Dziennik Zmorą Żyjący czyli Przygody Freskum w świecie snów i paraliżu
#21

9 Sierpnia



Nareszcie LD. Dwa dni przerwy... Takiego spadku formy nie miałem od 1 stycznia (wtedy z własnej woli, no prawie). Dżuma mi przeszła :). I dzisiejszy śs prawie idealny. No śnić nie budzić się... No czy jakoś tak facepalm . Prawie udało mi się osiągnąć w pełni stereotypowy LD. Prawie, bo mam problemy z teleportacją i trafiłem na (nie) ciekawą lokację: „wioska
mrówek” yyyy .
 [Obrazek: menger_village_of_the_ants_by_hypex2772-dc7wmp4.png]
Swoją drogą coś się uwziąłem na lokacje
@NeuroCosmica 8-> . Nawet nie było tak nudno... Tym razem upiększałem miejsce do woli. Zrobiłem coś na wzór swojego królestwa. Byłem uznawany za Boga przez lokalnych mieszkańców. Szybko mi się z nudziło, nie czułem się dobrze w roli Boga, było przyjemne, ale to nie moje klimaty. Nie miałem planu działania, więc spróbowałem teleportacji.

Nie skupiłem się na dokładnej lokalizacji, zamknąłem oczy i się zakręciłem. Znalazłem w lokacji niczym wyjętej z gier typu metro. Byłem ubrany w jakiś stary, przetarty w paru miejscach, rosyjski mundur, maskę gazową razem z Borysem zbieraliśmy "czystą wodę pitną" z jakiegoś źródła. Zaznaczam, że cały czas byłem świadomy (czasem lubię się wtoczyć w wir wydarzeń ;) ).
Wracając... Wędrowaliśmy przez atomową pustynię. Borys w pewnym momencie zapytał mnie coś w stylu, ej młody, w którym roku ty się urodziłeś ? Z automatu odpowiedziałem: 2128.
On westchnął i odpowiedział:
Słyszałeś może, o czymś takim jak (nie zrozumiały wyraz)
Ja: yyy nie?
Borys usiadł przy jakieś skałce i zaczął coś grzebać w swojej torbie. Nagle usłyszałem: Młody podejdź tutaj!.
Usiadłem koło niego, a on pokazał mi zdjęcie. (Mem poniżej opisuje mniej więcej całą sytuację)

[Obrazek: Screen_Shot_2018-04-30_at_2.00.37_PM.jpg]

Na zdjęciu znajdował się mały uśmiechnięty chłopiec na tle drzew. W momencie, gdy zobaczyłem to zdjęciem, z jakiegoś powodu poczułem radość.

Borys nagle wstał i schował zdjęcie do torby, po czym pokazał ruiny jakiegoś domu i powiedział.

Widzisz, tu znajdował się kiedyś mój dom. Zdjęcie przedstawia mnie w moim ogródku. Dobra choć już, bo czekają na nas.

Tu obraz się ściemnił i skończył mój sen.

Gdyby był to zwykł sen, to byłbym zadowolony z treści (tak to miałem jednak „lekki” w pływ na historię i do tego muszę się przyznać, że chciałem podświadomie teleportować się do takiego miejsca).
Więc kolejne osiągnięcie, jeśli chodzi o praktykę :> .

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22

11 Sierpnia


Znowu sen tego typu, który zdarza się raz w roku (teraz już nie).

Zaznaczam na początku, że sytuacja miała miejsce naprawdę i nie będę podawał prawdziwych imion, bo uważam, że byłoby to nie na miejscu, z tego samego powodu nie opublikowałem snu o „Arsenowym Akademiku". W śnie będą występować 3 ważne postacie, nazwiemy je Przemek, Ola i Ewa.

Rozmawiam z Przemkiem przez telefon. Wybiera się nad tajemnicze jeziorko



(około 50 m szerokość i 30 m długość. Maksymalna głębokość około 3m, żyją tam same karpie chyba okonie i raki, woda całkiem przejrzysta, dno kamienne odkryte przez Olę rok temu pośród lasu przypuszczamy, że to opuszczony zbiornik do łowienia ryb czy coś takiego, nigdy nie wiedzieliśmy kogoś w pobliżu, dostęp jest ograniczony. Zawsze mnie zastanawia jedna rzecz: Jak ona znalazła to miejsce?! Przypadkiem znalazła się w środku lasu hihi ? Po prostu może za bardzo się czepiam ;) )


