Mapa Snu Onejromanty
#21
przeniesione:
19-07-2018
Jestem gdzieś na wschodzie, w jakiś górach, tam gdzie mieszka Bohdan. Sen wygląda jak typowe moje ld jest stabilny, jest w nim dużo światła, dominuje tu biel. Pierwszej części snu nie pamiętam za dobrze, jakoś tam się dostaliśmy z Andrzejem? Bartkiem? Obydwoma? W każdym bądź razie Bohdan robi jakąś dziwną ceremonię ofiarną. Przygotowuje jedzenie, jakiś ryż, ciastka, układa w trzech miseczkach, które ustawia na tacce. Okrąża z tą tacka pomieszczenie przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, zatrzymując się na chwilę przed każdym z uczestników. Kiedy zatrzymuje się przede mną, te trzy miseczki zsuwają się z tacki i ładnie w rządku ustawiają przede mną. Jestem zażenowany i myślę, że to moja wina, ze te tacki się zsunęły, próbuje je uporządkować i kładę ponownie na tackę Bohdana, ale on nie denerwuje się, mówi tylko, że ma kolegę, który wszędzie dopatruje się znaków i wszystko interpretuje, miałby wiele do powiedzenia na temat interpretacji tego zdarzenia. Odpowiadam, ze też mógłbym je zinterpretować.
 
 Jakiś czas temu również śniłem sen o tych okolicach i był on bardzo wyrazisty i dobrze go zapamiętałem, był to sen pełen mocy w którym oczyszczałem dom Bohdana, było tam też wielu szarlatanów jak i ludzi, którym wydawało się, ze to potrafią, którzy mi przeszkadzali, ale i tak udało mi się zharmonizować i wzmocnić chi w całym domu.
 
Były też Jakieś klarowne dość rozbudowane i spójne zielone pozytywne sny, ale po przebudzeniu całkiem uleciały, choć budząc się chciałem je zapamiętać bo wydawały mi się interesujące. Był też jakiś sen o oraniu pola, co dawniej było łatwe, a teraz trudne i nie wiadomo jak się do tego zabrać.
 
Obudziłem się spokojny, ale kiedy później medytowałem przez kwadrans jak to mam we zwyczaju, zauważyłem, ze jednak jest we mnie wiele napięć i trochę niepokoju, które w rozpuszczały się w medytacji.

20-07-2018
Prowadzę z siostrą sklepik naprzeciw papierniczego. Nie wiem czym tam handlujemy, ale interes wydaje się słabo iść. Problemem jest taż to, że siostra zwyczajnie olewa pracę. Siedzę więc sam w ogromnym sklepie i czekam na klienta, ale nikt się nie zjawia. Wychodzę przed sklep. Na chodniku dziewczynka z psem, robi występ a ludzie rzucają monety. Wydaje mi się, że wśród obserwujących jest mój dawny kumpel, ale nie widzę wyraźnie twarzy więc nie jestem pewien. Opieram się o słup ogłoszeniowy i przyglądam się mu, ale nadal nie jestem pewien czy to on. Myślę: „Jeśli to on to powinien mnie poznać, ale z drugiej strony czy ma to teraz znaczenie skoro nasze drogi dawno się rozeszły”.
Wracam do sklepiku gdzie nadal żywego ducha. Wkurza mnie, że siostra olewa sprawę bo pasowało by mi gdzieś wyskoczyć na chwilę, ale nie mogę bo może się zjawić klient. Przychodzi znajomy i mówi, że jadą do Rzeszowa. Chętnie też bym się wybrał więc pytam kiedy i jak. Okazuje się, że ma być jakiś konwój karetek i można się tam załapać rejstrując się w necie. Wybrał bym się, ale okazuje się, że siostra już się zarejestrowała więc ja nie pojadę bo będę musiał zajmować się sklepem jestem wkurzony na nią a co za tym idzie na wszystkich.
 
W innym śnie rozmawiałem z moim znajomym lekarze akupunktury. Był u mnie w domu i chciałem się z nom umówić na wizytę i badanie, chciałem też by zbadał moją mamę skoro już tu był. Niestety rozmowa nie kleiła się i ciężko się było dogadać. Pomyślałem, że pewnie myśli, że ja chcę aby zrobił to za darmo po znajomości więc powiedziałem mu, że oczywiście będę mu płacił jak każdy inny, ale on dalej coś mętnie mówił i ogólnie nie mogliśmy się dogadać.

