CosmicKid
#1
Gotowy do walki!
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Choć odcinek poświęcony pamięci snów pojawi się dopiero dosłownie za chwilę, pozwolę sobie zrobić już pierwszy wpis. Niech ten dziennik będzie nieco bardziej przejrzystą wersją notatnika, który prowadzę tutaj już od dłuższego czasu. Odpowiednie hashtagi i kolory będą wskazywały na ciekawe fragmenty z punktu naszej oneironautycznej przygody. Wszystkie te pojęcia wyjaśnią się w trakcie trwania kursu.

#LD          //Świadomy sen
#SLD       //Sen o świadomym śnie
#SK         //Sen kontroli
#FA         //Fałszywe przebudzenie

Musiałem dzisiaj odespać po dwóch mniej produktywnych nocach, więc pamiętam jedynie strzępki snów.

#1 Mój tata dokonał gruntownego przemeblowania mojego pokoju, zostałem przytłoczoną ilością zmian, które mi się nie spodobały. Jakiś czas później znaleźliśmy się nad jeziorem. Potężniejszy podmuch wiatru wytworzył falę, która niemal zwaliła mnie z nóg, podczas gdy siedziałem na ławce przy brzegu.

#2 Pozostałe sceny, które pamiętam: granie w rocketa, przechadzanie się po szatni i korytarzu w gimnazjum.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Well, niewielka ilość snu spowodowana zabójczym combo wysokiej temperatury i konieczności wcześniejszego wstania skutecznie pokrzyżowała mi plany. Dodatkowo budziłem się wielokrotnie tuż przed budzikiem. Mimo wszystko uchowały się jakieś pojedyncze sceny.

#3 #SK Ciekawa abstrakcja - podczas spaceru po lesie zatrzymałem się na środku torów, gdzie sen zaaranżował występ kabaretu, w którym brałem pośredni udział. Dwie postacie zdawały się zapowiadać nadchodzące wydarzenia lub przynajmniej do tego zmierzały, ja natomiast byłem w stanie nieświadomie zmieniać kierunek ich wypowiedzi swoimi docinkami. Pamiętam dosyć dobrze, że nucąc jedną z piosenek, po chwili przywołałem Kamila Bednarka i jeszcze inną postać w garniturze. Sen kontroli? Z pewnością w niewielkim stopniu.

#4 Odczułem spory głód we śnie i przechadzałem się po markecie w poszukiwaniu jedzenia. W moim koszyku wylądowało parę paczek kabanosów i sezamków.

EDIT: Och, i dosłownie przed chwilą przypomniało mi się coś jeszcze:

#5 Obserwowałem swoją twarz przed lustrem i im dłużej to robiłem, tym więcej ciekawych szczegółów wyciągałem. Moja broda wydawała się być podzielona na dwie części, gdzie jedna z nich robiła częściowo jako wąsy, wchodząc mi do nosa i smyrając wewnątrz niego (lol). Moje włosy zyskały dodatkowe dwa kosmyki z przodu, podczas gdy część z boku okazała się być zgolona. Czułem niechęć do tej dziwacznej wizji pomieszaną z czystym zaciekawieniem.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
#6 Jakiś RTS będący mieszanką Age of Empries z Civilization. Rozgrywałem mecz 1v1v1 z moim dawnym znajomym i obcym graczem. Dostaliśmy niezłe lanie od tego trzeciego. W ostatnich minutach gry usilnie próbowałem zająć drugie miejsce poprzez wysyłanie saperów na mojego znajomego. Pomysł okazał się jednak chybiony - jego zamek miał zwartą strukturę, pełną wysokopoziomych budowli takich jak akademia, otoczonych mocnymi murami. Przedostanie się do jego centrum było niemożliwe przy moich skromnych wojskowych siłach.

#7 Wycieczka szkolna, zaproponowałem jednej z dziewczyn wejście do ciepłego pokoju zagłębionego w jednej ze skalnych ścian. Na zewnątrz było chłodnawo i niebawem zrobiło mi się zimno. Weszliśmy wspólnie do środka, gdzie stopniowo opatuliło nas ciepło. W międzyczasie moja wychowawczyni zbierała grupę kilkudziesięciu osób do wynajęcia autokaru na wycieczkę w góry.

#8 Przewijający się już od dłuższego czasu motyw studiów, nauki i absurdalnych uczelnianych sytuacji. Dzisiaj też o to zahaczyłem, ale nie pamiętam dokładnie, o co chodziło.

