Baardzo dziwny koszmar, sporo symboli - prośba o interpretację
#1
Cześć wszystkim, 
Chciałbym zapytać kogoś mądrego w tej dziedzinie, czy może ma jakiś pomysł, jaką to moja podświadomość odstawiła mi spektakularną szopkę dzisiejszej nocy... i w jakim celu?
Przepraszam, za tak rozwlekły opis, ale nie chciałem pominąć żadnego szczegółu, który mógłby okazać się istotny.
Z góry dziękuję za poświęcenie mi odrobiny swojego czasu.

Informacje o mnie, które mogą się przydać w interpretacji:

1. Obecnie mam 21 lat.
2. Moje stosunki z mamą są od zawsze bardzo dobre, toteż tym bardziej nie rozumiem jej dziwnego zachowania w moim śnie.
3. Nie jestem fanem tego typu fikcji, a już na pewno nie horrorów, więc nie wiem skąd się wzięły w mojej głowie takie rzeczy (chodzi głównie o dwa ostatnie akapity)
4. To co najbardziej naruszyło moją konstrukcję psychiczną znajduje się w pierwszym i dwóch ostatnich akapitach, chociaż ten sen zachowuje dziwnego rodzaju ciągłość, jest jakby rozciągnięty w czasie o 10 lat.
5. Jeżeli coś jeszcze jest potrzebne, to możecie śmiało pytać.

Noc 19-20.09.2016

W tym śnie byłem dziecięcą wersją siebie, miałem może 10-12 lat. 
Nie pamiętam za bardzo w jaki sposób, ale trafiłem do pewnego obozu, chyba miała przykrywkę jakiejś leczącej z czegoś placówki. Miejsce to okazało się czymś w rodzaju obozu koncentracyjnego, ale skupiającego się bardziej na zaspakajaniu chorych ludzi odwiedzających go turystycznie. Odróżniali się oni wyraźnie ubiorem od więźniów. Więźniami byli głównie młodzi ludzie i dzieci. Nie pamiętam by zmuszano nas do jakiejś pracy, byliśmy traktowani jak worki do bicia dla sadystycznych gości przybytku. W sumie nie jestem pewien czy oni przychodzili z zewnątrz, czy mieszkali tam na stałe. To, co najczęściej z nami robiono, to kopanie do nieprzytomności, różnego rodzaju wyżywanie się fizyczne i psychiczne, w tym wykorzystywanie seksualne – zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.

W pewnym momencie, pod nieuwagę strażników, jakiś starszy ode mnie chłopak (16-18 lat na oko) chwycił mnie za rękę i jakimś cudem wymknęliśmy się z budynku. Na początku okłamał mnie że zabiera mnie w taki mało znany dla nowych rejon i pozwalają nam tutaj wychodzić na spacer. Niedaleko była galeria handlowa (fuck logic), do której weszliśmy. On tam coś ściemniał że jest z jakiejś fundacji, że mam porażenie mózgowe czy coś i próbował wyżebrać dla mnie/dla nas darmowy obiad. Kobieta niechętnie się zgodziła. Pod krzesłem na którym siedziałem była dziwna kartka z napisem "pomyliłeś/aś miejsca..." i jakieś wulgaryzmy. (nie jestem pewien ale chyba jednak było tam -aś). Niedługo nacieszyliśmy się jedzeniem bo ludzie z obozu zorientowali się o naszej ucieczce i zaczęli nas ścigać. Umykaliśmy im o włos, ścigano nas z dużym budżetem (jacyś specjaliści i sprzęt). Na początku próbowano dyskretnie, potem już helikoptery a nawet czołgi (fuck logic 2). Pamiętam, że on do kogoś dzwonił. Potem uciekaliśmy jakąś łódką kawałek, chyba też przez kanały. Potem spotkaliśmy się z jego siostrą, okazało się że to do niej dzwonił, żeby nam jakoś pomogła. Pamiętam że wydała mi się bardzo, ale to bardzo dobrą i miłą osobą (czułem od niej taką współczującą aurę), była też ładna, jak z obrazka. Miała z 13 lat. Potem zastanawialiśmy się co dalej, czy jechać do naszych rodziców czy gdzie, bo tam mogli nas łatwo przechwycić i znaleźć (przewidywalny cel ucieczki).

Tutaj sen się urywa, bo przebudziłem się. Napiłem się wody, poszedłem do toalety i wróciłem do łóżka.

