Dziennik snów Onejromanty
#71
Śniły mi się jakieś dziwne sny - rozmawiałem z jakimś dziwnym gościem, który był przekonany, że jestem awangardowym muzykiem jak on i nie dając sobie nic wytłumaczyć twierdził, że nie może ze mną wspólnie grać bo mamy inny styl. Gość był bardzo dołujący, gadał i gadał w depresyjnym stylu i nic mu się nie podobało.
Cały czas ględził najpierw, że jest ateistą, a potem coś o Jahwe. Pomyślałem kolejny chrześcijański nowofalowy ateista, żeby go uciszyć powiedziałem mu, że dla mnie Jahwe to pomniejszy demon i nic więcej. Gość obruszył się pytając za kogo się uważam, że by tak twierdzić, po czym zaczął ględzić o relatywizmie moralnym.
Wkurzony krzyknąłem, że relatywizm to obłudne ględzenie pseudointelektualistów, kazałem mu się zamknąć i nie przeszkadzać.
 
Wsiedliśmy z kumplem do autobusu aby pojechać na dworzec. Okazało się, że nie mam biletu za to ględa miała dwa, ale nie chciał mi sprzedać twierdząc, że mogą mu być jutro potrzebne znów mnie wkurzył. Na dworcu pociąg już odjeżdżał więc muszę kupić bilet u konduktora. Kiedy w końcu znaleźliśmy konduktora okazało się, że mam za mało forsy na bilet. Oszust wziął forsę, bez pokwitowania i władował nas do wagonu towarowego skąd w trasie chciał nas wyrzucić, ledwo nam się udało z tego wyjść. Na szczęście okazało się, że matka jednej dziewczyny z którą jechaliśmy była kolejarzem i miała się dobrać do tyłka temu kolejarzowi.
 
Potem miałem bardzo długi fajny sen. Początku za dobrze nie pamiętam, ale pierwsza część snu kończyła się jak z innymi ludźmi jechałem czymś co wyglądało jak olbrzymi regał podziwiając cudowne widoki jakiegoś orientalnego miasta. Widziałem piękne porośnięte roślinnością świątynie, widok był zachwycający poczułem tęsknotę, że nie mogę wdrapać się na szczyt aby obejrzeć ją z bliska, ale było zbyt stromo.
 
Później znalazłem się przed luksusowym hotelem weszliśmy do holu. Okazało się, że towarzysząca nam dziewczyna jest ranna i powinna iść do szpitala – okazało się, że ma to kosztować 25 funtów.
Nie mieliśmy tyle jako, że mieliśmy za kilka dni wracać do kraju. Wyszliśmy przed hotel i tam obok naszego plecaka znalazłem portfel. Wyciągnąłem z niego trochę drobnych. Zauważył to jakiś podejrzany typ i zaczął biec do nas krzycząc, że to jego – czułem, że kłamie. Powiedziałem, że oddam portfel do recepcji i jeśli dowiedzie, że to jego tam mu zwrócą. Typ od razu się zmył łypiąc na nas złym wzrokiem.
 
Przeszliśmy przez hotel na placyk gdzie stało kilka straganów, oglądałem leżące tam rzeczy. Przy jednym straganie stał kumpel, nieopodal kilka orientalnych piękności w towarzystwie chłopaków. Usłyszałem, jak kumpel mówi tym facetom, że powiedziałem coś niepochlebnego o ich dziewczynach – co było kłamstwem – więc szybko się zmyłem znając orientalną gorącą krew.
 
Kiedy dochodziłem do holu zobaczyłem typa od portfela w towarzystwie kilku zbirów a w chwilę potem zjawił się potężny typ w mosiężnym ubraniu – pewnie nasłany przez chłopaków od tych dziewcząt w holu i zaczęła się awantura.
 