Po 800 godzinach gry w rocketa w końcu zaczął się przewijać częściej w moich snach, w formie wycinków z losowych meczów, w których biorę udział. Dzisiaj prawdopodobnie również o nim śniłem, ale nie jestem w stanie tego dokładnie stwierdzić.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
#9 Wracając prawdopodobnie ze spaceru, zostałem zatrzymany przez dwóch policjantów na klatce schodowej mojego bloku. Zaprowadzili mnie poziom niżej, gdzie mieściło się ich prowizoryczne biuro - w miarę schludne jak na blokowe warunki, podłogi i ściany były z gołego betonu, jakimś cudem pomalowanego jasną szaroniebieską farbą. Po środku stał stół połączony z 4-5 segmentów w dwóch rzędach, na którym porozrzucane były papiery.

Schodząc do tego miejsca, wyjaśniono mi powód zatrzymania. Policja potrzebowała ode mnie pewnych dokumentów w niewiadomym dla mnie celu. Lista otwierała się na akcie urodzenia, ale całkiem sprawnie wymieniano mi kolejne papiery, które z trudem potrafiłem zapamiętać. Aby upewnić się, że zapamiętałem wszystkie trzy kilkakrotnie wymieniałem je na głos, oczekując potwierdzenia ze strony jednego z policjantów.

Lista okazała się jednak obszerniejsza, niż sądziłem. Po chwili jeden z funkcjonariuszy wspomniał o "potwierdzeniu moich słów na jednych z laboratoriów". Nietypowa prośba skłoniła mnie do szybkiej analizy, próbowałem jednocześnie odgadnąć prawdziwy cel tego zatrzymania. Chodziło o studia? O coś, co powiedziałem? Miałem wrażenie (znamienne w moich snach), że błędy z przeszłości po raz kolejny mnie dotykają. Zachowałem mimo wszystko spokój, ułatwiała mi to luźna atmosfera przesłuchania. Dopytałem o szczegóły z lekką ironią, dając do zrozumienia, że pozyskanie takiego potwierdzenia to absurd. W odpowiedzi na moje słowa dostałem równie niedorzeczną propozycję - dostarczenie próbki moczu. Kompletnie zdezorientowany, lecz nadal z dobrym humorem zapytałem z naciskiem na przesadną artykulację, w jaki sposób analiza składu mojego moczu miałaby doprowadzić ich do oczekiwanego rezultatu. Nie doczekałem się logicznej odpowiedzi, każde ze stwierdzeń było wymijające i pogłębiało moje zmieszanie.

W atmosferze śmiechu zacząłem powoli podsumowywać zebrane informacje i doprecyzowywać kwestie związane z terminami. Sprawa była równie dyskusyjna, co logika przedstawionego mi zestawienia papierów. Będąc nieco zniecierpliwionym, zarzuciłem, że naszczam im przed wyznaczoną godziną i będziemy kwita. Nawet się nie zdziwiłem, gdy po chwili zostałem zalany listą kolejnych papierów, jakimiś zaświadczeniami z przychodni i dokumentami, które miałbym pozyskać od samego Kaczyńskiego. Pominąłem zbędny wywód policjanta, który wydawał się rozkręcać, czytając wymyślne nazwy papierów, wziąłem do ręki długopis i zacząłem zapisywać na ręce wszystko, co wydawało się mieć sensowne uzasadnienie. Początkowo na zewnętrznej stronie ręki, ale ilość żył uniemożliwiała wygodne pisanie. Na wewnętrznej stronie dłoni z trudem wygrawerowałem napis 1 - akt urodzenia. Próba ponownego dopytania się o resztę dokumentów... ech, nawet nie starałem się zaprzątać tym sobie głowy. Podziękowałem i wyszedłem.

#10 Lekcja informatyki w gimnazjum, choć miałem do czynienia z moją uczelnianą kadrą. Prowadzący sprawdzał podłączenia komputerów do monitorów. Zatrzymał się na chwilę przy naszym stanowisku i ze zdumnieniem spojrzał na nasz twór składający się z czterech przejściówek. Uzmysłowiłem sobie, że była to w istocie konstrukcja innego prowadzącego, kolega przekręcił jego nazwisko.

