Hulawiatr
#11
@incestus Niestety, to się u mnie dzieje nawet przy zamkniętych oczach. Im dłuższy jest okres wybudzania, tym mniej pamiętam. Gdy budzę się raz, a dobrze, często zasłaniam sobie jeszcze zamknięte oczy dłońmi - i wtedy obraz się wyostrza, mogę np. prześledzić fabułę snu.
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
Przypomniałam sobie o czymś, co mogło być inspiracją do snu o tasaku :D



Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
Nagroda za spokój + bardzo stary sen

Jedyne, co pamiętam z dzisiaj, to dwie ryby, krążące wokół siebie powolnie. Widziane od dołu, co jakiś czas przecinają miękkie światło padające znad powierzchni. Wiem, do czego odnosi się ten sen i bardzo mnie to cieszy, bo oznacza, że zrobiłam kolejny spory krok w stronę wykształcenia wewnętrznego spokoju.

Za to, przypomniał mi się sen sprzed przynajmniej 17 lat. Dzieciakiem będąc miałam kilka takich snów, które pamiętam do dzisiaj - niektóre z nich przypominały mi się okresowo, potem znowu o nich zapominałam. Tym razem postanowiłam ten konkretny złapać, zapisać i pobawić się w interpretację. Nie mam pojęcia, czy to wyjdzie, biorąc pod uwagę, że nie pamiętam kiedy dokładnie się śnił i co działo się wtedy w moim życiu. Jednak emocje w tym śnie, i tuż po nim, były tak silne, że stały się elementem fabuły - pamiętam je dobrze. 

Sen ☽ Ogień prosto z węża ogrodowego

Jestem 20-letnim chłopakiem (przypominam, że sama byłam dzieckiem), który kłóci się o coś z kolegą. Jesteśmy w plenerze, chyba na wspólnej wycieczce, bo widzę auto tego kolegi zaparkowane na polnej drodze, pod laskiem. Obok stoi jego dziewczyna i przygląda nam się niepewnie. Wszystko wygląda jak bardzo stare wspomnienie* - pastelowe kolory rozlewają się z niewyraźnych konturów, jak u impresjonistów. 

W pewnym momencie orientuję się, że kłócimy się o tę dziewczynę. Jestem wściekły. Sam nie wiem skąd wyciągam szlauch, z którego - zamiast wody - zaczyna lecieć ogień. Najpierw podpalam auto, a potem celuję w kolegę, lecz ten zdąża uskoczyć; mój ruch zostawia ścianę ognia na dróżce.

Budzę się z tego snu bardzo zniesmaczona. To był pierwszy raz, kiedy senna projekcja mnie nie odpowiadała realnemu ciału - nie zgadzała się ani płeć, ani wiek. Nie umiałam zgadnąć, skąd to rozbieżność. I nie, kwestia podpalania rzeczy i ludzi nie wzbudziła wtedy mojego niepokoju muahaha


* Serio tak wyglądają moje stare, najwcześniejsze wspomnienia, tak do 5 roku życia.
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
Prawie wspólny sen

Tytuł trochę prowokacja, a trochę nie, bo rzeczywiście wyśniliśmy z kolegą jedną fabułę ;) Tylko, że dwóch osobnych nocy. Pierwszej to on przyśnił się mi, w dzień mu o  tym opowiedziałam, a kolejnej nocy on wyśnił mnie. Zawsze lubiłam pisać z ludźmi wspólne opowieści, albo zmieniać te już napisane poprzez rozmowę, ale "wspólne" śnienie to dla mnie prawdziwy rarytas. Wtedy, nagle, opowieść wychodzi poza ramy, które jej narzuciłam i jest już tylko ciekawiej. To ten sen był iskierką, z pomocą której rozpoczęłam pisać bloga ze snami. W opisie trochę złagodziłam przeskok pomiędzy naszymi snami, więc wygląda, jak jedna opowieść.

Sen ☽ Wilk wilkowi człowiekiem
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Vanilla dream

Miałam dość wysokie oczekiwania, jeśli chodzi o sny tej nocy, ze względu na nowe, klimatyczne miejsce do spania i trochę fajnej inspiracji przed snem (chociaż godziny snu dla mnie nienajlepsze, bo od jakoś 5-6 rano do południa). Niestety, już przy samym rozbudzaniu i przejrzeniu sobie ogólnych wspomnień ze snu straciłam motywację do tego, żeby w ogóle cokolwiek zapisywać. Okazało się, że śniła mi się bardzo pogodna wycieczka. Co prawda sen był o tyle przyjemny, że relaksujący, bo technicznie rzecz biorąc wyśniłam sobie wakacje, ale muszę przyznać, że liczyłam na coś ciekawszego =((
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
Bycie niesobą

Tak, jak jako dzieciak czułam się nieswojo, gdy śniłam, że mam inne ciało (np. jestem starsza, młodsza, albo innej płci), tak teraz jest to dla mnie dodatkową rozrywką we śnie. Co prawda, nie przypominam sobie snu, w którym byłoby to tematem przewodnim - raczej przewija się w tle, bo jest potrzebne dla fabuły.  