W kolejnym śnie byłem w jakiejś nie znanej mi miejscowości na północnym zachodzie, było tam ładnie, dużo zieleni, piękna pogoda, wokół natura. Też przewijał się lekarz akupunktury ten sam co w powyższym śnie, gdzieś jeździłem samochodem, ale dość słabo to pamiętam – sen był raczej spokojny.

22-07-2018, 09:43  
Wczoraj, po przeczytaniu tekstu o mapach snu, zastanawiałem się nad zamierzeniem śnienia o drewnianym domku, ale nie widziałem na to szans jako, że po całym dniu stresu i ciężkiej pracy, rano malowanie, potem sad padłem wieczorem obolały bez ducha.

Z nocy zapamiętałem jeden wyraźny sen. W tym śnie było dużo światła jak w moich najlepszych ld i był dość trwały, tyle, że absolutnie nic się w nim nie działo. Siedziałem sobie błogo zadowolony i patrzyłem na drewniany domek babci, gdzie panował całkowity bezruch, nie było nikogo. Pewnie gdzieś tam czaiły się duchy bo w atmosferze było coś z jednego dawnego snu o tym domku, tam też była taka leniwa letnia atmosfera a duchy ukrywały się pod innymi postaciami zanim zaatakowały, ale tu ich nie było, myślę, że to światło je powstrzymywało.
To mi przypomina jeszcze jedno stabilne wyraziste ld z tego miejsca w którym najpierw poszedłem do sąsiada na wschód (senny kierunek bo realnie to południe) i uzdrawiałem go a potem poszedłem do sąsiada na zachodzie gdzie oczyszczałem dom energią ld. Te światła w tamtych ld jak i to którym rozpuściłem ducha w innym ld przypominało światło z tego snu, choć pod spodem było to leniwe światło z ukrywających się duchów.

Obudziłem się obolały i spięty do tego zdecydowanie za wcześnie, zastanawiałem się co tu zrobić. Zażyć hydroksyzynę, albo walerianę? Siadłem i zrobiłem sobie 15min medytację i o niebo lepiej, ale jeszcze nie dobrze więc zdecydowałem się na kolejną po tej już było całkiem dobrze więc położyłem się by sobie dospać.

Po chwili znalazłem się w scenie z filmu „Ucieczka z kina wolność”, którego kawałek widziałem kilka dni temu. Też zakład psychiatryczny, podobny absurdalny klimat tylko ludzi niewielu. Najpierw sprzeczałem się o coś z ojcem co mnie zestresowało a potem przyszedł dyrektor tego zakładu, którym w moim śnie był Kłosowski i też zaczął się awanturować. Ogólnie to pomieszczenie, miało coś z mojej sypialni choć wyglądało ja sala z filmu. Na środku był stary dywan, który tam położyłem bo podłoga była brudna a na tym zielonym dywanie stał fotel i było to całkiem miłe. Kłosowski o to się awanturował i wydzierał tak się wkurzyłem, że wybiłem się ze snu.
 
Po chwili znalazłem się przy domku babci, był piękny słoneczny dzień, trawa była soczyście zielona. Siedziałem na schodach i syciłem się tym widokiem. Kiedy tak się przyglądałem zauważyłem, że na trawie odciśnięte są koleiny od kół samochodu psując symetrię. Wstałem i ruszyłem w tamtym kierunku aby się przyjrzeć i wówczas ktoś się tam potknął i wywrócił. Kiedy zbliżyłem się do niego by mu pomóc ze zdziwieniem stwierdziłem, że to ja. Kiedy spojrzałem dalej na zachód zobaczyłem piękną wiatę pod siatką. Miała dwie ściany z ładnych deseczek, wsparta na beleczkach miała blaszany dach. Podłogą była czarna ziemia, ale czyściutka i równiutka – bez wątpienia było to najbardziej zadbane miejsce w całym gospodarstwie. Pod wiatą stał długi stolik, przy którym siedziała jakaś kobieta i zrelaksowana paliła papierosy. Poszedłem tam bo myślałem, ze to moja mama, poza tym było to najprzyjemniejsze miejsce. Kiedy usiadłem tam straciłem pewność co do tego, ze to moja mama bo mimo iż tak czułem, kobieta ta była o wiele młodsza i wyglądała zupełnie inaczej, biła od niej pewność siebie i charyzma.

