Dziennik
#21
Dzień 17
Godzina p. spać (00:30)
Godzina wstania: (10:50)
Ilość pobudek: 2

Sen 1. Mały sklep. Byłam w nim razem z Mamą, sprzedawczyni miała gęste blond loki. Zachowywała się jak szalona. W jej sklepie były ubrania i biżuteria.

Sen 2. Miasto niedaleko mnie. Pierwszy raz widziałam dziwne przejście pod górę krętą drogą. Na szczycie znajdowała się ogromna budowla przypominająca zamek. Był jednak bardziej młodzieżowy. Obok był prosty budynek. Mówili coś, że został wzniesiony na cześć Muminków (ciekawie). Idąc dalej po prawej stronie zobaczyłam bardzo długie i szerokie betonowe schody po których chodzili ludzie całymi grupami. 

Sen 3. Piosenkarz Ralph Kamiński i mój znajomy. Patrzyli na siebie. Widziałam ich z bliska. Mieli błękitne oczy. Tak jasne, że przypominały prawie szary.

Sen 4. Moja siostra. Stałyśmy przy  ogromnej książce. Była bardzo gruba, miała piękną okładkę i jej strony od zewnątrz były pomalowane na czerwono jednak, gdy otworzyło się na stronicach miały żółty, przestarzały kolor. Prawie pobiłyśmy się o to, która pierwsza ją poczyta. Poszłam jednak do swojego pokoju, wzięłam mniejszą książkę z krukiem na okładce. Jej strony wyglądały tak samo. Pokazałam ją siostrze i powiedziałam, że ja mam tylko pierwszą część tej powieści. Zapytała skąd ją mam. Powiedziałam, że dał mi ją Ojciec. 

Sen 5. Wjechaliśmy samochodem na rynek jakiegoś miasta. Na środku dostrzegłam moją dawną trenerkę. Przytyła. Ubrana była cała na różowo. Jej włosy pozostały ostrym blondem, ale mocno je pokarbowała. Powiedziałam, że jest w ciąży, choć to nie było prawdą. Wzięliśmy ją ponieważ mieliśmy wolne miejsce. Jechaliśmy przez las po ziemistej drodze. Przywołało mi na wspomnienia Mazury. Nagle auto się zatrzymało. Wyrzucili mnie ze środka i szybko odjechali. Nie rozumiałam dlaczego moja Mama to zrobiła. Stałam i czekałam, aż zawrócą. Sądziłam, że to zwykłe żarty. Niestety, byłam zdana już tylko na siebie błądząc po coraz ciemniejszym lesie. Na szczęście znalazłam drogę. Wyszłam na pola. Na wprost mnie leżały zwiędłe kwiaty tuż pod krzyżem.

Sen 6. Nowe mieszkanie. Nie wiedząc dlaczego ubrałam się na trening. Zeszłam na dół w pełnym sprzęcie trzymając w ręku siatę ze sprzętem dla konia. W biurze na dywanie siedziało dużo dziewczyn po turecku tworząc krąg. Przysiadłam się do nich. Pytały po co mi tyle tego. Powiedziałam, że długo jeżdżę i myślę, że przyda mi się tu wszystko na co dzień. Popatrzały po sobie dziwnie. Wiedziałam już, że nie będę należała do tych lubianych. Zapytałam gdzie chcą spać, ponieważ w domu nie ma tyle miejsca, żeby wszystkich pomieścić. Okazało się, że będą mieszkać u innych ludzi i dojeżdżać do stadniny. Chciało mi się śmiać z mojego szczęścia ze względu na to, że będę mieszkać u właścicielki. Wiedziałam, że jestem na wygranej pozycji. Wstałam nie chcąc ich więcej słuchać i wyszłam na dwór.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
Dzień 18
Godzina p. spać: (02:00)
Godzina wstania: (11:40)
Ilość pobudek: 2

Sen 1. Dziewczyna o czerwonych, krótkich włosach. Jechała na białym koniu z niebieską grzywą. Ścigali ją mężczyźni w długich, skórzanych kurtkach. Znalazła swoje koleżanki. Utworzył jakieś fioletowe pole i zniknęły z widoku wszystkich ludzi. Jednak, gdy z niego wyszły od razu je zdemaskowali. Dziewczyna pędziła na koniu, skacząc prze płoty. Znalazła ciemnoskórą koleżankę, trzymała telefon w ręce, jej plecy były całe odsłonięte. Znowu utworzyły coś w rodzaju pola i zniknęły z widoku.