Zacząłem uciekać – niestety zostałem dostrzeżony. Wiedziałem, że pomyślą iż ucieknę na górę więc uciekłem w dół schodami dla personelu. Na dole znalazłem piękny basen w którym pływały gumowe góry a na dnie był jakiś schowek. Wskoczyłem na jedną taką górę i zszedłem po niej w dół wiedząc, że na dnie w skrytce znajdę coś ważnego.
Trochę się bałem, że może tam być hipopotam, ale zanurkowałem i znalazłem magiczne buty dzięki którym mogłem latać. Uświadomiłem sobie, że wszystkie nasze problemy zostały rozwiązane – dzięki tym butom mogę polecieć na szczyt ściany i znaleźć antidotum na chorobę dziewczyny. Znalezienie tego antidotum było też celem całej tej gry.
 
 
Kiedy wzlatywałem z wejścia dla obsługi wyszła piękna dziewczyna pogratulowała mi i razem bardzo się cieszyliśmy. Wziąłem ją ze sobą i razem polecieliśmy w górę planowałem zdobyć antidotum a potem odlecieć z tą piękną dziewczyną i cieszyć się jej towarzystwem.
W tym śnie działo się jeszcze wiele innych fajnych rzeczy, było tam wielu miłych ludzi, ale nie pamiętam większości mam z tego tylko miłe niejasne wspomnienia.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#72
Wczoraj wieczorem poszedłem do sklepu. Pod sklepem zobaczyłem dziewczynę z plecakiem, przypomniałem sobie, że znam ją z widzenia z dawnych lat kiedy chodziłem po górach.
Przed snem zadałem sobie pytanie co zrobić aby uwolnić się od stresu i przyśnił mi się następujący sen:
 
Jest cudowny słoneczny dzień, jest cieplutko, ale nie gorąco. Idę z kilkoma miłymi dziewczynami z plecakami wzdłuż rzeki na wschód ku jej źródłu. Brzegi rzeki porośnięte są fantastycznym lasem, z cudownymi drzewami, wszystko jest niezwykle wyraziste, pełne szczegółów zachwycające. Panuje radosna przyjemna atmosfera.
 
Oczywiście wycieczka w góry z plecakiem, w dobrym towarzystwie, oderwanie się od wszystkiego było by dobrym pomysłem na odstresowanie się, ale w mojej obecnej sytuacji niewykonalne. Myślę jednak, że ten sen nie o tym mówił, wykorzystał tylko wspomnienie jakie wywołał widok tej dziewczyny z plecakiem. Znaczące wydaje się to, że idę w tym śnie na wschód w stronę źródła rzeki czyli powinienem skierować się ku źródłu, tam gdzie się to wszystko zaczyna.
 
W kolejnym śnie również byłem w górach, też było pięknie, ale nieco chłodno i nie było tego ciepłego słońca. Szliśmy z plecakami przez połoniny i w pewnym momencie poczułem się zmęczony. Zacząłem zastanawiać się jak daleko jest do jakiejś wioski gdzie można by odpocząć. W pierwszym momencie przyszło mi do głowy, że bardzo daleko a ja jestem zmęczony i problematyczne jest czy tam dotrę, ale później przypomniałem sobie, że w sumie nie jest aż tak daleko i powinienem dojść.
 
W kolejnym śnie byłem w domu gdzie pojawiło się kilku moich dawnych kolegów i różnych innych ludzi powodując ogólne zamieszanie i chaos. Nie ma sensu opisywać tego szczegółowo, ogólnie nastrój i ogólne tło odpowiadało sytuacjom, które ostatnio mnie stresowały.
Na początku próbowałem nad tym zapanować, ale nie dało się i w pewnym momencie postanowiłem sobie to wszystko odpuścić.
Ten sen mówi mi, że za bardzo się staram aby wszystko było dobrze i biorę na siebie zbyt duża odpowiedzialność co jest dla mnie źródłem stresu i że powinienem sobie spróbować to wszystko odpuścić pozwolić aby się działa wola nieba a mniej się będę stresował.
 
