Dziennik snów Aylo
#11
01.10

Byłem w swoim domu w pokoju razem z bliskim kumplem. Zarzuciłem kartonik LSD. Po kilku godzinach (tak odczuwalnie to minęły może z dwie minuty, ale mój mózg twierdził inaczej) stwierdziłem, że nic mnie nie bierze. Pomyślałem, że było by bardzo nieciekawie gdyby kwas zaczął działać w jakimś losowym momencie, na przykład jutro w szkolę. Zacząłem żałować, że go wziąłem. Podzieliłem się tą obawą z kumplem, ale on miał do tego pozytywne podejście, powiedział, że to powód do szczęścia jeżeli jednak wejdzie. Obudziłem się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
04.10

Włóczyłem się z kilkoma nieznajomymi mi w świecie realnym ludźmi, wyglądali na młodych nastolatków. Chodziliśmy po jakiś opuszczonych, względnie ciekawych miejscach. Nasz kolejny cel był jakąś ruiną w której niewiele było. Przejście do tego miejsca było odgrodzone bramą z drutem kolczastym na górze. Byłem przeciwny wchodzenia tam, ale najbardziej charyzmatyczny chłopak z grupy stwierdził, że idziemy. Pomógł wejść dziewczynom, w zasadzie wniósł je jedną ręką. Doszliśmy do centrum ruin, lecz kątem oka zauważyłem zmierzającą do nas dwójkę ochroniarzy. Każdy próbował się schować za jakimś obiektem, ale na niewiele się to zdało. Każdy oprócz wcześniej wspomnianego chłopaka, który siedział na kamieniu i nawijał jakieś życiowe rapsy. Dwójka zmierzających mężczyzn okazała się jednak nie być ochroniarzami, byli to zwykli dosyć groźnie wyglądający faceci w średnim wieku. Chciałem już zacząć się tłumaczyć, ale zauważyłem, że nie zwracają na nas uwagi, a poświęcają ją tylko temu chłopakowi. Przemknąłem bokiem i obserwowałem sytuacje. Jeden z facetów nazwał siebie bratem chłopaka i zaczął go wyzywać, potem popychać, kłócili się. Zaczął gnieść łokciem jego głowę że ten aż wyłysiał. Nagle stwierdziłem, że znam fabułę tego, co się właśnie dzieje. Ten chłopak zostanie zabity. Stwierdziłem, że nie chce tego oglądać, obejrzałem się, czy ktoś jeszcze chcę opuścić lokal, ale wszyscy wpatrywali się w scenę skupieni w bez ruchu. Odszedłem i wspiąłem się z powrotem na bramę. W ostatniej chwili udało mi się wdrapać na górę, bo na dole pojawił się zombie który próbował chwycić moją nogę. Spojrzałem na to, co znajduje się po drugiej stronie bramki. Na dole było pełno zombie. Sytuacja wyglądała na bez wyjścia, ale pomyślałem, że przecież gram w The Walking Dead, czyli jakoś musi dać się przejść dalej, muszę się tylko dokładnie rozejrzeć. Rzeczywiście obok na poziomie mojej głowy w ciemności była pozioma drabinka która aż prosiła by przejść po niej wisząc, a na końcu się podciągnąć. Zawiesiłem się na pierwszym szczeblu, sprawdziłem co jest nad drabinką. Chwyciłem jakiś przedmiot który kształtem i dotykiem przypominał paczkę chusteczek. Pomyślałem, że jak znam tę grę to to miejsce jest idealne na jakiegoś jumpscare i zapewne zaraz mnie on czeka. Powiedziałem, że w takim razie odpuszczam, wychodzę. Obudziłem się.

---

Wszedłem do pokoju generała, byłem żołnierzem. Obok niego stał mój wierny przyjaciel i kumpel, również z jednostki. Postanowiłem zdradzić dowódcy gdzie znajduje się baza wojskowa Stanów Zjednoczonych, mimo że organizacja która powiedziała mi o tym kilka miesięcy wcześniej zakazała mi tego robić. Przyjaciel który też był tego wszystkiego świadom wzrokiem wyrażał aprobatę. Powiedziałem generałowi, że znam jej lokalizacje, uświadomiłem sobie jednak, że zapomniałem gdzie to jest i muszę jeszcze raz dowiedzieć się tego od organizacji która mi to zdradziła. Generał był zadowolony, powiedział, że to bardzo przydatne. Miałem już wychodzić, chwyciłem za klamkę, ale przypomniałem sobie, że z pokoju dowódcy nie można wychodzić bez jego pozwolenia. Puściłem klamkę i odwróciłem się z powrotem. Spytał się mnie gdzie się wybieram. Odpowiedziałem, że do domciu oczywiście. Generał wybuchł złością i wyperswadował głośną wulgarną wiązankę na temat braku dyscypliny i bezużyteczności jego podwładnych. Przyzwyczajony do zachowania generała jak gdybym służył w tej jednostce od lat odpowiedziałem tylko żwawo "Tak jest generale!" na co ten odpowiedział "wypierdalać". Wyszedłem z pokoju. Obudziłem się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
08.10