[Obrazek: small_lake_by_ktryon-d6rk6eh.jpg]
(Senne Jeziorko)



z Olą jego dziewczyną i mówi mi, że byłoby miło, gdybym przyjechał i wziął Ewę ze sobą. Naszykowaliśmy namioty i zapasy na około parę dni. Pod mój dom przyjechali na rowerach Przemek i Ola. Ja razem z Ewą wzięliśmy swoje rowery i pojechaliśmy. Po 8 km drogi znaleźliśmy się na miejscu. Rozbiliśmy namioty i coś zjedliśmy, wypiliśmy piwo i zagraliśmy w rozbieranego pokera :> . Po wszystkim poszliśmy wykąpać się w jeziorze (tutaj zaczęło coś mi nie pasować). Pływaliśmy, aż zauważyłem rekina. Krzyczę do nich: Rekin! Rekin! Niestety rekin zaatakował Olę. Rozszarpał jej ciało. Cała woda była we krwi przewrócenie oczami...  W tym momencie Freskum pomyślał: Co? To chyba się wydarzyło i nie pamiętam czegoś takiego, poza tym, gdzie tu rekin będzie, no proszę cię panie facepalm (Odruchowo jeszcze zrobiłem TR)
Nagle rekin zniknął, Ola się zrekonstruowana i wszystkich cofnęło do wody. Słyszę jak, Piotrek krzyczy coś w tym stylu: Zamknij ryj jeszcze, nas ktoś znajdzie... Ja nago tłumaczyć się nie będę.
Słyszałem też jak Ewa i Ola mówią i podśmiewają się razem: [Mein name] to nawet się kilkoma piwami potrafi najebać. Wiedziałem, że to sen, ale i tak moje ego nie było na to gotowe.

No i potem LD jak to LD myślę, że nie będzie dobrze, jeśli napisałbym treść dalszą.

W każdym razie potem wystąpił FA, w którym udało mi się zrobić TR więc dodatkowe +20 do umiejętnośc yea .


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23


12-15 Sierpnia



Nie opublikuje moich badań o paraliż, nie odkryłem niczego ciekawego (w sumie to nie wiem czego się spodziewałem :( ). Swoją drogą długo nie było wpisów... Ćwiczyłem praktykę w LD (oczywiście zahaczyłem o temat "dream walkingu", nie byłbym sobą ;) ) tak samo, jak wcześniej nic ciekawego.



Ciekawsze wpisy z dziennika:


(15 Sierpnia) 

Cały sen nudny, ale jeden ciekawy moment warty zapisania:


„[...] Stanął na kamieniu nieopodal nas. Wskazał na mnie swoją łaską i powiedział: Opisz swoją przygodę z świado... (zaczął kaszleć). Nie popełnij tego błędu co ja i pomóż innym śniącym”.

Wypowiedziawszy wcześniej słowa, runął na ziemię a jego ciało się rozpłynęło (Jak obi wana kenobiego w nowej nadziei).

W każdym razie zacząłem coś pisać w stylu: „Moja przygoda z LD"


Jestem przy 2014, ale myślę, że zamiast kogoś zachęcić i zmotywować tylko bym mu „obrzydził" LD.

 
(12 Sierpnia)

Jestem w czymś, co można nazwać salą w jakiejś szkole. Tablica, biurko i nauczyciel. Oprócz mnie było jeszcze około 30 uczniów, w tym mój brat, siostra moja dziewczyna i „Przemek" (Dość często pojawia się w moich snach :> ). No ogólnie tam coś bazgrze w zeszycie... nauczyciel sprawdza co zapisaliśmy w zeszycie i wystawia oceny. Nie spodziewałem się rewelacji... Parę kresek i karykatura araba. W końcu doszedł do mojej ławki. Popatrzył się na mój zeszyt i na mnie, poprawił lekko okulary i tak kilka razy. Ku mojemu i klasy zdziwieniu znaczył bić brawo, wziął zeszyt pokazał reszcie i powiedział:

W całej mojej marnej karierze nie widziałem czegoś takiego „głębokiego".

Po chwili pochylił się nad moim uchem i wyszeptał:

Nie musisz dziękować za tą szopkę, to za wczorajszy wieczór.

Nie wiedziałem, o co mu chodzi, uśmiechnął się grzecznie i odszedł.

Przerwa....

Usiadłem na parapecie w kiblu, byle by ograniczyć kontakt z tymi debilami do minimum.

Ktoś otwiera drzwi.

W drzwiach widnieje Facet w wieku średnim, średniego wzrostu z brodą, dość gruby.

