Multikonto
#1
Na ekranie podróżnika jawiło się znane nam wszystkim forum z gwieździstym tłem i złocistym logiem. Zakapturzony bez chwili wahania kliknął na przycisk kierujący do strony służącej rejestracji nowego konta. Podczas ładowania witryny odruchowo włączył kolejną kartę z pierwszą lepszą stroną oferującą usługi tymczasowej poczty elektronicznej. Szybko skopiował wygenerowany adres i umieścił go w odpowiednim polu na już załadowanym formularzu rejestracji. W mgnieniu oka uzupełnił również pozostałe dane, robił to bowiem nie pierwszy, nie drugi ani również nie trzeci raz. Pamięć mięśniowa pozwalała podróżnikowi na natychmiastowe przeprowadzenie znanego mu już dobrze procederu, więc wkrótce najechał on na przycisk okraszony etykietą "Zakończ rejestrację" i dopełnił swego dzieła. Nowe konto zostało utworzone. Pozostało mu jedynie aktywować je przy użyciu wcześniej wspomnianej tymczasowej poczty. Kiedy wszystko było już gotowe, zakapturzony oparł się wygodnie w fotelu i głęboko westchnął. Nawet najlepszy pisarz nie byłby w stanie opisać ekstazy, towarzyszącej w tej chwili podróżnikowi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Znużony programowaniem w popularnym języku spod znaku niejadowitego węża, Pingwin zapragnął się zrelaksować. Jego palce, dyrygowane przez pamięć mięśniową, zatańczyły w błękitnym świetle klawiszy, wypełniając przestrzeń fałszywymi dźwiękami klawiatury membranowej. Chwilę później w oczach Pingwina odbijało się okno przeglądarki internetowej, a migający kursor w polu adresowym zachęcił go do dalszych działań. Bez namysłu począł wpisywać kolejne litery, układające się w nazwę dobrze znanego Pingwinowi forum oneironautycznego. Mimo jego sprytu, wszystko wydarzyło się półświadomie i w momencie, gdy dostawca internetu wysłał zapytanie do serwera wspomnianej strony, było już zdecydowanie za późno.

Niezważając na liczne podświetlone ikony, przypominające Pingwinowi o jego zaniedbanych obowiązkach moderatorskich, pociągnął pewnym ruchem kółko swej myszy, zmierzając na dno tego padołu. Jego oczy skierowały się ku miejscu wyjątkowym dla tego serwisu - forum w forum dzierżące głosy setki użytkowników, arena słownych bijatyk i rozlewu emocji znana pod niepozorną nazwą - Czat. Jako weteran tego placu boju, Pingwin nie czuł się zaskoczony, przeglądając kolejne wiadomości znanych mu użytkowników - wydawało mu się bowiem, że Czat nie zmieniał się od lat.

Tuż po rozeznaniu sytuacji na Czacie, Pingwin odruchowo skierował swój wzrok na panel ostatnich postów. Skanując kolejne linijki jak interpreter, wyodrębniał słowa kluczowe, a następnie analizował je w oparciu o swoje dobrze zdefiniowane zasoby pamięciowe. Czynił tak aż do pewnego postu, który momentalnie zatrzymał ten proceder. Wszakże należał on do znajomego użytkownika, niegdyś jego internetowego kompana - Travelera.

Przedsmak owego postu Pigwin odnalazł na Czacie w formie tradycyjnej wymiany zdań pomiędzy Travelerem i swoistym guru oneironautów - Krzysztofem Ś. Bez wahania kliknął na nagłówek o treści Multikonto i spojrzał na bogactwo informacji rozpościerające ekran mniejszego monitora. Uwaga Pingwina, zgodnie z ewolucyjnymi nawykami, powędrowała na obrazek profilowy Travelera prezentujący dostojnego młodzieńca z lampką wykwintnego trunku. Mimo iż wiele wskazywało na to, że osoba na zdjęciu nie była tożsama z autorem, Pingwin złudnie traktował ją w ten sposób. Uświadomiwszy sobie irracjonalność swojego myślenia, skierował wzrok ku treści właściwej i zanurzył się w jej lekturze.

Niedługo po pierwszym zdaniu, na twarzy Pingwina zagościł ciepły uśmiech. Słowa odbijające się echem w jego przestrzeni myślowej przywoływały z pamięci szeregi żywych, groteskowych obrazów. Dla Pingwina, który znał Podróżnika bardzo dobrze w tej sferze, każdy wyraz był memem. Ujęty magią imiesłowów, nasz bohater nie mógł się oderwać od lektury, wprowadzającej jego umysł w stan znacznego poruszenia. Wprost z jego pamięci długoterminowej, napływały znajome terminy intensyfikującego jego doznania - wśród nich disco, zadanka z fizyki oraz może. To ostatnie, jako jedno z nielicznych, próbowało ściągnąć Pingwina na ziemię, przypominając mu o niespełnionych obietnicach Podróżnika. Bezskutecznie. Jego pozbawiony krytycyzmu umysł stracił kontakt z rzeczywistością, trafiając do przestrzeni, w której oddychał pomysłami i beztroską.

Wyrwany z amoku uczuciem głodu, Pingwin z przerażaniem przypomniał sobie o zostawionej na kuchennym blacie ciepłej strawie. Niestety, w momencie kosztowania swojego przysmaku, było już za późno...
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1