Incestus
#31
Pierwszy raz od chyba dzieciństwa albo jakiegoś gorszego efektu odstawienia miałem koszmar :)

Akcja działa się parenaście lat temu, podwórko i ulica wyglądały jak w dzieciństwie a i ja z kuzynami występowaliśmy jako bajtle. Wujek kupił sobie jakiś ekstra motor na wakacje i wszyscy się cieszyli. Wsiadł na niego i wjechał na posesje sąsiada i zaczął tam palić gumę. Obracając się przesunął się w końcu na jakąś większą kałużę i wiercił w niej kołem, mimo że było to z 300m od nas to woda oblewała nas z pełnym impetem i wszystko było śmiesznie dopóki strumień nie poleciał w górę na słupy elektryczne. Mój brat już leżał poprzypalany na ulicy a ja uciekałem pod ściekającymi z przewodów kroplami czując że tracę władzę w kończynach i jestem coraz bardziej porażony.
Ciekawe właśnie bo wiedza też musiała pochodzić z dzieciństwa, inaczej wiedziałbym że woda która już do źródła prądu nie ma dostępu nic mi nie zrobi :)

Ale potem miałem LD na pocieszenie - w mieście dżungla w całości z nieskończnych i wijących się gałęzi drzewa na którym bawiłem się w tym samym dzieciństwie. Tym razem na niebie po prostu ładna tęcza... z tym że była noc :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Nooo w końcu po tygodniu pustki wróciła dobra passa :)
2 LD w dwoch fazach snu.

Wizjonerski był tylko ten drugi. Typowo sen o bezsenności - natrętna babka nie daje spać a w pokoju latają odseparowane żądła os :) Udaję mi się zasnąć i przy tym oczywiście robie Wilda - wyskakuje przez okno.

Od razu bezkresna przestrzeń na dole i na górze, przede mną praktycznie przez cały horyzont ciągnie się ogromne miasto osadzone na wielkim jak Kilimandzaro ceglanym podeście.
Po podleceniu od razu mam wrażenie że znam te miasto z innych snów -budynki powykręcane , futurystyczne ale wciąż w logicznej architekturze, każdy ma jakiś symbol z drutów zbrojeniowych, najczęściej słońce. Ulice na różnych poziomach, przechodzą na mury lub podziemia schodami zostawając albo w cieniu albo w pełnym słońcu, co chwile ostro zakręcają. Obrzeża miasta składają się głównie z futurystycznych i kolorowych centr handlowych, kebabów, sklepów z suwenirami czy z dewonocjaliami. Im zaś bliżej środka tym częściej zdarzają się hektarowe pustynie ceglanego piasku.
Z kolei wychylając się z monumentu na którym stoi metropolia, można ledwo dojrzeć że cały teren pod nim składa się z typowych dzisiejszych miast z wystającymi wieżowcami.
Niebo nad metropolią zapełnione gęstymi brudnymi chmurami i zawieszonymi kroplami czegoś czarnego. Wysoko w tych chmurach można dostrzec tory, rozjezdnie a nawet dworce :)

Na koniec snu trafiam do jakiegoś parku z jesiennymi drzewami, gdzie na końcu dróżki widzę mojego kumpla z liceum który zażenowany z zaczerwienioną twarzą mówi do jakiejś grupki turystów " no.. tutaj powinien być król "
Słysząc ten akt bezsensu już wiedziałem że faza REM jest zakończona :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
Passa trwa, chociaż dzisiaj zame sny o ld :)

Ciężkie do opisu powyginania krajobrazu. Jakiś las wielgachnych rudych drzew, z dziwaczną architekturą rozgałęzień, teren pod nimi pofałdowany w dziwacznym deseniu i w końcu dziwaczny wzór z wystających wszędzie korzeni :)
Nie wiem czemu w fabule snu wymyśliłem żeby przecinać patykiem co grubsze gałęzie, ( ktoś tam był ze mną z gry o tron :) ) ale odkryłem wtedy że po przecięciu głównego pnia ukazują się nie drzewne słoje a kolorowe i skomplikowane układy scalone. Gdy ostrugałem tak jedno drzewo zostałem pozbawiony ciała i z 3ciej osoby oglądałem odcięty pień jednego z tych drzew wielkości stadionu, z licznymi wielkimi sękami na korze. Do głowy tłoczył się komunikat " Czerwonookie drzewo jest rezerwuarem pamięci świata "