Sen drugi nie wyglądał na kontynuację pierwszego, ale jak się później okazało jednak nią był. Byłem już chyba starszy bo miałem przedstawić jakąś prezentację na ocenę. Odbywało się to w chorych warunkach, bo było to w domu jakiejś nauczycielki. W dodatku wieczorną porą. Były tam dwie nauczycielki, moja mama, ze 3-4 uczennice i mama jednej z nich. Wszyscy patrzyli na moją prezentację. Te dziewczyny zrobiły takiego psikusa, że schowały mi wszystkie ciuchy i prezentację musiałem prowadzić nago, skupiając się bardziej na zasłanianiu miejsc intymnych jakimś małym ręcznikiem, który ciągle mi spadał, niż na przekazywaniu treści prezentacji. Dziewczyny z tyłu ciągle się śmiały, nauczycielek ani mojej mamy jakimś cudem to wcale nie ruszało. Prezentacja miała ponad 400 slajdów, moje prowadzenie wychodziło katastrofalnie, bo ciągle skupiałem się na tym ręczniku. Były też jakieś usterki techniczne, program do prezentacji ciągle odmawiał mi posłuszeństwa. Potem goście stwierdzili że mam dać sobie spokój, zrobić przerwę i potem dokończę jak się ogarnę. Do prezentacji wróciłem krótko przed godziną 23, było jeszcze gorzej.

Tutaj chyba znowu się przebudziłem, ale tylko na kilka sekund, przez co sen znowu jakby wystrzelił w czasie do przodu. Jeździłem z rodzicami po Termach Maltańskich (aqapark w Poznaniu z saunami), podobno dobudowali tam piętra mieszkalne i można było kupić luksusowy apartament. Wszystko było ok, ale co jakiś czas widziałem wszędzie węże (?!). W pewnym momencie jeden znalazł się w samochodzie, podniosłem panicznie nogi. (nie mam jakiejś fobii przed wężami, ale ten wyglądał na jadowitego). W tym samym momencie coś ugryzło mnie w bark, szybko tam pacnąłem, okazało się że to jakiś niezidentyfikowany owad w kształcie kuli, bez oczu, otworu gębowego czy czegokolwiek. Zabiłem go, ale ukąsił mnie i cholernie bolało, wyszły mi dziwne, ropne bąble. Potem ten sam wąż, którego wcześniej uniknąłem chyba też ugryzł mnie w nogę. Następuje płynna zmiana scenerii.

Potem miałem widok z trzeciej osoby, trochę jakbym oglądał film. widziałem młodego mężczyznę, który gdzieś dzwoni. Podczas snu na to nie wpadłem, ale teraz tak myślę, że mógł to być ten sam chłopak co pomógł mi uciec wcześniej z obozu, tylko kilka lat później w czasie. Chwalił się komuś że dostał świetną pracę, że może "tu" pracować na wszystkich stanowiskach, wymieniał tam, że "i w garażu i gdzieś tam i jako ktoś tam, gdzie tylko zechcę, wszędzie mnie tutaj potrzebują!". Stał chyba na balkonie tego luksusowego budynku. Mógł np do tej swojej siostry. Następuje płynna zmiana scenerii.

I tu zaczyna się najdziwniejsza, najbardziej przerażająca i nienormalna część snu. Gdyby nie ona, pewnie nawet nie chciało by mi się go całego spisywać, a mianowicie:

Moja matka odwozi mnie do tego obozu z samego początku snów owej nocy. Nie jestem pewien, ale chyba jest świadoma, że już tam byłem. Mówię jej że pod żadnym pozorem nie chcę tam wracać ale ona zawozi mnie siłą, mówi że to mi pomoże, tam się wyleczę, czy coś w ten deseń. Z furtki odbiera mnie paskudna stara baba ze zmianami dermatologicznymi i zapewnia moją matkę, że dobrze się mną zajmą. Co ciekawe, chyba zwracała się do mnie w formie żeńskiej, miałem też jakieś kadry z widoku trzeciej osoby i rzeczywiście nagle byłem dziewczyną, którą ona siłą wlecze z powrotem do obozu. Obiecuję być bardzo posłuszny, byle by oszczędzili mi najgorszych tortur. Na miejscu znowu normalnie jestem sobą, chłopakiem, chyba w wieku tym co obecnie, ale pewności nie mam. Zaprowadziła mnie do czegoś co wyglądało jak cela w jakimś lochu. Płaczę i pokazuję jej moją skórę. Moje wszystkie paskudne choroby, spowodowane nieleczonym ukąszeniem węża, ukąszeniem tamtego dziwnego robala, miałem też wiele innych "ciekawych" zmian dermatologicznych, nawet nie wiem skąd. Ona się śmieje że jednym to się pewnie od niej zaraziłem. Ja tam płaczę że mogą mnie dalej kopać i co tylko, ale niech mnie weźmie do lekarza i niech mnie wyleczy z tego wszystkiego, bo czuję że jestem na granicy śmierci i nie wiem jak długo tak wytrzymam. Ona wtedy powiedziała z politowaniem "To niemożliwe kochanie, nasz lekarz posługuje się tylko żyletką" – wtedy miałem jakieś migawki, że on w tym obozie jak byłem tu za dziecka też nas torturował w jakiś wyjątkowo chory sposób. Spojrzałem na swoje stopy... Miałem tam coś w rodzaju bardzo zaawansowanej grzybicy, skóra biała, sama ze mnie schodziła dość mocno. Wpadłem w histerię, szał, rozpacz, nie wiem jak to nazwać. Zacząłem płakać i w agonii zdzierać z siebie całe płaty skóry.

