Czy Bóg istnieje?
(24-09-2018, 18:45 )Freskum napisał(a): Osobiście ciężko mi zaakceptować, że kiedyś mnie po prostu nie będzie, ale teoretycznie nie muszę na tym rozważać, bo jak umrę, to nie będę miał jak użalać się nad swoim życiem.

   No nie do końca ,bo jeśli istnieją jakieś zaświaty gdzie dusza (o ile istnieje) przebywa po śmierci ,to będziesz mógł użalać się nad sobą. Możliwością będzie też rozważanie o tym iż "już Cie nie ma na świecie". Zapewne pomyślisz sobie wtedy "Kurdebele no w sumie miałem te żylaki ,reumatyzm i osteoporozę ale wróciłbym chętnie ,choć na chwilę ,na ziemię"  :P
Per labores ad victorias. Per aspera ad astra.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Skoro temat został odkopany, to też się udzielę:


[Obrazek: 588548-nasa-cropped.jpg]





Ta malutka kropka to ziemia. Teraz pomyśl, że na tej małej kropce jesteś ty.... Wszyscy ludzie, których kochasz czy równie dobrze nienawidzisz, tam znajdują. Teoretycznie równie dobrze mogłoby Cię lub mnie po prostu nie być i nie miałoby to dużego znaczenia.
Posuńmy się jeszcze dalej, o malutki kawałeczek tej kropeczki potrafi się zabijać miliony ludzi.
Ja zdążyłem się pogodzić z tym, że tego Boga, o którym jest mowa w wątku: nie ma, i nie ma czegoś takiego jak życie po śmierci. Tak jak nie było cię przed urodzeniem, tak nie będzie cię po śmierci. Życie nie ma sensu, i tak naprawdę z punktu "kropeczki" urodziliśmy się, by umrzeć, z punktu widzenia "zwierzęcego" (Jeśli mogę to tak przedstawić :P ) urodziliśmy się, by przekazać życie, a ludzkiego, by wnieść coś w historię ludzkości. Życie po śmierci to nic innego jak wspomnienia, które zostają po śmierci człowieka. Niestety, jeśli nie wykażesz się czymś, to po prostu przepadniesz. Śmierć nie boli, nie krzywdzi, nawet nie jest zła, ona po prostu jest i będzie. Ciężko jest sobie wyobrazić sytuację, że cię nie ma, teraz żyjesz, ale jutro?... Tak naprawdę celem człowieka czy innego zwierzęcia jest przekazanie życia. To twój potomek jest nie jako cząstką ciebie. Są osoby, które zapisały się w historii ludzkości, właśnie... A gdy ludzi nie będzie? Wtedy nawet wspomnienia przepadną. Jesteśmy tak samo ważni we wszechświecie, jak sarna, pies czy mucha, którą wczoraj zabiłeś. Samo myślenie o tym jest lekko przygnębiające, więc co robisz? Przeglądasz internety, czytasz ten post czy grasz w jakąś grę, aby zająć sobie czas. Każdy nawet osoba, która jest najmniej wierzącą osobą na łożu śmierci i tak będzie miała nadzieje, że to tak po prostu się nie skończy.




@Freskum zgadzam się z większością tego, co napisałeś, ale jestem ciekawy, jakiego typu to były te spełnione 95% próśb :> .





(Wiem, ciężko się czyta, nie umiem dobrze przelać myśli na papier)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(24-09-2018, 19:10 )Rebeliusz napisał(a):
(24-09-2018, 18:45 )Freskum napisał(a): Osobiście ciężko mi zaakceptować, że kiedyś mnie po prostu nie będzie, ale teoretycznie nie muszę na tym rozważać, bo jak umrę, to nie będę miał jak użalać się nad swoim życiem.

   No nie do końca ,bo jeśli istnieją jakieś zaświaty gdzie dusza (o ile istnieje) przebywa po śmierci ,to będziesz mógł użalać się nad sobą. Możliwością będzie też rozważanie o tym iż "już Cie nie ma na świecie". Zapewne pomyślisz sobie wtedy "Kurdebele no w sumie miałem te żylaki ,reumatyzm i osteoporozę ale wróciłbym chętnie ,choć na chwilę ,na ziemię"  :P

Tu już wchodzimy w strefę pytań: A jakie te zaświaty?