Mówi mi: Już, do nogi!

Trzasnął drzwiami i odszedł.

W każdym razie dogoniłem go i znalazłem się przy złotej 59.

Widziałem Przemka z dziwnym wyrazem twarzy... No po prostu wiedziałem, że cos odpierdoli.
Stało się... Podszedł do mnie bliżej (przy okazji kopiąc kosz). Mówi mi takim kozackim niczym lektor głosem:
No rudy, głupi, brzydki karzełku i prawiczku! Właśnie... Ciężko mi tobie w oczy patrzeć, ale to się zmieni! Nie... To nie operacja plastyczna. Idziemy na panienki! Trza ci dziewczynę w końcu znaleźć.

Ale ja nie chcę dziewczyny yyyy ?

Zapomniałabym no tak! Pedał, lub co gorsza gej! Idziemy do...

Dostałem czymś mocnym w głowę. Wstałem i popatrzyłem na Przemka z patelnią w reku. Byliśmy w jego „domu", ciężko to nazwać domem lepiej pasuje pałac.

Pomógł mi wstać i powiedział.

O tutaj mieszkam!
(Wskazał palcem na wielki pałac)


Zapytałem go: skąd ma na to pieniądze
Odpowiedział coś w stylu:

No tłumaczyłem ci już wiele razy... Przecież wiesz, że hoduje świerszcze Oesu ...

Gdy weszliśmy do jego pałacu wziął wiaderko wrzucił coś do niego i powiedział:

Patrz!

Schyliłem się nad wiaderkiem, po czym Przemek szybkim ruchem wylał mi wodę prosto w twarz.
Był tak roześmiany do tego stopnia, że popuścił.

Zapytałem go, dlaczego to zrobił, on odpowiedział coś w stylu.

Po tobie spodziewałem się czegoś innego, po prostu się zawiodłem. Jakim cudem jeszcze nie odkryłem, że śpisz? Popatrzyłem się na niego chwilę, zrobiłem TR i ... Nie wiem gdzie się znalazłem, nie wiem z kim bylem. Było ciemno widoczność ograniczała się do czubka mojego nosa. Jedyne co wiedziałem to, że jestem i że jestem z kimś lub czymś.

Wiedziałem, że to nie jest paraliż. Miałem pełną swobodę ruchu i teoretycznie mógł być to paraliż, ale teoretycznie, z drugiej strony teoria i nazewnictwo u mnie jest na poziomie podstaw więc wat ....

Widziałem jasny punkt w prawym górnym rogu czegoś, co można nazwać pudłem bez wyjścia.

Popatrzyłem chwilę na to światło, z jakiegoś powodu odczuwałem ból podobny do wlania kropli ostrego sosu w oko (nie pytajcie skąd wiem jak to boli).

Z tego bólu nie wiedziałem co się dzieje. Z ból u miotłem się po całym pomieszczeniu. Po kilku minutach ból ustąpił.

Nagle wali mnie w klatkę piersiową, czułem jak upadam na podłogę. Nie mogłem oddychać. Z czasem wszystko ustąpiło. Ja leżałem jeszcze parę minut na podłodze i... obudziłem leżąc na podłodze... Nie to nie było FA, musiałem rzeczywiście spaść z łóżka.

[Obrazek: DSC_0625_.jpg]
("Dom" Przemka)


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24

17 Sierpnia



Zauważyłem pewny związek moich snów i tego forum. Od kiedy zacząłem się częściej udzielać na forum „barwność” i treść moich doznań podczas paraliżu się obniżyła a jakość LD podwyższyła, minusem jest, że czasem się zdarza, że na przykład nam dzień czy dwa przerwy od LD, ale to raczej jest winna wszechobecnego gorąca uff . Oczywiście treść snów też bierze garściami z tego forum.


