NeuroWonderland
#11
Do lasu
25.04.2016

Idę chodnikiem za drugim placem zabaw. Dalej jest ulica, las, obwodnica i znowu las. Chodnikiem płynie dużo spienionej wody. Są chyba w niej kamyczki. Idę po tej wodzie (wiele razy śniła mi się woda w tym miejscu, ciekawe dlaczego?). Pomyślałem, że fajnie będzie popływać, ale woda niestety kończy się, jakby cofała się fala. Ktoś niewyraźny był tam ze mną, ale poszedł w las. Cofam się do tej wody i znowu chcę nią iść, niestety woda nadal urywa się w miejscu, gdzie kończy się chodnik. Daję temu spokój, i tak było za płytko na pływanie. Nie wiadomo skąd pojawia się dziewczyna i wchodzi mi na plecy. Nie widzę jej, tylko wyczuwam. Czuję jak się o mnie opiera i trzyma nogami i rękoma. Słyszę nawet, że coś do mnie mówi, że ona nie jest tak do końca człowiekiem, ale mogły to być tylko moje senne fantazje. Tamci, bo było ich więcej, już dawno weszli do lasu, pewnie są daleko w głębi. Idę. Przeteleportowało nas do zupełnie innego lasu. Idziemy przez niego.
You would not exist if someone didn't "dream you up."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
Kiedyś ciągle śnił mi się staw w miejscu, w ktorym go nie było i nie było na niego żadnych perspektyw i cholercia zrobili tam żwirownie nie dawno i jest staw:0
Ktoś Cię wyprowadza w las:) Ale, że lubisz lasy to chyba dobry znak.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
Supernasiona
27.04.2016

Wyszedłem z lasu na uliczkę Sopotu. W tym lesie obcy pozostawili jakieś swoje rzeczy. Mam ze sobą pełno nasion. Rzucam garściami na ulicę. Natychmiastowo wyrastają drzewa i inne rośliny i może nawet zwierzęta leśne. Ktoś daje mi znać bez słów, że nie powinienem zasadzać drzew na ulicy, ale i tak dalej sypię. Wydaje mi się, że nawet unoszę się w powietrzu i rzucam z góry te nasiona. Takie drzewa nie rosną na Ziemi i dlatego zainteresowało się tym wojsko. Przybyli jacyś agenci i badali te mini lasy w poszukiwaniu technologii obcych.

Przenosi mnie do mieszkania. Szukam czegoś w swoim pokoju między półkami wiszącej szafki, której już dawno tam nie ma. Przechodzę do kuchni. Na lodówce stoją dwa słoje owinięte siatką. Jest w nich coś białego. Dochodzę do wniosku, że to nasiona zebrane przez tych agentów wojskowych i tutaj pozostawione. Właśnie przyszli, aby je zabrać ze sobą.

Uciekam przed kimś lub przed czymś. Biegam po schodach różnych bloków połączonych ze sobą. Zamieniam się w obserwatora. Moja świadomość skupia się na widoku w innym dalszym budynku. Coś, jakiś potwór, którego nie widzę dokładnie, ponieważ jest ciemno, leje, bije jakąś postać. Bity już leży, robi się z niego miazga, z jego otwartej czaszki leje się litrami krew. To chyba Putin. Tamten wreszcie zapala światło. Okazuje się, że się nabrał, to był tylko manekin wyglądający jak Putin, bo gdyby to był on to miazga byłaby z tego stwora. Obok mnie, po prawej stronie, stoi moja siostra, ma dziwną minę, duże oczy. Dziwi się co ja oglądam.

Noc. Jestem na pagórku. Jest tam niezbyt wielki okrągły plac, wokół którego położono okrągłą ławkę. Na niej były gdzieniegdzie różne stoiska. Mam ze sobą kupon. Daję go jednemu facetowi. Widzę jednak, że to kupon na lody, a tamten ma mi dać niby pocztówkę z Gdyni, którą mam podpisać. Odwracam się i oczywiście widzę, że stoisko z lodami gałkowymi jest z tamtej strony, jest oznaczone rysunkiem lodów. Pomyślałem, że przeproszę go i poproszę, aby oddał mi ten kupon, bo miał być na co innego.
You would not exist if someone didn't "dream you up."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
Potwory, hologram 3D
03.05.2016

