Dziennik Zmorą Żyjący czyli Przygody Freskum w świecie snów i paraliżu
#31

28 Sierpnia


Znajduję się w autobusie, w mieście „podobnym” do Stolicy. Bardzo się różniło od Warszawy, ale był pałac kultury Oesu

Wszyscy w autobusie mieli ponure twarze, no trudno, żeby było inaczej...

Nareszcie autobus się zatrzymał, wysiadłem i czekałem na przystanku.

Po długim oczekiwaniu Przemek razem z dwoma innymi chłopakami przyjechał po mnie swoim „nowym” Audi A2. Podczas jazdy powiedział, że musimy się spieszyć, bo w akademiku zaczęły się urodziny jakiegoś profesora.

Na takim melanżu jeszcze nie byłem,
Przystawki to były różnego rodzaju owoce morza (przepyszne!) a do picia była wódka i kilka rodzajów piwa dla osób o „słabych” głowach, do jakich ja się zaliczałem.

Specjałem było body sushi :> .

Byłem lekko zszokowany standardem melanżu w tej melinie.

Chłopaki namówili mnie na konkurs picia wódki. Zasady były proste:
Wypić jak najwięcej flaszek w jak najmniejszym czasie.

Jak wiadomo, przegrałem. Wypiłem chyba 3 flaszki. Nie mam pojęcia ile wypił Przemek, ale na pewno zdecydowanie więcej.

Chyba lekko przesadziłem z ilością alkoholu ;) ...
W dniu, gdy zaczęła się impreza, było 26 stopni i przyjemne słoneczko więc większość była ubrana w krótkie spodenki i krótki rękaw.

Muzyka już nie grała większość osób leżała na podłodze, a nie liczni próbowali ogarnąć to „pole bitwy". Ledwo wstałem, kac we śnie był lekko spotęgowany... Wyjrzałem przez okno i... Śnieg. No, no... Nie wygląda to ciekawe. W tym momencie zaczęło mi coś świtać, że coś jest nie tak. Zrobiłem szybki test i się uświadomiłem. Mimo usilnych starań kac nadal mi towarzyszył. Z jakiegoś powodu czułem ogromną radość, że mam na sobie ubrania ( tak po prostu). Czułem ogromną satysfakcję, osoby, które mówiły, że nie nadaje się do picia, jeszcze leżą a ja już chodzę (tylko ja wypiłem parę piw i trzy flaszki a oni „trochę” więcej, ale to nic nie zmienia prawda?). Zastanowiłem się: co mogę zrobić, skoro jestem we śnie w moim wymarzonym akademiku?... Wpadłem na jeden pomysł. Pierwsze co mi przyszło do głowy to spalić go (najprawdopodobniej zainspirowałem się tym, co napisał @SnowWolff). Nie miałem pojęcia jak to zrobić... Więc tego nie zrobiłem przewrócenie oczami . Wyszedłem na zewnątrz, na kacu w krótkich spodnia robiąc orzełki w śniegu. Wszystkie projekcie dziwnie się na mnie patrzyły (nie wiem z jakiego powodu). Z doświadczenia wiem, że ciekawiej jest rozmawiać z DC niż próbować na nie "wpływać", przekłada to się na jakość, ale trudno. Zapytałem ich, o co im chodzi...

Nie uzyskałem odpowiedzi.

Powiedziałem im że przynajmniej cieszę się życiem i nie jestem przegrywem tak jak oni... Tak powiedziałem mojej podświadomości, że jest przegrywem facepalm .

[Obrazek: 297700_eda4142a2513b1f8ec003b2479a31a276...cebook.jpg]
( body sushi :> )


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Spoko, powiedziałeś tak tylko poznawczym wyobrażeniom swoich znajomych :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33

29 Sierpnia



LD, ja, plaża, morze i gwieździste niebo nad moją głową. Skupiłem uwagę na niebie. Czułem potrzebę patrzenia się w stronę gwiazd. Na swój sposób odczuwałem tęsknotę za tym, co znajduje się na niebie.

Czułem coś podobnego do uczucia „wciągania" :> .

Znalazłem się w kosmosie... Chodziłem normalnie, jak bym chodził po podłodze/chodniku, ale nie czułem nic pod nogami. (dziwne uczucie ziew )

W oddali zauważyłem człowieka siedzącego przy szklanym stoliku, grał sam z sobą w szachy.