Chodziłem ze swoją siostrą (nie mam siostry) po mieście, kłóciliśmy się. Przeskok czasowy.
Leżeliśmy w pokoju w oddzielnych łóżkach, nasza skóra w wielu miejscach była poczerniała. Rozmawialiśmy miło. Narrator powiedział "Ciekawe, jak śmiertelna choroba potrafi poprawić relacje". Zacząłem słyszeć damski głos dochodzący znikąd, recytował modlitwę. Myślałem, że to moja siostra, ale spojrzałem się na nią a ona wpatrywała się we mnie ze zdziwionym wzrokiem i zamkniętymi ustami, też to słyszała. Usłyszałem głośny dźwięk z horroru zwiastujący, że zaraz stanie się coś złego. Przebudziłem się, ale nie do końca. Nie mogłem się ruszyć, wciąż słyszałem modlitwę. Wyrwałem się i obudziłem z mocnym bólem brzucha.

---

Byłem na orliku, był wf. Orlik był cały zapełniony, było widać na nim klasy z podstawówki i liceum. Rozmawiałem na rogu ze znajomym ze szkoły i dobrym kumplem. Znajomy starał się logicznie wytłumaczyć nam, dlaczego jest frajerem. Po opowieści postanowiliśmy po przyjacielsku potargać się trochę w parterze z kumplem. Przegrywałem jak zwykle, jest on cholernie silny i doświadczony. Leżeliśmy na boisku, była piękna pogoda. Otoczyło mnie kilka dziewczynek z podstawówki, jedna ustała nade mną i spytała się mnie, czy przyłącze się do zabawy. Spytałem, czy ma na myśli granie w piłkę, odpowiedziała, że tak. Powiedziałem, że powinna w takim razie spytać czy zagram z nimi w piłkę. Niestety spasuje, bo teraz odpoczywam. Dziewczynka dalej stała nade mną i wpatrywała się we mnie. Poczułem ukłucie niepokoju.
Przebudziłem się. Pomyślałem, że to idealny stan do wywołania jakiś hipnagogów, starałem się to zrobić. Usłyszałem dwukrotnie tylko jakieś chrząknięcie w lewym uchu i doznałem dziwnego uczucia mrowienia pod lewym barkiem. W pokoju było ciemno, ale nie zupełnie ciemno. Sprawdziłem godzinę, zdążyłem zauważyć 3:50, gdyż obraz po sekundzie się zmienił. Na telefonie zaczął wyświetlać się ruchomy obraz okien mojego pokoju z poziomu balkonu a raczej trochę dalej, jakby ktoś to właśnie nagrywał lewitując w powietrzu. Przestraszyłem się. Klikałem co popadnie, ale obraz nie znikał z wyświetlacza. Wstałem z łóżka. Miałem zamiar wyjrzeć tylko przez roletę, ale zabrałem się na odwagę i wyszedłem na balkon. Nic na nim nie było. Sprawdziłem telefon. Jeszcze przez ułamek sekundy ujrzałem obraz balkonu, potem telefon się wyłączył i kompletnie przestał działać. Wróciłem do pokoju. Próbowałem zapalić światło, ale żadne nie działało, a było ich sporo więcej niż w rzeczywistości, więc było co klikać. Mój niepokój wzrastał, nie wiedziałem, co się dzieje. Poszedłem do sypialni rodziców. Mama powiedziała, że i tak właśnie miała do mnie iść bo słyszała dziwne dźwięki, zaraz przyjdzie. Wróciłem do pokoju, ale dziwnie się w nim czułem. Włączyłem komputer. Zniecierpliwiony wróciłem pod drzwi sypialni. Wyjrzała z nich moja mama i spytała, czego nie zrozumiałem. "Jeszcze chwila, muszę przejrzeć twoje badania". Obudziłem się. Po niecałej minucie przyszła do mnie mama z pytaniem, czy już wstaje.

