Jak żyć?
#1
Ostatnio zaczalem nad czyms sie zastanawiac. Jak zyc zeby czerpac jak najwiecej radosci i przyjemnosci z naszego marnego, ludzkiego zywo? Czy lepiej zyc "jak mamusia kaze", nie palic, nie pic, jakies zdrowe odzywianie i cholera wie co jeszcze zeby zycie przeciagnac o 2 lata, o ile wczesniej nie wybuchnie jakas wojna, albo nie uXXXXoli mi glowy siekiera jakis psychol. A moze lepiej zyc tak aby miec jak najwiecej przyjemnosci? Chce to zapale, chce to z kumplami 4 razy w tygodniu schlam sie do nieprzytomnosci, bo nie wiadomo co mnie spotka jutro i trzeba kozystac z zycia. Jak myslicie jak lepiej zyc? Bo nie oklamujmy sie, w kazdej chwili ruskom, czy innym chinczykom moze strzelic cos do lbow i stwierdza ze Polska przezkadza w interesach i pod byle jakim pretekstem moga poprostu w rozpierdolic 3/4 polski i nikt nic na to nie poradzi("magia" cholernych "super-hiper-extra-mocnych bomb atomowych" czy co tam oni maja). Kto wie czy jutro idac droga nie spadnie mi na lep jakas galaz z drzewa. I co w takiej sytuacji da mi te "zdrowe odzywianie", jesli tak mozna je nazwac, bo patrzac na ilos chemi w jedzeniu, zanieczyszczenib, to nic zdrowego nie ma. Zbiegiem okolicznosci nie jest to ze w sasiedniej wsi na okolo 150, moze 180 osob, na nowotwor choruje conajmniej 11 osob to wszysto jest CHEMIA KTORA LADUJE SIE DLA ZYSKU. Wiec jaki sens ma to czy ja bede pil czy palil, skoro zapewne 75% osob ktore aktualnie nie skonczylo 30 lat zapewne nie dozyje 65 roku. Nie wiem jak wy, ale ja nie mam zamiaru juz tak bardzo sie oszczedzac. Mlodosc jest po to zeby sie bawic, bo lepiej teraz "wykanczac" organizm, niz w watpliwym zdrowiu dociagnac do 80 lat, i samemu, na wozku inwalidzkim ledwo mogac sobie ugotowac obiad, czekac na smierc. Wiadomo, nie kazdego czeka taki los, ale jaki % ludzi bedzie mialo naprawde szczesliwa starosc? Ostatnio, z powodu pewnych wydazen, myslalem sporo o zyciu, i postanowilem zmienic sie. Nie zamiezam juz sluchac tekstow typu tych z opakowan fajek :D (podobne mowi mama xD) "palenie jest niezdrowe" itp. Mam zamiar robic co mi sie podoba. Nie wiem czy nie bede zalowal moich decyzji. A Wy co sadzicie, lepiej byc typu "zdrowe odzywianie", i liczyc na dozycie 80lat, czy lepiej zyc te 55lat, ale "cale" zycie sie bawic? Oczywiscie nie mowie tu o skrajnosciach typu, "5 posilkow dziennie, 0 alkocholu, tytoniu, narkotykow" lub "chlanie, cpanie, ruchanie". Dzis jestem troche "pod wplywem" i wszystkie bledy jutro poprawie.
@edit
Wczoraj bylo "troche" wiecej niz, "pod wplywem" i mnie na pisanie wzielo :D Fakt, ze to co napisalem to prawda, jak znajde czasu, to postaram sie poprawic to gdyby ciezko bylo przeczytac, bo widze ze namieszalem troche :D prosze tez o przeniesienie tego do "filozofie i religie", nie wiem czemu dalem to tutaj :P
Masz sprawę? Pisz na GG: 41393861
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Wcale nie zyjemy w az takich niebezpiecznych czasach :) Smierc naturalna jest wysoce prawdopodobna. Trzeba tez pamietac, ze uzywki nie odcinaja nam ilustam lat od maksymalnej dlugosci zycia, tylko przyspieszaja starzenie. Owszem umrze sie w wieku 55 lat, ale wygladajac jak 80 letni starzec, a przynajmniej majac taka wydolnosc i umysl :)
Po drugie, zycie, kiedy go sie intensywnie uzywa, nie smakuje caly czas tak samo, po pewnym czasie zostaje sie skazanym na zycie w nudzie mimo codziennych ekscesow.

Poza tym, co sie ma akurat w zyciu liczyc? Stusunek szczescia do nieszczescia przez cale zycie, ilosc intensywnych wspomnien czy uzbierana madrosc zyciowa? Tak wlasnie sie wydaje niektorym ludziom, ale jak sie przyjrzycie tym konceptom, to sa to jedynie funkcje pamieci, czyli podazanie za tymi wartosciami jest niczym innym niz martwienie sie o przyszlosc i walkowaniem przeszlosci. Gdybysmy zyli terazniejszoscia nie mialoby dla nas znaczenia czy siedzimy w knajpie z laskami, czy strzelamy kupsko sami w domu, kazde doswiadczenie jest w terazniejszosci rownorzedne. Kiedy zrozumie sie, ze nie ma czegos takiego jak jakosc zycia, najwazniejsze staje sie wydluzenie jego trwania. To wlasnie naturalnie promuje spoleczenstwo.