Gdy przybliżyłem się... zauważyłem, że to Einstein!
On też mnie zauważył i powiedział:

Zapraszam, zapraszam: proszę siadać.

Usiadłem na również szklanym krześle i czekałem na rozwój sytuacji.

Herbaty, kawy?
(Zapytał)

Nie, dziękuje... Może partyjka szachów.
(Odparłem)

(To było coś, czemu nie mogłem się oprzeć... Pokonać Alberta w szachy. Co z tego, że jestem amatorem, jeśli chodzi o grę w szachy przecież to LD :) )
.

Oczywiście.
(Szyderczo się uśmiechnął)

Było dobrze, wykonałem już trzeci ruch, stosowałem taktykę znaleziona w internetach.

Nagle rozległ się wesoły okrzyk:

Szach i mat.

Nie uwierzyłem... Patrzyłem mu prosto w oczy.
Uśmiechnąłem się i spojrzałem na planszę.

Rzeczywiście, jak to się stało Oesu ?!

Ej, przecież to mój sen. Ja muszę wygrać!
(Powiedziałem z oburzeniem)

Może rewanżyk?
(Zapytałem)

W tym momencie Einstein wstał z krzesła, popatrzyła się wokół, spojrzał na mnie i powiedział:

Widzisz, nie ból uczy a uczy szczęście. Jak na przykład to z mojej wygranej.
(Coś podobnego, nie pamiętam dokładnie)

Teraz jeszcze głębiej spojrzał się w moje oczy. Na jego twarzy widniał uśmiech satysfakcji.

Jakieś ciastko?
(Zapytał).

Poproszę.
Odwróciłem się dosłownie na chwilę. Alberta już nie było...

Znalazłem się za mną, ubrany w rękawice kucharskie miał na tacy dwie babeczki.

Sam piekłem, zaręczam, że są przepyszne.

Babeczka rzeczywiście była przepyszna. Smak rozchodził się w brzuchu jeszcze kilka chwil po zjedzeniu.

Masz jakieś pytania? Bo jestem umówiony z Newtonem na golfa za 20 księżycowych minut yyyy .

Mógłbyś powiedzieć coś wartościowego? Coś, czym mógłbym się podzielić z innymi ludźmi?

Uzyskałem odpowiedz:

Czwarty wymiar jest dla amatorów.
[Obrazek: albert-einstein-1505932669R3h.jpg]


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
Doskonałe :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35

30 Sierpnia


Usnąć przy laptopie podczas robienia projektu, zasnąć głową w resztkach pizzy, spać tak 10h. Umie tak ktoś yea ?



Byłem lekko przerażony... Na logikę:

Pracowałeś przy ważnym projekcie, podjadałeś pizzę i popijałeś energetykiem. A teraz nagle, znajdujesz się w miejscu... (Krótki opis: ulica prowadzącą do niczego pośród niczego).

Cały czas byłeś naładowany energią, nie myślałeś nawet o mruganiu, przymknięciu oczu czy tym bardziej spaniu. Więc musiałem wyzionąć ducha....

Wybrałem jedną z ulic i szedłem przed siebie. Było całkiem pusto oprócz ulicy, nie widziałem nic więcej. Nagle poczułem ogromny ucisk w klatce piersiowej, upadłem na ziemię. Pooddychałem głęboko i usiadłem na krawędzi ulicy. Musiałem na spokojnie zastanowić się: co dokładnie się stało... Zrobiłem TR, nic z niego nie wynikało, cały czas jednak przypuszczałem, że może być to sen. Druga możliwość to śmierć. Siedziałem tak chwilę, głęboko oddychałem i zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób mogłem umrzeć (Szczerze mówiąc, nie czułem strachu, nie czułem żadnych emocji. Pustka, można powiedzieć, że w momencie, gdy tak rozmyślałem nie byłem człowiekiem, a raczej jego „wrakiem”  :( )
Pierwsze co mi przyszło do głowy to zawał, szybko jednak odrzuciłem tę teorię. Po wczorajszym wieczorze i poranku śmiało mogę powiedzieć, że serduszko pracowało... lepiej niż powinno, możne trochę za duże ciśnienie w niektórych partiach ciała :> . Druga opcja to, że się zadławiłem pizza, którą jadłem, ale nie pamiętałem momentu, gdy się dusiłem więc: odpada. Potem zacząłem wymyślać różnego rodzaju teorie spiskowe... Zacząłem słyszeć dwa głosy, które się o coś obwiniały nawzajem

(zupełnie jak kilka lat temu, gdy cierpiałem na schizofrenie miałem lekkie problemy ze zdrowiem psychicznym ;) ).