Przedwczoraj za to miałem ciężki i szczegółowy sen zwykły. Byłem z rodziną na wycieczce krajoznawczej gdzieś w tropikach, płynęliśmy parowcem po jakiejś rzece pod wielgachnym wodospadem, podczas gdy przewodnik zaczął nam tłumaczyć zachowanie tubylców. Otóż na lądzie przed wodospadem stało wielkie koło młyńskie z drewna, na które naciągnięta była gąsienica, i ładowali się do niego murzyni, matki z dziećmi , starcy z kozami , i tak kto wsiadał to obracano koło żeby mogła wsiąść kolejna osoba. W końcu koło postawili linami do pionu i wjechali nim na rzekę. Koło pełne murzynów obracając się z pełną prędkością przez sam wodospad opadało powoli, ale i tak gdy wylądowało w pobliżu parowca, obaliło się do poziomu. Podryfowało tak kawałek zgodnie z prądem, po czym z lądu z lasu wyjechał ratrak wielkości centrum handlowego i rozjechał je wgniatając w wodę :)

Co to może oznaczać? :D W ogóle nie oglądam telewizji a i w gry ostatnio nie gram :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
Niepotrzebnie odkładałem zapisywanie ld, bo teraz mam ich 5 :)
To w skrócie:

1. Szeroki ocean, sześcienna struktura z pionowych żelaznych pali ku morzu rozgałęziająca się trochę jak drzewa, ku niebu każdy pal kończy się rzeźbą jakiejś głowy w koronie, w ten sposób każdy bok sześcianu składa się z dziesięciu królewskich głów.

2.W fabule snu musze wspiąć się na wielkie drzewo figowe zakończone skocznią , żeby móc wzlecieć. Jednak kontrola jest tak niska, że ze szczytu spadam na dno jak kamień :)

3. Porozmawiałem trochę z nieprzyjemnym głosem z hipnagogii, który w końcu przedstawił się jako "Tsirio " Przynajmniej jakoś tak to brzmiało, ale alfabet to pewnie za mało, żeby to napisać :) W każdym razie straciłem na to trochę trzeźwości i zdążyłem pare sekund polatać nad skarpą w oślepiejącym słońcu, wśród chmur w kształcie eksplozji.

4.Ostry spad terenu w całości złożony z pól buraków, po których brodziły flamingi

5.Muzeum barokowe. Zyskałem w tym miejscu świadomość, lecz próbując dolecieć do wyjścia natrafiłem na ślepy zaułek i nie mogłem stworzyć sobie żadnego wyjścia. Z każdą chwilą w tej ciasnej stabilnej ( nie zmieniała się po odwróceniu się ) przestrzeni gromadził się coraz większy tłum. Zrobiłem 3 rundki tam i z powrotem licząc, że w końcu coś się zmieni i coraz bardziej traciłem świadomość. W końcu zaczęły mnie zaczepiać dotychczas usłużne projekcje. Jedna nie dała przejść z powrotem. Pomyślałem , że musze zwiększyć trzeźwość, i może zrobie TR z nosem.
Wciągnąłem nosem powietrze i faktycznie projekcje rozproszyły się jakby w podziwie, ale mnie napompowało powietrze, straciłem kontrolę ruchu i unosiłem się bezwładnie aż do sufitu po czym najpewniej pęknąłem bo sen się skończył :P

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35
Ledwo o tym wczoraj pisałem, i dziś miałem LD absolutny - twórczy szczegółowy, ze wszystkimi zmysłami, po obudzeniu byłem zalany łzami ze wzruszenia.

Takie sny są okrutnie ciężkie do opisu. Ilość szczególików i pierdółek na każdmy milimetrze wielokrotnie przewyższa zdolność zapamiętywania. Generalnie było to miasto wypoczynkowe, przepełnione sklepami, pałacykami , pojazdami , ulicami , wszsytkim w nielogicznej, futurystycznej architekturze: Ulice dla pojazdów tworzyły jakby skarpy pary metrów nad wodą , przystanki autobusowe składały się z dwóch szklanych wybrzuszonych do tyłu kopuł ,
lady sklepów zbudowane tak, że wystawały poza parapety, plaża z brudnym piaskiem zaczyna się nagle, bez wyraźnych granic na asfalcie i podchodzi stromo kilkanaście metrów, żeby utworzyć nad morzem wysoki podest. Mury miasta przypominają bok parowca, zanurzone w morzu, łańcuchem do nich przymocowana jest cała masa pływających sklepików z piłkami plażowymi i kołami ratunkowymi. Zapamiętałem jeszcze, że do tego morza wpada rzeka zarośnięta kłosami zboża w miejscu pałek wodnych, która na każdym odcinku ma jakieś inne opcje fontanny miejskiej : wyskakujące w górę strumienie, kolorowe pluśnięcia , światełka pod wodą albo jakieś ruchome zraszarki.