Sen 2. Byłam u Nikoli w domu. Siedziałam na tapczanie, a Nikola na podłodze. Nudziłyśmy się. Wzięłam jej telefon i zaczęłam na nim coś przeglądać.

Sen 3. Przyleciałam z jakimiś dziewczynami dziwnym pojazdem pod wrota, którymi wchodziło się do innego świata. Miał różowe niebo niczym przy wchodzie słońca. Wyglądało to pięknie, ale działy się tam również nie realne rzeczy. Były też nie spotykane gatunki zwierząt i roślin. Wsiadłyśmy do jakiejś machiny chcąc odlecieć, ponieważ przed czymś uciekałyśmy. Powiedziałam, że musimy dryfować na terenie Polski. Zauważyłyśmy jakiegoś naukowca. Pobiegłyśmy w jego stronę, niestety przestraszył się nas i próbował uciekać. Po chwili złapałyśmy go. Był z dwójką dzieci. Zapytałyśmy czy wie jak to obsługiwać. Przytaknął nerwowo. Wytłumaczyłyśmy co się stało i że musimy czym prędzej odlatywać. W drzwiach którymi weszłyśmy zauważyłyśmy mężczyzn, którzy mieli nas złapać. Naukowiec krzyknął głośno AFRYKA! i pociągnął wajchę. Dryfując po różowym świecie otworzyły się przed nami drzwi do jakiegoś pomieszczenia. Weszłyśmy wszystkie razem. Nikt nie zwracał na nas uwagi. Zobaczyłam swoją Mamę i miło ją powitałam. Ona jednak wyciągnęła pistolet i krzyknęła: mamy je! Zrobiłam piorunującą minę i wykrzyczałam jej, że już nie jest moją Mamą.  wat
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
Dzień 19
Godzina p.spać : (2:20)
Godzina wstania: (11:20)
Ilość pobudek: 2

Sen 1. Jechałam do Katowic z Ojcem. Chodziliśmy po dużej galerii. Zaproponował mi pójść do empika, wyśmiałam go. Powiedziałam, że nie będę tak drogo kupować książek, ponieważ zamawiam z hurtowni. Zdziwił się bardzo. Idąc dalej znaleźliśmy tańszą księgarnie. Jej ''ściany'' były szklane. Była wysoka, wielka i cała w bieli. 

Sen 2. Zatoka rybacka. Wyglądała niczym Kattegat w Vikingach.  :D Była noc. Widziałam jednak piękno tego miejsca w ciemnościach. Zaczęliśmy się unosić w powietrze. Patrzałam na wszystko z góry. To było magiczne. Między nami lśnił jakiś złoty pył jakby w Piotrusiu Panu. Poczułam magię. Nagle za plecami dojrzałam również unoszącą się postać. Była spowita w obszarpane szaty koloru czarnego.

Sen 3. Przyjechałam z kolegą samochodem na jakieś rozległe pole. Nie wiedziałam co tu chce robić. Zaprowadził mnie w pole kukurydzy. W środku była nagle przerwa, a w niej - plantacja marihuany. Popatrzałam na niego dziwnie i zaczęłam się śmiać. Zostawiłam go w polu, a sama poszłam chcąc wracać do domu.

Sen 4. Betonowe schody. Była ze mną Nikola (jak by jej mogło zabraknąć w moich snach?  facepalm) Schodziłyśmy w dół. Znalazłyśmy zamrażarkę. Wyciągnęłyśmy z niej zimną wódkę, piwo i filety z ryby. Podniosłam rybę i zaczęłam nią pływać w powietrzu. Śmiałyśmy się głośno, aż przyszedł kolega i zapytał czemu to tak długo trwa. Wskazałam na niego filetem i ruszyliśmy w górę z prowiantem.

