Moje dotychczasowe doświadczenie z LD.
#1
Siema, siema,                                                                                                                                                       chciałbym opowiedzieć o moim dotychczasowym doświadczeniem ze świadomymi snami.

Na początku zacząłem robić testy rzeczywistości, zapisywać sny i inne tego typu badziewia, pisali, że trzeba być cierpliwym, może potrwać długi okres czasu zanim będe mieć pierwszy LD itd., ale długo nie wytrzymałem i mi się odechciało. Bardzo liczyłem na technikę WILD i przez okres około dwóch tygodni, próbowałem tym własnie sposobem, osiągnąć świadomy sen. Oczywiście nie udawało się, nie dochodziłem nawet do tych mimnogogogow, czy jak to się tam zwało xD. I WTEM, proszę Państwa, I WTEM, odkryłem jakąś technikę, która polega na skupianiu się na 3 zmysłach, czyli jakieś 10 sekund skupiamy się na wzroku, potem słuchu i dotyku. Napisali, że by było najlepiej jakbyśmy się najpierw zdrzemnęli , ale jak ustawiałem sobie budzik na 3 w nocy i o tej porze wstawałem, to tylko se myślałem "chyba mnie po***ało, że będe o tej porze wstawać", więc wyłączałem budzik i szedłem spać dalej, i tyle z tego wyszło xD. No dobra, ale w końcu się przełamałem, elegancko budzik nastawiony o 3:00 i lecim w kime.

PIERWSZE LD
Oczywiście, jak zwykle, zapomniałem ściszyć budzika i zaczął napi***alać w środku nocy z maksymalną głośnością. Wstałem, poszedłem do kibla, siku, obmycie twarzy, powrót do sypialni, 3 łyki wody i się kładę. Rozpoczynam rytuał:

10 sek - wzrok,
10 sek - słuch,
10 sek - dotyk

i tak w koło macieju, przez kilka minut. Po jakimś nie określonym czasie - zasypiam.
Nagle budzę się w łóżku (pierwsza myśl - "no i na ch*j ja specjalnie wstaję w środku nocy, jak tu dupa"), patrze po pokoju - nic, wszystko po staremu. Czerwone światełko od monitora się świeci, milion ubrań na krześle, książki porozpierdalane po całej podłodze, a wśród książek stoi mój pies. Coś tam mówię do niego, że cześć, on się cieszy, macha tym swoim ogonkiem, wskakuję na łóżko i kładzie się spać. No mówię nic, spróbuje jeszcze trochę tej techniki, może się uda w końcu mieć ten świadomy sen. Po czym nagle uświadamiam sobie, że nie czuje psa w nogach, ale sobie pomyślałem, że może się jakoś dziko ułożył czy coś. Oczywiście potem na drugi dzień jak wstałem, to sobie o tym przypomniałem, jak i również o tym, że miałem zamknięte drzwi całą noc, więc pies nie mógł se o tak wejść. Super duper hiper realistyczny LD, a ja sobie tak po prostu poszedłem spać. Gdyby nie te drzwi do teraz bym myślał, że to było prawdziwe życie. No, ale noc się jeszcze nie skończyła.

Potem (chyba) się obudziłem już naprawdę, a następnie nie mam pojęcia co się działo. Podejrzewam, że coś w stylu paraliżu sennego, ale to mógł być również zwykły sen. Mianowicie, uzyskałem świadomość lub obudziłem się - nie wiem, ale czułem, że leżę w swoim łóżku i widzę coś w stylu tunelu oraz strasznie głośny dźwięk. Przez ten tunel szybko leciałem lub jechałem (do końca nie wiem) i się kręciłem. Dźwięk ciężko mi opisać, najbardziej trafnym słowem jest chyba "maszynowy", a z każdą chwilą coraz to był głośniejszy, po czym budzę się w swoim łóżku. Od razu wiedziałem, że to LD, aczkolwiek był on bardzo nie wyraźny. Był to raczej sen polegającym na "zdjęciach" i zmysłu dotyku - ciężko mi to opisać. Nie bardzo się nad tym zastanawiałem, więc nie jestem do końca pewien, czy to nie był sen o LD. "Podchodzę" do biurka i sobie myślę, że skoro to świadomy sen, to sobie polatam. Opieram dłonie o blat i skupiam się na swoich nogach, po czym czuję się jak unoszą - było to zajebiste uczucie (rano aż z wrażenia też próbowałem to powtórzyć xD no ale wiadomo jak się to skończyło). Myślę sobie, zajebiście, to naprawdę LD, idzim w exploring. Otwieram drzwi od pokoju, a raczej próbuje, bo były zamknięte, a ja nagle zaczynam tracić świadomość i zaczynam spadać przez podłogę (xD). W tym momencie nastąpił zwykły sen. Uciekałem w nim przed czymś (jak sobie o tym pomyślę to świadomość mi podpowiada o minotaurze, ale mogłem to sobie wymyślić) po jakiś platformach czy innych ch****wach. Nagle po jakimś nieokreślonym czasie, czuję jak wreszcie mu uciekłem i znowu - tunel, głośny dźwięk i nagle spadłem w samo południe do jakiejś alejki w mieście. To było już LD. Grafika full HD, dźwięk był niesamowity - klaksony, brum brumy samochodów, ogólny szum miasta. Wychodzę na ulicę, w międzyczasie sen stracił na dokładności i tak sobie idę. Nagle widzę jakąś starszą kobiete, która stoi i się na mnie patrzy, a ja na nią. Po czym jej przy*****alam w ryj. Nie czułem uderzenia, nawet nie widziałem jak oberwała. Jak już wspomniałem sen stracił na dokładności, więc znowu to bardziej przypomina "zdjęcia". Przechodzę na drugą strone ulicy i w oddali widzę las. Zrobiłem zooma (hej - to sen, więc mogę) i patrzę na tysiące liści jak się mienią w blasku słońca, a każdy delikatnie porusza się przez wiatr. Pamiętam jak byłem pod wielkim wrażeniem tego widoku.