Wchodzę razem z rodzicami do jakiegoś budynku (później dowiaduję się, że to szkoła podstawowa, do której chodziłem). Wita nas recepcjonistka siedząca po prawej stronie. Idziemy dalej coraz ciemniejszym korytarzem. Na końcu są schody prowadzące w dół. Dalej jest prostopadły korytarzyk z zamkniętymi drzwiami na jednym i drugim końcu do całkowicie ciemnych części podziemi. Zza drzwi po lewej stronie dobiega nas kobiecy głos (recepcjonistka?), grożący i ostrzegający nas przed czymś złym. Nie powinniśmy otwierać tych drzwi. Jestem coraz bardziej przerażony. Słyszę jakieś straszne szmery, szelesty. Czuję, że jakieś potwory czy wampiry są już blisko (czyżby to te same „zmutowane robale”, które kiedyś często się mi śniły, a nigdy ich nie zobaczyłem?). Szybko wracam na górę i ciągnę za sobą rodziców. Uciekamy. Biegnę sam szybciej. Zatrzymuję się w nieznanym miejscu, gdzieś w centrum miasta. Spotykam jakąś babcię. Coś do mnie mówi, pyta się mnie. Wskazuje na reklamę zawieszoną na wysokim budynku. Mówi, że mogę przystąpić do kursu programowania już w trakcie. Jestem niechętny. Zbliżają się już rodzice.

Piszę wypracowanie, nie chciałem w szkole, więc w domu, bo tak wolałem. Pomyślałem, że sny, które mi się śniły akurat będą pasować do tematyki. Chyba piszę na komputerze. Podczas pisania widzę i opisuję taką scenę:

Dzieje się to na plaży, blisko wody. Jacyś ludzie wykonywali tajemnicze rytuały. Coś ustawiono na piasku. Przed tym czymś ułożono kilka niewielkich kryształów, w odstępach może półmetrowych. Ten po prawej stronie był koloru czerwonego. Jeden z ludzi wymawiał magiczne zaklęcia nad tymi kryształami. Miało to na celu ochronić nas przed czymś złym, pewnie przed tymi stworami, które miały wydostać się z podziemi poprzez te ciemne drzwi po lewej stronie. Chodziłem po plaży wokoło nich i obserwowałem te rytuały. Usiadłem na piasku (albo to ktoś inny usiadł). Skojarzyłem, że zabezpieczenia są tworzone przed potworami podobnymi do tych z opowiadań Lovecrafta o Cthulhu.

Siedzę w tylnej ławce prawego rzędu razem z kolegą z policealnej szkoły (Karolem). Po chwili przesiadamy się do przodu do środkowego rzędu. On się uśmiecha się tak po swojemu. Rozmawiamy o wypracowaniu. Mówię, że napisałem w domu, bo tutaj za bardzo nas stresują. Bardzo się zdziwił z tego powodu. Mówię, że miałem łatwo, bo opisałem w tym wypracowaniu moje sny, napisałem o tych wampirach i innych koszmarach. A on na to, że chyba o jarzynkach. Mówię, że u mnie były wampiry, a nie jarzyny.

Wychodzimy z budynku, ale niby z tego strasznego. Po drodze utknąłem w szarym, mrocznym korytarzu z gruzem naokoło. Nie wiem jak i kiedy, ale się wydostałem. Już na zewnątrz, widzę jak kolega zamienia się w kogoś innego. Niby został ugryziony przez wampira. Rozmyślam na głos, że chociaż jest teraz przemieniony w wampira, to pewnie i tak jego dzieci będą normalnymi ludźmi. Później jakby jest nas więcej, idziemy grupą. Mijają nas troje dzieci, w tym mała dziewczynka Azjatka z czarnymi włosami. Chyba się odwraca i patrzy w naszą stronę. Mieliśmy wracać, ale jednak pomyślałem, że chciałbym mieć coś więcej do opisania w moim notatniku snów i skręcamy na prawo. Trafiamy na teren prywatny. Jest tak obudowany z dwóch stron, że nie ma przejścia. Rodzeństwo chłopczyk i dziewczynka ubrana na różowo, kończą jakieś domowe prace. Ich dziadek pomaga im zamknięciu dużych zdobionych złotem bram. Wpuszczają nas do środka domu. Siadamy w kuckach na podłodze. Dziewczynka co chwile chowa się za czymś i się pojawia, chichocze. Chłopak trzyma przed nami tablet i coś w nim pokazuje. Okazuje się, że ta dziewczynka wskoczyła do środka. Na ekranie też widać jak się chowa za różnymi jaskrawymi kształtami. Podchodzę do niego i próbuję ją wyciągnąć palcami. Zamazuje się i znika. Próbuję drugi raz. Udało się. Niestety zamieniła się w starszą kobietę lub wyciągnąłem kogoś innego. Pokazuję koledze.
You would not exist if someone didn't "dream you up."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Smród smoka
04.05.2016

Słabo z pamięcią. Główny korytarz szkoły gimnazjalnej. Była jakaś akcja ze skakaniem po ścianach i suficie. Później przeszedłem do pomieszczenia należącego do innego budynku, jakiś pokój. Stała tam wysoka postać, wyglądała jak kościotrup ubrany w czarny płaszcz. Uciekłem przez szybę, której wcale nie poczułem , jakby jej nie było, i przeszedłem przez szybę do drugiego pokoju. Potem, nie wiem po co, wróciłem się do poprzedniego pokoju. Ta postać chyba mnie złapała i się obudziłem.