#11 Znalazłem się ze Sławkiem w USA, zmierzaliśmy na mistrzostwa w rocketa. Planowałem zdobyć autograf od Kronoviego. Sen całkiem sprawnie wkręcił mnie, że wyjechałem z domu bez żadnej informacji. Szybko dopadły mnie wyrzuty sumienia i zastanawiałem się, jak załagodzić ewentualny konflikt z rodzicami.

#12 Podróż autobusami/pociągami. Nie potrafię wyciągnąć żadnych szczegółów, pozostał mi w głowie tylko motyw.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Obudziłem się po 6-7 godzinach snu zawiedziony marną pamięcią snów. Postanowiłem dospać te dwie godziny i, tak jak się spodziewałem, było warto - zapamiętałem całkiem sporo, również poranne przypominanie sobie snów przebiegło nadzwyczaj sprawnie.

#13 Przesiadywałem z fikcyjnymi znajomymi na ławce w wiejskiej okolicy. Siedzisko było w kształcie spłaszczonej litery "U". W pewnym momencie ktoś wyciągnął z pojemnika niewielki kawałek gumy. Po bliższych oględzinach okazało się, że był to mały, kolorowy stworek przypominający smoka. Jego ruchy były cykliczne, zaplanowane jak w animacji komputerowej, mimo tego nie odbierały mu pierwotnego uroku. Po pewnym czasie wygrzebałem i moją paczkę, na której widniało zdjęcie różowego skorpiona. Hodowanie pełnego gumowego stworka polegało na opiekaniu się glutem, z którego stopniowo wyłaniał się finalny produkt.

W reszcie snów zauważyłem wyraźny wpływ rozmowy z Incesem na zjeździe na temat tworzenia gier.

#14 Inces pokazał mi ciekawą rozrywkę. Zabawa rozgrywała się na miniaturowej planszy o rozmiarze liczonym w nanometrach. Dwie drużyny miały za zadanie tak rozmieszczać na niej wieże z atomów, żeby po ewentualnej utracie stabilności i upadku zdewastowały jak największy obszar przeciwnika. Chwilę później miałem okazję oglądać rozgrywki pełnowymiarowej wersji gry. Znaleźliśmy się w niewielkim pomieszczeniu, którego większą część zajmowało swego rodzaju akwarium pozbawione wody. Kamienna obudowa w różnych odcieniach szarości i minimalistyczne oświetlenie tworzyły nowoczesny klimat. Wewnątrz zbiornika miała miejsca faktyczna część gameplay'u - na górzystej planszy rozmieszczone były pojedyncze wieże z kamieni. Gdzieniegdzie pojawiały się nawet całe zamki stacjonujące na szczytach stromych, skalistych gór. Gracze wykonywali swoje ostatnie ruchy, dokładając gdzieś kamienie lub starając się obalić obecne konstrukcje. Na tym etapie dosyć często pojawiały się zaskakując reakcje łańcuchowe obrazujące prawdziwy kunszt tej gry. Dosyć dobrze pamiętam ostatni decydujący ruch - jakiś charyzmatyczny gracz, bajerujący tłum swoją gadką, próbował wsunąć kamień w jedną ze szczelin, żeby wymusić upadek kilku wież. W rzeczywistości nic się nie stało i zwycięstwo przypadło przeciwnej drużynie.

#15 W istocie trudno mi określić to doświadczenie. Wyglądało to tak, jakby sen wizualizował proces twórczy Wolffrazesona. Znajdowałem się jakby wewnątrz akcji, słysząc głosy Przemka i Wampii z niewielkiej chatki przy brzegu urokliwego jeziorka. Choć większość szczegółów mi uleciała, to dobrze zapadł mi w pamięć pewien moment - powiedziałem do kogoś, że muszę na chwilę wracać, bo zostawiłem swój telefon w Wolffrazesonie (mył się przy brzegu jeziora).

#16 Slavia stworzył zwiastun do następnego odcinka kursu z wykorzystaniem animowanych modeli 3D Shreka i Incesa. Oboje biegli przez dżunglę, wykonując skomplikowane, losowe ruchy. Wyginali przy tym swoje kończyny i tułów o absurdalne kąty. Chwilę później akcja została ukazana z mojej osoby. Trzymałem przed sobą gruby patyk, a każda z poprzednich postaci otrzymała teraz pasek życia. Wywijałem swoją bronią w pozbawiony jakiejkolwiek logiki sposób. Towarzyszyły temu odgłosy ze Street Fighter'a, szczególnie Hadouken!.