Swoją drogą to dzisiejszy LD był na swój sposób magiczny i tego typu doświadczeń jeszcze nie doświadczyłem (Kolejny pierwszy raz od momentu rejestracji :> ). Inaczej, Jestem w świadomym śnie to, co lubię najbardziej robić oczywiście: W lesie na polanie, nad jeziorem lub na Hawajach czy nad lazurowym wybrzeżem ważne jest to, abym był „sam” (ewentualnie zwierzęta czy jedną góra cztery osoby) i po prostu pełny luzik. Leżę na piachu/trawie patrzę się na niebo bądź morze, popijając źródlaną wodę lub piwo i słucham szumu morza, śpiewu ptaków czy odgłosów przelatujących mew. W sumie to ważne, aby były jakieś zwierzęta, czy człowiek (najlepiej jacyś przyjaciele/dziewczyna/rodzina). W momencie, gdy jestem całkiem sam, (zupełnie jak po śmierci ;) ) to samowolnie gadam z morzem/drzewami co jest trochę dziwne, ale przecież to tylko sen więc... Znaczy ogólnie to lubię czasem być tak całkiem sam, ale nie popadając w skrajności oczywiście. Był w moim życiu moment, że nie miałem nawet przez chwilę kontaktu z jakimś człowiekiem przez 2 tygodnie. Zacząłem rozmawiać z kimś, kto nie istniał i to nie tak, że rozmawiam w głowie z samym sobą (tak mam często), ale słyszałem głos... tak normalnie jakby ktoś do mnie mówił (oczywiście to normalne jak długo się nie ma kontaktu z drugim człowiekiem? Tak to na pewno normalne...  yyyy ) Wracając, może się wydawać, że poświęcanie LD na takie czynności może być nudne (dla was ). Ale ja mam w całym rok kilka dni na taki odpoczynek. Często jakiś wypad ze znajomymi. To nie jest tak, że nagle se uroiłem, wstałem rano i mówię sobie: O od dzisiaj będę tak spędzał czas w LD. Gdzieś koło 2014 roku znalazłem pierwsze forum (nazwy nie pamiętam) gdzie się zatrzymałem na trochę dłużej, wtedy gdy miałem krótkie ŚS, Wszyscy (prawie) się dziwili, że nie latam, uprawiam seksu (Jak na 15/16-latka przystało) i innych „bzdetów". To też nie jest tak, że nigdy nie latałem czy nigdy nie kochałem się w LD, po prostu wszystkiego trzeba spróbować. O ile latanie jest ciekawym doświadczeniem to sex w LD to nie jest to, co mnie w jakiś sposób podnieca, fajne doświadczenie, ale na kilka razy (to akurat podejście indywidualne). Dobra, ale do rzeczy (za długo się rozpisuję) wykąpałem się w morzu, położyłem na piasku, wysłuchałem się w szum morza, patrzyłem na niebo... Było koloru... Nie wiadomo jakiego. Mój mózg wymyślił po prostu nowy kolor, którego nie da się opisać żadnym z istniejących kolorów, nie da się powiedzieć, że była to mieszanka kolorów czy na przykład był to odcień czerwonego. Ewentualnie mogę go opisać za pomocą słów poniżej:

Radość, strach, ciekawość, wolności, niewinny/(dziecięcy).
(te słowa mi się kojarzą z tym kolorem)

[Obrazek: hammock.jpg]
(Zdjęcie służy wizualizacji, nie pokazuje opisanego koloru.)




Zaznaczyłem to słowo (*niewinny), ponieważ gdy za pytałem Karolinę, która leżała koło mnie jaki to jest kolor, odpowiedziała: niewinny. Skoro senna postać określa senny kolor to chyba tak go powinienem nazwać :P .


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25

20 Sierpnia



Hej? (Usłyszałem słodki, kobiecy głos).

Zignorowałem to,
leżałem dalej...

Wstawaj!

Kurna, jak nie swędzi w nosie, (to jeszcze da się wytrzymać) ale to już przesada, czego to mózg nie wymyśli...

Paraliż się już skończył?

Nie miałem jeszcze paraliżu, chyba ziew

Czuje miły dotyk po ręce i słyszę:

No wstań z tego łóżka, bo nie zdążę Ci wszystkiego pokazać.

Musiałem, odruchowo nie wytrzymałem :> .
A co mogłabyś mi pokazać?

Zobaczysz jak wstaniesz!
Dobra...

Nagle się lekko rozjaśniło, widziałem niską kobietę (metr 1,70), z blond włosami do pasa, była ubrana w koszulę nocną.
Chciałem coś powiedzieć, ale nie zdążyłem wypowiedzieć ani jednego słowa, ponieważ dostawia mi palec do ust. (Ja się na tyle rozluźniłem, że przez chwilę straciłem kontrolę nad własnym ciałem).
Zanim cokolwiek zrobisz, zrób jeszcze TR.
Rzeczywiście zapomniałem zrobić TR, żeby DC musiało mi to przypominać!? Wstyd   :( ...
Zaznaczam, że nie zdziwiło mnie to, że senna projekcja każe mi zrobić test.
A i jeszcze jedno, nie uświadamiałam cię, abyś zaspokoił swoje potrzeby, masz jakieś pytania, zanim będziemy szli dalej?
Ej no... Ok była całkiem ładna/urocza, ale bez przesady. Wygląda trochę jak postać z anime  yyyy (Zdarzyło mi się parę razy obejrzeć...).
Dobra widzę, że nic nie mówisz, chodź za mną. Otworzyła drzwi od mojego pokoju a tam taki widok.