Dziwna sprawa, bo cały sen nie był szczegółowy, oprócz początku i tego lasu, nawet jak patrzyłem się na tą kobietę, to nawet nie jestem w stanie opisać jej wyglądu - wiem, że tylko była starszą kobietą. Idę dalej, przechodzę na drugą stronę ulicy i naglę łapię jakąś kobietę za cyca - chciałem zobaczyć co się stanie. Ona zaczęła się tam rozbierać, ale nie za bardzo mnie to interesowało, więc idę dalej. Zaczął nudzić mi się ten sen i chciałem sobie zrespawnić jakaś postać - zamykam z całej siły oczy, skupiam się i pomyślałem, żeby pojawiła się Sasha Grey. Tak mocno się skupiłem, że poczułem, że jakbym otworzył oczy, to bym je otworzył w prawdziwym życiu. Staram się jakoś powoli je otworzyć, ale ch*ja to dało i się obudziłem.

Następnie zacząłem mieć jakieś sny o LD, albo LD, sam już nie wiem. Było ich mnóstwo, a przez całą noc budziłem się z 10 razy. Mniej więcej co pół godziny, aż do rana. Z 2 razy próbowałem otworzyć drzwi, a za każdym razem mi się nie udawało. To było tak meczące, że odechciało mi się LD na wiele miesięcy (to było jakoś w te wakacje).

PRÓBA NUMER 2
Wczoraj, wykończony, położyłem się spać o 18 i spałem do północy. Poczytałem se gazetki, coś przegryzłem i se przypomniałem o LD. Zrobiłem z 3 cykle, a więcej mi się nie chciało i poszedłem spać. Znowu - powtórka z wakacji, jedynie nie miałem wyraźnego LD (o ile to co teraz miałem to były LD). Budziłem się kilka razy w ciągu nocy, niezbyt przyjemne sny, w jednym obudziłem się w swojej wannie, w łazience z zgaszonym światłem i byłem tak przestraszony, że zacząłem się drzeć. Szczerze, nie odróżniałem już snów od rzeczywistości i wielokrotnie podczas tej nocy się darłem, bo się czegoś bałem, a nie wiedziałem czy to był sen czy rzeczywistość i chciałem, żeby ktoś do mnie przyszedł. Brzmi to dziwnie i dziecinnie.

Myślę, że te moje LD to nie były w 100% legitne (oprócz tego z psem) i to były raczej sny o LD, ale z elementami, w którym przejmowałem kontrolę (mam pewność, że to byłem ja, np. podczas momentu przywaleniu w mordę tamtej kobiecie, albo jak próbowałem zrespawnić jakąś postać, bo miałem świadomość, że leżę w swoim łóżku, a myśli były dosyć wyraźne). W sumie nie wiem po co to napisałem, dodam tylko, że nie zamierzam kontynuować świadomego śnienia.

(chyba, że mnie ktoś tu przekona)

@edit
kurde, zły dział. Dopiero co stworzyłem konto, patrzę gdzie by to napisać - dobra to chyba ta kategoria. Potem cofam do głównego menu scrolluje trochę niżej, a tu jak wół cały dział poświęcony LD. Można prosić o przeniesienie?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Hahaha, szkoda, że nie można dać kilka plusów za posta. Dawno nie czytałem takiej relacji. Technika z tymi zmysłami to SSILD.
Jak nie chcesz kontynuować to Twoja decyzja, ale jak czytam to ciekawi Cię to więc nie wiem czemu rezygnujesz.
PS: Zacenzuruj przekleństwa, bo się zaraz admin przyczepi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1