#17 Jakieś spotkanie rodzinne z ekipą I-Senu. Przy stole siedziało kilkoro dzieci z Ameryki, wydawało się, że nie mieli do końca równo pod sufitem. Spróbowałem dowiedzieć się od jednego z nich, jak to jest mieć autyzm, ale musiałem uraczyć się dawką bełkotu w odpowiedzi. Niebawem pojawił się Święty Mikołaj ze spóźnionymi prezentami. Mój znajomy dostał pada, który przyprawiał o mdłości - gałki i d-pad zostały zastąpione niewielkimi metalowymi kulkami osadzonymi na cienkich prętach. Również ich rozmieszczenie było chaotyczne, o zwykłych przyciskach nie wspominając. Jakiś czas później kłóciłem się o wybór czekolady z moim kuzynem.

#18 Inces napisał do mnie na Facebook'u w dość zaskakującym celu. Pod krótką wiadomością znalazł się plik z grą, którą sam stworzył. Po odpaleniu ukazała mi się mapa w rzucie izometrycznym, na której na równej wysokości rozmieszczone były proste, kanciaste platformy o różnych kształtach, tworzące okrąg wokół gracza. Ów okrąg okazał się polem widzenia i wraz z przemieszczaniem się po mapie, kolejne platformy upadały lub podnosiły się z nicości w zgrabnej animacji. Na końcach niektórych klocków znajdowały się strzałki pozwalające na przeskoczenie z jednej części mapy na inną. Przypominało to grę logiczną, w której celem jest odnalezienie wyjścia. Ograniczenie pola widzenia zmuszało do zapamiętywania ułożenia reszty, niewidocznych w danym momencie platform.

Nie spodziewałem się takiej inspiracji ze strony snu.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Spałem wczoraj zaledwie 3-4h, dzisiaj położyłem się spać wyczerpany po dniu pełnym wrażeń i zapamiętałem stosunkowo niewiele. Miałem również LD, którego pamięć jednak ucierpiała, prawdopodobnie przez zbyt śmiały kontakt z projekcjami.

#19 #LD Niemniej, dobrze pamiętam moment uświadomienia - przechadzałem się wówczas wieczorem po nadmorskim miasteczku. Przypominało trochę skompresowaną, średniowieczną osadę, budynki były wielkości pojedynczego pokoju, gęsto upakowane na niewielkiej powierzchni. Nagle zorientowałem się, że śnię i czym prędzej wykonałem test rzeczywistości. Zatkałem nos i oczekiwałem długo na rezultat, ale bez skutku. Ostatecznie uznałem, że nie potrzebuję TRa. Byłem już wystarczająco pewny swego.

Jakiś czas później zaatakował mnie mój pełny pęcherz. Poszukiwałem dogodnego miejsca do odlania się, ale wszystko wydawało się nazbyt odkryte. W końcu wybór padł na pobliską kwiaciarnię, wciąż otwartą pomimo późnej pory. Niekończący się strumień moczu pozwolił mi na obserwację otoczenia - nade mną świeciła pojedyncza lampka, która rozświetlała witrynę sklepu, tu przy szybie wisiały w koszach bukiety. Zaraz przy świetle wisiała kamera, wycelowana prosto na moją głowę. Gdy już prawie kończyłem, zza progu drzwi wyłoniła się właścicielka sklepu. Pośpiesznie uspokoiłem ją, że tylko podlewam kwiatki i zaraz idę. Nie wydawała się zaskoczona moją obecnością.

Poza tym pamiętam, że rozmawiałem z paroma osobami w różnych domkach, w tym z moja rodziną. Nie przypominam sobie żadnych szczegółów.

#20 Nadmorskich przygód ciąg dalszy - oglądałem nagranie, które otrzymywał każdy uczestnik przejażdżki łodzią motorową, w tym jeden z członków mojej rodziny. Zaczynało się od surrealistycznego wstępu, gdzie wspomniany włożył sobie odciętą końcówkę cytryny do oka. Owoc zatapiał się w tęczówce, tworząc na zmianę wielkie, czarne, szkliste oko lub zwykłe, ale bardziej szczegółowe, nieco ciemniejsze z jeszcze bardziej fantazyjnymi kształtami. Później znalazłem się w roli tej osoby. Pędziłem przez morze na motorówce, mocno trzymając się poręczy.