Ale wracają, jeśli byłoby mi lepiej w tych zaświatach, to nie widziałbym powodu wracania na ten syf ;)








@Dreamer


Wiadomo: wyzdrowienie członka mojej rodziny z ciężkiej choroby, standard. Pamiętam jak, dziękowałem zamiast lekarzom, Bogu na różańcach i innych nabożeństwach :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
@Freskum  W sumie racja jeśli "tam" będzie fajnie to nie ma chyba po co wracać do tego bagna.   :)



  @Dreamer  Z jednej strony sposób myślenia jaki przedstawiasz ,według mnie jest pozytywny ,bo wiedząc iż mamy tylko jedno życie to próbujemy je w pełni wykorzystać nie ograniczając się i przeżywając je tak jak chcemy. Natomiast z drugiej owy punkt patrzenia na świat może sprawić skutek odwrotny od wymienionego przeze mnie przed chwilą.    Czyli "skoro i tak niczego nie ma po śmierci to nawet życie przez te X lat jest nic nie warte...może lepiej od razu popełnić samobójstwo i skończyć z tym wszystkim od razu". Jeśli nie samobójstwo ,to smutne życie bez poczucia celu oraz nieustanny weltschmerz każdego dnia.  :( 


Z punktu ewolucyjnego masz rację. Zgadzam się z tym ,że z naukowego punktu widzenia nie różnimy się pod tym względem od zwierząt.


  Ja osobiście niczego nie zakładam na pewniaka ,co mnie czeka po śmierci. Co będzie ,to będzie. Nieuchronnie się kiedyś o tym przekonam. Liczę ,że czeka mnie coś fajnego po śmierci (np. kraina szczęścia ,w której ,w końcu uda mi się uzyskać LD  ;) ) ale nie sprawia to iż nie skupiam się na życiu doczesnym.  Staram się przeżywać swoje życie w taki sposób ,że jeśli nawet nic na mnie nie czeka po drugiej stronie ,to przynajmniej ostatnią mą myślą na tym smutnym świecie będzie "Jestem szczęśliwy\zadowolony ze swojego życia oraz tego jak je przeżyłem  :)  "... oczywiście zaraz po"TY JEBA*Y DEBLIU NIE ZAJEŻDZAJ MI DRO..."  :D


Jak to mówi stare polski przyłowie: Pożyjemy ,zobaczymy  :D
Per labores ad victorias. Per aspera ad astra.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odgrzebany temat, krótka dobra dyskusja z ładnym podsumowaniem: "Pożyjemy, zobaczymy" i uważam, że dyskusje można zakończyć.




Niestety jednym problem, który zostanie najprawdopodobniej nierozwiązany do ostatnich chwil ostatniego człowieka to pytanie, co tak naprawdę  do końca co dzieje się po śmierci?


[Obrazek: JesusSpinnin.jpg]


W końcu nie wysłałbym wam takiego zdjęcia i napisał, że drugie życie po śmierci jednak istnieje, SMS-em ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(24-09-2018, 20:13 )Rebeliusz napisał(a): [...] "TY JEBA*Y DEBLIU NIE ZAJEŻDZAJ MI DRO..."  :D

Heh w sumie to można by zacząć wątek pod tytułem: „Jak chciałbyś umrzeć” :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(24-09-2018, 20:44 )Freskum napisał(a):
(24-09-2018, 20:13 )Rebeliusz napisał(a): [...] "TY JEBA*Y DEBLIU NIE ZAJEŻDZAJ MI DRO..."  :D

Heh w sumie to można by zacząć wątek pod tytułem: „Jak chciałbyś umrzeć” :)

  Nieważne jak ,byle szybko.
Per labores ad victorias. Per aspera ad astra.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Mnie raz się śniło, że umarłem przed komputerem, oczywiście jedząc pizze i popijając ją energetykiem. Nawet się nie zorientowałem, kiedy wyzionąłem ducha :P





Po dłuższym zastanowieniu chyba nie chciałbym umrzeć z głową w pizzy :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
To skoro jesteśmy już przy offtopie to rzucę kawałem:


Chciałbym umrzeć tak jak mój dziadek, w spokoju, we śnie, a nie w krzyku i przerażeniu tak jak jego pasażerowie :D
Sny stają się rzeczywistością
Rzeczywistość staje się snem
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
@Kys XD  :))


@Freskum  Umrzeć z głową w pizzy nie dokończywszy jej konsumpcji ,to jak skonać metr przed metą maratonu olimpijskiego będąc na pierwszym miejscu.    :(



 W ogóle zastanawiałem się nad możliwością dogadania się z tzw. Łowcami duchów (gościami z różnymi ciekawymi urządzeniami próbujący skontaktować się z duchami zmarłych) ,na łożu śmierci ustalając ,że gdy już umrę to zrobię wszystko co się da (o ile się da) żeby się z nimi skontaktować w ustalonym miejscu z zaświatów.  
  Wiecie czy ktoś już tego próbował ,bo na bank nie jestem jedyną osobą ,która wpadła na ten błyskotliwy pomysł ?
Per labores ad victorias. Per aspera ad astra.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1