Ja bym powiedzial, ze nie filozofia powinna sterowac pedem zycia. Kazdy ma swoje wlasne tempo - luzaki zyja szybko, bo maja poczucie ze cos traca gdy czas mija, ibisze zyja powoli i zdrowo, bo czuja obawe przed smiercia a to wlasciwie to samo :) Mysle, ze trzeba to zauwazyc i zyc tak , zeby nie pielegnowac w sobie tego przewleklego strachu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Sądzę, iż człowiek powinien żyć tak, by był szczęśliwy. Jeżeli chce pić, ćpać itp., niech to robi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Sądze, że człowiek powinien być szczęśliwy ;) To zadziwiające kiedy się odkrywa jak coraz mniejsze rzeczy dają takie samo szczęście. Ludzie lubią wmawiać sobie, że używki leżą w ich naturze lub intensyfikują szczęście, ale kiedy ich tego pozbawić nieszczęście nie trwa długo i wkrótce znajdują sobie nową matrycę życia :) To dotyczy wszystkiego co uzależnia człowieka nieświadomie, także konwencji społecznych, ambicji, pożądania, majątku - jeżeli człowiek jest mądry, to potrafi być szczęśliwy w każdej sytuacji.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Żyć tak by nikt przeze Mnie nie uronił łez. Tak by zostawić coś po Siebie nie tylko przedmioty rozsiane po zamarkach domu, zostawić Swoim potomkom przyszlosc, wiedze, warunki do lepszego zycia niz Ja mialem, warunki do spelnienia sie w zyciu, zostawić swiatu zmiany ktore wprowadzalem za zycia, zyc tak by byc szczesliwym doswiadczajac życia w jedynej chwili w ktorej mozna to zrobic czyli w teraz. Zyc tak by zasluzyc na nastepne zycie w dobrych warunkach, zyc tak by byl Rozwoj a dusza osiagnela wszystkie potrzeby z jakimi zeszla do tego swiata. Spelnic oczekiwania nie tylko jakie Sobie stawiam ale oczekiwania jakie stawiam swiatu ,a swiat Mi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Panie premierze jak żyć?

Ja staram się być dobrym człowiekiem, nie zawsze wychodzi ale się staram. Być uczciwym i takie tam, a co z tego mam?
Gów*o mam, podczas gdy inni gorsi odemnie, mają ładne beztroskie życie. Gdzie tu sprawiedliwość na świecie?
Ale to nic, dalej będę taki jaki jestem i zmieniać się nie mam zamiaru. Większości używek odmawiam i gardzę ludźmi którzy walą po nosie i dają w kanał. Jak są z tym szczęśliwi (w co bardzo wątpię. Ktoś może jest) to jak już Maki napisał, niech to robią. Wszystko zależy od nas z jakim życiem byli byśmy szczęśliwi. Dla mnie jest to ukochana osoba, grono przyjaciół, kilka zainteresowań. Poprostu mieć coś, dla czego WARTO żyć.

Napisałem o czymś i o niczym. Chyba odbiegłem od tematu, bo również pisane po alkoholu.
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
To jest wlasnie to, ze wiara daje szczescie z samego starania sie bycia dobrym, podczas gdy niewierzacy staraja sie na sile lub obliczaja profity z postepowania wedle moralnosci :)
Trzeba sie pogodzic z tym, ze najwyrazniej sprawiedliwosc na Ziemii nie jest glownym zamiarem Boga :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Wierzący też obliczają. Będę dobry = Bóg mnie doceni = raj (w wypadku chrześcijan).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
(22-05-2012, 21:36 )incestus napisał(a): To jest wlasnie to, ze wiara daje szczescie z samego starania sie bycia dobrym, podczas gdy niewierzacy staraja sie na sile lub obliczaja profity z postepowania wedle moralnosci :)

To ja raczej do drugiej grupy pasuję. Czy ja wierzący jestem to sam nie wiem :)
STARAM SIĘ być dobry, żeby poprostu nie być jeba**m skur****nem.
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Jestem niewierzący i nie obliczam profitów. Po prostu dobrze jest być dobrym. Cieszę się gdy mogę komuś pomóc, oczywiście to też jest profit, ale nie kalkuluję sobie tego w głowie, czy mi się to opłaci czy nie. Bycie dobrym w stosunku do kogoś to naturalna ludzka reakcja. Minusem jest jedynie to, że czasami ktoś to wykorzysta, wtedy wzbiera we mnie gniew.

Jebać moralność, róbcie to co sami uważanie za słuszne.

Zabawne, ale to właśnie wtedy, gdy przestajemy się przejmować, zaczynamy dbać o ludzi ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1