#21 Grałem ze znajomą w Minecraft'a, pokazywała mi swoją mapę. Przyniosłem na pendrivie swój świat, który miałem zamiar wrzucić na jej komputer, gdy skończy.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Tradycyjnie, wczoraj spałem mało, dzisiaj głównie odsypiałem. Obudziłem się w trakcie snu, pamiętając ciekawą fabułę, ale uznałem, że nie mam sił jej zapisywać. Oczywisty błąd. Na szczęście dalej przypominam sobie najważniejsze fragmenty.

#22 Sen przekształcił spokojny pobyt na wsi u chrzestnego w swego rodzaju grę. Już na wstępie lokacja nie przypominała znanej mi okolicy - podwórko składało się z kilku małych, kwadratowych pomieszczeń przyłączonych do siebie szeregowo. Wyżej lub niżej na wzgórzu znajdowały się inne domostwa, których ułożenie odgrywało kluczową rolę. Byliśmy bowiem podzieleni na dwa zespoły. Inspiracją okazał się gameplay z gry, który oglądałem przed zaśnięciem. Jedna drużyna miała za zadanie ukrywać przed drugą. Ci drudzy zazwyczaj stacjonowali przy domu wyżej, gdzie mieli świetną wizję na całą okolicę. Z tego powodu dotarcie do naszej kryjówki, czyli miejsca mojego tymczasowego pobytu, wiązało się ze skradaniem.

Choć akcja nie wyglądała tak dynamicznie, jak mogłoby się wydawać, to zawsze towarzyszył mi dreszczyk emocji, gdy widziałem całą grupę szukających stojącą przy murze na szczycie i bacznie nas wypatrującą. Często pojawiała się obawa przed wykryciem, szczególnie w momencie, jak wchodziliśmy do naszego pokoju - ostatniej ostoi spokoju.

Jakiś czas później pojawił się Traveler i nasz internetowy kolega Paskin. Ten drugi przeszedł kompletną zmianę i stał się dwugłowym potworem,  bipolarną hydrą oscylującą między dwoma typami zachowania. Jej połowa uznawana za twórczą, artystyczną była koloru czerwonego i stanowiła ucieleśnienie spokoju. Nie stanowiła wówczas żadnego zagrożenia dla otoczenia. Inaczej było w przypadku jej drugiej części - logicznej, zimnej, koloru zielonego. Hydra zmieniała się wtedy w prawdziwą bestię, atakując każdego, kto znajdzie się w zasięgu jej wzroku.

W jednej ze scen po rozmowie z Travelerem dostałem strzykawkę z żółtą substancją, dzięki której miałem dokonać eutanazji na potworze. Odnalazłem go w jednym z pomieszczeń mieszczących się na wspomnianej wsi. Widziałem, jak stał przy ścianie ze swoimi znajomymi, w ręce również trzymając strzykawkę, ale z zielonym płynem. Podszedłem bez zastanowienia i wbiłem mu swoje narzędzie w klatkę piersiową. Z przerażeniem zorientowałem się po chwili, że jego strzykawka również zawierała niewielką ilość żółtej substancji. Potwór oddał mi tym samym, w efekcie obaj zeszliśmy ze sceny.

Tandeta tej akcji przypomniała mi pewien filmik: https://www.youtube.com/watch?v=vmd1qMN5Yo0 :P

#23 Planowałem kupić małego gokarta, na którym wspólnie z innymi osobami mógłbym zjeżdżać ze stromej górki u mojego chrzestnego. W istocie chodziło nam o małe autka, jak te elektryczne dla dzieci, tylko z lepszymi osiągami i kształtami prawdziwych marek. Proces kupna okazał się szczególnie chaotyczny i przekombinowany. Z początkowych rozmów ze sprzedawcą na przystanku autobusowym dowiedziałem się, że najpierw trzeba wykupić odpowiedni klucz do skrzynki. Po wyborze auta, którym był jakiś czarny aston martin, zmuszony byłem wypełnić kilka formularzy. Jeden z nich przypominał składaną ulotkę, poszczególne pola wyboru należało zakolorować kredkami całkowicie, nie wychodząc za linię. Po tym arcytrudnym zadaniu kazano podpisać mi kilka druczków. Najciekawszy z nich mówił o jakimś wirusie, który mógł pochodzić z kraju, z którego sprowadzona autka - z Rosji. Miałem się zaszczepić w przypadku wystąpienia pierwszych jego objawów.