Głosy były tak uciążliwe, że zacząłem walić głową o beton  Sciana i krzyczeć coś w stylu: wynoście się z mojej głowy. Głosy ucichły, dość duży kawałek ulicy był zabarwiony moją krwią, jak również cała prawa strona mojej głowy i biała koszulka. Bólu w rozumieniu ziemskim nawet przez chwilę mi nie towarzyszył. Teraz już wstałem i przeszedłem kawałek. Stwierdziłem, że siedzenie we własnej krwi to nic ciekawego. Szedłem i rozmyślałem... Głównie nad życiem. Nie czułem żadnych „ziemskich emocji”. Myślę, że gdybym doszedł, nawet bym nie poczuł orgazmu (tragedia yyyy ). Zacząłem rozmyślać nad tym, co w życiu zrobiłem a czego nie.

Miałem 20 lat... Trochę za Wcześnie, Ale chuj przynajmniej umarłem: robiąc to, co kocham, jedząc pizzę i popijając mojego ulubionego energetyka, siedząc w wygodnym biurowym fotelu, w mojej ulubionej bluzce i w ulubionych rurkach. W sumie to ta śmierć nie była taka słaba :) .

Ulica zdawała się nie mieć końca. Znowu poczułem ten ucisk, upadłem... Teraz nie mogłem złapać tchu. Po chwili ogarnąłem sytuację i postanowiłem zrobić sobie przerwę. Usiadłem i cały czas rozmyślałem.



Ciekawe czy mnie spalą, czy może pochowają...

Ciekawe co zrobią z moimi rzeczami...

Ciekawe z kim będzie moja dziewczyna...

Ciekawe co się stanie z I-senem za parę lat...

Ciekawe...

Ciekawe....
Naprawdę dużo tego było.

Zastanawiałem się również czy tak wygląda życie po śmierci. Szczerze to nuda.... Lepsze niż katolickie piekło, ale gorsze niż nordycka Walhalla.

Dużo uwagi zwróciłem na to, że byłem tu całkiem sam jak we śnie...

Powtórzyłem test i nic... No cóż, może rzeczywiście umarłem.

Wstałem i znowu szedłem dalej....
Podczas marszu słyszałem ciche palacze, ale nie przejąłem się.

Nagle zrobiło mi się jasno... Poczułem beton pod głową... Przypomniały mi się sceny z mojego życia. Głównie ważne momenty. Pierwszy pocałunek, pierwsza akademicka impreza, spotkania na trzepaku, zabawa w wojnę, dobrze zdana matura, pierwszy raz, pierwsze kroki na tym świecie i.... Ja siedzący przy laptopie robiący projekt „życia".

Otrząsnąłem się i poczułem takie dziwne uczucie w gardle...

Coraz ciężej oddychałem... Praktycznie wcale... To uczucie w gardle (takie, gdy na przykład dowiemy się o stracie bliskiej osoby). Wiedziałem, że muszę iść przed siebie... Czołgałem się z cały sił byle by się ruszyć naprzód. W pewnym momencie serce biło coraz szybciej. Wiedziałem, że nie mogę już iść dalej (a raczej się czołgać). Leżałem na tym zimnym betonie. Zaczął padać deszcz. Byłem teraz cały mokry a krew z mojej głowy i zdartych kolan wymieszała się z wodą z kałuży pod moim ciałem. Takie wiązanki wylatywały z moich ust.... W połączeniu z płaczem.... (Teraz po obudzeniu ciarki mnie przeszły jak to spisywałem)

(Zastanawiałem się, czy w pewnym sensie mogę umrzeć jeszcze raz)