Nauczycielka matematyki wystawiła jakieś figurki przed domem na werandzie, miała też plastikowe zabawki z poodklejanymi naklejkami, zostały tylko ślady. Malowała to wszystko farbą na beżowo. Następnie idę spacerem po chodniku razem z mamą. Wokół zieleń, drzewka. Mówię do niej, że w domu tej kobiety pachniało smokiem.


Sailor Moon
05.05.2016

Coś działo się przed łazienką, potem w moim pokoju. Jakiś wielki szary stacjonarny komputer stoi w moim pokoju. Coś było z wirusem, a może to jakiś haker atakował poprzez ten komputer. Wiedziałem, że wszyscy w domu są w niebezpieczeństwie i próbowałem wyłączyć groźny program. Szkoda, że nie pomyślałem, aby po prostu wyłączyć ten komputer. Ta część łączy się poniekąd z drugą częścią snu, ale nie jestem pewien w jaki sposób. Pewnie nie pamiętam dużo co się działo.

Czarodziejki z anime „Czarodziejka z Księżyca” stoją przed klatką bloku, w którym mieszkam. Z kimś miały walczyć. Zmieniam coś w obrazie, nie wiem już co i po co. W innej scenie, czarodziejki są znajdują się prawdo podobnie na statku kosmicznym. Zapewne ktoś atakuje. Widok z zewnątrz: statek kosmiczny wygląda jak głowa z długimi włosami czarodziejki z księżyca. Odbija się z miejsca na miejsce wśród gwiazd w przestrzeni kosmicznej. Chyba się śmieje.
You would not exist if someone didn't "dream you up."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
Tak jak przeczytałam o twoim śnie na Księżycu, z telekinezą, przypomniała mi się rozmowa kiedyś z kimś. Chciał mnie przekonać, albo raczej pocieszyć, czy zwyczajnie powiedzieć, że wszsytko jest możliwe. Wszystko. I jest możliwe. Siedziałam w takich emocjach jak większość, i kurczowo trzymałam się tego, czego powinnam. I próbowałam znaleźć wytłumaczenie, że jednak nie wszystko jest możliwe, i jednym z najlepszych moich argumentów było, to, właśnie, że nie mogę polecieć na Księżyc... Zabawne. To było naprawdę dawno temu, bo o wychodzeniu z ciała właściwie chyba nie było informacji na necie, w ogóle internet był, ale nie tak dostępny jak teraz.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
Coś na suficie
08.05.2016

Kiepski, Boczek, Paździoch i inni zginęli. Nie wiem co się stało, ale zrobili się przezroczyści. Stali się duchami. Nadal pili piwo.

Moja kotka Maja zeskoczyła z kuchennego stołu, przy którym właśnie siedziałem, pobiegła po kanapie w dużym pokoju i wydłużyła się aż do sufitu. Wąchała coś na suficie. Potem zeskoczyła na podłogę na przednie łapy. Chociaż z sufitu do podłogi jest raczej dla takiego kota wysoko, to pomyślałem, że wie co robi.
You would not exist if someone didn't "dream you up."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
Niewidzialne koty
10.05.2016

Dzień. Znowu śni mi się, że łóżko mam obrócone o 90 stopni, czyli ustawione jest jak stare. Na łóżku sam biały materac, nie ma prześcieradła, ani kołdry. Coś nie chce mnie wypuścić i nie mogę wstać. Po chwili udaje mi się dojść do progu. Okazuje się, że to niewidzialne koty mnie tam trzymały. Widziałem tylko ich lekkie zarysy jak chodzą w kółko po łóżku. Były to jakieś nieznane mi koty. Przyzywały mnie nadal, abym się położył i został z nimi. Nie chciałem i poszedłem stamtąd. Miałem wiele razy sny tego typu, tylko, że zamiast niewidzialnych kotów, schwytać chciały mnie różnego rodzaju sznury i przewody, co było o wiele straszniejsze.