[Obrazek: adf.png]
(Grafika własna)
Złapała mi za obie ręce i powiedziała.

Skaczemy?
Dobra, ale...
JUŻ!
Energicznym ruchem pociągnęła mnie za ręce i oboje znaleźliśmy się w wodzie przy wodospadzie.

Teraz musimy tam dopłynąć i...

Cały obraz się zaczął trząść i lekko przyciemnił.

Kurna, mój budzik! Zdążyła powiedzieć.
Tu sen się urwał.

Moje przemyślenia po?
Za dużo różnego rodzaju forów przed snem... I potem LD inspiruje się „Dream Walkingiem".
2. Niby wiedziałem, że to sen, wiedziałem, że to DC, ale i tak czułem coś od niej, że nie zastanawiałem się, co robię, ufałem jej w pewien sposób.
3. Moje podejście do DW znacie.
Uważam, że był to zwykły LD inspirujący się DW, aczkolwiek zawsze się mogę mylić... na przykład historia Barona Samediego (No jakoś tak) mnie zainteresowała .

Powiedzmy, że prawie odwzorowana (w stylu anime).

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26


22 Sierpnia




Zima, wieczór (najprawdopodobniej boże narodzenie) Malownicza stara uliczka, kamienice. Wszystko ma taki swój świąteczny urok. Wszędzie są zapalone światła, gdzieniegdzie słychać kolędy i radosne toasty. Ja już i tak jestem spóźniony, więc zwolniłem. Popatrzyłem na lampę i śnieg, który był widoczny w jej świetle. Urzekło mnie to na swój sposób :> .

[Obrazek: 1.jpg]

Nagle obraz się zmienił, zamiast kamienic były sterty gruzu przysypane śniegiem. W miejscu, gdzie była latarnia widniał teraz wrak czołgu. Przy nim bawiły się dzieci. Gdy mnie zauważyły, szybko się schowały yyyy ...

[Obrazek: 04132553.355061.7875.jpg]
(Nie ma lepszego obrazu opisującego to wydarzenie)

Od razu po przebudzeniu pomyślałem o wojnie domowej, o tak po prostu. W sumie to dość często się zdarza, że głównym tematem przy wigilijnym stole jest polityka, potem te czołgi... No Idealnie się dopełnia ;) .

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27

24 Sierpnia


Opisywałem podobne LD, ale to jest warte uwagi przynajmniej dla mnie.

Usiadłem na brzegu morza... Był zachód słońca, fale obmywały mi stopy. Położyłem się na piasku i czekałem aż nadejdzie noc. @Neurocosmic mówił, że wtedy da się coś zauważyć (najwidoczniej już się nie da). Oprócz paru spadających gwiazd nie było niczego ciekawego. Wstałem i popatrzyłem się chwilę na morze. Teraz było płaskie jak lustro, a w jego odbicie było widać księżyc.
Postanowiłem zrobić coś, czego jeszcze nie robiłem. Przejść się po tafli wody jak Jezus i zobaczyć gdzie dojdę. „Oryginale” doświadczenie... Czułem wodę pod sobą, a jednocześnie cały czas miałem uczucie, że zaraz wpadnę do wody. Spróbowałem „zanurkować” z myślą, że znajdę się w chmurach. Uczucie niesamowite. Chodzenie po takich chmurach to nie to samo co latanie. Czuć taką świeżością i jednocześnie chmury są bardzo miękkie jak poduszki (z każdym krokiem towarzyszyło mi uczucie podobne do tego, które doświadczamy kilka chwil przed orgazmem, często występował strach/niepewność). Nie wytrzymałem, za bardzo się rozluźniłem, po prostu położyłem się na chmurze. Czegoś takiego wcześniej nie próbowałem, zdarzało się, że latałem i przelatywałem przez chmury, ale to było zupełnie inne doświadczenie. Z każdą sekundę dłużej uczucie się potęgowało. Czułem, jak wtapiam się w chmurę. Po obudzeniu jeszcze przez parę godzin byłem mocno zrelaksowany i ciężko było mnie wyprowadzić z równowagi.