NAGLE mam kamerę z trzeciej osoby. Okazało się że jestem... OWCĄ (!!!???). Zdzieram z siebie skórę wraz z tą całą wełną. Zdarłem ją całą, z wyjątkiem głowy. Stara baba ciągle siedziała naprzeciwko mnie i patrzyła się na mnie pustym wzrokiem. Rozejrzałem się dookoła. Na ścianach wisiały martwe, oskubane owce. Było ich multum, "zdobiły" wszystkie ściany. Wtedy zrozumiałem że to samo mnie czeka, że to co zrobiłem tylko ułatwia im zadanie, sam z siebie zdarłem większość tej skóry. Wiedziałem że nie wyleczą mnie z niczego, że mnie zabiją i powieszą na ścianie jak tamte wszystkie oskubane owce. W ogóle ten widok był paskudny, na wierzchu mięso i wnętrzności, ponabijane na jakieś pale. Powiedziałem do niej, że nie muszą nic robić, że rozumiem i niech sobie oszczędzą trudu, że popełnię samobójstwo i jutro znajdą mnie już gotowego do ekspozycji... Ona stwierdziła zimno, że to nie będzie konieczne. Wtedy podłoga przede mną się zapadła, była tam dziura z powbijanymi wielkimi gwoździami na dole, moje łóżko zaczęło się przechylać coraz mocniej, tak żebym tam spadł i nadział się na nie ze śmiertelnym skutkiem. Trochę się opierałem, trzymałem jakiś desek, ale z nich również zaczęły wysuwać się gwoździe (kobieta odliczała od pięciu do jednego, wtedy nowe gwoździe wysuwały się z barierek, których się trzymałem). Poza tym cały czas tylko biernie obserwowała, bez-emocjonalnie. W końcu ześliznąłem się, nadziałem na te kolce, wykrwawiłem, umarłem. Potem miałem bardzo dziwne, nieprzyjemne uczucie przez moment, czarno przed oczami. Po chwili obudziłem się z ciężką rozkminą, co się właśnie stało w mojej podświadomości.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Hmm, ja mam trochę wrażenie, że nie do końca to był jeden sen. Moja teoria jest taka, że przed ostatnim snem przebudziłeś się delikatnie i zdążyłeś sobie świadomie lub nieświadomie przypomnieć pozostałe sny i dopiero ostatni sen powiązał poprzednie w jedną spójną całość, zapełnił luki fabularne. We wszystkich tych snach jest bardzo wiele sztampowych symboli z koszmarów - motyw nagości w publice, motyw chorób skóry, motyw odpadającego ciała, motyw owadów. Ich pochodzenie zazwyczaj jest archetypowe, szczególnie ich mnogość tej jednej nocy przekonuje mnie o tym, że symbolizują wyłącznie ogólnopłynący lęk, nie doszukiwałbym się konkretnej interpretacji. Reszta dziwacznych zmian akcji i własnej orientacji może wynikać z typowej losowości skojarzeń.

Ważnym pytaniem jest, czy we śnie odczuwałeś dyskomfort fizyczny towarzyszący wszystkim chorobom, użądleniom, torturom. Jeżeli tak, to z dużym prawdopobieństwem coś cię zewnętrznie uwierało w nocy - może uporczywy komar, może coś wysypało się lub zawieruszyło w łóżku. Jeżeli nie - to podejrzewam, że przeżyłeś ostatnio jakiś przykry i długotrwały stres, najpewniej dzień przed tymi snami.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Sen bardzo niepewny ,tak to mogę określić, i ma on znaczenie być może na twoją przyszłość, a tyle archetypów daje bardzo do myślenia, nie mogę za bardzo tego zinterpretować bo każdy sen odpowiada jednostce śniącej ,ale archetypy są wspólne dla wszystkich, poszukaj po necie co poszczególne oznaczają i spróbuj złożyć je w całość , może wyjdzie coś z tego co odpowiada twojemu stanu psychicznego, lub takiego który może nadejść. To jest moja opinia i jak chcesz to możesz się nią sugerować albo i nie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Bardzo wam dziękuję za poświęcenie swojego czasu na przeczytanie i analizę mojego snu. :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Koszmar niczym piekło Morgotheron 2 281 05-07-2018, 12:56
Ostatni post: dram
  Niezapomniany koszmar. Awesomeadream 2 286 23-02-2018, 18:09
Ostatni post: Awesomeadream
  Prośba o interpretację snu Tylkoja 19 3,311 27-02-2017, 23:39
Ostatni post: incestus
  Sen inny niż zawsze. Jakieś interpretacje? FeniksPolska 1 609 04-01-2017, 16:42
Ostatni post: incestus
  Prośba o interpretacje 2 krótkich snów MaxGameYT 1 594 03-01-2017, 18:22
Ostatni post: incestus

Skocz do:

UA-88656808-1