---

Tak dodatkowo, rozmawiałem ze swoją mamą na temat dzisiejszych snów i zrobiła wielkie oczy gdy powiedziałem, że miałem dziś zły sen rozgrywający się w moim pokoju. Powiedziała, że ona też. Była w nim w naszym domu, było jakieś przyjęcie i pełno ludzi. Przyszła sprawdzić czy jestem w pokoju, jednak nie weszła do niego, a poszła na balkon i obserwowała mnie z niego. Wszystkie światła były zapalone. Spałem pod kołdrą z kocem wyrzuconym na bok, na lewym boku. Dodam, że właśnie tak dzisiaj spałem. Obok mnie na podłodze leżało malutkie dziecko, też smacznie spało. Mama była w szoku, pomyślała, że jak to możliwe ze zapomniała o własnym trzecim synie (nie mam młodszego brata). Wzięła go na ręce, dziecko uśmiechało się.
I jeszcze, mój tata nigdy nie ma snów. Dzisiaj śniło mu się, że jesteśmy wszyscy z moją nieżyjącą babcią na wakacjach.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
12.10

Byłem w sklepie w centrum handlowym z rodzicami, kupowałem koszulę na jutrzejszy występ wokalny. Poszedłem ją przymierzyć do poczekalni, zorientowałem się, że wygląda dokładnie tak samo jak koszula którą już posiadam i którą faktycznie miałem zamiar jutro założyć. Coś sprawiło, że zwątpiłem w otaczającą rzeczywistość i wykonałem TR. Dosyć mocno zdziwiłem się, gdy nie napotkałem przeszkody podczas oddychania z zaciśniętym nosem, ponieważ sen nie miał w sobie jakiś abstrakcyjnych elementów. Rodzice mieli do mnie jakieś zarzuty, nie miały one jakiegoś głębszego sensu ale po prostu wyrażali sprzeciw ku czemuś. Swoją drogą zaobserwowałem taką rzecz, że w LD prawie wszyscy ludzie otaczający mnie są do mnie negatywnie nastawieni, nigdy nie godzą się na to co do nich mówię lub chcą mi zrobić krzywdę i muszę na nich wpływać żeby manipulować ich nastawieniem lub 'zabijać'. Tak też zrobiłem, zmieniłem nastawienie rodziców tak, żeby myśleli o mnie i odnosili się do mnie pozytywnie gdyż poczułem taką potrzebę zanim opuszczę wcześniejszy 'scenariusz' snu. Wyleciałem ze sklepu w poszukiwaniu ładnej kobiety. Tak właśnie marnuje 3/4 moich świadomych snów. Zamiast zrobić coś nowego, ciekawego i kreatywnego to zawsze pierwsza myśl która pojawia się w głowie - przelecieć jakąś panienkę. W dodatku w większości przypadków nie jest to satysfakcjonujące, albo wysysa mnie ze snu przed samą akcją. Cholerne instynkty.  [-(

13.10

Byłem w świecie gry pierwszej części Wiedźmina. Wykonywałem różne zadania, wpierw na bagnie, potem znalazłem się na moście na grobli, oddzielającym Starą Wyzimę od Wyzimy Klasztornej. Oddawałem misję jakiemuś grubaskowi. Miałem 5 opcji do wyboru, w każdej dawałem mu jakieś przedmioty. Miałem tęgą rozkmine na temat tego co mi się przyda, a co mogę mu oddać, za co będzie więcej expa. W podjęciu decyzji pomagała mi jakaś mistyczna istota w postaci dziewczynki która siedziała mi na ramieniu, traktowałem ją jak młodszą siostrę albo córkę, ale czułem też, że jest w niej coś złego. Podszedłem do barierki mostu. Spojrzałem na przystań, pomyślałem, że tu właśnie zaczynała się moją przygoda a to była piękna gra. Zacząłem płakać wzruszony. Na koniec pomyślałem, że te ferie zimowe będą mi się przez to dobrze kojarzyć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Wrogie nastawienie sennych postaci wynika z twojego lęku o utratę LD. Sen zawsze dąży do tego, żeby urealnić obawy. Jak uda ci się zrozumieć tą zależność i przestaniesz spodziewać się przeszkód od sennych NPCtów, to one zobojętnieją i będą sobie żyły swoim życiem. Mnie zawsze sprawiały problemy senne postacie, które odpowiadały osobom z rzeczywistości, z którymi byłem skonfliktowany. Wtedy problem trzeba naprawić na jawie :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
Zgadza się, od początku do końca LD towarzyszy mi myśl 'oby tylko się nie skończył, żeby tylko się nie skończył'. Poza tym z przyzwyczajenia z góry spodziewam się przeszkód. Z tego co kojarzę, raz gdy nie myślałem w ten sposób postacie żyły, jak to powiedziałeś, swoim życiem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów by Kazuto Kazuto 52 2,091 8 godzin(y) temu
Ostatni post: Kazuto
  Kys - Dziennik snów Kys 13 521 11-10-2018, 12:51
Ostatni post: Kys
  Dziennik snów Dreamera Dreamer 2 72 08-10-2018, 22:17
Ostatni post: Freskum
  Dziennik snów Onejromanty Onejronauta 111 4,093 28-09-2018, 07:57
Ostatni post: Onejronauta
  Dziennik snów Fexel fexel 0 63 26-09-2018, 09:06
Ostatni post: fexel

Skocz do:

UA-88656808-1