Sen 5. Chiny. Udaliśmy się do jakiegoś kościoła w którym panował niezły przepych. Byłam ubrana w białą suknie, pantofle (tfu), a na głowie miałam wianek z róż. Usiadłam w ławce. Po lewej dostrzegłam polskie dzieci. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam zakonnice. Zrobiłam wielkie oczy i powiedziałam na głos: japierd*le! wynoszę się stąd! Podciągnęłam suknie do góry, żeby nie przeszkadzała mi w biegu, szybko wstałam i udałam się pośpiesznie do wyjścia.

Sen 6. Wyszłam przed mój dom z kolegą. Na drodze spostrzegliśmy dziewczynę z którą się przyjaźnił. Znałam ją z podstawówki i z tego, że uczyła mnie grać w piłkę nożną. Gdy stała na drodze, właśnie stała jedną nogą na piłce. Ubrane miała korki i długie skarpety. Zaprosiła mnie do siebie. Weszłam na górę do jej pokoju. Ściągnęła koszulkę i zobaczyłam jej piękną kratę na brzuchu. Zaczęła jeść jakieś płatki z czekoladowymi cukierkami w kolorowych otoczkach. Powiedziała, że mogę spać na wielkim łóżku. Wyglądało dobrze w porównaniu do jej domu, który wyglądał bardzo biednie. Udałam się na spoczynek, a sama usiadła na materacu, który leżał tak naprawdę na podłodze, ponieważ rama łóżka sklepanego z desek pękła. Usłyszałam krzyki jej rodziców, pytali kto tam jest. Uspokoiła mnie i powiedziała, że mam się nie przejmować. Tak zrobiłam. Potem jednak wyszłyśmy na dwór. Na jej podwórku biegał duży szczeniak, prawdopodobnie bernardyn. Skakał po mnie, merdając ogonem i gryzł małymi zębami.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
Dzień 20
Godzina p. spać: (01:30)
Godzina wstania: (11:40)
Ilość pobudek: 2/3

Sen 1. Stałam przed budynkiem w ciemną noc. Weszłam do środka. Okazało się, że jest to duża biblioteka. Skręciłam w lewo wchodząc do długiego pomieszczenia. Każde wolne miejsce zajmowały jakieś artystyczne rękodzieła. Malunki na szkle, haftowania, figury z gliny itp. Na końcu dostrzegłam artystę tych pięknych i zdumiewających dzieł. Był starcem, miał białe włosy i wąs. Długo z nim rozmawiałam, był mną bardzo zaciekawiony z powodu moich pasji i zainteresowań. Pytał mnie o bardo wiele rzeczy. Dałam mu karton i poprosiłam, żeby wyciął  w nim coś dla siostry. Po chwili wręczył mi pokemona... Powiedziałam, że nieźle mu wyszło. Zapłaciłam za niego 12 zł i wyszłam z pomieszczenia. Na korytarzu urządzali jakieś zabawy. Było sporo ludzi. Najpierw kobieta grała na fortepianie. Zatopiłam się w pięknej muzyce. Następnie rozstawili krzesła. Każdy usiadł w okręgu i tłumaczyli zasady gry z dłońmi. Zauważyłam starca z którym rozmawiałam. Teraz siedział na przeciw mnie, tłumacząc również innym zasady gry.

Sen 2. Rozmawiałam z Koleżanką. Mówiła o jakiś zakupach, że musi coś zamówić przez internet. Pytała czy nie chcę złożyć zamówienia razem z nią.

Sen 3. Siedziałam na krześle. Przeglądałam telefon. Wyskoczyło mi zdjęcie mojej przyszłej współlokatorki. Siedziała pod obrotowym krzesłem. Jedną nogę miała wyrzuconą w górę. Obok stał stos książek do szkoły. Napisała, że jest już gotowa.

Sen 4. Jechałam pociągiem. W ręce trzymałam książkę. Poszłam na koniec przedziału. Przez okno dostrzegłam jak jakiś samochód z rozpędem wjeżdża w nas pociąg. Wszyscy zaczęli panikować i krzyczeć, a ja biegiem udałam się na sam przód. Uniknęłam obrażeń, jednak sam pociąg by mocno zniszczony. Zatrzymali się na chwilę, a potem ruszyliśmy dalej zostawiając ofiary na pastwę losu.