Po nużącym zakupie dane mi było przetestować auto. Z niewiadomych przyczyn musiałem to zrobić wewnątrz autokaru jeżdżącego po górskiej trasie. Jeździłem między siedzeniami i zawracałem przy samej kabinie kierowcy. Byłem trochę zawiedziony, zwłaszcza że nie udało mi się poczuć wspomnianych 120km/h.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Poszedłem spać o 4 i o ile pierwsze godziny snu były w porządku, to potem miałem problemy z zaśnięciem i za każdym razem budziłem się zmulony. Przypomnienie sobie snów było ekstremalnie trudne - po chwili skupienia do mojej głowy wkradały się randomowe myśli i wątki, natychmiastowo absorbując moją uwagę. A spora część z tego, co pamiętałem, okazuje się nieodpowiednia do opublikowania. :P

#24 Moja ciocia chciała zagrać w jakąś grę. Przeglądałem steama w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby ją zainteresować. Widziałem jakieś logiczne gierki i kosmicznego sandboxa, którego ściągnąłem przed pójściem spać.

Włączyłem następnie i-sen i zacząłem przeglądać odpowiedzi incesa. Okazało się, że napisałem do niego prywatną wiadomość dotyczącą jakichś dziwnych stanów, które ostatnio przeżywałem. Inces w magiczny sposób powiązał to z brakiem skupienia przy robieniu TRów.

#25 Przebłysk zaraz po pierwszej pobudce: przechadzałem się po podmiejskich terenach, po długiej asfaltowej drodze. Nie potrafiłem wyciągnąć nic więcej z tego obrazu, bo zamiast skupić się na tym fragmencie, mój mózg już na bieżąco dobudowywał możliwe kontynuacje tego obrazu.

#26 Byłem na zjeździe i-senu, który miał miejsce w Indiach. Mieszkaliśmy w jakiejś drewnianej chatce przy polnej drodze. Przypominam sobie sznur słoni pędzący sąsiednią drogą. Byłem również ze Sławkiem złożyć wizytę Kronoviemu, który w istocie okazał się małym oszustem.
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Spałem, nie wiem, może z 5 godzin? Na szczęście pamiętam choć jeden sen i czuję się w miarę przytomny. Wszystko dzięki samoistnemu spłyceniu snu i naturalnej pobudce pół godziny przed fizycznym budzikiem. W rzeczywistości nie nastawiałem alfabudzika afirmacją, ale mimo wszystko obrazuje to przewagę łagodnych przebudzeń z okolic fazy REM nad wyrywaniem z samego głębokiego NREMU dźwiękiem twojej ulubionej piosenki. :P

#27 Byłem w okolicach peronu, w mojej głowie kołatały się myśli dotyczące jakichś filmików na jutubie. Dziwny ciąg wydarzeń sprawił, że zaklinowałem się między torami w momencie, gdy nadjeżdżał pociąg. Z jednej strony było mi wygodnie, z drugiej pojawiła się naturalna obawa przed śmiercią - zresztą szybko stłamszona, gdy głębsza część mnie na potrzeby sytuacji doszła do wniosku, że śni. Stanąłem po pewnym czasie na peronie i obserwowałem dość nietypowy obraz. Ściany pociągu osunęły się, a w środku stali ludzie przylgnięci do wewnętrznej konstrukcji. Paru konduktorów pilnowało, aby nikt nie wszedł do środka od złej strony. Wkrótce ściany wsunęły się na swoje miejsca, dociskając pasażerów do wnętrza. Pociąg odjechał, a po nim przyjechało kilka następnych, zapychając całą stację.

O, przypomniało mi się coś jeszcze.

#28 Przyjechały do mnie dziewczyny ze wsi. Początkowo sen ubrał dylemat pozwalania obcej osobie korzystać z komputera w losową scenkę, która później została odniesiona do faktycznej sytuacji ze snu. Gdy wszedłem do pokoju, zauważyłem, że moje dwa komputery zostały wyposażone w wysłużone windowsy xp. Musiałem zainterweniować. Pouczyłem dziewczyny o tym, że nie można tak po prostu zmienić komuś systemu, bo w domu używa się innego. Te uparcie argumentowały to wygodą pracy i jakimiś farmerskimi grami, które najwyraźniej ktoś dołączył im do płyty z oprogramowaniem. :P
cosmic.checkReality();
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1