Cały w błocie pomieszanym z krwią pośród niczego, zastanawiając się nad sensem życia i śmierci. Nie odczuwałem ból fizycznego... Odczuwałem ogromny ból psychiczny. (Gdybym taki ból odczuwał teraz na jawie najprawdopodobniej już dawno popełniłbym samobójstwo, przez moją głowę przewinęły się takie myśli... Można powiedzieć, że dobijały mnie po śmierci od środka. Szczerze to było gorsze od piekła lub no właśnie: to było piekło hmmm )

Zastanawiałem się, czy będziecie wiedzieć, że umarłem czy będziecie jednak myśleć, że nie jestem już aktywny, znowu pojawiła mi się masa westchnień, ostatnie co pamiętam to „z Dęba czy brzozy...” W tym momencie się obudziłem.

Wziąłem głośny głęboki wdech, serce jeszcze mi biło szybko. Przejrzałem się w monitorze ketchup z pizzy był na całej prawej części mojej głowy. Dopiero gdy się obudziłem, naprawdę byłem przerażony, nawet odczuwałem dość duży ból w klatce piersiowej.
Do końca dzisiejszego dni nie ruszam się z łóżka... Spanie w takiej pozycji to katorga uff .

[Obrazek: sleeping-next-to-someone-you-love-makes-...97615-.png]


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
Hehe tak myślałem, że palpitacje od energetyka a błoto z krwią od ketchupu w pizzy :)
Bad trip we śnie, dobra robota :)
Aha,a motyw niekończących się korytarzy zamiast piekła kojarzę z grupy Darwina, może byli blisko prawdy ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#37
Niesamowity sen !!!
Gratulacje
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#38
(30-08-2018, 16:00 )Freskum napisał(a): Cały w błocie pomieszanym z krwią pośród niczego, zastanawiając się nad sensem życia
Sensem życia jest znalezienie sensu życia (chyba) :)
We will have wonderful trip...
Everything is going extremely well...
You're the brain and the central nervous system...
High energy protons spilling over into our atmosphere...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#39

3 Września





Zwykłe LD, jakościowo normalne, całkiem długie... Zaczęło się od rozmowy z różnymi osobami głównie na tematy filozoficzne i techniczne. Zwykłe DC odpowiadały w sposób: dla mnie nie zrozumiały. Najczęściej tematem rozmów było przenoszenie świadomości do komputera kwantowego. Ich odpowiedzi były po prostu dla mnie niezrozumiałe. Taką jedną odpowiedzią, którą całkiem dobrze pamiętam to: „Zielony sznurek nad drzwiami a ty wciąż masz gołe dupy przed oczami". Niby zdanie ma sens, ale co to ma do mojego pytania :-w ? Szybko wyciągnąłem wnioski i postanowiłem zaprzestania „ankiety".



(Mały opis wczorajszej sytuacji)
Podczas „Podróży” do mojego rodzinnego miasta (typowe zadupie), czekałem na przystanku autobusowym, taki lekko zniszczony pośród różnego rodzaju mniejszych budynków, okolice Warszawy. Osób było dużo... Większość coś czytała lub przeglądała coś na telefonach. Jako że jestem typem człowieka, który musi wszystko wiedzieć, tak kątem oka zawsze patrzę: co ludzie przeglądaj w internetach czy gazetach (to drugie jest nudniejsze). Wiem, nie jestem z siebie dumny, to po prostu to jest silniejsze ode mnie. Czasem znajduje się perełki, można powiedzieć, że taką znalazłem. Jedna z osób przeglądała wszystkim znane forum. Nie znam nicku, aczkolwiek wiem, że była na stronie głównej I-senu. Kusiło mnie, żeby zagadać, przedstawić się, porozmawiać jednak pomyślałem, że to nie do końca byłoby dobre rozwiązanie... Przyznałbym się, że zaglądałam ludziom przez ramię. Niestety nie doprowadziłem do rozmowy. Szybko wyciągnąłem telefon z zaciekawieniem, jaki nick na forum posiada owa piękna dziewczyna :> . Niestety na liście online nie znajdował się nikt prócz mnie. Najwyraźniej nie miała konta lub nie była zalogowana :( .



Postanowiłem odnaleźć ową dziewczynę w.LD Porozmawiałem z nią chwilę, ale zachowywała się jak reszta projekcji. O ile odpowiedzi były składne z wyrazów... Czasem brzmiały po prostu jak zlepek głosek niemających żadnego sensu facepalm .