Sen 5. Przed domem. Była ze mną koleżanka i jakieś małe dzieci. Wszędzie leżał śnieg. Oczko wodne było zamarznięte, a zamiast bujnych kwiatów wszędzie postawione były duże, drewniane kaczki. Wspięłam się na jedną i zjechałam po niej upadając na lód. 

Sen 6. Jakieś kolonie. Byli tam koledzy, których poznałam na charytatywnym obozie dla dzieci na którym pomagaliśmy. Tym razem jednak było ich więcej. Nie było żadnej dziewczyny. Chcieliśmy wykręcić komuś żart. Pobiegliśmy do toalet i skryliśmy się w kabinach. Gdy wyszliśmy wszyscy zdrętwieli. Przed nami stał ich opiekun. Mimo, że wszyscy mieli po 20 lat widziałam strach w ich oczach.

Sen 7. Byłam w domu Majewskiego. Przyszła Marita, a za nią dwójka małych dziewczynek. Miały ubrane sukienki, wyglądały uroczo. Jedna z nich miała zgolony tył głowy, chwaliła się Danielowi. Powiedziałam, że bardzo mi się to podoba. Marita była zmęczona i powiedziała, że trzeba pościelić łóżko. 

Sen 8. Wysiadłam z samochodu. Było ciemno, jednak miasto żyło swoim życiem. Mama również wysiadła. Pokazała mi farbę do włosów i powiedziała, że musi iść do fryzjera zmienić kolor. Pokiwałam głową. Zajrzałam na tylne siedzenie samochodu i dostrzegłam paczkę fajek. Zdziwiło mnie to bardzo ponieważ nikt u mnie nie pali. Chwyciłam jednak za paczkę, wyciągnęłam papierosa i zapaliłam. Mama popatrzała na mnie z rezygnacją i westchnęła głośno. Pod fryzjera przyjechali moi koledzy na motorach. Krzyknęłam witając ich. Przy naszym samochodzie z piskiem opon zaparkował czarny, wysoki cadillac. Wyszli z niego policjanci i powiedzieli nam, że przewożą do więzienia agresywnego czarnoskórego boksera. Zapytałam ze zdziwieniem czy to Mike Tyson?! Powiedzieli, że nie. Policjanci wrócili do samochodu. Nagle w bok uderzył Donald Trump rzucony niczym szmata. Miał ubrany czarny garnitur. Wszyscy zaczęli się głośno śmiać. Nawet bokser i policjanci. Szybko odjechali pozostawiając potrzaskanego Trumpa na chodniku.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
Dzień 21
Godzina p. spać: (02:00)
Godzina wstania: (11:20)
Ilość pobudek: 2

Sen 1. Kino ze znajomymi. Nie mieliśmy pojęcia co chcemy obejrzeć. Widząc jednak wielki plakat "AVATAR 2" byliśmy już pewni wyboru.

Sen 2. Byłam w pięknym apartamencie. Pod moim balkonem widziałam duży basen zewnętrzny. Stał obok mnie Ojciec i dzwonił do recepcji pytając o pokój. Nie było wolnych miejsc. Zadzwonił drugi raz mówiąc, że posiada jakieś punkty VIP, jednak i teraz się mu nie udało.

Sen 3. Jechałam z kolegą prawdopodobnie pociągiem. Siedzieliśmy obok siebie, pokazywałam mu jakieś koszulki na internecie. Pytał dlaczego oglądam męskie. Zaczęłam się śmiać i wytłumaczyłam, że bardziej mi się podobają. Zrobił dziwną minę i zadzwonił do jakiegoś kolegi na skype. 

Sen 4. Duża sala, miała się na niej odbyć 18nastka jakiejś dziewczyny, której nie znałam. Nie wyglądało to jednak na urodziny, a na wesele. Dookoła parkietu stały krzesła i wszędzie były porozwieszane zdjęcia córki w białej sukience.