Mimo, że sen zdecydowanie był świadomy - zaczął się po zobaczeniu znaku sennego i następowym TRze, to jednak ta świadomość była podejrzana: otóż przez cały sen byłem pewny, że już mi się to śniło i nawet już to opisałem, co więcej - na tym forum :) Każdą rzecz, którą w nim widziałem - rozpoznawałem i nawet nie starałem się zapamiętać. Uczucie zniknęło oczywiście po przebudzeniu :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
Czy tak wyglądają LD po 10godz snu?
Praktycznie z Wilda ( Ale Wild robiony był w innym śnie :P )

Pojawiam się gdzieś przed swoim domem rodzinnym. Dach jest tak wysoko, że przesłania niebo za domem. Wzlatuje w górę by go ominąć, lecz szczyt tego budynku odsłania dalszą jego część, i tak pędzę w górę z prędkością rakiety a nieba nie da się dojrzeć bo budynek na moim widoku pnie się w nieskończoność, ciągle w motyw dachu. Poddaje się i obracam się - całe niebo za mną jest nagle pokryte kontynuacją dachu wystającego znowuż z tamtego budynku.
Wymykam się z pełną petą przez furtkę w płocie na przeciwko. Lecę poziomo a sen tworzy przez wiele kilometrów pola tych samych furtek, i to praktycznie na bieżąco, jakby nie miał pomysłu, jakby skończyła mu się twórczość.
Potem było już dużo lepiej - pojawiło się otwarte niebo, był cyrk i jarmarki, gumowe kolorowe zamki zamiast domów, delfiny zwisające z nich na sznureczku i kiełbaski na sznurkach przywiązane do rynien, jak helowe baloniki.
Ale i tak do końca snu musiałem flegmatycznie przesuwać wzrok, bo sen tworzył cały czas powtarzalne motywy tego co zobaczyłem przed chwilą. Nie muszę oczywiście mówić, że nawet mała część starego obrazu nie zostawała po odwróceniu się.
Zero stabilności.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#37
A oto czym się kończy chciwość :)

Jak zwykle u mnie w treści snu zasypiałem. Wchodziłem w kolejny sen z Wilda i dopiero wtedy zaczynałem rozumieć, że wszystko od jakiegoś czasu jest snem. Dzisiaj miałem LD tłuste i perfekcyjnej jakości ( tylko wzrok jakkolwiek )
Latałem jak rakieta zwiedzając kolejne niesamowite lokacje i budynki, cały czas powtarzałem sobie w myśli skojarzenia, aby po wybudzeniu pamiętać wszystkie.
Po drodze sen spłycał się a ja zamiast budzić się pogłębiałem go z powrotem. Po dłuższym momencie w pamięci miałem już 8 lokacji, a ciągle chciwie wchodziłem w kolejne.

W końcu przebudziłem się po dłuższej chwili z niejasną pamięcią ostatniego snu, który wydawał mi się we śnie świadomy - uciekałem przed babcią na wózku inwalidzkim, byłem jako duch zmarłej córki, a babcia chciała mnie opluć żeby wygonić do świata zmarłych. No nie było to zbyt świadome :)
W efekcie w pamięci zostały mi 3 lokacje, które z pewnością nie należały do najbardziej epickich w tamtym LD:

1.Gęsty las jesiennych drzew, lekko ale równo przyciętych u szczytu korony, tak że można było po nich chodzić nie tracąc równowagi
2.Mur z dwóch warstw domów jednorodzinnych skierowanych do siebie, wysoki jakmniej więcej huta, a między nimi strumyk do którego z najwyższych domków spływała woda
3.Żelazny stadion czy tam koloseum w deseniu cierniowej korony.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#38
Kolejny filozoficzny sen do zintepretowania:

Byłem na jakimś wykładzie, prelegentem był kudłaty człowiek, który przytaszczył sobie jakąś dziwną gumową piłkę z lustrzaną powierzchnią. Potrzymał ją przed sobą i wciągnął powietrze - piłka wydłużyła się w poziomie a jej wciągana część przybrała kształt i kolor źdźbeł trawy na wietrze. Dmuchnął w drugą stronę - piłka znowu się wydłużyła i po przeciwnej stronie przybrała forme płatków słonecznika atakowanych kroplami deszczu.
Wykładowca spojrzał po sali zadowolony i rzucił : " Dzieje się tak dlatego, że widzimy doświadczenie, a nie życie doświadczenia "
Po czym zabrał się do ostatniego przykładu - obrócił się z piłką plecami i ścisnął ją, jednocześnie maksymalnie wyginając się w tył. Piłka wydłużyła się a jej górna część przybrała kształt różowiutkiego noworodka :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#39
Dziś przedstawiam rodzaj snów, które nazywam kinetycznymi :)
Mam je zawsze o tej samej porze, jeżeli uda mi się zrobić w nich TR, to LD na podłożu takiego snu są najbardziej drobiazgowe. Dzisiaj miałem na nich coś w stylu snu o LD.

Robiłem Wilda ale upadło bo na zewnątrz był odpust. Przebudziłem się całkowicie i następnie zasnąłem. W fabule snu łyknąłem jakiś środek albo byłem na coś chory - w każdym razie w efekcie nie mogłem rozewrzeć powiek i cały czas halucynowałem i wychodziłem z ciała, mimo że były jakieś urodziny w domu i miałem jakieś zadania :)
Te sny różnią się od innych tym, że obraz i orientacja zmieniają się z każdą chwilą, wręcz migają jak wizje, a obserwator cały czas porusza się z niezłą prędkością.
Za tymi powiekami widziałem wszystko - najpierw jakieś monstrualne centrum budowy na arktyce, potem były pustynie, tundry , dżungle , wulkany , kosmos , mieszkanie mojego sąsiada , urwiska , bagna i mase innych. Ostrość wahała się ale były tylko krótkie momenty
gdzie była naprawdę dobra.
Na początku snu byłem sobą, lecz po pobudce zauważyłem że następnie odgrywałem swojego brata , potem sąsiada , jego brata , i w końcu kogoś bliżej nieokreślonego.
Przez cały sen wyraźnie czułem bolesny uchwyt przy palcach i w zębach,w fabule mimo,że tego nie widziałem - miałem przez te miejsca przeciągniętą nić. W pewnym momencie uwierzyłem, że jestem zawieszony o tą nić na wyciągu narciarskim w himalajach i umieram z wycieńczenia i stąd te moje sny o śnie o halucynacjach :P

W końcu ponieważ w tej samej fabule snu próbowałem cały czas zasnąć, obudziłem się po jakiejś godzinie kompletnie niewyspany :)
Macie takie sny? Sprawiają u mnie wrażenie, jakby podświadomość chciała upchać wszystkie sny z nocy w jedną godzinę i je odbębnić - bo faktycznie długo nie umiałem zasnąć i wcześniej nic mi się nie śniło.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#40
Myślałem, że Cieszyn to mój znak senny, ale bardziej to podobne do jakiejś obsesji.
Około 50% moich snów przechodzi w LD w sennym pokoju w Cieszynie, a w jeszcze większej ilośi LD, mimo że uświadomiłem się czymś innym, to i tak jestem przekonany że moje śpiące ciało znajduje się w Cieszynie...
Ostatnio byłem tam pół roku temu na weselu, a wcześniej sypiałem tam tylko na wielkanoc. Jako dziecko bywałem tam częściej, na urodzinach babci, tam chyba musiałem zostać przeklęty snami świadomymi.

Tak samo dzisiaj wgapiając się przez okno z mieszkania tej babci zrobiłem TR pozytywny i pomyślałem sobie " w poprzednim śnie wydawało mi się że śpie w cieszynie, ale teraz to już na bank tam zasnąłem "
Cały krajobraz który oblatałem oczywiście też był w motywach Cieszyna, tylko jakby ugroteskowiony :) Dźwięk był mocno stępiony, poczucie ciała dziwaczne ale ostrość i detale wyjątkowe - jeszcze tak nie miałem we śnie żeby zwróciła moją uwagę perfekcyjna gra światła: słońce odbijało się od różnych elementów budynków w różnym czasie, mój własny cień zmniejszał się i dwoił w zależności od położenia do źródła światła.
W miare częśte zakończenie takich snów u mnie - doleciałem do końca tego ogromnego miasta, za którym było tylko niebo i przepaść, podświadomości skończyły się pomysły i nie stworzy ani metra dalej.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1