W kolejnym śnie byłem w domu babci. Był tam mój brat i dwóch starych kumpli spośród tych z wcześniejszego snu. Ci kumple również w tym śnie narobili mi strasznego bałaganu w kuchni, ale nie przejąłem się tym w ogóle. W kuchni urzędował mój brat więc zostawiłem to wszystko nie przejmując się. Poszedłem do swojego pokoiku i zobaczyłem, że tam podłoga popękała dość tam obskurnie się zrobiło, ale nie przejąłem się tym zbytnio. Zapaliłem grube kadzidło i mimo trudności udało mi się go umieścić w tej podłodze i zacząłem wykonywać rytuał oczyszczający niczym się nie przejmując. Pomyślałem, że kiedy go skończę będę mógł wrócić do domu i wszystko będzie dobrze.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#73
Plusik za grube kadzidło.
Oceniam post, nie użytkownika.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#74
Byłem na imprezie wyjazdowej zorganizowanej przez mojego brata w jakimś uzdrowisku. Na imprezie były dwie panienki wiadomej profesji ubrane stosownie do okoliczności.
W pewnym momencie wyszedłem na zewnątrz na coś w rodzaju molo w chwilę potem pojawiły się owe panienki. Jedna z nich okazała się moją koleżanką z podstawówki, chociaż wyglądała zupełnie inaczej niż naprawdę. Zaczęliśmy rozmawiać - zapytałem ją dlaczego mnie unika, przecież powinna wiedzieć, że ją bardzo lubię. Dziewczyna rozpłakała się, przytuliła do mnie i powiedziała; szkoda że nie powiedziałeś mi tego dawno temu, wtedy moje życie potoczyło by się zupełnie inaczej, zawsze cię kochałam.
 
Zrobiło mi się jej bardzo żal. Powiedziałem; jeśli mnie kochasz wszystko można jeszcze zmienić. Dziewczyna rozpromieniła się i powiedziała, że jest szczęśliwa i teraz wszystko się zmieni.
Poszliśmy do jakiejś kawiarni, rozmawialiśmy i było bardzo miło. Po pewnym czasie wróciliśmy na imprezę gdzie powiedziałem bratu, że teraz z nią jestem i ona zrywa z poprzednim życiem.
Nie powiedział nic, ale widziałem że ma poważne wątpliwości.
 
Impreza trwała nadal, z przykrością zauważyłem, że dziewczyna co chwile się zapomina i wraca do starych nawyków zachowując się prowokacyjnie. Widząc to brat powiedział, że ona jest bardzo dobra w swojej profesji i nie sądzi aby mogła się zmienić to wywarło na niej głębokie piętno i nasz związek nie ma szans. Pomyślałem ze smutkiem, ze chyba ma rację i dobre serce, dobre intencje nie przetrwają konfrontacji z rutyną, nawykami, nawet jeśli chcemy się ich wyrzec. pomyślałem, że życie jest bardzo smutne.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#75
Rety, tak smutno, że aż muszę coś powiedzieć :D Myślę, że nie da się przerwać czyjejś rutyny na siłę, jeśli ta osoba sobie nie życzy (bo jej ta rutyna np. pasuje), albo nie ma chęci jej przerywać (nawet, jeśli sprawia jej problemy), co nie znaczy, że nawyki same w sobie nie są do ruszenia
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#76
Sam krytycyzm i chęć zmiany nie spowodują przecież natychmiastowej modyfikacji nawyków :) Są to jednak podstawy, żeby zacząć je przebudowywać. Nie wydaje mi się to takie smutne, otoczenie po prostu musi uzbroić się w cierpliwość i wspierać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#77
Cieszę się, że mój sen okazał się dla was inspirujący :-) Właśnie wstałem z drzemki, którą sobie uciąłem bo jakiś senny dziś byłem - może przez to nocne wstawanie :-) Spałem około godzinki i miałem dwa razy ld W pierwszym śledziłem jakiś ludzi w Chińskich kapeluszach i szatach w jakieś wzorki, każdy ubrany był w innym kolorze. Szedłem za nimi szybko ścieżką przez jakieś zarośla aby ich nie zgubić. W końcu zarośla się skończyły i wyszedłem na łakę na stoku góry, widoki były przepiękne, zapierające dech w piersiach, bardzo się ucieszyłem to sprawiło, ze uświadomiłem sobie, że śpię niestety ta sama ekscytacja sprawiła, że zaraz się obudziłem :-)
Potem zasnąłem ponownie i znów miałem ld - tym razem dłuższy, ale niestety budząc się zacząłem myślec o czymś innym i wspomnienia uleciały zostały tylko strzępy :-)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#78
Jestem cesarzem i idę na próbę nowej Sali tronowej, która znajduje się koło rynku. Podoba mi się ta nowa sala, jest długa a na jej końcu znajduje się obrotowy tron jak i obrotowe stanowiska straży cesarskiej. Ludzie czekają na audiencję a kiedy jestem gotowy obraca się ściana i pojawiam się na tronie podobnie jak po bokach  moja straż. Mogę też niewidziany obserwować salę audiencyjną sam nie będąc widziany. Przed salą audiencyjną jest druga większa sala.
 