Znalazłem się w niewiadomym miejscu. Wszędzie pusto, tylko stoi jakaś kobieta po środku obrośniętego trawą placu. Wiem, że to wojowniczka i ma jakieś supermoce. Jest ładna, więc chcę ją zaciągnąć do autobusu. Już w autobusie, siedzę w przednim siedzeniu po prawej stronie. Niestety nie udało mi się jej ze sobą zabrać. Na kolanach zamiast niej siedziała moja kotka. Zeskoczyła i położyła się na podłogę pod krzesłem. Jacyś starsi dziadkowie to komentowali i się śmieli. Jeden z nich znalazł mysz, trzymał ją za ogon, po czym wypuścił. Pobiegła po podłodze i uciekła. Nie widziałem jej już więcej.
You would not exist if someone didn't "dream you up."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
(05-05-2016, 12:18 )Neurocosmic napisał(a): Smród smoka
04.05.2016

Słabo z pamięcią. Główny korytarz szkoły gimnazjalnej. Była jakaś akcja ze skakaniem po ścianach i suficie. Później przeszedłem do pomieszczenia należącego do innego budynku, jakiś pokój. Stała tam wysoka postać, wyglądała jak kościotrup ubrany w czarny płaszcz. Uciekłem przez szybę, której wcale nie poczułem , jakby jej nie było, i przeszedłem przez szybę do drugiego pokoju. Potem, nie wiem po co, wróciłem się do poprzedniego pokoju. Ta postać chyba mnie złapała i się obudziłem.

Nauczycielka matematyki wystawiła jakieś figurki przed domem na werandzie, miała też plastikowe zabawki z poodklejanymi naklejkami, zostały tylko ślady. Malowała to wszystko farbą na beżowo. Następnie idę spacerem po chodniku razem z mamą. Wokół zieleń, drzewka. Mówię do niej, że w domu tej kobiety pachniało smokiem.


Sailor Moon
05.05.2016

Coś działo się przed łazienką, potem w moim pokoju. Jakiś wielki szary stacjonarny komputer stoi w moim pokoju. Coś było z wirusem, a może to jakiś haker atakował poprzez ten komputer. Wiedziałem, że wszyscy w domu są w niebezpieczeństwie i próbowałem wyłączyć groźny program. Szkoda, że nie pomyślałem, aby po prostu wyłączyć ten komputer. Ta część łączy się poniekąd z drugą częścią snu, ale nie jestem pewien w jaki sposób. Pewnie nie pamiętam dużo co się działo.

Czarodziejki z anime „Czarodziejka z Księżyca” stoją przed klatką bloku, w którym mieszkam. Z kimś miały walczyć. Zmieniam coś w obrazie, nie wiem już co i po co. W innej scenie, czarodziejki są znajdują się prawdo podobnie na statku kosmicznym. Zapewne ktoś atakuje. Widok z zewnątrz: statek kosmiczny wygląda jak głowa z długimi włosami czarodziejki z księżyca. Odbija się z miejsca na miejsce wśród gwiazd w przestrzeni kosmicznej. Chyba się śmieje.

Uwielbiam "Czarodziejkę z Księżyca", a mnie się śnić nie chce:P Napęd z siły nieprawdopodobieństwa yea.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
Psajko, SnowMan, balkon
13.05.2016


Jako, że ostatnio czytałem trochę notatników na psajko, forum to przeniknęło do mojego snu. Było ciemno, jak to na psajko. Przeglądałem różne tematy. Zauważyłem, że będzie zjazd forumowiczów iSen. Organizuje go hotaru. Weile już osób się zapisało. Trzeba było wpłacić od razu niewielką kwotę. Też chciałem jechać, ale w końcu się nie zapisałem. Sen się zmienił. Idę lasem. Tam jest chyba ta iSenowa wycieczka.

Gram w grę przypominającą Tetris, tyle że nazywa się SnowMan. Zamiast bloków spada śnieg. U dołu ekranu tworzą się zaspy. Z góry zeskakuje ludzik. Ma za zadanie przebijać się przez te zaspy śniegu. Idzie szybko przez nie w lewą stronę. Biegnie do góry po krawędzi ekranu, biegnie w prawo do góry nogami. Przebiega przez spadający śnieg i jakieś stworki. Wyskakuje do góry. Teraz z 2D robi się 3D. W dużym pokoju unosi się wielka czarna kamienna kula. Ten ludzik na niej stoi. Coś opowiada o tym jak chciał na nią wskoczyć i polecieć w kosmos.

Stoję na balkonie. Razem ze mną są jakieś nieznane mi z widzenia osoby. Myślę, że to ludzie z iSenu przyszli. Na jednego z nich skacze z tyłu z płotu biały kot i robią ten tego... Temu się zrobiło tak przyjemnie, aż przykucnął. Dziwię się co to za zboczeniec przyszedł.

Jestem obserwatorem. Pokazuje się szybka wizja. Jest chodnik albo ulica. Przy niej wielka ściana obrośnięta, gdzieniegdzie trawą czy inną roślinnością. Za ścianą zielona łąka i morze.

Widok z mojego okna na trawnik. Część żywopłotu przysypana piaskiem. Wygląda jakby ten piasek wysypywał się z żywopłotu. Na około rozrzucone zabawki czy jakieś ozdoby ogrodowe z trawnika obok. Wiedziałem, że to dzik tak to porozwalał.
You would not exist if someone didn't "dream you up."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1