Sen 5. Jechałam na motorze. Miałam jakiegoś pasażera. Skręciłam w wąską ulice w prawo. Osoba z tyłu mnie zganiła i powiedziała, że mam okrążyć i skręcić w lewo. Tak zrobiłam. Skręcając w lewo jechało się po spadzistej drodze. Po prawej stronie dostrzegłam ogromne drzewo. Jego korzenie wiły się ponad powierzchnią ziemi. Miałam się nim opiekować. Obeszłam je dookoła. Przed oczami przebiegła mi dorodna sarna. Idąc dalej widziałam dwa oposy, które biły się ze sobą. 

Sen 6. Festyn. Spotkałam dużo znajomych, których dawno nie widziałam. Widząc, że mam ubraną koszulkę z Garfieldem kilka chłopaków poszło i kupiło koszulki z jego wizerunkiem. Wydawało mi się to śmieszne, poczułam się dziwnie. Mimo to podziękowałam im i poszłam dalej. Usiadłam przy wielkim i długim drewnianym stole. Ledwo klapnęłam, a pod nosem już miałam kufel z piwem. 

Sen 7. Jakiś dom. Na zewnątrz był wykopany rów. Wyłożony został białym materiałem, a na dnie leżał materac. Jakaś dziewczyna tam wskoczyła. Weszłam do domu. Właściciele domu spali. Na dole dwójka rodzeństwa próbowała zasnąć, ale się bała. Weszła po drabinie do siostry, która spała na poddaszu i ułożyli się tuż obok niej.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
Dzień 22
Godzina p. spać: (00:20)
Godzina wstania: (11:30)
Ilość pobudek: 3

Sen 1. Miasto ciemną nocą. Biegałam w dresach i bluzie. Lał okropny deszcz. Byłam wściekła. Pamiętałam trasę na pamięć. Na końcu czekali moi kuzyni. W klatce zamknięty został owczarek niemiecki mojego dziadka - Dyzio, który już nie żyje. 

Sen 2. Nieduży pokój z tapczanem. Kobieta w rudych włosach mówiła o jakimś ważnym spotkaniu. Mówiła o Michelle Lewin. Powiedziałam, że nie ma sztucznych piersi. Widziałam jak stoi napinając swoje ciało. 

Sen 3. Stary dom Dziadka na małej wsi. Nie wiedząc czemu było tam dużo rzeczy moich i mojej siostry. Wisiały też wszędzie nasze wspólne zdjęcia. To wszystko było jak dziwne wspomnienia. Weszłyśmy do dziwnie pięknego pokoju. Był on jednak mojej Prababci. Tapeta była naprawdę stara, ale niesamowicie piękna. Na suficie widniało złote sklepienie, wewnątrz niego wyglądały głowy małych aniołków. Oczami wyobraźni zobaczyłam siebie samą w wieku dziecięcym razem z siostrą. Mama trzymała nas za małe rączki. Miałyśmy ubrane kożuszki, czapki, szaliki i kozaki. Popatrzyłam na moją siostrę w teraźniejszym wieku i zrozumiałam, że widziała to samo co ja. 

Sen 4. Kajaki. Płynęliśmy naprawdę trudnym odcinkiem. Jednak nie była to rzeka typowo górska. Czekał na nas stromy zjazd. Wyglądał jak mały wodospad. Nasze kajaki były bardzo dziwne. Zielone, kwadratowego kształtu. Gdy spłynęłam sama, przodem wlała się woda. Musiałam się przesiąść. Wskoczyłam do kajaka jakiegoś chłopaka, który wyglądał na chorego psychicznie. Pokazał mi słoik w którym trzymał DNA pająka. To wszystko było dla mnie dziwne. Zarzuciłam na plecy czarny plecak i wyskoczyłam z kajaka, ponieważ na środku rzeki znajdowało się coś co przypominało pokój. Weszłam do niego, usiadłam na krześle. Patrzyłam na siebie z innej perspektywy. Na stoliku leżał złoty płyn. Chłopak wołał za mną. Ja wylałam płyn na ręce i zaczęłam wsmarowywać go we włosy. Stały się całkiem złote. 