Zwykle w takich snach, w jakimś zakresie, staję się wtedy tą postacią. Chcę tego, co ona by chciała, boję się tego, czego ona by się bała. Ćwiczenie na empatię :D Tak jak w śnie o chłopcu z bidula, gdzie najpierw jestem sobą i słucham historii, ale kiedy się w nią zatapiam, staję się jej częścią, jako tytułowy chłopiec. I bardzo zależy mi na moich przyjaciołach, i bardzo boję się umrzeć na śniegu.

Sen ☽ Chłopiec z bidula
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
Ćwiczenie na ograniczoną kontrolę

Czasami udaje mi się wyśnić LD, które jest od razu ćwiczeniem (czyli np. szukam czegoś konkretnego w szufladach i sprawiam, że to się w nich znajduje). Z tym, że, tak jak wspominałam wcześniej, stawiam na "ograniczoną" kontrolę, która pozwala mi sterować swoją wolą i jasną myślą, ale fabuła snu dzieje się po swojemu. Bo lubię, jak jest ciekawiej ;) Oczywiście, to w pewnym stopniu powoduje, że jest też trudniej, bo ciężko jest nie dać się wciągnąć potem w nieświadomy sen. W tym przypadku, chociaż sen króciutki, akurat udało mi się zachować balans :)

Sen ☽ Jak mnie werbowali do paramilitarnej sekty
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
Właściwa metoda?

Każda technika wiążąca się z przerywaniem snu daje u mnie niezłe efekty pod względem LD, ale są one niewspółmierne do ceny - mam wtedy jakieś 90 proc. na to, że wstanę bardziej zmęczona, niż kiedy się kładłam. Poza tym, LD samo w sobie nie do końca jest moim celem; bardziej te sny z ograniczoną kontrolą, o których piszę w poście wyżej. 

Dlatego, bardzo powoli i na razie w fazie researchu, zastanawiam się nad innymi, lepszymi dla siebie technikami. Na razie koksam staty w autosugestii. Ta zachowuje się u mnie trochę jak mięsień, tj. jak odpuszczam treningi to dziadzieje i muszę ją ogarniać niemal od zera :P

Poza tym, podejrzewam, że da się znaleźć/wymyślić coś jeszcze. Albo coś dodać, wykorzystując mechanizm autosugestii/afirmacji, żeby była skuteczniejsza, albo ugryźć to z innej strony. Jak macie swoje rozkminy na ten temat, to dajcie znać :D
Marzyć na jawie to za mało.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
No właśnie ja jak już się porządnie uświadomie, to nie potrafię potem tak jak ty ograniczać wiedzy o rzeczywistości i dać się pociągnąć fabule snu, czuję się jak zły aktor psujący scenę. Musiałabyś mierzyć w prowokowanie snów, które są jaśniejsze, ale nie ma w nich wyraźnego momentu uzyskania świadomości. Wydaje mi się, że tylko wtedy umysł łatwo podąża za senną sugestią, wierzy w przedstawienie, które gra.

Chyba bym poszedł przede wszystkim w autosugestie i derealizacje za dnia, WBTB ale już bez sugestii przed samym spaniem, i zrezygnował z TR.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
(05-09-2018, 23:01 )Wi. napisał(a): Właściwa metoda?

(...) - mam wtedy jakieś 90 proc. na to, że wstanę bardziej zmęczona, niż kiedy się kładłam. Poza tym, LD samo w sobie nie do końca jest moim celem; bardziej te sny z ograniczoną kontrolą, o których piszę w poście wyżej. 

Dlatego, bardzo powoli i na razie w fazie researchu, zastanawiam się nad innymi, lepszymi dla siebie technikami. Na razie koksam staty w autosugestii. Ta zachowuje się u mnie trochę jak mięsień, tj. jak odpuszczam treningi to dziadzieje i muszę ją ogarniać niemal od zera :P
Też obserwuję, że przerywanie snu to masakra, nie dość, że jestem niewyspany, bardziej rozdrażniony i nerwowy to jeszcze sny po wbtb stają się coraz płytsze i bardziej nerwowe - jednak czego się nie robi dla nauki :D 
U mnie (i nie tylko bo w archiwum "onejro" wielu ludzi to robiło i uznało za najskuteczniejszą metodę) jest autosugestia - konkretnie metoda Chodkiewicza - poza tym, kazda metoda wywoływania ld opiera się na autosugestii począwszy od RT przez Mild do każdej innej skutecznej metody. Delaney również pisze, ze t6o najskuteczniejsza metoda, ale jak ją konkretnie prowadzić to już inna sprawa.

Mam zamiar przeprowadzić w tej kwestii eksperyment - oczywiście najlepiej jakby znaleźli się do tego chętni. Pomysł jest taki aby wziąć sugestię z Mild : „Kiedy będę śnił, pragnę pamiętać, że śnię”

I w pierwszej fazie przez tydzień wieczorem przed snem powtarzać ją zgodnie z metodą Couea
W drugim Tygodniu wg metody tak jak w MILD z wyobrażeniem
W trzecim tygodniu zgodnie z metodą Rhodesa
W czwartym metodą Chodkiewicza
W końcu mechanicznie jak opisane na stronie z mildem do której podałem link w odpowiednim miejscu
I na końcu ocenić, która z metod okazała się najskuteczniejsza

Oczywiście aby eksperyment był wiarygodny trzeba by więcej osób do niego ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1