Dalej jestem przy domu babci i maluję murek białą farbą, farba jest zdecydowanie za gęsta, a murek nierówny więc męczy mnie to, obok szwenda się ojciec i to mnie dodatkowo stresuje (odbicie wczorajszego dnia) w końcu ojciec gdzieś znika a ja dalej się męczę. Kiedy tak maluję zaczynam rozmyślać tak jak na jawie przy zbieraniu porzeczek czy innej monotonnej pracy. Zastanawiam się czy to czego doświadczam jest snem. Oczywiście wiem, że nie jest to jawa, ale jest to niestabilne, wiem że łatwo mógłbym się z tego wybić czy cokolwiek zmienić, albo mógłbym przenieść się w inną scenę, więc choć nie czuję ciała i jestem zaangażowany w akcję to pewnie są omamy hipnagogiczne w które łatwo wsiąknąć nad ranem.
 
W końcu udaje mi się skończyć malowanie murka i kiedy wstaje zauważam okno przesłonięte dzikim winem. To mnie intryguje bo wiem, że na tej ścianie nie powinno być żadnego okna. Przyglądam mu się, jest stare w lewym górnym segmencie ma pękniętą szybkę. Otwieram je i widzę wewnętrzny segment otwierający się do wewnątrz a za nim ciemność – chyba zamurowane. Wiercę mały otworek w rogu i zaglądam do środka. Widzę moją sypialnię, która jest tam w rzeczywistości i wygląda tak samo. Widzę ją zdeformowaną jak przez wziernik w drzwiach. Obchodzę dom i wchodzę do sypialni, podchodzę do ślepej ściany i ostrożnie zdejmuję tynk odsłaniając okno. Jest stare więc zaczynam go malować. Mam takie nowoczesne urządzenie, że tylko wodzę wzdłuż malowanej powierzchni a farba rozchodzi się po niej równo pokrywając ścianą. Szybko pomalowałem okno i włączyłem lampę uv bo farbę mam nowoczesną światło utwardzalną. Tak samo maluję wewnętrzny segment. Wychodzę na zewnątrz aby pomalować okno z zewnątrz i ze zdumieniem stwierdzam, że okno zniknęło jest tylko lita ściana jak na początku, staje się dla mnie jasne, że ono zamanifestowało się tylko po to by się odnowić.

Obudziłem się bardzo zaspany bo i długo nie drzemałem, ale czułem się dobrze nie tak obolały jak przy wcześniejszej pobudce i bez tych przykurczów i napięć. Oczywiście czuję w mięśniach wczorajszą pracę, ale w granicach do wytrzymania :-)

Ogólnie to sukces bo udało mi się zrealizować zamierzenie o śnieniu o moim domku duchów i oczyszczaniu go

23-07-2018, 10:25
Wcześniej miałem jakieś sny, które bardzo słabo zapamiętałem, potem pojawił się sen po którym się obudziłem:

Jestem w jakimś mieście. Przyjechałem tu z jakąś delegacją, ale zaraz po oficjalnych powitaniach odłączyłem się. Miałem się opiekować jakimś chłopakiem, ale ten zaraz gdzieś pobiegł. Pobiegłem za nim i cudem nie rozjechał mnie maluch, więc zwiększyłem ostrożność. Po przejściu szerokiej drogi dotarłem na dworzec. Chłopak, za którego odpowiadałem stał w kolejce do kasy, więc poszedłem do kiosku. Tu również długo stałem w kolejce tak, że kiedy przyszło do kupowania zapomniałem co miałem kupić. Sprzedawała moja znajoma więc głupio było, powiedziałem po chwili, że potrzebuję paczkę zapałek. Dostałem mała paczkę, gdzie było z sześć pudełek i zapłaciłem 20 złotówką. Sprzedawczyni spytała czy nie mam drobnych wiec wyciągnąłem plik z kieszeni, ona coś tam powybierała i poszedłem. Odchodząc od kasy zorientowałem się, że grubej gotówki tez mi nie oddała więc w sumie zapłaciłem za tę paczkę strasznie dużo i miałem wątpliwości czy mi starczy na bilet powrotny. Znalazłem w kieszeni jakieś banknoty więc pomyślałem, ze powinno starczyć a jakby co to pożyczę i jakoś będzie.
Wróciłem na dworzec. Dalej stała tam kolejka. W przejściu przepychałem się z jakimiś skinami, ale nie było problemu. Chciałem się zorientować jakie mam połączenia, ale było za dużo ludzi. Sprzed dworca wzięli mnie jacyś ludzie do samochodu i opowiadali mi o sekcji karate w tym mieście ja w rewanżu opowiadałem o naszej sekcji, zawodnikach osiągnięciach itd. W tym momencie to miasto przypominało Sanok a raczej ta część miasta przez którą jechaliśmy. Dworzec przypominał nieokreślone miasto na północy – w sumie miasto było nieokreślone. Chciałem przyjrzeć się miastu więc poszukaliśmy jakiegoś wysokiego punktu. W końcu coś takiego znalazłem i zacząłem rozglądać się. Miasto mimo, że wydawało się miasteczkiem ze względu na zabudowę ciągnęło się po horyzont. Dość długo się przyglądałem próbując je ogarnąć. Pojawiła się przy mnie jakaś dziewczyna i zaczęła wyjaśniać, że południe miasta zostało przebudowane i jest nowoczesne, ale reszta jest stara. Pokazała mi mapę. Całą mapę zajmowało miasto na południu był biały prostokąt i to była ta odnowiona część miasta. Za nim na południe stały trzy ogromne budynki, jednym z nich był stadion i on był dumą tego, kto nas zaprosił do tego miasta. Mieliśmy przede wszystkim oglądnąć ten stadion i sąsiednie obiekty sportowe, ale ponieważ od razu pobiegłem na północ odłączając się od delegacji nie zobaczyłem go. Studiowałem mapę do przebudzenia.
 
Jak widać znów powiodło się zamierzenie snu i poznałem ważny kawałek mapy snów czyli miasto. Miasto intrygowało mnie od kilku dni i nadal nie wszystko jest jasne, ale ogólnie na podstawie dawnych snów wydaje się, ze jest zlokalizowane na zachód od mojego domu i potrafi się ciągnąć i ciągnąć. To na pewno było na zachód.

Potem jeszcze drzemałem ale sen był płytki a sny niestałe, niewyraźne trudne do zapamiętania.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
24-07-2018

Widziałem też mój turkus we śnie. Rano śniło mi się, że maluję białą farbą, najpierw malowałem ścianę w kuchni a potem różne dziwne rzeczy w końcu wszystko stało się bielą. Było przyjemnie tak sobie leniwie leżeć w tej bieli, ale zadzwonił budzik i niechętnie musiałem się obudzić.

16-08-2018, 07:05
W nocy miałem niezwykle wyrazisty sen. W tym snie zeszliśmy z siostrą i jej przyjaciólką do piwnicy i tam odkryliśmy niezwykłe rzeczy.
W pierwszym pomieszczeniu na półkach stały owoce i ciasteczka. Wszystko było niezwykle piękne i mimo iż widziałem, że jest to bardzo stare skusiłem się na kilka ciasteczek i owoców a one okazały się wprost cudowne w smaku. Było to niezwykle wyraziste i przyjemne doznania smakowe. Ogólnie było tam bardzo ładnie i przyjemnie, tylko na podłodze była warstwa syfiastej wody.

Drugie pomieszczenie było jeszcze wspanialsze od pierwszego. Na półkach stały sadzonki różnych roślin w szklannych pojemnikach min. Cisu było bardzo pięknie i obszernie. Były tam też wspaniałe lampy różnego rodzaju i rózne piękne rzeczy i oczywiście na podłodze warstwa syfiastej wody.