[Obrazek: 2867033956_ca23ef8052_b.jpg]


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
(24-08-2018, 19:23 )Freskum napisał(a): Chodzenie po takich chmurach to nie to samo co latanie. Czuć taką świeżością i jednocześnie chmury są bardzo miękkie jak poduszki (z każdym krokiem towarzyszyło mi uczucie podobne do tego, które doświadczamy kilka chwil przed orgazmem, często występował strach/niepewność). Nie wytrzymałem, za bardzo się rozluźniłem, po prostu położyłem się na chmurze. Czegoś takiego wcześniej nie próbowałem, zdarzało się, że latałem i przelatywałem przez chmury, ale to było zupełnie inne doświadczenie. Z każdą sekundę dłużej uczucie się potęgowało. Czułem, jak wtapiam się w chmurę. Po obudzeniu jeszcze przez parę godzin byłem mocno zrelaksowany i ciężko było mnie wyprowadzić z równowagi.

To musiało być cudowne uczucie. Bez wątpienia poczułeś się jak w niebie ;)
Oceniam post, nie użytkownika.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
No, u mnie też już od paru lat nie widać nic dziwnego. Niebo wydaje się zupełnie normalne, czy to za sennego dnia czy nocy. Może UFOle zrobiły co miały zrobić i odleciały sobie :>
We will have wonderful trip...
Everything is going extremely well...
You're the brain and the central nervous system...
High energy protons spilling over into our atmosphere...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30

26 Sierpnia



Spokojnie, patrz się na obrazy....

Uśmiechnął się i podszedł do drugiego faceta, wyższego od niego (był ubrany w dresy).

Tak...

Pokazuje mu jakieś kartki.

ICD?

(Kiedyś słyszałem coś o tym. Jest to coś związanego z zaburzeniami psychicznymi... Chyba.. Nie znam się.
Jak jest jakiś psycholog/psychiatra na forum to  mnie poprawi ;) ).

Niski, gruby facet w fartuchu podszedł do mnie i powiedział:

Musisz mi zaufać....

Jak mam zaufać psychiatrze? Jak na niego patrzyłem... sam siebie powinien leczyć. Czuć było od niego nie chęcią do życia ziew .

Rozmawiałem z nim, a jednocześnie cały czas patrzyłem się na te obrazki malowane najprawdopodobniej przez dzieci w przedszkolu.

Kurna, po co mam się na to patrzeć?
(Zapytałem)

Sprawdzamy, czy jesteś odporny na
(Tu głos się „zaciął”)

Zaniemówił, z jego klatki piersiowej wydobyło się ostrze miecza. Krwi, było, tyle że można było się w niej kąpać.
Na morzu krwi pływał na materacu jakiś murzyn, popijając drinka.
Większość pewnie znany wam Przemek latał dronem. Patrzył się na mnie, bałem się, że znowu odwali to, co tydzień temu i będę musiał „pożyczyć” mu 3k na nowego drona. W sumie to po tej akcji w klubie nawet więcej mu musiałbym oddać....

Stało się najgorsze, bezzałogowy statek powietrzny wybuchł facepalm . Na niebie pojawił się grzyb atomowy, zrobiło się tak cholernie jasno...

Dobra budź go, bo umrze!
(Usłyszałem lekko słyszalne krzyki).

Było ciemno i nic nie widziałem.

Nie obudzimy już go...
On tam został.

Widziałem czarne sylwetki, które stały nad moim łóżkiem.
Dostałem czegoś podobnego do flashback-a. Przypomniały mi się sny, które się śniły mi się kilka lat temu.
Obudziłem się yyyy .

Tak nieskładnego snu nie miałem, dlatego go zapisałem :) . Czasem żałuję, że w takich snach nie łapie prostych sygnałów, które mogłyby mnie uświadomić przewrócenie oczami .



Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziennik snów Aylo Aylo 3 95 21-09-2018, 21:23
Ostatni post: Aylo
  Dziennik snów by Kazuto Kazuto 39 1,327 21-09-2018, 06:19
Ostatni post: Kazuto
  Kys - Dziennik snów Kys 9 304 20-09-2018, 12:08
Ostatni post: Kys
  Dziennik snów Onejromanty Onejronauta 104 3,379 15-09-2018, 18:48
Ostatni post: incestus
  Dziennik snów didejdroga :) didejdroga2 12 352 09-09-2018, 09:13
Ostatni post: didejdroga2

Skocz do:

UA-88656808-1