Po próbie Sali rozmawiam z Bajanem i Taltalem. Bajan mówi, że nie mamy wewnętrznych wrogów i potrzebujemy tylko zwiększyć liczebność armii z 3,5tys do 10tys. Idę z Taltalem i pytam czy na pewno nie mamy wewnętrznych wrogów. Taltal zapewnia, że nie. Pytam czy Łangju jest na pewno po naszej stronie a on zapewnia, że tak. Mówi też, że sala w tej części miasta jest dobrym pomysłem bo jest tu świeże powietrze, a dwór w starej części śmierdzi. Chciałem jeszcze o coś spytać, ale Taltal mnie spławił co mnie uraziło bo w końcu byłem cesarzem.
 
Idę sam przez nową część miasta, patrzę na domy są ładne, wszystko jest niezwykle wyraziste. Znajduję sobie laseczkę ze szczypanego drzewa bukowego, jest wygodna i nieźle się prezentuje. Wewnątrz dwu domów widzę rosnące drzewa, kilkakrotnie im się przyglądam podziwiając jak domy zostały przebudowane na potrzeby roślinności. Cały sen był spokojny, niezwykle stabilny i wyrazisty.
 
Potem miałem jeszcze jeden sen również spokojny, ale budzik sprawił, że jego wspomnienia mi się zatarły.

Po wbtb śniłem, że jestem na studiach z kolegami i meczę się. Na przerwie w zajęciach spytałem ich po co studiujemy drugi raz to samo?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#79
Jestem w domku babci. Przyjeżdża po mnie kumple Jeepem i jedziemy. Jest wieczór i kiedy odjeżdżamy widzę, że nie zgasiłem świata więc wracamy. Siostra poszła zgasić światło, a kumpel na podwórku sąsiada robi dziwne manewry Jeepem wkopując nas coraz bardziej w śnieg. W końcu zatrzymuje się i zaczyna mówić o moim zegarku. Mówi, że jest koreański, ma funkcję horoskopu koreańskiego, wie bo inny nasz kumpel ma taki sam. Pokazuje mi w moim zegarku filmiki z tym drugim kumplem, są bardzo śmieszne to jakiejś jego reklamówki.
 
W końcu oglądając te filmy przenoszę się do tego drugiego kumpla. Nadal jest zima, jest noc i wracamy gdzieś ze wschodu do domu. Utknęliśmy przy jakiejś górze bo zablokowali drogę mieszkańcy wsi zniszczonej przez śnieżycę.
Stoimy w kolejce, kumpel opowiada jakieś historie z przeszłości i kiedy to robi zaczynam widzieć te historie, występują w nich dziwne istoty i są bardzo klimatyczne, opisanie ich zajęło by dużo czasu więc pominę.
 