Zachwycałem się tym wszystkim zastanawiając się co sobie wziąśc na górę w końcu postanowiłem wziąć lampę która świeciła na niebiesko. Wszystko tam niby było stare sprzed wielu wielu lat, ale wyglądało jak nowe – czyściutkie wspaniałe nie licząc tej syfiastej wody na posadzce. Chodziłem po tej pinicy nie mogąc wyjść z podziwu jak tu pieknie i ile tu wspaniałych rzeczy. Doszedłem do wniosku, że jednak mama musi tu zaglądać bo inaczej niemożliwe aby wszystko było tak zadbane. Jedynym minusem było to łażenie po syfiastej wodzie.

W pewnym momencie zauważyłęm w pierwszym pomieszczeniu kratkę ściekową więc pomyslałem, że w tym drugim też musi być. Wziałem jakiegoś badyla i zacząłem grzebać pod wodą w miejscu gdzie spodziewałem się kratki i udało się udrożniłem ją i woda odpłynęła z drugiego pomieszczenia ukazując piękną zrobioną z polerowanego kamienia podłogę. Zrobiło się jeszcze piękniej, ale wtedy przyszła mama i powiedziała, że woda musi tam być aby zapewniać odpowiednią wilgotność.

Postanowiłem pójść dalej i zobaczyć co jeszcze jest w tych piwnicach. Przeszedłem przez korytarz i znalazłem drzwi otworzyłem je i znalazłem się na szkolnym korytarzu w szatni. Był to stary opuszczony korytarz po którym snuła się bardzo stara szatniarka. Zdziwiłem się, że szatnie też stanowią część mojej piwnicy – pomyślałem, że pewnie nikt tego nawet nie wie tym bardziej, że szatnie sprawiały wrażenie dawno opuszczonych i zapomnianych a drzwi od piwnicy były zamknięte i nigdy nie otwierane.

Poszedłem dalej przeszedłem przez kolejne drzwi i znalazłem się na szkolnym korytarzu gdzie jak się przekonałem był jaqkiś urząd wyglądający mi na zus, kręciło się tam trochę urzędników którzy właśnie kończyli pracę. Dalej zrobiła się noc a ja nadal zwiedzałem zakamarki moich piwnic cofnąłem się trochę i znalazłem jakąś nawe gdzie były jakby sklepy z tym, że zamkniete. Pod ścianą stała metalowa szafa z przegródkami i numerami wyglądająca też na starą. Otworzyłem jedną z przegródek i znalazłem tam pieknie zapakowanego tulipana a wokół niego były śliczne główki innych tulipanów. Pomyślałem, że to niemożliwe aby leżąl on tam latami bo wyglądał na świerzego. W końcu doszedłem do wniosku, że musi tu być kwiaciarnia i muszą to być zamówione kompozycje tym bardziej, że z boku była napisana cena. Aby się upewnić ugryzłem łodygę i okazała się świerza. Trochę się zaniepokoiłem, że łaże w nocy komuś po zamknietej kwiaciarni nawet jeśli wynajmuje ją u mnie, ale z drugiej strony co tam mogę zapłacić za bukiet tym bardziej, że był cudowny.

Przeszedłem do następnego pomieszczenia i tu wprost oniemiałem z zachwytu. Było tam wiele tak pięknych kompozycji kwiatowych, że aż zapierało dech przyglądałem się im w zachwycie i pomyślałem, że warto było się tu wybrać. W końcu postanowiłem wrócić. Zszedłem do wejścia do szatni. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem, że cała podłoga na korytarzu w szatni jest zarzygana przez jakiegoś pijanego menela – ledwo zdążyłem sięc cofnąć bo gośc znowu puścił pawia. Wycofałem się za drzwi myśląc czyż cały czas muszę chodzić po jakiś syfach. Spróbowałem wejść drugimi drzwiami i znów ledwo uniknąłem orzygania. Było tam trzy drzwi obok siebie przyjrzałem się im i zobaczyłem, że tylko trzecie drzwi zamykane na zamek są dla trzeźwych a wchodząc przez inne trzeba się liczyć z orzyganiem :-)

21-08-2018, 07:43
Kupiłem sobie "nową" chatkę w tej samej miejscowości w której mam starą:-) Stała niedaleko od starej na linii sąsiada tylko trochę na prawo. W tym śnie ta przestrzeń była dużo większa niż w rzeczywistości. Chatka była wysoka pokryta z zewnątrz deskami pomalowanymi na zielono. Miała duże zadaszone podwórze przed wejściem skąd wchodziło się do pokoju dość obszernego z klepiskiem a z tego pokoju było przejście do drugiego podobnego - z niego wyjście na tył chatki gdzie było ogromne zadaszone podwórze. Dalej za polami widać było jakieś dwa grube kominy - wieżę z kamienia w trakcie budowy i jakiś dom.