W poszukiwaniu DC (z takimi, którymi mógłbym sensownie porozmawiać) udałem się do baru....

Z początku wyglądał normalnie: zwykły, bar zwykli ludzie... Dopiero gdy przetarło się oczy... Wtedy można było zaobserwować dziwne postacie...


Zamiast dwóch ochroniarzy, przy drzwiach stały dwa człekokształtne węże. Mój wzrok przykuł... barman. Przypominał Kaima z moich wyobrażeń. Przy barze można było dostrzec na pozór zwykłych ludzi jednak gdy popatrzyłem jednej kobiecie przy barze w oczy, zauważyłem, że są koloru czarnego... W barze było dość ciemno... Usiadłem przy „wolnej” ławce i popatrzyłem w menu...

Echh... Nie umiałem za bardzo rozczytać.

Nagle do mojego stolika przyleciał, machając z całej siły swoimi małymi skrzydełkami czerwony diabełek ubrany w garnitur...

Coś podać dla pana?
(Zapytał niskim głosem).

Pierwsze danie z listy...
(Wykombinowałem coś na szybko :P ).

Diabełek coś pomazał w swoim notatniku i odleciał...
Teraz miałem czas się porozglądać...


W lewym rogu sali zauważyłem zwykłego człowieka, który rozmawiał z Kobietą ubraną w czarne szaty. Najprawdopodobniej chciał od niej pieniądze.

Dalej przy samym wejściu „ochrona" złapała kilku śmiertelników, którzy chcieli wykraść oficjalny spis grimuarów.

Odwróciłem się w prawo w stronę ściany a moim oczom ukazał się facet ubrany w garnitur z wystającym ogonkiem z charakterystyczną „strzałką" muahaha .

Przed nami znajdował się podest, na nim rura a przy „rurce” ona...  ideał 8-> . Mocne 10/10 no prawie... Odwróciła się do nas a wtedy zobaczyłem, że brakuje jej jednej nogi.

Nagle diabełek przyleciał na tacy wyłożonej ludzkimi palcami!

Nie smakowały zbyt dobrze...

Diabełek zachowywał się dziwnie, gdy tylko zobaczył faceta koło mnie: zniknął...

Koło baru stal Diabeł...

W sumie to zauważyłem, że skoro są tu demony i diabły to może by spróbować podpisać cyrograf...
Ciekawe czy tak owe da się podpisać we śnie.

Podszedłem do diabła i zapytałem go: gdzie mogę podpisać cyrograf.

Zapytał mnie: co bym chciał dostać...

W sumie to nie wiedziałem co....

Zastanawiałem się: co mógłbym chcieć. Nie miałem żadnego pomysłu...

Dobra... Widze, że jesteś niezdecydowany...
(Powiedział zdenerwowany)

Mogę ci zaproponować... Nowe mieszkanie blisko twojej uczelni z ciekawymi współlokatorami... W zamian chciałbym dostać od ciebie książkę, czerwoną i wesołą :"> .

Jasne!
(umowa życia yea )

Podpisałem cyrograf imieniem i nazwiskiem. Uścisnąłem dłoń diabła i... Obudziłem się.

[Obrazek: Cyrograf-300x238.jpg]


[i]Cóż mogę dodać, czekam na swoje nowe mieszkanie ;) .
[/i]



Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#40
Czekaj, czyli stalkowałeś wczoraj na realu anonimową użytkowniczkę naszego forum i teraz jest duża szansa, że ona to czyta ? Ciekawy sposób na wyznanie uczuć :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Aylo Aylo 3 95 21-09-2018, 21:23
Ostatni post: Aylo
  Dziennik snów by Kazuto Kazuto 39 1,327 21-09-2018, 06:19
Ostatni post: Kazuto
  Kys - Dziennik snów Kys 9 304 20-09-2018, 12:08
Ostatni post: Kys
  Dziennik snów Onejromanty Onejronauta 104 3,380 15-09-2018, 18:48
Ostatni post: incestus
  Dziennik snów didejdroga :) didejdroga2 12 352 09-09-2018, 09:13
Ostatni post: didejdroga2

Skocz do:

UA-88656808-1