Sen 5. Dom nad morzem. Było zimno. Wszyscy siedzieli w bluzach. Chodziłam po brzegu razem z moimi małymi kuzynkami i kuzynem. Nieśli wiaderka i łopatki. Fale mocno szalały wiec powiedziałam, że musimy wracać. Wchodząc do domu nie zamknęłam szklanych drzwi na balkon. Zobaczyłam jak fale się przybliżają. Popchnęłam drzwi, żeby je zamknąć jednak nie zdążyłam zaciągnąć klamki, gdy fale uderzyły prosto na nas. Na szczęście zaparłam się z całej siły i nic się nie przedostało do środka. Gdy fala się wycofała zaciągnęłam w dół klamkę i ruszyłam do kuchni. Była w niej moja ciocia. Ujrzałam swojego psa i golden retrievera. Poszłam do jadalni trzymając wielki biały karton. Otworzyłam go a w środku były trzy zupy. Pojawiła się kolejna moja kuzynka i Mama. Powiedziałam, że zupy są dla Emilii i dwóch Wiktorii. Widziałam zmieszanie i powiedziałam, że mogą zjeść te od Wiktorii ponieważ nie przyjdą. 

Sen 6. Tory kolejowe. Szłam do Nikoli. Po drodze mijałam pełno bloków. Chodzili przy nich dziwni ludzie. Nie czułam się bezpiecznie. Ujrzałam wielki bilbord reklamujący forum o świadomym śnie.  :D Pomyślałam, że muszę je odwiedzić. Ruszyłam dalej rowerem. Nie wiedząc dlaczego skierowałam się pod blok. Przecież chciałam iść do Nikoli. Stanęłam przed budynkiem nr 10. Przy drzwiach dostrzegłam policjantów. Nie dobrze. Za drzwiami stała Nikola. Widziałam, że ma ubraną różową sukienkę i zieloną bomberkę. Nie wiedziałam o co chodzi. Zgromadziło się dużo ludzi. Nikola w końcu otworzyła. Weszłam do środka. Podała mi jakiś wędzony ser. Byłyśmy na korytarzu. Patrzyły na nas jakieś staruchy.

Sen 7. Byłam w biurze Mamy. Na krześle siedziało małe dziecko. Było spragnione. Mama powiedziała, żebym nalała jej wody. Poszłam po szklankę i nalałam wody z kranu. Gdy szklanka była pełna zauważyłam, że woda jest żółta. Wiedziałam, że nie dam tego dziecku. Mama mnie jednak uprzedziła i zaczęła krzyczeć. - Zgłupiałaś ?! Nie widzisz jak ta woda wygląda?! Nalej innej. Przewróciłam oczami, ale nic nie powiedziałam. Wylałam wodę do zlewu i nalałam szybko do innej szklanki pomarańczowego soku i podałam dziecku. Zrobiło kilka łyków. Znowu usłyszałam krzyk Mamy. - Wodę! Nie sok! - o co jej chodziło? Nie wiedziałam dlaczego tak krzyczy. Wzięłam znowu szklankę. Wlałam do niej wodę gazowaną, wstrząsnęłam i wylałam. Nalałam znowu wody z butelki jednak widziałam, że na dnie osiada dalej żółć. Byłam wkurzona, nie chciało mi się jej znowu płukać więc podałam ją dziecku. W mgnieniu oka wypiła całą szklankę. Modliłam się w głębi duszy, żeby nic jej się nie stało.

Sen 8. Byłam z koleżanką w terenie. Po lewej dostrzegłyśmy wysokie zbocze. Zsiadłyśmy z naszych koni i pobiegłyśmy na górę. Na szczycie był wielki kamień. Za nim dostrzegłyśmy postać w szarej szacie z kapturem, który zasłaniał całą twarz. Za plecami niósł ogromny kamień z wyrytym futharkiem. Popatrzyłyśmy po sobie. Pytałyśmy go o coś jednak nie odpowiadał ani słowem. Stał w miejscu i kompletnie się nie ruszał. Zeszłyśmy więc do koni.




Ostatni dzień kursu. To było super doświadczenie. Zostałam zmotywowana do codziennej pracy nad snami co przyniosło jak widać efekty. Dziękuję za rady i świetne filmiki pomocnicze. Jesteście po prostu wspaniali! Jeszcze raz dziękuję!  :x
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
Ładny postępowy dziennik pozdrawiam :x
Życie to sen.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1