Oglądałem tą chatkę i bardzo mi się podobała mimo iż masa rzeczy było tam do poprawy, trzeba było zrobić podłogi, ścianka na której opierał się dach podwórza z przodu nosiła ślady pożaru - drewno było zwęglone i ogólnie widać było, że większość rzeczy trzeba będzie popoprawiać. Mimo to bardzo ucieszyłem się z "nowej" chatki bo miała swój klimat i stała na uboczu przez co nikt tam nie miał po drodze i czułem, że mogę tam mieć spokój. Byłem zadowolony, że nawet żaden sąsiad nie będzie tam zachodził więc będę mógł sobie tam siedzieć w spokoju, medytować wypoczywać poza tym pomyślałem, że będę sobie mógł tam wszystko robić jak zechcę bo nawet Wojtek tam nie zajrzy a przy tym widziałem tam wiele możliwości.
 
Oglądałem sobie chatkę snując plany co tam zrobię i jak się urządzę wpadłem nawet na genialny pomysł, że zrobię sobie podłogę z wypalanej gliny:-) Przez jakiś czas tak sobie chodziłem i wszystkim się zachwycałem aż obszedłem chatkę od tył. Tu ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem mały cmentarzyk a obok niego tylne wejście do chatki. Pomyślałem, że cmentarzyk przy domku może się źle kojarzyć, ale jakoś przeboleję.
 
Wszedłem tam i znalazłem się w starym całym pokrytym pajęczynami,  zakurzonym kościółku. Niezbyt mi się to spodobało bo nawet stary kościół w swojej chatce to kłopot bo zawsze ktoś tam może coś do tego mieć i z wszelkimi przebudowami kłopot a przecież w kościele nie będę mieszkał. Przynajmniej wyjaśniło mi to dlaczego ściany w tej chatce są takie wysokie.
 
Przedarłem się przez te paskudne pajęczyny i kurz na drugą stronę kościoła do kolejnych drzwi i za nimi znalazłem jeszcze kilka pokoików. Były w niezłym stanie podłoga z parkietu w całkiem dobrym stanie – pomyślałem: „może być”.
 
Wyszedłem z drugiej strony na podwórze. Był tam mój brat i siostra siedzieli na płotku patrząc na moją "nową" chatkę bez specjalnego entuzjazmu. Zacząłem im coś opowiadać pokazywać piękne obejście kiedy zauważyłem, że z wieży na rogu chatki nad tym nadpalonym dymi się. Przy okazji kapnąłem się, że jest tam stara dzwonnica.
 
Powiedziałem bratu, żeby zadzwonił po straż. Cos tam marudził ale chyba zadzwonił. Jak oglądałem co się dzieje wpadłem na pomysł aby wziąć gaśnice samochodową i się tam wdrapać od tył. Obszedłem dom a tam strażacy już skończyli gasić. Z ulgą wróciłem na podwórko od wejścia. Wysmarowałem się sadzą z wodą przy gaszeniu .
 
Wszedłem do środka zobaczyć czy tam wszystko w porządku i zobaczyłem, że ktoś wnosi tam pudła z jakimś badziewem. Powiedziałem gościowi, że nie chcę tych pudeł a on mi odpowiedział, że i tak je tam da bo umowa jeszcze nie spisana i wcale nie muszą mi sprzedać tej chatki jak się będę stawiał. Wyszedłem na podwórze i zobaczyłem, że ktoś prowizorycznie naprawia dach nad kościołem. Zacząłem mieć wątpliwości czy aby na pewno chcę tej chatki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Onejromanty Onejronauta 111 4,816 28-09-2018, 07:57
Ostatni post: Onejronauta

Skocz do:

UA-88656808-1