W kolejnym śnie jakby kontynuacji poprzedniego stoimy z kumplem w kolejce do jakiegoś baru, jest tam dużo istot, które wyglądają jak ludzie, ale ludźmi nie są to jakieś dzikie istoty, ale kumpel je zna więc się nie przejmuję. Kupujemy alkohol siadamy w tym mrocznym nieludzkim barze i dobrze się bawimy.
 
W kolejnym śnie z kumplem z pierwszego snu jedziemy samochodem przez korytarze jakiegoś budynku, trzeba uważać na futryny i w ogóle, to jakiś wyścig z jakimiś nieludzkimi istotami, które potrafią biegać po ścianach. W końcu zatrzymujemy się przed jakąś gablotą są tam piękne kryształy i rytualne sztylety, bierzemy z kumplem po jednym.
 
Snów było więcej i wszystkie były niesamowicie wyraziste i miały jakiś niesamowity klimat po obudzeniu się doskonale je pamiętałem i wiem, ze były przyjemne. Potem w drzemce też miałem jakieś sny, ale mętne i płytkie więc ich nie zapamiętałem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#80
Dziś śniłem o wycieczce do Japonii. Kumpel wszystko zorganizował dał mi bilety, wizy zawiózł na lotnisko gdzie powtórzył mi kilkakrotnie szereg wskazówek mimo to nie czułem się pewny bo miałem lecieć sam, bez znajomości języka i w ogóle, ale poleciałem. Po wylądowaniu na lotnisku w Japonii, które było bardzo nowoczesne choć zdawało się mieścić na rynku w moim mieście nie bardzo wiedziałem co robić. Panowała tu szalona moda na granie w jakąś nową grę. Trzeba było mieć do niej okulary, które na świat rzeczywisty nakładały elementy gry i inne gadżety – każdy je miał. Z gadżetów wybrałem pistolet bo pomyślałem, że z moim nieprzeciętnym refleksem strzelanka będzie najlepsza.
Łaziłem więc po lotnisku u jak widziałem kogoś w Chełmie ze spluwą to strzelałem, szło mi nieźle, ale jeden z moich pistoletów miał trochę opornie chodzący spust. Po pewnym czasie spotkałem starszego Japończyka mistrza tej gry, który wyjaśnił mi co jest nie tak z tym pistoletem i gdzie go mam wymienić.
 
W śnie nad ranem meblowałem mój nie istniejący pokój na pięterku z zachodniej strony. Sprzątanie było ciężkie i szło mi opornie nawet mimo tego, że co jakiś czas ktoś przychodził pomagać. Na końcu zabrałem się za piece bezsensownie zrobione na środku pokoju. Dwa to były jakieś dziwne konstrukcje gazowe, trzeci to była tradycyjna kuchnia na drzewo. Płonęło w niej drzewo, niestety blachy były przeżarte i brakowało cegieł. Pomyślałem, ze blachy można dokupić choć tanie nie są, ale skąd ten ogień i do tego skąd tu gaz skoro był odcięty?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Aylo Aylo 26 1,146 16-11-2018, 16:21
Ostatni post: Aylo
  Dziennik snów z mojej czaszki. P91 5 94 15-11-2018, 21:17
Ostatni post: incestus
  Dziennik snów didejdroga :) didejdroga2 22 699 10-11-2018, 12:13
Ostatni post: didejdroga2
  Kys - Dziennik snów Kys 15 763 01-11-2018, 15:49
Ostatni post: Kys
  Mapa Snu Onejromanty Onejronauta 21 945 25-10-2018, 10:58
Ostatni post: Onejronauta

Skocz do:

UA-88656808-1