane) z kosmosu. Chcieli to oczywiście ukryć przed wszystkimi ludźmi. Obserwowałem ich i wszystkiego się domyśliłem. Jako, że ich zauważyłem zabrali mnie ze sobą. Udaliśmy się jak najszybciej do ich tajnej siedziby. Po schodach weszliśmy na górę. Weszli oni i zamknęli drzwi, miałem chyba czekać. Jakaś pani pilnująca wejścia otworzyła i zamknęła drzwi dając mi znać, że nie powinienem tam jednak wchodzić. Użyłem telekinezy i udało mi się otworzyć zamek drzwi. Była tam sala jak w szkole i uczniowie, którzy mieli zostać tajnymi agentami uczyli się z książek. Też dostałem grubą książkę. Najpierw przekartkowałem ją zauważając, że zawiera dużo kolorowych zdjęć i stwierdziłem, że zacznę ją oczywiście czytać. Książka zawierała mnóstwo zakazanych informacji, wiedzy ukrywanej przed ludzkością, przez co nie można było jej wynosić na zewnątrz. Wyszedłem na chwilę. W holu siedzieli na kanapach jacyś ludzie. Był tam mój dawny kolega. Chciałem komuś przekazać wiedzę na temat tego, że w śniegu znajdują się te robale czy wirusy, aby ktoś to wiedział, więc mu to powiedziałem. On się położył na kanapie i płakał, nie wiedziałem z jakiego dokładnie powodu. Wróciłem na górę do sali. Powiedzieli nam, że mamy na coś tam tydzień.
“Dreams are shores where the ocean of spirit meets the land of matter. Dreams are beaches where the yet-to-be, the once-were, the will-never-be may walk awhile with the still are.”
― David Mitchell, number9dream
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1